zamknij

Wiadomości

Trzy lata temu Kacper uległ wypadkowi w szkole. Rodzice będą żądać od gminy renty

2021-04-29, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Trzy lata temu na sali gimnastycznej w jankowickiej szkole doszło do dramatu. Nastoletni Kacper uderzył z impetem głową w ścianę i stracił przytomność. Czy ktoś za to poniósł konsekwencje? Rodzice chłopaka mówią po latach, że nie, choć nauczyciela nie było na miejscu w chwili wypadku. Nikt nie powiedział też „przepraszam”. Jedyny poszkodowany – Kacper – już nie wróci do dawnej sprawności.

Reklama

Szkoła tuszowała nieprawidłowości?

Dramat Kacpra Sosny i jego rodziców rozpoczął się w ciepły poranek 12 kwietnia 2018 roku. Podczas lekcji wychowania fizycznego 15-letni wówczas chłopak uległ poważnemu wypadkowi. Kacper uderzył głową w ścianę sali gimnastycznej i stracił przytomność. Jego stan był na tyle ciężki, że na miejsce musiał przylecieć śmigłowiec LPR.

Według pierwszych relacji, doszło do nieszczęśliwego wypadku. Tak do dziś uważa szkoła i prokuratura. Rodzice Kacpra są odmiennego zdania. Po trzech latach od zdarzenia rzucają nowe światło na sprawę. Mają żal, nie kryją wręcz gniewu w stronę dyrekcji szkoły w Jankowicach, która ich zdaniem tuszowała nieprawidłowości, jakie miały miejsce tego feralnego dnia.

Co się więc działo na lekcji w-fu?

Na sali znajdowali się chłopcy z różnych klas (A i B) – tworzyli na czas zajęć jedną grupę. Nauczyciel zaplanował bieg na 100 metrów. Uczniowie mieli dobrać się w pary. Do Kacpra podszedł Paweł – znajomy z drugiej klasy, z którym trenował sandę (rodzaj sztuk walki). Według wiedzy rodziców poszkodowanego, to Paweł wyszedł z propozycją wspólnego biegu.

Kacper biegł z kolegą jako druga para, był szybszy, a więc biegł z przodu. Według pierwszych relacji syn państwa Sosna został niechcący popchnięty. Zdaniem Iwony Sosny, gdyby tak było – zakończyłoby się jedynie na zadrapaniach.

- Wobec Kacpra użyto dużej siły. Kilka metrów od ściany zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie wyhamować i jedynie co zdążył zrobić, to zasłonić twarz ręką przed uderzeniem – wspomina kobieta.

Mimo to obrażenia okazały się bardzo poważne. U nastolatka stwierdzono ostrą niewydolność oddechową, wielokrotne złamania czaszki i twarzoczaszki, rozlany uraz mózgu, odmę opłucną, stłuczenie płuca i złamanie obojczyka. Rozpoczęła się walka o życie 15-latka. Śmigłowcem został przetransportowany do katowickiego OIOM-u.

- Lekarze byli w szoku. Nie mogli uwierzyć, że takie obrażenia pochodzą od „lekkiego” popchnięcia, gdyż obrażenia wskazują na coś zupełnie innego – mówi pani Iwona.

Gdzie w tym czasie był nauczyciel?

- Świadkowie w zeznaniach mówią dokładnie to samo, nie było go na sali. Jedni zeznali, że wyszedł na dwór, inni, że był na korytarzu lub zapleczu – dodaje pan Janusz, ojciec Kacpra.

To nie było takie oczywiste od samego początku, sam nauczyciel oraz dyrekcja utrzymywali, że było inaczej. Późniejsze zeznania świadków rzuciły inne światło na tę sprawę, ale o tym później. Wskazują, że nauczyciel na początku kłamał, mówiąc policjantowi, że nie widział zdarzenia, ale był na środku sali. Okazało się, że w ogóle nie było go wewnątrz budynku.

Na domiar złego któraś ze sprzątaczek (rodzice podejrzewają, że na polecenie dyrekcji) postanowiła wymyć zakrwawioną ścianę i podłogę przed przyjazdem ekipy dochodzeniowej.

- Od razu została wymyta, zauważył to jeden z policjantów po przyjeździe na miejsce – słyszymy.

Czy ktoś został pociągnięty do odpowiedzialności? Okazuje się, że nikt.

- Nauczyciel nie był zawieszony nawet jeden dzień. Myśleliśmy, że zostanie oskarżony. Nauczyciele nie mogą wyjść z zajęć nawet na 5 minut. Prokuratura nie chciała wnieść oskarżenia, nie znalazła podstaw. W uzasadnieniu czytamy, że obecność nauczyciela na lekcji nie zapobiegłaby zaistniałej sytuacji – mówią rozżaleni rodzice.

Jedyna konsekwencja, jaka spotkała nauczyciela to nagana od Kuratorium Oświaty w Katowicach, który stwierdził znaczne uchybienie w obowiązkach pedagoga. Do tego wątku jeszcze wrócimy podczas omawiania pism z prokuratury i sądu.

Czytaj kolejne strony:

Oceń publikację: + 1 + 17 - 1 - 36

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (15):
  • ~Fenrir 2021-04-29 19:08:48

    Mam nadzieję że nie dostaną ani grosza. Co miał zrobić nauczyciel? Biec obok ? Szczyt bezczelności. Do furii doprowadzają mnie tacy co gdy tylko cokolwiek się stanie zaraz usiłują obarczyć winą kogoś niszcząc mu życie. Może wypadałoby zacząć od obwinienia siebie że dzieciak siedział całymi dniami przez smartfonem, playstation czy innym ogłupiaczu a potem potyka się o własne nogi. Skoro twierdzą że syna ktoś popychał to czemu nie dochodzą od niego odszkodowania? Zapewne dlatego ze wiedzą że to guzik prawda, najlepiej zwalić na nauczyciela i oczekiwać że zapłaci gmina. Niedługo nauczyciel WF będzie w czasie gry w piłkę ( o ile dzisiejsze dzieci jeszcze potrafią w nią trafić) będzie biegał z policyjną tarczą i zasłaniał "bombelki" żeby nie zostały piłką trafione albo kopnięte. Na boisku zamiast 22 będą 44 osoby, po jednym nauczycielu na ucznia w roli osobistego ochroniarza.

  • ~tf2 2021-04-29 19:17:16

    "W uzasadnieniu czytamy, że obecność nauczyciela na lekcji nie zapobiegłaby zaistniałej sytuacji"

    Wniosek z tego, że nauczyciel WF jest w szkole całkowicie zbędny. W zasadzie czy jest w sali czy go nie ma - "żadnej różnicy" a efekty dzikich zabaw wymyślonych przez niego, czy pozostawione sobie same dzieci przyniosą te sam efekt. Może więc Fenrir czas skończyć z tą farsą a kasę przeznaczyć na tych nauczycieli, którzy są przydatni w szkole, czegoś uczą i czymś muszą się wykazać.

    57 76
  • ~Iwona Sosna 2021-04-29 19:44:53

    Fenrir kłania się czytanie ze zrozumieniem.
    Wróć do tekstu i przeczytaj jeszcze raz! Zapoznaj się również z kartą nauczyciela i innymi regulacjami prawnymi, wszystkie regulaminy zostały przez nauczyciela złamane.
    Nauczyciel składał fałszywe zeznania to raz a dwa regulamin sali gimnastycznej:
    3. Za bezpieczeństwo ćwiczących podczas zajęć odpowiada prowadzący zajęcia
    13. Na sali gimnastycznej mogą przebywać grupy cwiczebne tylko w obecności nauczyciela.

    66 63
  • ~AnnaKatarzyna 2021-04-29 22:28:26

    Czy temu koledze udowodniono winę? Jeśli wina nie została udowodniona, a ten chłopak nie popchnął specjalnie poszkodowanego, to takimi artykułami niszczycie mu bezpodstawnie życie. Hejt może nawet zabić.
    Poszkodowanego bardzo szkoda, ale wątpię że obecność nauczyciela by coś dala. Na pytanie nauczyciela " zrozumieli", każdy normalny 16 latek powie, że tak. Nikt nie chce się osmieszyc. Skoro nauczyciel musiał zobaczyć czy można dzieci wyprowadzić na dwór, to co miał zrobić z banda 16latkow? Każdy z nas był w szkole i doskonale wie, ze uczniowie przy każdej nieobecności nauczyciela zachowują sie jak banda małp. Szczególnie dotyczy to chłopaków.

    69 7
  • ~Lateks 2021-04-29 23:54:04

    Życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia, przykre że zdarzył się taki wypadek,
    z drugiej jednak strony nie rozumiem argumentacji rodziców?
    Jakie znaczenie ma tutaj obecność nauczyciela? Czy to dzieci w przedszkolu/żłobku że wymagają stałej obecności opiekunki, bo sobie krzywdę zrobią? Może jestem już stary, ale jak dobrze pamiętam to mając 10 lat, jak człowiek zrobił kartę rowerową to samemu na rowerze jeździło się po innych miastach oddalonych o kilkadziesiąt km.
    13 lat to już legalnie człowiek śmigał na motorowerze, skuterze, albo samochodem wjeżdżał do garażu.
    A dziś "zdrowy" 15 latek wymaga ciągłej opieki, i nie może biegać na wf-ie. To co ten biedny nauczyciel ma ich nauczyć w szkole?
    Ja się potem nie dziwię że znajomi dostają białej gorączki jak mają z uczniami jechać na wycieczkę, bo uczniowie jak to młodzież, mogą mieć głupie pomysły, ale kiedyś nikt nie latał do kuratorium bo się dzieci pobiły... dziś wszyscy winni tylko nie te cudowne dzieci...

    67 5
  • ~Lateks 2021-04-30 00:03:21

    ~Iwona Sosna naprawdę pani uważa że grupa 15latków nie może samodzielnie grać/trenować na sali gimnastycznej? Chodziła pani do szkoły mając 15 lat? A na wagary? Nie wiem czy tak trudno zauważyć że sama pani powoduje napiętnowanie własnego syna wśród rówieśników.
    W dzisiejszych czasach nauczyciele nie mogą mieć żądnego autorytetu, bo zawsze znajdą się mądrzejsi rodzice co wiedzą wszystko lepiej.

    53 6
  • ~Cas64ju... 2021-04-30 04:56:26

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    6 1
  • ~Barra_cuda 2021-04-30 08:49:37

    Fenrir ty nawet prostego tekstu nie rozumiesz a chciałbyś wydawać wyroki. Ale postaram ci się wytłumaczyć. Po pierwsze to nie Kacper się potknął tylko Paweł G. biegnący za nim. Po drugie Kacper chciał zostać sportowcem i uczestniczył w dodatkowych zajęciach sportowych po lekcjach więc nie siedział na tyłku na Playstation. Tak samo zresztą jak Paweł G. tych dwóch chłopaków widać nieraz ze sobą rywalizowało i teraz ktoś chce mi powiedzieć że po potknięciu i klepnięciu ręką kogoś ten ktoś przelatuje jeszcze kilka metrów i uderza głową o ścianę? Przy przypadkowym potknięciu? Ale na to są świadkowie żeby powiedzieć jak było. Z tym że w takich przypadkach panuje zmowa milczenia i nikt nie powie jeśli ten ze złości za przegraną popchał go dla zabawy na ścianę - zwłaszcza że nauczyciel też nie widział.
    Skoro nauczyciel założył że mają hamować od połowy to powinien tam stać i pilnować i gwizdać jeśli nie hamują - a wiadomo że nie będą jeśli to wyścig a wyraźnie zaznaczona jest tylko linia końcowa. Jeśli go nie było na miejscu to kto w ogóle startował tych chłopaków do biegu? i Trzecia sprawa - zabezpieczenie takiej ściany materacami to jest 30 sekund roboty i to nie jego ale chłopaków - wystarczyło polecenie i całej sytuacji pewnie by nie było.

    17 20
  • ~kulfoniasty 2021-04-30 09:06:42

    Skoro piszecie, że: "Skoro twierdzą że syna ktoś popychał to czemu nie dochodzą od niego odszkodowania?"

    A czy to nie jest tak że za bezpieczeństwo ucznia w szkole odpowiada szkoła i to ona powinna zapłacić odszkodowanie natomiast później szkoła może dochodzić pokrycia tych kosztów na zasadzie rewersu od sprawcy zdarzenia?

    A na rozwiązanie tej sprawy jest prosty sposób: monitoring obejmujący cały obiekt.

    10 15
  • ~Iwona Sosna 2021-04-30 12:43:27

    Sprostowanie do wypowiedzi dyrektora:
    Po pierwsze rozgrzewkę prowadził uczeń, nauczyciel nie wszedł na salę gimnastyczną. Po drugie jaką pogodę? Od samego rana termometry pokazywały ok 20 stopni( można sobie sprawdzić temp 12.04.2018). Lekcją zaczęła się o 8:50 i nie było w tym dniu żadnego komunikatu o huraganie czy innych anomaliach pogodowych a to oznacza, że nauczyciel nie przygotował się do prowadzenia zajęć , bo jak już chciał cokolwiek sprawdzać powinien to zrobić przed rozpoczęciem zajęć. Następnie kuratorium- Szkoła tylko poinformowała o wypadku kuratorium w Rybniku. W Katowicach nie mieli pojęcia o tak poważnym wypadku... A przed sprawą w Kuratorium Oświaty w Katowicach sytuacja wyglądała następująco: kiedy zjawiła się cała trójca( dyrektor, nauczyciel i kurator z Rybnika) usłyszałam taką wymianę zdań- dyrektor do p.kurator" co my tu robimy?", odp. Kuratora- " ona złożyła skargę już po moim raporcie i nic nie dało się zrobić ". Dalej-bedac z synem w szpitalu jedna z mam zadzwoniła do mnie mówiąc co odwala szkoła. Rodzice chłopców z obu klas dostali takie zgody do podpisania :Wyrażam zgodę na spisanie wyjaśnień (bez mojej obecności) mojego syna....ur.....w sprawie wypadku któremu uległ w dniu 12 kwietnia 2018r Kacper Sosna na zajęciach wych.fizycznego. Dalej czytamy: Poprosiłem psychologa szkolnego o czuwanie bad jego stanem psychicznym- żart! Z tego co wiem psycholog szkolny nie przeprowadził z Kacprem ani jednej rozmowy. Oceny syna były przeciętne a to tylko dlatego, że miał stałe korepetycje prawie ze wszystkich przedmiotów. Co więcej kłamstwo goni kłamstwo. Czytałam zeznania wszystkich świadków i nauczyciel był wszędzie ale nie na sali gimnastycznej. Sam nauczyciel z czasem pogubił się w swoich zenaniach...zeznał, że był w okolicy swego pomieszczenia na sali choć nikt go tam nie widział! Dyrektor twierdzi, że wyszedł sprawdzić pogodę- przecież go tam nie było więc skąd takie stwierdzenie? 12.04. Oiom, syn walczy o życie, lekarze nie dowierzają wersji jaką wstępnie nam przekazano że szkoły i proszą mnie, że mam zadzwonić do nauczyciela i dowiedzieć się co tak naprawdę się tam wydarzyło. Nauczyciel opowiada mi historyjkę wyssaną z palca czyli: p.Iwono byłem tam( kłamstwo!) ale nie widziałem wypadku bo zagadał mnie jeden uczeń (kłamstwo!) i że stoickim spokojem opowiadał mi minutę po minucie jak to wyglądało a jedyną prawda jaką mi przekazał to opis biegu na 100m ze startu niskiego. A te sprawę będziemy nagłaśniać do skutku.

    9 14
  • ~kosc88 2021-04-30 15:28:17

    Niestety wypadki się zdarzają, sam miałem wypadek w szkole podczas sprintu, nawet nikt nie musiał mnie lekko popychać. Moim zdaniem nie jest zdrowe takie szukanie na siłę dziury w całym, a przyniesie to rodzicom jeszcze więcej cierpienia. Co więcej, takie zachowanie prowadzi później do absurdów, gdzie prawie dorosłych ludzi traktuje się w szkole jak dzieci specjalnej troski. Mimo wszystko życzę siły wytrwałości całej rodzinie.

    17 2
  • ~Barra_cuda 2021-04-30 16:16:42

    14-18 lat to "najgłupszy" wiek a wy tu piszecie że to prawie dorośli ludzie. Wpadnijcie do szkoly średniej i pooglądajcie jak się zachowują takie dzieciaki w grupie, popisują się jeden przed drugim. I tak bylo zawsze. Tylko że kiedyś nauczyciel miał posłuch. Jak ryknal to wszyscy stali na baczność. Jak trzeba było to zdyscyplinowal inaczej. A teraz takie dzieciaki zostawic same, w dobie internetowych pranków, to jest normalnie zawodowe samobójstwo.

    Lateks a to ten autorytet wśród uczniów zdobywa się jak?
    Rodzic ma przytaknać że nic się takiego nie stalo? Minęły czasy gdy nauczyciel z proboszczem to byli ci uczeni na wiosce. Teraz co drugi rodzic ma wyższe wyksztalcenie i wiedzę ogólna taką że mógłby wytykać gafy nauczycielom. Sam muszę czasem poprawiac nauczyciela i prostowac wiedzę córki bo czasem jak się czegoś "nauczy" na lekcji to klękajcie narody. I staram się to robić tak żeby nauczyciel nie stracił w oczach ucznia autorytetu ale też mam dośc bronienia niekompetencji tej uprzywilejowanej grupy.

    Tutaj niekompetencja całej tej szkoly az bije po oczach. Czy to własnie tego mają się tam nauczyć uczniowie? Jak zaniedbywać swoje obowiązki, a później skutecznie tuszować niechlujstwo?

    7 9
  • ~Fenrir 2021-04-30 18:26:42

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    3 2
  • ~Iwona Sosna 2021-05-01 10:41:23

    Na tytuł artykułu nie mieliśmy żadnego wpływu...to już była inicjatywa redaktora aby podsycić emocje czytających albo wzbudzić zainteresowanie...NAM TYLKO I WYŁĄCZNIE CHODZI O NAGŁOŚNIENIE TEJ SPRAWY!!! A redaktor jak widać nie pomyślał, że tym tytułem zrobi nam krzywdę ...

    2 6
  • ~Azaia 2021-05-03 03:10:02

    Z całym szacunkiem, ale takie sytuacje się zdarzają, teraz zaczęło się szukanie winnego, choć może warto wziąć pod uwagę, że nie da się wszystkiego przewidzieć, w tym zapanować nad grupą rozwydrzonych chłopaków.
    Owszem, nauczyciel powinien być obecny, ale śmiem przypuszczać, że to by niczego NIE zmieniło. Z kolei argumenty, że nie było wyraźnie zaznaczonej linii, zabrakło materaca na ścianie, że to czy tamto brzmią po prostu kuriozalnie.
    Bardzo mi przykro, że syn Państwa Sosna uległ wypadkowi, ale rozsądek warto zachować i wziąć na klatę, że być może w zaistniałej sytuacji syn też nie jest taki zupełnie bez winy.

    2 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto w głównej mierze ponosi odpowiedzialność za złą sytuację rybnickiego szpitala?






Oddanych głosów: 1640