zamknij

Wiadomości

Kulisy bestialskiego mordu w Boguszowicach: gehenna rybniczanki trwała dobę

2015-04-16, Autor: Bartłomiej Furmanowicz
Ta historia mrozi krew w żyłach. W połowie września 2014 roku w jednym z mieszkań na ul. Śniadeckiego (dzielnica Boguszowice-Osiedle) doszło do brutalnego morderstwa. 50-letni mężczyzna zabił przyjaciela żony, a samą kobietę nie chciał wypuścić z mieszkania przez dobę. Rybnicka prokuratura ujawnia szczegóły tego głośnego mordu.

Przypomnijmy, do brutalnego mordu doszło w jednym z mieszkań przy ul. Śniadeckiego w rybnickiej dzielnicy Boguszowice-Osiedle. 50-letni mężczyzna zabił konkubenta byłej żony. Obrażenia denata wskazywały na to, że napastnik bił swoją ofiarę i wielokrotnie dźgał nożem. >>Brutalny mord w Boguszowicach. 50-latek zabił nowego partnera swojej żony<<

Reklama

Po blisko 8 miesiącach śledztwa Prokuratura Rejonowa w Rybniku ujawnia szczegóły tej tragedii.

Zgubne przyzwyczajenie

Prokuratura Rejonowa w Rybniku skierowała 31 marca 2015 roku do sądu akt oskarżenia w sprawie przeciwko Januszowi K. Zarzuca mu się m.in. zabójstwo, użycie przemocy względem ofiary – Piotra B., pozbawienie wolności żony Grażyny K., znęcanie się nad nią i niestosowanie do wcześniejszego wyroku sądu mówiący o zakazie wchodzenia do mieszkania kobiety. Oskarżonemu grozi dożywocie.

Jak doszło do tego tragicznego w skutkach zdarzenia? Wróćmy do 19 września 2014 roku. Janusz K. miał zakaz przebywania w miejscu zamieszkania swojej żony. Wyrok sądu nie dotyczył jednak zakazu zbliżania się na określoną odległość, co mężczyzna systematycznie wykorzystywał. Grażyna K. i jej przyjaciel Piotr B. wiedzieli o kręcącym się przy bloku 50-latku, a przed każdym otwarciem drzwi zaglądali przez wizjer czy ktoś nie znajduje się przypadkiem na klatce schodowej.

Tego feralnego dnia Janusz K. pił przed blokiem na Śniadeckiego alkohol ze swoim kolegą. - W pewnym momencie dostrzegł, że z mieszkania żony wyszedł ich pies. Zwierzę miało taki zwyczaj, że było same wypuszczane na podwórko. Po krótkim spacerze pies wracał do domu i stukał kagańcem o drzwi, a domownicy otwierali – wyjaśnia Rafał Łazarczyk, zastępca prokuratora rejonowego w Rybniku.

Janusz K. widząc zwierzę przewidział dalszy bieg zdarzeń, schował się za ścianą w klatce schodowej. W momencie kiedy pies zastukał kagańcem, kobieta zajrzała przez wizjer, nikogo nie ujrzała. Uchyliły się drzwi.

Dramat trwał dobę

Mężczyzna wykorzystał nadarzającą się okazję, wtargnął do mieszkania i rzucił się na przyjaciela żony. - Zaczął go bić, ranił nożem - który jak wyjaśnił oskarżony – nie miał służyć do zadawania ciosów, ale smarowania chleba masłem. Wykorzystał też taśmę klejąca malarską, by skrępować Piotra B. Następnie założył na jego głowie worek foliowy, który uszczelnił taśmą klejącą - mówi Rafał Łazarczyk. Umierał powoli na oczach swojej przyjaciółki.


50-latek po dokonaniu swojego czynu nie zamierzał opuścić mieszkania. - Zaraz po wejściu do lokalu zamknął je na klucz, który schował do kieszeni. Przez całą dobę przetrzymywał kobietę w mieszkaniu ze zwłokami jej przyjaciela. Janusz K. prowadził w tym czasie rozmowy z byłą żoną na temat ich wspólnej przeszłości.

Grażyna K. bezskutecznie nalegała, by oprawcą ją wypuścił. Napastnik zabrał żonie telefon komórkowy, a także groził nożem. W pewnym momencie gdy zabrakło papierosów kazał kobiecie zadzwonić do koleżanki, aby ta przyniosła paczkę. - Z racji tego, że mieszkanie znajduje się na parterze, oskarżony pozwolił na podniesienie rolety w oknie. W momencie gdy żona odbierała papierosy, Janusz K. stał w pobliżu z nożem w ręku – dodaje prokurator.

Gehenna zakończyła się następnego dnia – 20 września po południu. - Być może było to celowe działanie oskarżonego. Wg relacji kobiety, napastnik zostawił telefon komórkowy na stoliku, po czym udał się do łazienki. Wychodząc z pomieszczenia zauważył Grażynę K. z telefonem w ręku. Uznał, że zadzwoniła już na policję i wyszedł z mieszkania. Wkrótce potem został zatrzymany przez funkcjonariuszy. Nie stawiał oporu, przed ujęciem wykonał telefon do syna, ale nie opowiedział mu co robił minionej doby – mówi Rafał Łazarczyk.

Janusz K. przyznał się do popełnionego czynu, ale zakwestionował zamiar pozbawienia życia. Stwierdził, że był to nieszczęśliwy wynik szarpaniny z Piotrem B. - Nie przyznaje się do znęcania nad żoną i pozbawienia jej wolności – dodaje zastępca szefa rybnickiej prokuratury.

Janusz K. i Grażyna K. mają dwójkę dorosłych dzieci. Zdaniem biegłych oskarżony jest skłonny do obarczania innych swoimi niepowodzeniami oraz naruszania reguł społecznego współżycia. Stwierdzono również, że mężczyzna uzależniony jest od alkoholu. Januszowi K. grozi dożywocie.

Oceń publikację: + 1 + 12 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~e_k 2015-04-16 16:38:37

    Po co wyciągacie takie historie z lamusa...SZUKACIE TANIEJ SENSACJI aby zwiększyć poczytność waszego dziennika? To takie TANIE!

    1 35
  • ~awaks 2015-04-16 19:20:06

    ~elcia78, mnie w przeciwieństwie do Ciebie interesuje co się dzieje/działo w mojej dzielnicy. Dobrze, że mogę tutaj przeczytać informacje na ten temat. Bynajmniej nie jestem poszukiwaczem tanich sensacji. Dobrze, że jest miejsce na takie artykuły.

    41 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy w Rybniku powinien obowiązywać zakaz spalania węgla?




Oddanych głosów: 3692