zamknij

Wiadomości

Prokurator chce większej kary dla „Szuminy”. Obrońca: jest ofiarą żużla

2021-09-15, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Zbliża się ogłoszenie wyroku dla oskarżonego Rafała Szombierskiego. Dzisiaj w sądzie rejonowym wygłoszone zostały mowy końcowe. Prokurator chce większej kary dla byłego żużlowca – łącznie 13 lat więzienia. Obrońcy liczą na łagodniejszy werdykt. Mecenas Rafał Stęchły stwierdził, że „Szumina” jest ofiarą żużla.

Reklama

To już koniec procesu Rafała Szombierskiego, który w marcu ubiegłego roku spowodował wypadek, w wyniku którego Beata Leśniewska walczyła o zdrowie w szpitalu. Do dzisiaj musi się rehabilitować, straciła pamięć, jest tylko w małym procencie osobą samodzielną. „Szumina” był pod wpływem alkoholu, nie było go na miejscu zdarzenia, a policjantom przedstawiał fałszywe dane dotyczące jego osoby.

Dzisiaj sędzia oddalił wszystkie wnioski obrony. Dotyczyły m.in. przesłuchania dodatkowych osób, dopuszczenie dowodów od ubezpieczyciela, czy uzupełnienia oceny biegłych. Uznał, że obrona w ten sposób chce przedłużyć postępowanie. Następnie sędzia odczytał krótkie zeznanie poszkodowanej kobiety. Beata Leśniewska nie mogła stawić się osobiście do Rybnika. Wyjaśniła, że nic nie pamięta z dnia zdarzenia. Na tym zakończył się przewód sądowy. Strony mogły wygłosić swoje mowy końcowe.

Prokuratura z Gliwic chce większej kary

Prokurator Wojciech Zieliński zauważył, że tragedia dotknęła 2 rodziny.

- Za tę tragedię odpowiada pan Szombierski, który jechał w stanie nietrzeźwości. Wykonywał manewry wbrew przepisom. Jego prędkość oscylowała w granicach 102 kilometrów na godzinę, gdy prawidłowo poruszała się Beata Leśniewska. Nie dość, że oskarżony wykonywał manewr w terenie zabudowania – wyprzedzania na podwójnej ciągłej, to w jego organizmie znajdowało 2,38 promila alkoholu. Oskarżony zbiegł z miejsca zdarzenia, ukrywał się, podawał mylne informacje co do miejsca przebywania. Schował się za kościół, byle tylko uniknąć odpowiedzialności. Finalnie został zatrzymany, zastosowano tymczasowy areszt i dlatego dzisiaj sąd dokonuje oceny. Wydaje się, że ustalenie nie budzi najmniejszej wątpliwości. Oskarżony w końcu przyznał się do zarzutów – oznajmił na sali rozpraw.

Prokurator zaznaczył też, że Beata Leśniewska do końca życia będzie wymagała rehabilitacji i nieustannej pomocy.

- Można powiedzieć, że każdy z nas jest uczestnikiem ruchu drogowego, każdy z nas mógł być na miejscu pani Beaty. Przy wyrokowaniu proszę, by sąd wziął pod uwagę tę okoliczność. Kara wymierzona oskarżonemu będzie surowa, ale to nie forma odwetu. Czynię taką wzmiankę z uwagi na wnioski zmodyfikowane przez prokuratora okręgowego w Gliwicach – dodał Wojciech Zieliński.

Śledczy z Gliwic chcą bowiem wymierzania kary 12 lat więzienia za spowodowanie wypadku pod wpływem alkoholu. Za ucieczkę z miejsca zdarzenia wnioskują o rok pozbawienia wolności. W sumie wychodzi 13 lat. Do tego dochodzi dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz zadośćuczynienie w kwocie 500 tysięcy złotych. Wyrok sądu ma być też podany do publicznej wiadomości.

Z kolei Aniela Łebek – oskarżyciel posiłkowa poparła wnioski prokuratora co do samej kary. Miała jednak zastrzeżenia, jeżeli chodzi o zadośćuczynienie.

- Mam wątpliwości, czy powinna być tak wysoka kwota. Krzywda pani Beaty powinna być wynagrodzona, ale czy pan Szombierski będzie w stanie sprostać obowiązkowi? Po to miał OC, by osoby pokrzywdzone mogły z tego skorzystać. Wydaje mi się, że lepiej będzie uzyskać pieniądze od towarzystwa ubezpieczeniowego, które później rozliczy się z oskarżonym – zauważyła.

„Jest ofiarą żużla”

Mecenas Rafał Stęchły broniący Rafała Szombierskiego podzielił pogląd strony skarżącej w zakresie co do braku okoliczności łagodzących.

- Nie da się nic powiedzieć. Jadąc pod wpływem alkoholu i powodując wypadek, nie możemy liczyć na wyrozumiałość. Oskarżony ma tego świadomość – oznajmił na wstępie.

Przeprosił będącego na sali ojca Beaty Leśniewskiej.

- Rozumiem ból i żal, tej krzywdy się nie zrekompensuje – dodał.

Zdaniem Rafała Stęchłego 13 lat więzienia, to za surowa kara.

- Przecież za zabójstwo sąd może wymierzyć 8-10 lat wiezienia. Te populistyczne argumenty prokuratury nie mają odniesienia do charakteru sprawy. Pan oskarżony nie był sprawcą, który naruszał wszystkie normy i zasady. Prowadził ubezpieczony pojazd. To nieistotny aspekt, ale łagodzący. Pan oskarżony do pewnego momentu wszystkie obowiązki spełnił. Na pewno dochodzi niekaralność, opiekował się córką, żoną, dbał o rodzinę. Nie porównuje tego, ale trzeba powiedzieć, że ten czyn powoduje daleko idące skutki społeczne – argumentował.

Jak następnie zauważył, na zachowanie oskarżonego wpłynął sport – ze swoimi pozytywami, ale i negatywami.

- Wszystkie te emocje, upadki, spustoszenie organizmu nie pozostają bez wpływu na zawodnika. Jest ofiara żużla. Te nieszczęścia były skutkiem tego, że nastąpiła kumulacja: spożycie alkoholu i prowadzenie samochodu – oznajmił mecenas.

Poprosił sąd o właściwą i wyważoną karę. Przychylił się do wniosku oskarżycielki posiłkowej. Zgodził się ponadto na opublikowanie wyroku.

- Tak, by wszyscy kierowcy mieli świadomość, jakie nieszczęście niesie spożyciu alkoholu – dodał.

„Szumina”: zawiodłem wszystkich, zawiodłem sam siebie

Wśród obrońców była też pełnomocnik w zastępstwie mecenasa Marka Gruszki. Zwróciła uwagę na jeden aspekt sprawy, jej zdaniem przeoczony.

- Jeden ze świadków powiedział, że oskarżony szedł stronę miejsca zdarzenia. Kiedy zobaczył ludzi, wrócił i odszedł. Wydaje mi się, że nie możemy oskarżać pana o ucieczkę z miejsca zdarzenia. Nie możemy wykluczyć, że chciał udzielić pomocy. Nie wykluczyłabym nawet, że ci ludzie odezwali się do pana Rafała, zaatakowali słownie typu: „popatrz co zrobiłeś, idź stąd”. Nie uciekał. Nie możemy do końca oskarżyć, że świadomie nie udzielił pomocy i uciekł. Zostawił panią Beatę pod opieką innych, którzy udzielili pierwszej pomocy, nie zostawił w szczerym polu na pewną śmierć – wyjaśniła.

Przekonywała, że „Szumina” nie jest gwiazdorem, a skromnym człowiekiem.

Na końcu głos zabrał mecenas Bartosz Kierkowski z kancelarii Jarosława Recka. On również oznajmił, że zachowanie oskarżonego nie znajduje usprawiedliwenia. Jednakże jego zdaniem okolicznością łagodzącą jest sposób życia Szuminy przed wypadkiem i już po zdarzeniu.

- Sama ustawa karna głosi, że chęć zadośćuczynienia jest okolicznością łagodzącą. To było spełnione przez pana Szombierskiego. Tak naprawdę mamy do czynienia z osobą niekaraną, te wnioski oskarżyciela publicznego są nieadekwatne. Lepiej, żeby pan Rafał łożył pieniądze na rehabilitację pani Beaty, a nie siedział tak długo w wiezieniu. Wnoszę o karę w jak najniższej granicy – spełni cele wychowawcze i zapobiegawcze. W zasadzie długotrwały pobyt pana w areszcie Szombierskiego spełnił cele wychowawcze. Trudno przypuszczać, że oskarżony wróci na ścieżkę przestępczą. Cele zapobiegawcze też są spełnione, ale nie mówię, że w 100 procentach – wyjaśnił.

Na koniec głos zabrał sam oskarżony.

- Jeszcze raz przepraszam panią pokrzywdzoną, jej rodzinę, moją żonę. Zawiodłem wszystkich, zawiodłem sam siebie. Muszę się z tym zmierzyć, chciałbym prosić o sprawiedliwy wymiar kary. Jak wyjdę z więzienia, to zrobię wszystko by pomóc pani pokrzywdzonej – zaznaczył.

Sąd nie zgodził się na uchylenie aresztu. Rafał Szombierski pozostanie w nim aż do uprawomocnienia się wyroku.

Wyrok poznamy 28 września.

---

Rafał Szombierski wyraził zgodę na publikację swojego imienia i nazwiska oraz wizerunku.

Oceń publikację: + 1 + 36 - 1 - 8

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~Longina b 2021-09-15
    18:08:47

    59 1

    Kara powinna być adekwatna do skutków popełnionego czynu.Nie ważne kim się było,lub kim się jest.Jest wina,powinna być kara.

  • ~Abisall 2021-09-15
    19:18:16

    62 1

    Wystąpienie substytutki ( taki chyba feminatyw dla tej funkcji będzie) byłoby przezabawne, gdyby nie dotyczyło tak poważnej sprawy.
    W ogóle wszystkie mowy obrońców brzmią jak z kiepskiej farsy...
    No, ale w sumie cóż im pozostaje innego jak podnosić, że samochód był ubezpieczony, oskarżony myje ręce po sikaniu, nie uciekał a oddalił się, żeby nie stresować tych, którzy ratowali poszkodowaną, chce zadośćuczynić więc zlicytował kevlar i wspaniałomyślnie dał te niecałe 3 tysiące zł poszkodowanej zamiast wziąć 4 obrońcę

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Chcielibyście zobaczyć galę MMA w Rybniku?




Oddanych głosów: 117