zamknij

Wiadomości

"Ostatni dzień po grubej stronie życia". Rybniczanka opowiada jak toczyła walkę z kilogramami (rozmowa)

2023-12-26, Autor: 

Czas świąteczno-noworoczny, to czas postanowień, deklaracji i chęci zmienienia siebie "od nowego roku". Jak co roku, wielu z nas będzie chciało zrzucić zbędne kilogramy, być aktywnym fizycznie i dbać o zdrowe nawyki żywieniowe. Czy postanowienie noworoczne to dobry argument, aby zmienić swoje życie? O walce z nadwagą, chorobie otyłości i bezsilności, rozmawialiśmy z rybniczanką Dorotą Zygmunt, która przez ponad 20 lat toczyła walkę z kilogramami. W końcu ją wygrywa! Teraz dzieli się swoimi doświadczeniami i daje wsparcie innym.

Reklama

Słowa "odchudzanie" i "dieta", to słowa nacechowane negatywnie, obwarowane zakazami, których przecież nikt z nas nie lubi. Nie mobilizują też nieosiągalne cele, ponieważ jak mówi Dorota Zygmunt, odchudzając się, toczymy wojnę samemu ze sobą. Rozmowa ze szczęśliwą żoną i matką dwóch dorosłych synów jest swoistym "poradnikiem" dla osób chcących zrzucić zbędne kilogramy. Dorota jest najlepszym przykładem, że się da, tylko należy wiedzieć jak zacząć i jak do metamorfozy podejść.

Jak się zaczęły Twoje przygody z odchudzaniem?

Dorota Zygmunt: - Zawsze byłam osobą okrągłą, może nie otyłą, ale tłuszczyk zawsze mnie lubił. Jako osoba dorosła, zaczęłam jeździć samochodem, miała stacjonarną pracę, coraz mniej ruchu, a kilogramów przybywało. Jak ważyłam 90 kg, stwierdziłam, że to jest za dużo i trzeba coś z tym zrobić. Poszłam do lekarza, bo byłam osobą odpowiedzialną i chciałam to zrobić jak należy. Miałam wtedy około 23 lat. To było 25 lat temu, więc o dietetyku nie słyszałam, poszłam do internisty. Trafiłam do fajnej lekarki, która skonsultowała mnie pod względem endokrynologicznym, ginekologicznym, aby wykluczyć ewentualne zaburzenia hormonalne. Byłam zdrowa, więc standardem wtedy była dieta 1000 kalorii. Przez jakiś czas wytrzymałam, wszystko przeliczałam, ale później wracałam do swoich nawyków i kilogramy wracały z nadwyżką, pojawił się efekt jojo.

Dzisiaj mamy dostęp do informacji, a jak wygląda edukacja?

- Edukacji brakuje cały czas. Uważam, że kiedy mamy dostęp do wielu informacji, nadal w edukacji nie ma mowy o higienicznym stylu odżywiania. W natłoku obowiązków, braku czasu, niby jesteśmy świadomi zdrowego odżywania, ale jak brakuje czasu, to zabieramy dzieci i w pośpiechu korzystamy z fast foodu. W szkole na edukację dzieci również nie można liczyć, bo tematy zdrowego stylu życia pojawiają się sporadycznie. Do mnie zwraca się wiele osób z pytaniami, jak sobie pomóc, gdzie udać się do lekarza. Okazuje się, że lekarze pierwszego kontaktu często też są grubiańscy i pacjent, który przychodzi z problemem, potrafi usłyszeć "w Oświęcimiu nie było grubasów", albo "trzeba się ruszać". Dlatego edukacja potrzebna jest wszystkim.

Osamotniona w problemie

Przyznałaś, że "dieta 1000 kcal" nie dała długotrwałego rezultatu. Czułaś się wówczas bezradna? Sięgałaś po inne diety?

- Bardzo trudno jest dojrzeć do decyzji, że mamy za dużą wagę i pora coś z tym zrobić. To jest akt odwagi dla osoby otyłej. A idąc do lekarza pierwszego kontaktu, dostaję "bana" od niego, co skutkuje tym, że zamiast wziąć się za siebie, idziemy do cukierni po kolejne ciastko, aby zajeść tę niemoc. Podejmowałam próby odchudzania wielokrotnie, z lekarzem, potem na własną rękę próbowałam wielu różnych diet. Najbardziej radykalna w moim wypadku była "dieta kopenhaska". Czyli najogólniej mówiąc, jedzenie sałaty, jajek i ciągłe uczucie głodu. Udawało się schudnąć, a po jakimś czasie tyłam sporo więcej.

Była frustracja? Niemoc?

- Wielka. Zaczęłam się odchudzać, mając 90 kg, a w momencie, kiedy uświadomiłam sobie, że nie potrafię sobie poradzić z problemem, poczułam się samotna w tej walce. Było to 7 lat temu, ważyłam wówczas 123 kg. U mnie na żadnym etapie odchudzania nie wystąpiły problemy chorób współistniejących, ale szybki styl życia, intensywny czas pracy, brak czasu na jedzenie w ciągu dnia i nadrabianie jedzenia wieczorami. Byłam zawsze aktywna, chodziłam na zumbę, na fitness, dużo spacerowałam. To jest strasznie demotywujące, kiedy cały czas chcesz coś z sobą zrobić, a cały czas ponosisz porażkę.

Mówisz, że byłaś z problemem sama. Nie miałaś wsparcia najbliższych?

- Cały czas byłam wspierana przez moje otoczenie, nie było dokuczania z powodu tuszy, byłam akceptowana. Z drugiej jednak strony takie wsparcie nie było motywujące, aby coś z tym zrobić. Osoby otyłe starają się nadrabiać osobowością, więc i ja byłam wesoła, dowcipna, taki typowy rubaszny grubasek. Nikt z mojego otoczenia nie powiedział mi, Dorota jesteś gruba. Przyszedł moment, w którym zrozumiałam, że otyłość jest niebezpieczna i trzeba rozważyć, czy tusza nam nie zagraża — czy nie grozi nam cukrzyca, jak wyglądają organy, które są otłuszczone, jak cierpi kręgosłup. Analizując to wszystko, uświadomiłam sobie, że muszę coś z tym zrobić, by chociażby dzieciom dotrzymać kroku. Czynnik zdrowotny był dla mnie bardzo ważny.

Świat osunął się jej spod stóp

Wtedy pomyślałaś o walce z kilogramami za sprawą operacji bariatrycznej, czyli pomniejszenia żołądka?

- Pewnego dnia przyszła do mnie koleżanka, która wielokrotnie prosiła o spotkanie, a ja w tym zagonionym rytmie dnia ciągle nie miałam czasu się z nią umówić. Któregoś dnia wpadła do mnie do biura i mówi: Dorota, schudłam w miesiąc 10 kg. Przeszłam operację bariatryczną, poddałam się chirurgicznemu leczeniu otyłości. Pozdrawiam ją serdecznie, bo na pewno to będzie czytała. Rozumiała mój problem, sama się z nim borykała. Opowiedziała mi o procedurze, o tym, że otyłość to choroba i co ważne, powiedziała wtedy, że otyłość można leczyć na NFZ. Mnie świat w tym momencie osunął się spod stóp. To był ten moment, w którym uzmysłowiła mi, że nie jestem ze swoim problemem sama, że są lekarze specjaliści, którzy mogą mi pomóc.

Chirurgiczne leczenie otyłości to metoda ostateczna w walce z kilogramami?

- Operacja, to jest metoda określana jako najskuteczniejsza, ale ostateczna i proszę nie myśleć, że wszystkim ją polecam. Metod leczenia otyłości na NFZ jest naprawdę mnóstwo. Są bardzo skuteczne środki farmakologiczne, różne metody chirurgiczne, są też działania prowadzone przez zespół interdyscyplinarny — czyli przez dietetyka, psychodietetyka, fizjoterapeutę. Obecnie człowiek otyły ma duże wsparcie specjalistów.

Jak było u Ciebie? Zaczęłaś od początku, po raz kolejny działać?

- Tak, udałam się ponownie do internisty, po skierowanie do chirurga bariatry. Wtedy już miałam zdecydowanie większą wiedzę o procedurach, formalnościach i fakcie, że mogę się leczyć na NFZ. Ważyłam 123 kg. Powiedziałam lekarce, że znalazłam rozwiązanie dla swojej otyłości. Na co moja lekarka powiedziała, "jakiej otyłości, przecież dobrze pani wygląda, ma pani dobre wyniki badań". Wtedy jednak nie wyszłam z gabinetu. Wiedziałam, że nie odpuszczę i to skierowanie otrzymam. Lekarka nawet powiedziała, że przecież operacja na NFZ mi się nie należy. Ostatecznie otrzymałam skierowanie i pojechałam na pierwszą konsultację do chirurga.

Ten moment dał nadzieję na rozwiązanie Twojego problemu?

- To on mi uświadomił, że otyłość jest chorobą, a nie moją fanaberią, czy zaniedbaniem. Otyłość to choroba, jak każda inna i należy ją leczyć. To właśnie od tego momentu czułam wsparcie lekarza. Specjaliści rozumieją osobę otyłą, a w ich gabinecie nie usłyszysz nic niewłaściwego, demotywującego. Oni wiedzą jak rozmawiać i dawać wsparcie podczas całego procesu leczenia.

To dopiero pierwsza wizyta. Jak wyglądały dalsze procedury?

- Otrzymując kwalifikację do zabiegu, uruchomiona została cała droga leczenia, która jest standardową procedurą. Zostałam skierowana na badania psychologiczne, pod względem zaburzeń odżywiania, związanych np. z bulimią, z kompulsywnym zajadaniem. Konieczna była wizyta u psychologa, który ocenia, czy człowiek poradzi sobie z procesem zmiany. Należy pamiętać, że operacja to dopiero początek olbrzymich zmian, jakie zachodzą w naszym życiu. Były również konsultacje endokrynologiczne i ginekologiczne, pod względem zaburzeń hormonalnych. Dopiero zgoda każdego z lekarzy pozwala chirurgowi zakwalifikować pacjenta do takiej operacji. Dobór metody leczenia również dokonuje chirurg w konsultacji z pacjentem.

Ile trwają te procedury? W jakim czasie zostałaś zoperowana?

- To jest sprawa bardzo indywidualna i zależna od, szpitala. Ja od pierwszej konsultacji do operacji czekałam zaledwie 3 miesiące, ale wiem, że są miejsca, gdzie ten czas oczekiwania jest około roku. Ten czas "oczekiwania" to nie jest rok stracony. Wtedy pacjent ma szansę przygotować się do zmian, jakie go czekają w odżywianiu. Może jeszcze schudnąć kilka kilogramów, a może również skorzystać w tym czasie z konsultacji psychodietetyka. Czas naszej przemiany już trwa.

Przed operacją należy też zrzucić jakąś konkretną ilość kilogramów?

- Tak, to ma dwojakie znaczenie. Po pierwsze, im mniej tkanki tłuszczowej, tym bezpieczniejsza i łatwiejsza operacja laparoskopowa, bo tak się dokonuje zabiegów bariatrycznych. Po drugie, jest to też element testowania motywacji pacjenta do schudnięcia. Pacjent przechodzi "test chudnięcia", spróbowania zrobienia jeszcze czegoś więcej dla siebie. Pamiętać należy, że tak naprawdę hardcore zaczyna się dopiero po operacji i niestety statystycznie około 50% pacjentów bariatrycznych doświadcza wzrostu wagi a wielu z nich wraca do swojej wagi wyjściowej. Operacja to początek bardzo długiej i trudnej drogi. To początek nowego, lżejszego życia.

Czytaj kolejne strony:

Oceń publikację: + 1 + 66 - 1 - 16

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (6):
  • ~grzegorz410 2023-12-26
    17:18:31

    21 10

    Tak się składa że sam schudłem około 19 kilogramów. Ale tylko dzięki diecie ( liczeniu kalorii ) siłowni basenowi, rowerkowi, spacerom, bieganiu, górom itd -
    Natomiast tutaj widzimy że ograniczone zasoby służby zdrowia niestety są przeznaczone na osoby - no nie bójmy się tego napisać - lubią chodzić na łatwiznę

  • ~waria(n)t 64" 2023-12-26
    18:17:30

    0 2

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~1floyd 2023-12-26
    19:17:52

    28 0

    Ja myślę, że takie operacje jak zmniejszenie żołądka, powinny być ostatecznością i zarezerwowane dla osób, dla których intensywny ruch nie jest wskazany. Czyli z mocnym uszkodzeniem narządu ruchu, lub kręgosłupa. Osobiście uważam że, nawet sporą nadwagę można zwalczyć, odpowiednią dietą i sporą ilością ruchu. Sam walczyłem i walczę ze swoją wagą. Jak na razie, 25 kg w dół. Jem tak samo, tyle że o połowę mniej. Latem sporo roweru, dzienny spacer. Zimą basen, plus rower stacjonarny 10 km dziennie. Owszem, kosztuje mnie to sporo wyrzeczeń, i potu, ale efekty mnie mobilizują. Widząc wokół, coraz więcej zatłuszczonych nastolatków, czy dzieciaków z fastfoodowym jedzeniem w ręku, czuję że problem nadwagi w naszym społeczeństwie będzie narastał.

  • ~4757clem 2023-12-27
    09:28:21

    0 1

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~6180sweet 2023-12-27
    22:55:37

    0 2

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~Moneta 2023-12-28
    02:37:55

    7 0

    Mialem bardzo mieszane uczucia czytajac ten tekst. Z jednej strony swiadoma osoba, walczaca o siebie latami - duzy szacunek - wiekszosc ludzi odpuszcza sobie i idzie z rytmem zycia - raz sie uda a raz amputacja nogi cukrzycowej. Potem dowiaduje sie ze nie bylo chorob towarzyszacych i kolejna informacja - dieta 1000kcal - albo operacja. Sorry ale chyba mozna wiecej poczytac o nowoczesnych dietach i poprobowac - w sumie nie dietach ale innych nawykach. low carb high protein, post naprzemienny to dziala. plus nie jestesmy w USA mozna fizycznie chodzic bo sa chodniki. chodzenie spala pierdyliard kalorii bez niszczenia stawow. wez audiobook i pylaj z Nowin do centrum. sam schudlem 25 kg.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jesteś za powstaniem legalnego toru do driftu w Rybniku?




Oddanych głosów: 4007