zamknij

Wiadomości

Ludzie z pasją: „Gdy jestem na koncercie zapominam o wszystkim”

2017-05-13, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Na co dzień pracuje jako pocztowiec w Rybniku, popołudnia spędza jednak inaczej niż większość z nas. Koncertów na których był nawet nie liczy. Jedno jest pewne – jeśli wybierzecie się na jakiś dobry koncert w regionie i nie tylko - spotkacie na nim Marka Magota.

Reklama

Przygoda zaczęła się od Kombi

Marek Magot jest mieszkańcem Rydułtów, ale to z Rybnikiem jest związany zawodowo. Na co dzień pracuje na poczcie, ale nie o tym będzie ten artykuł. Pasją pana Marka jest muzyka i koncerty, których nie liczy. Jak sam mówi, ta przygoda zaczęła się tak dawno, że „nawet najstarsi górale tego nie pamiętają”. – To był Gdańsk, rok 1978. Wtedy po raz pierwszy widziałem koncert rockowy. Był to zespół Kombi – sięga pamięcią Marek Magot. Co ciekawe, występ znanej w tamtych latach grupy był dla naszego rozmówcy przypadkiem. – Pojechałem wtedy z mamą na kolonię. Był Jarmark Dominikański i wyczytałem w gazecie, że ma się odbyć jakiś koncert jazzowy. Poszedłem, ale na miejscu okazało się, że tego dnia publiczność nie posłucha jazzu a wystąpi zespół Kombi – mówi.

Już wtedy pierwsze dźwięki rock&rolla i światła podziałały na wyobraźnię wówczas 14-letniego Marka. Jako, że mama była kierowniczką kolonii miał dużo czasu do wykorzystania. – Zacząłem szukać w lokalnej prasie informacji o tym, co dzieje się w Gdańsku, a dużo się działo. Na samym Jarmarku Dominikańskim było dużo koncertów. Wtedy Pomorze stanowiło okno na świat, w przeciwieństwie do Śląska. Zaczerpnąłem tam wiele nowości, czy to z muzyki, kina albo mody – dodaje Marek Magot.

Perkusista kapeli

Lata mijały, pan Marek w szkole średniej mając już doświadczenia muzyczne został namówiony do grania w zespole Konflikt. – Był taki fantastyczny chłopak, niestety już nie żyje. Nazwał się Piotr Czulak, który grał w paru fajnych formacjach jak Geraldo czy Poziom 600. Zaproponował mi, bym grał na perkusji. Szczegółów nie pamiętam, to był 1981 rok.

Później w życiu naszego rozmówcy pojawił się Andrzej Kretek – legendarna postać punkowego zespołu Ramzes & The Hooligans. – Założył on zespół Chaos. Pierwszy występ miał się odbyć w Chwałowicach, w dzień stanu wojennego. Graliśmy trochę u boku Poziomu 600, parę koncertów w Warszawie, ale niestety nasze drogi się rozeszły. Andrzej wyjechał do Niemiec, prowadził zespół w tym kraju. Nie mieliśmy kontaktu przez przeszło 20 lat, aż do 10 stycznia 2016, kiedy zagrałem z nim jeden utwór starego zespołu. To było bardzo miłe, wspomnienia wróciły – wspomina pan Marek. Pałeczki do perkusji trzyma jednak dalej „zakopane” głęboko w szafie.

„Gdy jestem na koncercie zapominam o wszystkim”

Pan Marek zamiast tworzyć muzykę, postanowił ją odbierać. Począwszy od 1982 roku zaczął jeździć na koncerty. – Pierwszy taki koncert miał miejsce podczas Muzycznego Campingu w Brodnicy 1982 rok. Później przyszedł czas na festiwal w Jarocinie, który odwiedzałem przez następne 12 lat. Każdy sierpień był podporządkowany właśnie temu wydarzeniu – mówi.

Nasz rozmówca nie liczył, na ilu był już koncertach. Poznał masę artystów, z którymi do dzisiaj utrzymuje kontakt. - Kiedyś w Krakowie poznaliśmy na samym początku kariery muzycznej Tomasza Organka, teraz jest przyjacielem mojego męża – mówi Małgorzata Magot, żona bohatera naszego artykułu. – Zaczepiłem go po koncercie, dał mi swój numer telefonu. Kiedy występuje w pobliżu, to wpadam go odwiedzić. Teraz ma już jednak coraz mniej czasu na rozmowy. Bardzo dużo koncertuje i działa na wielu polach – dodaje pan Marek.

Marek Magot przez lata swojej koncertowej aktywności spotkał wielu muzyków. Od lewej: stoi z Robertem Amirian, prawa część zdjęcia - z Tomaszem Organkiem (Fot. Marek Magot, archiwum)

Nasz rozmówca może się pochwalić Podobnymi bliższymi lub dalszymi relacjami z artystami. Pytanie, czy zamierza udać się kiedyś na „koncertową” emeryturę? Na razie nie zakłada takiej opcji. – Kiedyś co prawda nie było takiego ruchu na rynku koncertowym. Ceny dzisiejszych występów są czasem bardzo wysokie, a zarobki nie takie jakie widzimy. Przez wiele lat odpoczywałem od wyjazdów ze względu na małżeństwo i wychowywanie dziecka. „Do gry” wróciłem w 2009 roku. Ciężko pogodzić przyjemność z pracą, na szczęście większość koncertów odbywa się podczas weekendów. Dlaczego to robię? Gdy jestem na koncercie zapominam o wszystkim – wyznaje Marek Magot.

Koncertowy Rybnik – mamy być z czego dumni?

Para upodobała sobie wyjazdy na festiwal Colours of Ostrava. – Pojechaliśmy tam po raz pierwszy w 2009 roku. Od razu bardzo nam się spodobał klimat imprezy. Widzieliśmy artystów reprezentujących różne gatunki muzyczne jak np. Nick, Cave, Robert Plant, czy Steven Wilson. Nie zabrakło tam przedstawicieli polskiej sceny – Moniki Brodki, Artura Rojka czy Marii Peszek.

Jak wypada Rybnik na tle koncertowej Polski i Europy? Marek Magot ocenia, że koncerty plenerowe organizowane co roku rozsławiały nasze miasto na świecie. - Nie byliśmy tylko na Rodzie Stewarcie. Z kolei występ Bryana Adamsa był dobrze „zrobiony”. Tego już nie mogę powiedzieć o koncercie Guns N’Roses. Chała totalna! Oprócz spóźnienia kapeli dochodziło fatalne nagłośnienie. Ostatnimi czasy miasto obrało inną strategię. Występ zespołu Hurts fajny, ale nie było już takiej frekwencji. W tym roku mieliśmy za to fantastyczną majówkę, podzieloną tematycznie na kilka części – ocenia nasz rozmówca.

Jedno jest pewne – jeśli wybierzecie się na jakiś dobry koncert w regionie i nie tylko - spotkacie na nim Marka Magota.

Oceń publikację: + 1 + 52 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (9):
  • ~Blazej Balcerzak 2017-05-13 21:23:54

    Ja pamietam Pana Marka kiedy byl listonoszem z 20 lat temu. Zawsze mily i usmiechniety. Wiecej materialow o "normalnych ludziach" redakcjo. Pozdrawiam Pana Marka!!!

    35 2
  • ~Ireneusz Pieprzak 2017-05-13 21:34:28

    Ja pamiętam jak chodziłem do TB w Rybniku a Marek był listonoszem w tej szkole , szykowała się jakaś impreza w sobotę a on miał dostarczyć w czwartek pisemne nagany na mnie i kilku kumpli na główna pocztę .... przetrzymał do poniedziałku :)

    34 2
  • ~zbig 2017-05-14 08:04:11

    Pozdrowienia dla Marka

    14 1
  • ~Arteks 2017-05-14 11:50:25

    Marek to także świetny fachowiec jeśli chodzi o pocztę i bardzo elastyczny w rozwiązywaniu różnych problemów. :) Super gość.

    14 3
  • ~tuptyś 2017-05-14 12:20:58

    Nasz ulubiony listonosz. Spotkaliśmy go też i na koncercie Depeche Mode w Łodzi. Pozdrowienia

    9 0
  • ~Lukasz Feldek 2017-05-14 22:10:19

    Marek...
    Znam gościa od 3 miesięcy i mogę śmiało powiedzieć, że będę na maxa "pielęgnował" tą znajomość, bo TAKICH ludzi się nosi na rękach!
    Bądźcie dumni z takich osobowości.
    P.S. małżonka również chodzące złoto

    4 0
  • ~Janusz Piotrowski 2017-05-15 07:43:10

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    0 0
  • ~THE Bill 2017-05-15 08:14:08

    Taka jedna z UM też "zapomniała o wszystkim" na koncercie i już nie pełni tej funkcji co przed tym wydarzeniem "kulturalnym".

    2 4
  • ~Pan Matata 2017-05-18 19:41:09

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Na czym Miasto Rybnik powinno oszczędzać?









Oddanych głosów: 2352