zamknij

Wiadomości

Rybnik ma księżniczkę – prawnuczkę ostatniego cesarza Etiopii!

2015-09-08, Autor: Bartłomiej Furmanowicz
To niesamowite, ale prawdziwe! Przez kilka ostatnich tygodni Rybnik, a konkretnie Boguszowice gościły księżniczkę. Sara jest córką rodowitej rybniczanki – Kariny Koler i Alemayehu Haile Selassie – wnuka ostatniego cesarza Etiopii - Haile Selassie I. To oznacza, że w jej żyłach płynie królewska krew. Rezolutna 6-latka nie zna jeszcze dokładnie swojego rodowodu, a sama mówi o sobie, że jest Polką.

Reklama

Coś takiego mogło się stać tylko w Rybniku. Kilka dni temu radny Mariusz Wiśniewski zdradził nam, że prowadził kolonie z dziećmi. Wśród nich znalazła się dziewczynka – Sara Haile Selassie. - Prawnuczka ostatniego cesarza Etiopii – powiedział. Po szybkiej wymianie kontaktów udało nam się wczoraj spotkać z 6-latką i jej mamą Kariną.

Jak to się stało, że dziewczynka znalazła się w Rybniku? Co ją łączy z naszym miastem? Ta historia jest tak zagmatwana, że musimy cofnąć się kilkanaście lat wstecz, gdy w Etiopii doszło do przewrotu. Rodzice i rodzeństwo ostatniego cesarza musieli zostać w kraju, a dzieci miały możliwość wyjazdu do państw komunistycznych. Alemayehu Haile Selassie (wnuk cesarza) dostał się na Kubę, gdzie rozpoczął studia medyczne. Po zrobieniu specjalizacji w chirurgii, udał się do Włoch, by rozpocząć urologię.

- Po ukończeniu specjalizacji we Włoszech nie wiedział, gdzie z kolegą wybrać się na wakacje. Padło na Pszczynę, jakby nie było gdzie indziej podróżować. W Czechach poznali Czeszkę, która mówiła po angielsku i razem wybrali się do Polski. Z Pszczyny pojechali do Krakowa, a tam okradli ich Polacy. Wybili szyby w samochodzie i zabrali plecak, który był w środku. Policja nie chciała oddać im samochodu, bo musieli złożyć zeznania. Oczywiście nikt nie mówił po angielsku czy włosku, a tłumacz miał przybyć następnego dnia. Wrócili więc do Pszczyny taksówką. Ktoś im powiedział: „Czy wyście zwariowali? Jedźcie pociągiem za 5 złotych, zajedziecie do Krakowa za grosze” - zaczęła opowiadać rybniczanka Karina Koler, mama 6-letniej Sary.

Tak też zrobili. Los chciał, że do spotkania wnuka cesarza i rybniczanki doszło właśnie w pociągu. - Pracowałam wtedy na uniwersytecie w Kijowie i jechałam do pracy, jeszcze wtedy nie było smartphone'ów, więc miałam ze sobą grę „Samotnik”. Alemayehu zauważył mnie i zapytał się:

- Przepraszam, co to jest?
- Taka gra – odpowiedziałam.

- Był zdziwiony, że mówię po angielsku. Zaczęliśmy rozmawiać ze sobą. W pewnej chwili zapytał się, czy bym nie wysiadła z nim w Krakowie, by nam pomóc z samochodem.

- Nie, bo muszę oddać korektę książki, nie ma szans – powiedziałam.
- To czy mogę do Ciebie zadzwonić? - nalegał.
- Dzwoń – odpowiedziałam.

Tak rozpoczęły się rozmowy telefoniczne, aż w końcu Alemayehu zapytał, czy Polka nie chce przyjechać do Włoch. - Pojechałam, później robiłam dwutygodniowe wypady do tego kraju. Po dwóch latach znajomości powiedziałam sobie: „albo w jedną, albo w drugą stronę”. Skończyłam studia w Polsce, a we Włoszech zaczęłam pracę w szkole, uczyłam języka polskiego. Nie, nie wiedziałam, z kim mam do czynienia w pociągu – śmiała się Karina Koler.

Wkrótce na świat przyszła Sara, która nie poznała jeszcze historii swojego rodowodu. - Niech wyrośnie na normalnego człowieka, a nie obrośnie w piórka – wyjaśniła nasza rozmówczyni.

Dziewczynka przyjechała do rodzinnego miasta swojej mamy dwa miesiące temu, gdzie była rozpieszczana przez babcię. Nie miała problemów z dogadaniem się z małymi rybniczanami – Sara mówi płynnie po polsku i włosku nie mieszając przy tym języków. Głos zabrała też mała księżniczka. - Po polsku rozmawiam w domu z mamą, a co myślisz? Z tatą rozmawiam po włosku, jak czasami czegoś nie rozumiem po włosku, to mówię po polsku, a mama rozumie, o co mi chodzi – powiedziała dziewczynka. Jedynie karnacja wyróżnia ją spośród innych maluchów. - Jakiś chłopak powiedział jej:

- nie będą się z tobą bawił, bo masz HIV.
- dlaczego tak powiedziałeś? - pytam się go.
- Bo wszyscy murzyni mają HIV – odpowiedział.

- A Sara na to: ja nie jestem murzynką, ja jestem Polką – wspomina pani Karina. Dziewczynka jest zafascynowana tym, ile dzieci bawi się na osiedlu w Boguszowicach i jak bardzo wyciągają ją z domu na zabawę. We Włoszech to byłoby nie do pomyślenia, a każde spotkanie dzieci wiązałoby się z wcześniejszą rozmową telefoniczną rodziców. - Dzieci są, ale nie ma się z kim bawić na podwórku – dodaje Sara.

6-latka lubi galaretkę w czterech kolorach, najczęściej ogląda Inspektora Gadżeta i chętnie zakłada sukienki. - Nie bawię się lalkami – zaznacza. Co ciekawe, pierwsze słowo Sary brzmiało „ababa”, co po etiopsku oznacza – tata. Sam wnuk cesarza Alemayehu Haile Selassie dzięki pomocy etiopskiego ministra gospodarki zaczyna odnawiać kontakty z rodziną w Etiopii. - Jak złagodniał tamtejszy system polityczny, to jego rodzina zaczęła powoli wracać do rodzinnego kraju – wyjaśniła pani Karina.

Sara wraz z matką za tydzień wyjadą do Włoch, ponieważ zacznie się tam nowy rok szkolny. - Wrócimy jednak do Rybnika już w grudniu – dodała nasza rozmówczyni. Wnuka cesarza najprawdopodobniej nie zobaczymy w naszym mieście. - Alemayehu był w Polsce dwa lata temu, ale nie lubi za bardzo tutejszego chłodnego klimatu. - Wzięłam go do Wisły, pierwsze co kupił, to dwie pary kalesonów, kożuch i rękawice. Było mi wstyd z nim chodzić, a ja tymczasem byłam w krótkim rękawku – śmiała się Karina Koler. Z kolei dziewczynka nie ma problemów z przyzwyczajeniem się do odmiennych warunków atmosferycznych, lubi zimę tak samo jak jej mama.

Co ciekawe, prawnuczka władcy Etiopii będzie miała wkrótce polskie obywatelstwo. Uzyskanie takiego dokumentu w Rybniku nie było jednak łatwe. - Przez cztery lata chodziłam do magistratu, żeby zameldować Sarę, ona bardziej się czuje Polką niż Włoszką. Normalnie jest tak, że jak się rodzi polskie dziecko, rodzice idą do urzędu i dostają PESEL. Urzędnicy zobaczyli Sarę i okazało się, że to nie było takie łatwe ze względu na zawiłości w wypełnianych dokumentach. Pożaliłam się panu Mariuszowi, a ten powiedział bym wybrała się do prezydenta Kuczery. Ten poprosił wiceprezydenta Piotra Masłowskiego o spotkanie i udało się – powiedziała mama Sary.

Rybnik to jednak osobliwe miasto – mamy swoje morze, jesteśmy rekordzistami pod względem liczby rond, grają u nas gwiazdy światowego formatu, a także możemy pochwalić się księżniczką – prawnuczką cesarza, Kawalera Orderu Orła Białego w 1930 i Człowieka Roku 1935 według magazynu „Time”.

Oceń publikację: + 1 + 44 - 1 - 16

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (10):
  • ~werkk 2015-09-08 07:48:28

    W końcu to Pekin więc wizyta księżniczki niczym nie zaskakuje.

    32 0
  • ~piotrekdec 2015-09-08 08:36:23

    Każdy rybnicki rastaman ociera łzy szczęścia : ))

    54 0
  • ~szolkatyju 2015-09-08 11:09:16

    "Padło na Pszczynę, jakby nie było gdzie indziej podróżować"
    Tragedia! Do Pszczyny! Przecież tam tylko jakaś murowana szopa, w jakimś zarośniętym parku. A te zarośla za sąsiadów z jednej strony mają jakieś stare, drewniane, budy (skansen się to chyba nazywa). A z drugiej strony, UWAGA! Żubry, tak, żubry, jak w jakiejś puszczy, a nie w mieście.
    "Rybnik to jednak osobliwe miasto - mamy swoje morze, jesteśmy rekordzistami pod względem liczby rond, grają u nas gwiazdy światowego formatu, a także możemy pochwalić się księżniczką " Redakcjo! Jeszcze kąpielisko ruda! no i to by było na tyle, ale moim szdaniem wystarczy na: RYBNIK STOLICĄ POLSKI!!!!!!

    5 30
  • ~mui 2015-09-08 11:55:57

    go nowa, absolutystyczna polityka, połączona z gigantycznymi wydatkami na rozbudowane do absurdu ceremoniały dworskie, doprowadziła w końcu do ruiny ekonomicznej Etiopii."

    Rzeczywisci

    2 10
  • ~mui 2015-09-08 11:59:54

    Rzeczywscie, jest powod do dumy. Powyzej cytat z Wikipedii. Niestety wpisu nie umiem edytowac a dodal sie z bledem bo reklama ad googlebzqslania wasz formularz koment.

    1 13
  • ~1floyd 2015-09-08 16:49:14

    Tak to w życiu jest. Gdy się jest księżniczką z polską krwią, to trzeba cztery lata czekać by dostać obywatelstwo Polski. Jak się jest zięciem pani premier wystarczy 2 dni.

    24 1
  • ~werkk 2015-09-08 17:24:33

    ~szolkatyju zapomniałeś o fontannie przy bazylice o której teraz zrobiło się głośno.

    1 0
  • ~smr 2015-09-09 09:24:16

    I kogo to obchodzi ....

    2 18
  • ~phuwimax1 2015-09-11 05:34:23

    Bardzo ciekawa historia . Dla naszej szarej rzeczywistości to odrobina kolorytu . A dla powyższych ponuraków którzy w genach mają marudzenie i obelgi , proponuję się nie wypowiadać tylko skupić się na własnym " z pewnością " niesamowitym życiu !

    20 1
  • ~Ras Jacob 2019-09-03 19:09:27

    Mam nadzieje ze dziki niej Rasta na całym s wiecie zrozumieją ze Rasta mają różne kolory skóry i narodowości,mieszkam od 30 lat w Holandii często podróżuje ,spotykam się z dyskryminacją ze strony czarnoskórych rasta ,nawet mnie wyśmiano kilka razy,zrobiło się smutno,trafiłem ze 15 lat temu na piosenkę Jacob Miler ,False Rasta,i zrozumiałem ze są ludzie którzy nie rozumieją co znaczy być Rastafari mimo tego ze są czarni i urodzili się w Afryce czy gdzieś na świecie. Rasta z Jamajki otwierają się na Świat i zaczynają nas akceptować.nawet się już nie śmieją z białych dredów

    Jah Love Forever ,Rasta live Jah blessing

    1 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

"Piątka dla zwierząt" - popierasz ten projekt ustawy?




Oddanych głosów: 1210