zamknij

Wiadomości

Grzegorz J. przed sądem w Rybniku. Usłyszał sześć zarzutów. „Byłem inwigilowany, podsłuchiwany systemem pegasus”

Bartłomiej Furmanowicz 2023-04-24, Autor: 

Rozpoczął się proces Grzegorza J. - byłego posła na Sejm RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Jest oskarżony o korupcję i nadużycia władzy w czasie, gdy był parlamentarzystą. Grzegorz J. nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Oświadczył, że był inwigilowany i podsłuchiwany przez system szpiegowski pegasus. - Drony latały nad moją posesją. Nie zwracałem na to uwagi – oznajmił przed sądem.

Reklama

Ruszył długo oczekiwany proces Grzegorza J. Rozpoczął się on dzisiaj przed południem w Sądzie Rejonowym w Rybniku. Przypomnijmy, były poseł usłyszał sześć zarzutów - głównie dotyczących przyjmowanie korzyści majątkowych w związku z pełnioną funkcją publiczną. Pojawiają się też zarzuty o nadużycie władzy. Szeroko rozpisaliśmy się w artykule »Grzegorz J. będzie sądzony w Rybniku za łapownictwo i nadużycie władzy. Czytaliśmy akt oskarżenia«

Słowem wstępu: sąd zezwolił dziennikarzom na rejestrację procesu za pomocą dyktafonów. Nie pozwolił na robienie zdjęć, a także podawania nazw firm i spółek. Mocno zanonimizować trzeba było też dane świadków. Dziennikarze nie mogą też publikować długich wypowiedzi, które padły na sądowej sali. Możemy więc posługiwać się krótkimi fragmentami cytatów, a resztę tekstu parafrazować.

W skrócie, były polityk:

- miał przyjąć od A. S. korzyści majątkowe w postaci gotówki w kwotach od 500 do 1200 zł, łącznie 5000 zł, w zamian za rekomendowanie i przyczynienie się do jego powołania na prezesa zarządu spółki (zarządca infrastruktury kolejowej) – córki dużej firmy górniczej w naszym regionie, zajmującej się wydobyciem węgla koksującego.

- miał przyjąć od G. C. trzykrotnie korzyść majątkową w postaci gotówki w łącznej kwocie 6000 zł, w zamian za rekomendowanie i przyczynienie się do jego powołania na prezesa zarządu dwóch spółek górniczych.

- dwukrotnie przyjął od H. F. korzyść majątkową w postaci gotówki w łącznej kwocie 1500 zł, w zamian za rekomendowanie i przyczynienie się do jego powołania na członka rady nadzorczej spółki S...(obecnie J...L...), pozostającej w nadzorze właścicielskim spółki górniczej.

- podjął się pośrednictwa w załatwieniu sprawy polegającej na pozostawaniu przez D.Ż. na stanowisku tymczasowego kierownika przedsiębiorstwa P...P...P...R... z siedzibą w R..., a następnie na mianowaniu go na stanowisko dyrektora, jak również na utrzymaniu i zapewnieniu pełnienia tej funkcji D. Ż., w zamian za korzyść majątkową, polegającą na zawieraniu przez D. Ż. reprezentującego PPO R... umów na wykonanie prac remontowo-budowlanych ze wskazanymi mu podwykonawcami tj. S...J...W... i P...P...P...M...J...

- podjął się pośrednictwa w załatwieniu sprawy polegającej na utrzymaniu i zapewnieniu pełnienia przez D. Ż. funkcji Dyrektora P…P…P...R… z siedzibą w R…, w zamian za korzyść majątkową, polegającą na zawarciu umowy na wykonanie prac remontowo-budowlanych przez D. Ż. dyrektora PPO R… ze wskazanym mu podwykonawcą, tj. E… Sp. z o.o., który to podmiot mógł dzięki temu osiągnąć zysk gospodarczy, czym przekroczył uprawnienia posła na Sejm RP.

- przyjął obietnicę udzielenia korzyści majątkowej przez K. S. w zamian za zawarcie przez A. S. - dyrektora P...P...PR… z siedzibą w R… umów na wykonanie prac remontowo-budowlanych ze wskazanym mu podwykonawcą, tj. firmą S...J...W

„Byłem podsłuchiwany systemem pegasus

Wraz z Grzegorzem J., w ławie oskarżonych znaleźli się również K. S. i M. G. Zabrakło J. J. Nie wyjaśnił sądowi braku jego obecności. Rozprawa rozpoczęła się bez niego.

Prokurator odczytał akt oskarżenia przeciwko Grzegorzowi J. Nie zdążył tego już zrobić w przypadku 3 kolejnych mężczyzn. Były poseł postanowił bowiem szeroko odnieść się do stawianych mu zarzutów. Oznajmił, że je rozumie, ale nie przyznaje się do popełnionych czynów – nikogo nie rekomendował w zamian za korzyści majątkowe. Nagle wyznał, że był inwigilowany.

Byłem podsłuchiwany systemem pegasus. Telefony same mi się włączały, nie zwracałem na to uwagi. Nad moim domem latały drony – powiedział.

Na początku sądził, że to modele rekreacyjne. Później zmienił zdanie. Sędzi Agnieszce Bierzy tłumaczył, że widział przed domem stojące samochody. Nie zwracał na nie uwagi. Tymczasem widział, jak jakaś kobieta tworzyła w jednym z pojazdów notatki. Po zwróceniu uwagi – odjechała 200 metrów dalej i znów zaparkowała pojazd.

Następnie Grzegorz J. oznajmił, że CBA przesłuchało około 100 osób w związku z jego sprawą.

Tak sądzę, takie sygnały dostawałem. Kto mnie znał, był wzywany do CBA – dodał.

Zapytał się też prokuratora na sali, dlaczego w akcie oskarżenia zapisano wyrażenia „w nieznanym czasie”, „w nieznanym miejscu” w stosunku do popełnionych czynów. Zapytał, dlaczego nie został zatrzymany na gorącym uczynku mimo tego, że został na niego zrzucony cały system inwigilacji.

Nie zostałem złapany, bo te czyny nie miały miejsca – zwrócił uwagę.

Poseł o swoich znajomościach

Grzegorz J. zaczął odnosić się do stawianych mu zarzutów. Na wstępie wyjaśnił, że z A. S. zna się od 50 lat. Razem chodzili do przedszkola, szkoły i liceum. Na studiach drogi się rozeszły, ale znajomość przetrwała. Jak się zarzekał, były polityk nie chciał i nie miał zamysłu, by wziąć od niego pieniądze.

Owszem ze względu na znajomości, jedliśmy kolacje, wypijaliśmy czasem butelkę jakiegoś trunku i spotykaliśmy się na urodzinach, ogniskach – przyznał.

Ich znajomość była na takim etapie, że Grzegorz J. bez zastanowienia podzielił się z A. S. pokojem, kosztem swojego komfortu podczas wyjazdu sportowego nad Balatonem. Nigdy nie chciał brać od niego pieniędzy. Raz się tak stało w Strasburgu, gdzie J. zaprosił kolegę z okazji wyjazdowego posiedzenia Rady Europy. A.S. dał wtedy byłemu posłowi 100 euro, by dopłacić do hotelu.

W przypadku G. C. - znajomość rozpoczęła się od momentu, gdy ten przyszedł do szkoły prowadzonej przez Grzegorza J. Został nauczycielem historii i WOS-u. Później G. C. pomagał posłowi w prowadzeniu biura.

Słynie z tego, że ma bardzo dobre pióro, pomagał mi w pisaniu – stwierdził oskarżony.

Grzegorz J. wspomniał, że jego kolega w pewnym momencie stracił pracę. Nie miał pieniędzy na czynsz i inne zobowiązania. Brakowało mu 30 tys. złotych. Sytuacja była na tyle trudna, że komornik wyznaczył już wizję lokalną jego mieszkania. G. C. poprosił byłego posła o pomoc finansową. Ten pożyczył mu 6 tys. złotych. G. C. udało się znaleźć pracę jako prezes spółki-córki należącej do największego producenta węgla koksującego. Kwotę zwrócił w 3 ratach. Oskarżony i w tym przypadku zaznaczył, że nie było mowy o rekomendacji za pieniądze, ponieważ G.C. był mocno osadzony w związkowym środowisku i nawet bez rekomendacji posłów - dostałby pracę.

Przechodzimy teraz do H. F. Grzegorz J. poznał go gdy jeszcze był prezesem klubu sportowego w Rybniku. Kiedy piłkarze grali w I lidze, dyrektorem sportowym klubu był właśnie H. F. Współpraca się układała. Skąd w ogóle jego postać w tej historii? H. F. kupił od posła cegiełkę na rzecz budowy pomnika zmarłej w Smoleńsku pary prezydenckiej.

Z tego, co wiem, dowody na to są do wglądu w CBA, w prokuraturze – odparł.

Wyjaśnił, że H.F. na cegiełkę dał powyżej 1 tys. złotych, a tak przynajmniej mu się wydaje.

Kierował się wewnętrznym poczuciem promocji firm z regionu

Grzegorz J. przytoczył następnie art. 20 ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora.

„Poseł lub senator ma prawo podjąć - w wykonywaniu swoich obowiązków poselskich lub senatorskich - interwencję w organie administracji rządowej i samorządu terytorialnego, zakładzie lub przedsiębiorstwie państwowym oraz organizacji społecznej, a także w jednostkach gospodarki niepaństwowej dla załatwienia sprawy, którą wnosi we własnym imieniu albo w imieniu wyborcy lub wyborców, jak również zaznajamiać się z tokiem jej rozpatrywania”.

Były polityk nie przytoczył tego zapisu bezcelowo. Na nim oparł dalszą swoją wypowiedź. Wyjaśnił sądowi, że miał wewnętrzne poczucie, żeby promować firmy z naszego regionu.

Tutaj zostałem wybrany, tutaj na mnie głosowano – odparł.

Tłumaczył, że poseł na Sejm RP prowadził mediacje pomiędzy wykonawcami. Ci mieli bowiem grozić zejściem z budowy, jeżeli zawarta umowa nie urealni rzeczywistych cen materiałów budowlanych. Grzegorz J. tłumaczył, że doprowadził do spotkania w jego biurze poselskim i nie robił z tego tajemnicy.

Dodał, że nigdy nie był w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej. Z kolei D.Ż. był jego pracownikiem, kiedy działał jako polityk. Po wygranych wyborach do Parlamentu Europejskiego przez Bolesława Piechę zaproponował mu, by przeniósł się do jego biura. Kiedy skończyła się kadencja Bolesława Piechy, D.Ż. zaczął szukać pracy. Wtedy pojawiła się posada prezesury w firmie R. z Raciborza. Tu również Grzegorz J. zaznaczył, że nie pomagał w obsadzeniu stanowiska w nielegalny sposób.

Nigdy w firmie R. nie byłem. Jeżeli rozmawialiśmy o sprawach to związanych z jego firmą – stwierdził.

Jeden obiad wpływów nie czyni

Zdaniem oskarżonego, D.Ż. wyciągnął niewłaściwe wnioski po jego spotkaniu z pewnym generałem. Grzegorz J. zaprosił mundurowego – zgodnie ze śląską gościną - do Rybnika na obiad. Stwierdził, że „raz jak się zje obiad, to nie znaczy, że się ma wpływy w przedsiębiorstwie”.

Grzegorz J. odrzucił też zarzut, że miał wpłynąć na obniżkę marży do 1% w firmie R. Jak stwierdził, wynosiła ona 5% - tak jak D.Ż. sobie założył jako prezes przedsiębiorstwa. D.Ż miał być obecny też podczas pewnego piątkowego spotkania pomiędzy Grzegorzem J. a K.S i M.G. Było to spotkanie po pracy, zakrapiane alkoholem. Jego były współpracownik chciał rozmawiać oskarżonym w cztery oczy. Grzegorz J. odmówił. Oznajmił, że to spotkanie grupy, która nie ma żadnych tajemnic. Zaapelował jednak do D.Ż. by nie powtórzyła się historia z firmą, która chce zejść z budowy.

Taka była moja intencja. Moim celem był oto, żeby remont szpitala został solidnie dokończony – dodał. Chodzi o remont szpitala aresztu śledczego.

Grzegorz J. miał przekonywać swojego dawnego podwładnego, że nie warto nakładać na firmy kary, a dawać im szanse.

Świadkowie mają inną wersję niż oskarżony

Były poseł w kilku słowach odniósł się do piątego zarzutu. Nie powoływał się na żadne wpływy, a wszystkie jego prace odbywały się zgodnie z literą prawa. Zarzut określił mianem „fikcji literackiej”, która nie ma nic wspólnego z prawdą i jego wiedzą.

Stwierdził, że rekomendował wiele osób po zmianie władzy. Nie pamięta jednak szczegółów. Wyznał, że mundurowi zapukali do niego o 6.00 rano i przewieziony do Lublina. W międzyczasie miał wykonane badania. Poddał tym samym działania CBA pod wątpliwość, bo dopiero osoba zatrzymana jest poddawana badaniom.

Sędzia w pewnym momencie zauważyła, że wyjaśnienia nie pokrywają się z tym, co zeznali świadkowie. Oni przedstawiają inną wersję.

Z tego, co wiem, to nie mają innego zdania niż ja. Nie mogą nic innego powiedzieć zgodnie z prawdą niż ja – odparł były poseł.

Następna rozprawa odbędzie się 7 czerwca.

Oceń publikację: + 1 + 34 - 1 - 11

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (10):
  • ~master4k 2023-04-24
    19:15:25

    63 6

    „Byłem inwigilowany, podsłuchiwany systemem pegasus”.

    Jeśli nawet, to mamy Panu współczuć, czy jak?

    Przypomniałem sobie kto się tym pegasusem bawi i moja emaptia uzyskała wartości ujemne.

  • ~Franek 7 2023-04-24
    19:34:25

    57 15

    No i nie wiadomo czy się śmiać czy płakać? Jakoś nie było słychać protestów pana Grzegorza kiedy okazało się, że PiSuar podsłuchiwał PEGASUSem sztab wyborczy przeciwników wyborczych albo niezaleznych dziennikarzy czy ogólnie przeciwników politycznych. Teraz dopiero krzyczy jak to źle. A najśmieszniejsze, że pewnie sam głosował za ustawą inwigilacyjną tak jak cały PiSuar. Normalnie nie wiem jak to skomentować…

  • ~skrzat_1 2023-04-24
    21:27:38

    49 4

    Załosny pan jest panie grzegorzu dał pan dupy za głupie 500-1200 zł szok głupota czy pazerność

  • ~kipoperm 2023-04-24
    23:14:01

    1 2

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~rosthost1 2023-04-25
    00:55:01

    17 29

    Franek 7 - wolę jeśli władza podsłuchuje aby wylapac łapówkarzy niż tak jak Unia Europejska wydawa" absurdalne rozporządzenie UE dot. rynku jaj przewiduje zakaz podwójnego zastosowania. Rolnicy nie mogą już sprzedawać swoich jaj jako towarów z wolnego wybiegu jeśli zainstalowali również panele słoneczne na łące drobiu do wytwarzania energii elektrycznej.
    Proste ogorki i podróże do Chin za 460 tys Euro - absurdy Unii.

  • ~ 2023-04-25
    07:29:51

    15 19

    Za takie sumy robic afere.Smiac sie chce.
    A w Rybniku sprzedaja kamienice i daleja rzadza.

  • ~marlena292 2023-04-25
    15:51:52

    8 1

    za takie drobne dać się wsadzić to trzeba być leszczem

  • ~Arteks 2023-04-25
    16:07:12

    5 7

    @moral - a od kiedy właściciel nie może sprzedawać nieruchomości?

  • ~Arteks 2023-04-25
    16:12:37

    9 5

    Twarze i symbole PiS: Grzegorz J., Kałuża, Szumowski, Misiewicz, Piotrowicz, Fica, Kujda, Chełstowski... Ostatnio Kowalczyk który zawalił interes polskich rolników...

  • ~laheaserly 2023-04-26
    00:34:24

    1 1

    Otwarte wyszukiwanie partnerów seksualnych w Twoim mieście i według zainteresowań, na razie wszystko jest anonimowe i bezpłatne. Naprawdę fajna rzecz, użyj ----- https://urlis.net/club

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Chcecie powrotu Kabaryjtonu na stadion miejski w Rybniku?




Oddanych głosów: 519