zamknij

Wiadomości

Człowiek z pasją: rybniczanin testuje luksusowe samochody z całego świata

2018-01-20, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Większość chłopców żywo interesuje się „autkami” czy też „samochodzikami”. Z czasem zainteresowanie przygasa lub zastępowane jest innym hobby. W przypadku Michała Gruszczyka było inaczej, do tego stopnia, że zrezygnował ze studiów na rzecz pracy w branży motoryzacyjnej. Jego pasja zaprowadziła jeszcze dalej – wprost do kokpitów aut, o których wielu może tylko pomarzyć.

Pasja, z której się nie wyrasta

Reklama

Motoryzacją interesuje się od momentu, gdy zaczął mówić – tak przynajmniej twierdzą jego rodzice. Szczególne zainteresowanie pojawiły się podczas spacerów. Michał Gruszczyk, rybniczanin mieszkający wtedy w bloku przy ul. Wandy miał ich aż nadto.

- Pierwszym punktem obserwacyjnym był parking pod blokiem. Pamiętajmy, że były to czasy, gdy nie obfitowały one w przekrój modelów samochodów. Każdy samochód, który przyjeżdżał pod blok był bardzo dokładnie obejrzany. Pamiętam, że z prawej strony ul. Kominka był postój taxi, często pojawiały się tam auta zachodnie: mercedesy, „beczki”, audi. To był największy styk z zachodnią motoryzacją – każdy chciał mieć te auta – wspomina nasz rozmówca.

Potem pojawiły się czasopisma „Motor” i „Auto Świat” przynoszone przez ojca. Mały Michał znał każdą gazetę na pamięć. Zainteresowania były też dzielone z rówieśnikami na podwórku. - Przyglądaliśmy się z kolegami samochodom. Pamiętam, jak największą zabawą było sprawdzanie maksymalnej prędkości na desce. To nie było dla nas ważne, jak szybko faktycznie dany samochód jeździł. Jak pojawiało się 220 km/h to byliśmy pod wrażeniem. Wtedy duże fiaty czy polonezy nie mogły pochwalić się taką liczbą – śmieje się Michał Gruszczyk.

Nasz rozmówca zauważył już wtedy pewną tendencję jego pasja do motoryzacji cały czas wzrastała, u kolegów przeciwnie. Zainteresowanie samochodami „eksplodowało” w szkole średniej. Michał jako człowiek stojący przed światem dorosłych, zamiast uczyć się do matury, czytał dalej informacje o samochodach. - Wtedy też pojawił się w moim domu Internet. Moi rodzice nie byli zadowoleni, że dalej zajmuje się motoryzacją. Maturę zdałem lepiej niż oczekiwałem. Idąc na studia czułem jednak, że nadszedł czas, kiedy to się kończy, motoryzacja to moje hobby i nie ma szans na rozwinięcie tej pasji. Trzeba przecież na to pieniędzy i znajomości – wspomina.

Zamienił studia na salon samochodowy

Michał rozpoczął studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. Jak przyznaje po latach, nie miał wtedy pomysłu na siebie. - Każdy nowy semestr udowadniał mi, że to nie moje miejsce. Podjąłem decyzję, złożyłem dokumenty do salonów samochodowych, w sumie 40-50 CV do firm wszystkich marek w obrębie aglomeracji. Odpowiedziała tylko jedna firma – Mazda w Katowicach – mówi bohater artykułu.

Zaproponowano mu stanowisko asystenta działu sprzedaży, czyli „człowieka od wszystkiego” - od wydawania samochodów po sporządzanie dokumentacji. - Często te stanowisko jest niedoceniane, jednak to właśnie ono rozwinęło moje skrzydła. Pracowałem po 10-12 godzin dziennie, nie wychodziłem do domu, póki nie wypełniłem swoich obowiązków. To się opłaciło, przełożeni docenili pracę i zostałem sprzedawcą. W grudniu pierwszego roku pracy wydałem 20-21 samochodów w ciągu miesiąca, czyli jeden na dzień. Pamiętajmy o okresie świąteczno-noworocznym. Po roku sprzedaż sięgnęła 50 samochodów na miesiąc, a po dwóch latach – 70. Były dni, kiedy wydawałem po 5 pojazdów dziennie – wspomina.

Droga do luksusowych samochodów

Przyszedł czas na zmiany, Michał Gruszczyk odszedł z salonu w doświadczeniem, które miało zaowocować w niedalekiej przyszłości. Mając zaufanie wielu klientów, których poznał na przestrzeni lat otworzył własną firmę Currus Cars.

- Zauważyłem, że na rynku jest nisza na indywidualne doradztwo samochodów. Stworzyłem swój program, który działa już od ponad roku. Mam kilkadziesiąt finalizacji za sobą i to Currus Cars jest moim głównym zajęciem. Nie żałuje kroku, który podjąłem – mówi nam.

Wiele osób swoją pasję zatrzymałoby pewnie na tym momencie. Inaczej jest w przypadku bohatera artykułu. - Pojawiło się ogłoszenie w portalu motoryzacyjnym Autocentrum.pl, że poszukują redaktora. Pomyślałem, że byłaby to fajna przygoda. Nie zastanawiając się długo wysłałem zgłoszenie. Odzew przyszedł bardzo szybko.

- Przyjechałem do Krakowa na rozmowę w redakcji. Wiele pytań dotyczyło mojej firmy, czym się zajmuję i co wiem o nowych autach. Okazało się, że wychodząc po 25 minutach z pokoju usłyszałem, czy chcę wracać swoim autem, czy też zabrać jeden model do testów. Tego się nie spodziewałem – przyznaje Michał Gruszczyk.

Od lewej: Zachar Zawadzki (prezes zarządu AutoCentrum), Michał Gruszczyk, Maciej Gomułka / Fot. Z. Zawadzki 

Bardzo szybko pojawiła się też propozycja wyjazdu do Finlandii na prezentację samochodu. - To była niesamowita przygoda. Poleciałem na trzy dni oglądać nowy samochód marki Renault Koleos. Oglądaliśmy go w ekskluzywnym gronie. Świetna atmosfera, pokazy zorganizowane na wysokim poziomie i testy. Zastanawiałem się, kiedy znów uda mi się przeżyć taką przygodę. Okazało się, że pod 2 tygodniach poleciałem do Berlina na pokaz nowego volkswagena polo. Do grudnia byłem na 27 premierach, z czego w samej Hiszpanii 6 razy. Była też Łotwa, Grecja, Portugalia czy Szwecja. Testowałem samochody od tych najmniejszych po markę Porsche Panamera Sport Turismo Turbo S E-hybrid, czyli samochód za ponad milion złotych, z ponad 600-konnym silnikiem – wymienia Michał Gruszczyk.

Rybniczanin miał też okazję testować porsche cayenne, a także pojazdy zaliczane do „super car”, jak na przykład całą dotychczasową gamę samochodów marki Koenigsegg. - Oglądam samochody, o których nie marzyłem w nawet najśmielszych snach. W tym momencie są na wyciągnięcie ręki. Zostałem też wyznaczony do nagrywania poradników dotyczących zakupu nowych samochodów - Currus Cars Series. Doradzam w sprawie pojazdów klasy premium, a nawet wyższych. Mimo to cały czas mam wrażenie, że robię za mało – wyznaje nasz rozmówca.

Czym dokładnie jest Currus Cars Series? Najprościej pisząc - to prezentacja samochodów z perspektywy testera, gdzie detale mają znaczenie tylko, kiedy stanowią spójną całość. Sami z resztą zobaczcie, co o samochodzie marki BMW 750Li z pakietem M Performance mówi Michał Gruszczyk:

O problemach komunikacyjnych w Rybniku

Nie mogliśmy skorzystać z okazji i zapytać się Michała, jak mu się jeździ po Rybniku. - Jeżdżąc tymi drogami widzę wiele rzeczy do optymalizacji. Na pewno w Rybnik ma komplikacje ze względów architektonicznych. Wydaje mi się, jego potencjał pod względem komunikacyjnym i pojemności mieszkańców nie został określony kilkadziesiąt lat temu, zwłaszcza, kiedy powstawały olbrzymie osiedla. W Tychach zostało to zoptymalizowane dużo lepiej, ale miasto było też budowane od podstaw zupełnie inaczej. Tam większość dróg jest dwupasmowych, ruch o wiele szybciej się rozładowuje. Są ronda, ale nie ma ich zbyt wiele. Podoba mi się tam bardzo krótki cykl świateł – wymienia.

Wg naszego rozmówcy największym problemem komunikacyjnym Rybnika jest to, że... rybniczanie chcą jeździć samochodami. - Powinienem zachęcać ludzi do korzystania z samochodów, ale akurat w tym mieście to nie najlepszy pomysł. Jest po prostu za ciasno, mamy zbyt duże zagęszczenie, zdecentralizowany układ pracowników w mieście. Myślę, że jak podejdziemy pod jeden większy zakład w mieście, to znajdziemy tam parkujące auta z tablicami SWD, SRC, SJZ. Ktoś powie, że oni muszą dojeżdżać samochodami, ale przecież niekoniecznie do centrum. Są w Rybniku miejsca do stworzenia punktów park & drive. Dobrym pomysłem jest też wydajna komunikacja miejska z akcentem na „wydajna” - tłumaczy.

Bohater artykułu z utęsknieniem czeka na drogę Pszczyna-Racibórz. - To jedna z najlepszych inwestycji poczynionych, jeżeli chodzi o politykę zrównoważonego transportu. Pod tym kątem trudno wymyślić lepsze rozwiązanie – dodaje.

Co jeszcze można poprawić w rybnickiej komunikacji? Michał Gruszczyk optuje za niezbyt lubianym przez kierowców pomysłem. - Jestem zwolennikiem opłat przy wjeździe do centrum miasta, to działa bardzo dobrze na zachodzie. Oczywiście wielu hejterów powie mi, że tam się lepiej zarabia. Tak, ale tam nie ma tylu samochodów co tutaj – w Polsce. U nas stać na samochód praktycznie każdego. Gdybyśmy się uparli, to kupilibyśmy pojazd za około 500 złotych – taka jest prawda. Problemem jest to, że te samochody nie spełniają norm emisji spalin oraz rygorystycznych norm bezpieczeństwa - a to ono dla użytkownika samochodu powinno być najważniejsze. Mało kto wie, że po przejechaniu 250 tys. kilometrów katalizator samochodu jest już praktycznie do wyrzucenia, nie filtruje spalin – mówi.

Dlatego wg niego dobrym pomysłem byłby obowiązek posiadania naklejek z normą emisji spalin, jaką spełnia nasz samochód. - Dlaczego właściciele pojazdów, które nie emitują spalin mają płacić tak samo, jak stare i zatruwające powietrze? - pyta retorycznie rybniczanin.

Z Michałem poruszyliśmy też kwestię komunikacji miejskiej. - Wszyscy moi znajomi, którzy wyprowadzili się do Warszawy nie mają samochodu. Dlaczego? Bo do każdego punktu Warszawy przez prawie całą dobę może dojechać sprawną komunikacją miejską. Miasto jest większe, 10 razy bardziej zaludnione, mają metro, tramwaje i autobusy. U nas, w mieście proporcjonalnie mniejszym, pozostaje tylko jedna alternatywa transportu publicznego - autobusy, ale trzeba mocno rozważyć kwestię, w jaki sposób optymalnie je wykorzystywać. Pozostaje nam więc kwestia jak wykorzystać maksymalnie autobusy? Dobrym pomysłem byłoby stworzenie centrum przesiadkowego, a zamiast dworca DKM – punktu park & drive – kończy.

Przykład Michała Gruszczyka pokazuje nam jak wiele można osiągnąć, gdy oddamy się naszej pasji. Dzisiejszy bohater artykułu mając tak bogate doświadczenie podpowiada nam, jak usprawnić poruszanie się po Rybniku. Czy macie podobne zdanie jak nasz rozmówca?

Oceń publikację: + 1 + 69 - 1 - 46

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (21):
  • ~Lahcim 2018-01-20 15:34:04

    brawo, podziwiam i życzę powodzenia!

    28 22
  • ~Szymon Pifczyk 2018-01-20 15:40:27

    Szacunek i zazdrość! :) Bardzo popieram te opinie o ograniczeniu wjazdu do miasta, nie trzeba zawsze się cisnąć autem na parking Focusa, można zaparkować np. koło bazyliki i się przejść. I rzeczywiście, w Warszawie autem jeździ mało kto, bo ludzie wolą sobie pojechać na wczasy niż zapłacić za OC.

    30 52
  • ~Станислав Андрей 2018-01-20 17:47:31

    Komentarz w sprawie ruchu w miescie zadziwiajacy, wielki szacunek za obiektywnosc w zakresie motokultu.

    21 9
  • ~Mariusz Grodecki 2018-01-20 18:09:17

    ~Szymon Pifczyk , na wczasy za 600zł? Daj namiar na biuro podróży ;) Jeśli w Warszawie samochodem jeździł by mało kto to nie było by tam korków. Średnia prędkość po centrum to 30 - 40 km/h. Proponuję zrobić sobie wycieczkę i przekonać się na własne oczy.

    40 13
  • ~foka 2018-01-20 18:25:52

    Szanowna redakcjo nie wiedziałem że mamy nowy kraj "Szwacja"

    19 4
  • ~jurempus 2018-01-20 19:42:45

    ~Mariusz Grodecki co do wycieczki do Warszawy...powiem tak jak można to omijać i jechać przez wiochy...tam nieda sie jeździc..a co do autora super fucha

    12 3
  • ~Arteks 2018-01-20 20:58:54

    Bardzo fajny przykład na to, że ludzie którzy interesują się motoryzacją - wcale nie muszą być motokultystami ale bardzo racjonalnie podchodzą do tematu użytkowania aut. I oto właśnie chodzi bo samo auto to kapitalny wynalazek. Oby jednak ludzie zrozumieli, że nie zawsze należy z niego korzystać. A nasze różne "Janusze" z wiosek od 10-15 letnich składaków myślą, że jazda pociągiem czy autobusem to ujma na honorze... Tak trzymać chłopaki od naprawdę dobrych aut! @Szymon @Mariusz - w Warszawie chyba najbardziej zagęszczają ulice dojeżdżający z przeróżnych miejscowości oddalonych czasami nawet o 200 km no i oczywiście biznes, dostawcy, serwis itd przecież to ogromne miasto i ogrom przeróżnych interesów. Sami Warszawiacy jeśli pracują w centrum - raczej aut do tego nie używają, wiedząc, że i tak nie będą ich mieli gdzie zaparkować. Trzeba jednak przyznać, że autobusy, tramwaje, metro czy pociągi też jeżdżą pełne. Cały czas czekam na obiecaną przez Kuczerę reformę rybnickiej komunikacji. Czas leci nieubłagalnie panie prezydencie.

    29 36
  • ~Szymon Pifczyk 2018-01-20 22:31:21

    @Mariusz, mieszkałem w Warszawie kilka lat :) W Warszawie samochodem jeździ nikły odsetek pracujących, ale ponieważ to jest tak wielkie miasto, również ruch jest wielki. Komunikacją miejską porusza się prawie 60% mieszkańców, a dziennie ZTM ma ponad 3 mln pasażerów (http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,21263865,komunikacja-miejska-w-warszawie-bije-rekordy-przybylo-5-mln.html). Proponuję z resztą zrobienie sobie ćwiczenia mentalnego. Biurowiec Rondo 1 ma 67 tys. metrów kwadratowych biur i 490 miejsc parkingowych. W luksusowych biurowcach na jednego pracownika przypada średnio ok. 15-20 m kw. powierzchni (wliczając lobby, toalety, windy itd.), co oznacza, że w tym kompleksie pracuje 3,3-4,5 tys. osób. W najlepszym wypadku więc ledwie 1/6 dojeżdża do pracy autem :) A to zakładając, że naprawdę mamy tam tylko super luksusowe biura, bo w typowych na pracownika przypada raczej ok. 12 m kw. Więc jedziesz do pracy powoli (jak sam zauważyłeś), potem musisz płacić horrendalną sumę za parking, a w Warszawie dodatkowo OC jest wyższe niż gdzie indziej. Dla porównania autobus jedzie buspasem, tramwaj wydzielonym torowiskiem, oba z klimą, bilet kwartalny to 250 zł (dla warszawiaków, dla pozostałych 280 zł na 1. strefę) - rachunek jest prosty.

    18 3
  • ~ 2018-01-21 00:47:55

    do wypowiedzi ~Szymona Pifczyka dodam jeszcze, że w Warszawie, w przeciwieństwie do Rybnika, ten sam bilet obowiązuje na autobusy, tramwaje, metro, pociągi SKM i KM (coś jeszcze pominąłem ? ), dając możliwość jazdy tym, co w danej chwili jest wygodniejsze, do tego oprócz miejskiej karty istnieją różne rodzaje biletów papierowych, od jednorazowych, poprzez kilka rodzajów okresowych, których ważność liczy się od skasowania, atrakcyjne rozkłady jazdy, taryfy, wydzielone pasy ruchu dla KM (rzecz niewykonalna u nas), omijające korki o pociągach czy metro nie wspomnę ,sprawiają że KM jest tam atrakcyjna, widać tutaj, pomimo szumu propagandowego i pozornych działań, jak w tym temacie jesteśmy daleko w tyle i nie pomoże tutaj ani "super karta" zamiast biletów na którą skazano korzystających z autobusów, ani "ekstra fachowiec" zatrudniony przez magistrat, jeżeli brakuje wyobraźni i zdrowego rozsądku, może by zorganizować miejskim decydentom wycieczkę do cywilizacji, by mogli zobaczyć sprawdzone w świecie rozwiązania, może mniej mielibyśmy głupich pomysłów

    14 2
  • ~Lateks 2018-01-21 13:06:24

    Fajnie jak się sprzedaje nowe samochody po kilkaset tys zł i marża z tego pozwala testować najnowsze zabawki. Rzeczywistość w naszym kraju i naszym mieście jest jednak zupełnie inna. Dlaczego w Rybniku wszyscy jeżdżą samochodami a nie autobusem? Bo szybciej jest iść pieszo niż czekać na autobus. Byłem kilkanaście razy w Warszawie i okolicach. Jadąc pociągami i autobusami jestem w stanie dojechać wszędzie gdzie potrzebuję, nawet do takiej Zielonki można się dostać w nocy, bilet kupisz za gotówkę lub kartą i nie ma problemu że nie kupiłeś ich karty w jedynym punkcie w mieście. A w Rybniku to nawet do największej fabryki na Paruszowcu jest prawie niemożliwe dojechać autobusem, za gotówkę masz dwa razy drożej. Dlatego każdy kupuje używany samochód bo w tej samej cenie jedziesz dwa razy krócej. P.s. Bohater mógłby się wysilić i dokształcić że katalizator nie jest od filtrowania spalin. A najnowsze osiągnięcia techniki motoryzacyjnej osiągają niską emisję spalin tylko na stacjach diagnostycznych. W życiu na drodze emisja wygląda zupełnie inaczej niż podczas badania diagnostycznego.

    15 2
  • ~Robin Tell 2018-01-21 13:23:00

    Cenię sobie ludzi, których zajęciem jest wyciąganie pieniędzy od snobów. Jeżeli chodzi o poruszanie się autami po mieście to są ludzie, którzy muszą nimi jeździć i ci, którzy nie muszą ale chcą. Ważne jest, by ci, którzy nie muszą nie wyjeżdżali z domu, kiedy na drodze panują warunki, które ich przerastają np. kiedy pada śnieg.

    12 2
  • ~Arteks 2018-01-21 19:17:38

    @Szymon chciałbym zwrócić uwagę na ciekawą rzecz, że chociaż obecna komunikacja w Warszawie to już poziom europejski - to zawsze tak nie było. Zwróć uwagę, że przy liczbie mieszkańców niewiele mniejszej niż obecnie parenaście lat temu do dyspozycji była tylko krótka linia metra ze zbyt krótkim postradzieckim taborem, pełno ikarusów i wysokopodłogowych autobusów bez klimatyzacji. A więc jeśli tak wszyscy chwalą warszawską komunikację to jednak trzeba przyznać, że przeszła ona dużą metamorfozę i dało się to zrobić. Ursus wspomniał o wspólnym bilecie ale wspólny bilet z koleją to też ostatnie lata. Ja jeszcze pamiętam czasy kiedy tego nie było - nawet na miesięcznych. @lateks @ursus - to nie jest jednoznaczne bo i ile całkowicie się zgadzam, że liczba linii/kursów do Paruszowca czy Elektrowni jest niedoszacowana i za mała. To jeśli chodzi o miejsca pracy w centrum - dojazd do niego naprawdę jest przyzwoity. Z takich Nowin, Boguszowic czy Chwałowic do centrum autobusy jeżdżą co 5-10 minut w godz. szczytu. Nieco gorzej mają Niedobczyce. Również nie za dobrze to wygląda jak ktoś musi się przemieścić z jednej dzielnicy do drugiej. Jakby tak popatrzeć na naszą komunikację to z jednej strony wydaje się, że jest dużo do zrobienia, z drugiej - tak naprawdę system wymaga jedynie: zmianu w układzie linii, zwiększenia budżetu i poprawy ilości kursów w weekendy bo jest ich eweidentnie za mało, koordynacji linii tak aby zjawisko "stad autobusów" było jak najrzadsze i... dogadania się z innymi przewoźnikami odnośnie wspólnych biletów. Bardziej boli mnie brak perspektyw jeśli chodzi o niektóre kierunki poza rybnickie. Po likwidacji PKS - ewidentnie brakuje lepszej oferty komunikacyjnej w kierunku Żor, Gliwic, Knurowa, Zabrza czy Pszowa. Ogólnie cieszy mnie to, że co raz więcej osób mimo wszystko zwraca uwagę, że motoryzacja indywidualna w miastach to na dłuższą metę utopia. Trzeba szukać złotego środka.

    2 9
  • ~Arteks 2018-01-21 19:33:25

    Taki przykład dojazdu w godz. szczytu z Wrębowej do centrum: 5.01 5.21 5.36 5.51 6.12 6.26 6.41 7.02 7.11 7.26 7.41 8.02 - ten interwał nie jest najlepszy, nie jest najgorszy. Natomiast problem w Rybniku jest w tym, że zlikwidowano dojazd wielu miejscowościom do Rybnika, zlikwidowano przewozy górnicze, nasza komunikacji jeździ nie zawsze tam gdzie jest potrzeba (np. DKM) a za mało kursów w kierunku nowych generatorów ruchu jak np. Paruszowiec, Stawowa, Elektrownia.

    3 8
  • ~mister0282 2018-01-21 20:44:00

    Czy ten artykuł to jakiś żart? Ten pan ma na YT aż 83 subskrypcje.

    8 4
  • ~kormoran 2018-01-21 20:56:40

    ~mister0282 popatrz ile wyświetleń mają filmy z tym gościem na Autocentrum czy ZacharOFF. Na swoim kanale faktycznie lipa.

    1 1
  • ~blitz 2018-01-21 21:26:10

    w naszym regionie jest sporo takich luksusowych, superszybkich samochodów, oczywiście wiele z nich jest niewidocznych na codzień, służą przykładowo tylko do zabawy na torze, na zloty czy zagraniczne wyjazdy.. wystarczy pracować w dobrym zawodzie żeby móc z nimi przebywać na bieżąco i nie trzeba być dziennikarzem :-)

    5 2
  • ~ 2018-01-22 08:03:41

    "Jestem zwolennikiem opłat przy wjeździe do centrum miasta, to działa bardzo dobrze na zachodzie. Oczywiście wielu hejterów powie mi, że tam się lepiej zarabia. Tak, ale tam nie ma tylu samochodów co tutaj – w Polsce."

    Przepraszam, co? Szanowny Michał chyba nie był na tym samym zachodzie, co ja. Jedyne opłaty za wjazd do centrum jakie pamiętam, były w Sztokholmie, Londynie a oprócz nich, takowe są jeszcze w Durham, Valletcie, Mediolanie i Geteborgu... Niemieckie umweltzony w to się nie kalkulują, Berlin i Frakfurt są zajeb... samochodami. Holandia podobnie - lepiej mi było zostawić auto pod hotelem w Haarlemerliede i kopnąć się do Haarlem/AMS zbiorkomem bo z parkingami cienko. Parę miast ma ograniczony ruch dla samochodów ale opłat nie pobierają. Zaś takie kraje, jak Polska, Czechy czy Słowacja nie mają odpowiedniego prawa i tym samym narzędzi to regulacji takich rzeczy (tak przynajmniej twierdzi raport EPOMM) :)))

    6 0
  • ~Lateks 2018-01-22 08:44:45

    ~blitz czy ten dobry zawód to blacharz-lakiernik ?

    3 0
  • ~blitz 2018-01-22 09:30:17

    ~Lateks wystarczy przejrzeć strony regionalnych autospa czy myjni można trafiać rarytasy

    2 0
  • ~morfeus12 2018-01-22 12:13:25

    Uwielbiam czytać takie biografie! Bardzo pozytywny artykuł. Brawo dla Pana Michała, że nie boi się mówić tego co myśli. Zgadzam się w 100 %. Jest młodym człowiekiem i widzi nasze miasto tak, jak powinno wyglądać.

    4 0
  • ~Łukasz Kojzar 2018-01-29 23:52:07

    A byłem właśnie bardzo ciekawy jak doszedłeś do założenia firmy. Graty! ;)

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wybierasz się na wybory 13 października?




Oddanych głosów: 4389