zamknij

Wiadomości

Naszym „złotem” nie będzie już węgiel, tylko śmieci i atom? Rozmawiamy z Piotrem Tokarzem, dyrektorem ZST w Rybniku

Bartłomiej Furmanowicz 2023-12-04, Autor: 

Jaka przyszłość czeka regionalne górnictwo i energetykę? Co pcha młodych ludzi, by wiązać swoją przyszłość z tą branżą? Jaka wartość drzemie w śmieciach i atomie? O tym i wielu innych rzeczach rozmawiamy z Piotrem Tokarzem, dyrektorem Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku. Zaczęliśmy na wesoło od Barbórki, skończyło się poważnie i na refleksjach o przyszłości naszego regionu.

Reklama

Spotykamy się i mamy ku temu fajną okazję – Barbórka. Z jednej strony działają kopalnie, a z drugiej jest przecież nie byle jaka szkoła, bo Zespół Szkół Technicznych – Tygiel, który od zawsze kojarzy się z górnictwem i węglem. Czy to skojarzenie jest dalej aktualne?

Piotr Tokarz: Rzeczywiście. Jedni mówią, że „Tygiel” powstał od dwóch liter technikum górniczego – TG. Inni mają inną teorię, że dlatego tygiel, bo od rozmaitości i różnorodności tutaj się dziejących. Zajmujemy się tym, co jest pod ziemią, czyli węglem, ale i energią odnawialną, a więc tym, co dzieje się bliżej Słońca. W tej szkole wszystko jest pomiędzy ziemią a niebem.

Wyszło całkiem poetycko.

Na to wygląda. Też jestem za tyglem jaką tą różnorodnością (śmiech).

Skupmy się na tym górnictwie, skoro poruszyłem też temat Barbórki. Przez 3 lata w ZST nie było klasy górniczej? Z czego to wynikało? Z braku zainteresowania?

Przez szum medialny i doniesienia stamtąd płynące, technik górnictwa podziemnego jest obecnie mniej popularnym zawodem niż inne, które są oparte na nowoczesnych technologiach. Górnictwo się przecież zmienia! Nie ukrywamy, że tych typowych górników potrzebujemy, kopalnie chcą żebyśmy otwierali ten kierunek, natomiast zainteresowanie jest mniejsze dlatego, że nowoczesne technologie oparte na mechatronice, automatyce, czy robotyce dają większe możliwości zatrudnienia na kopalniach.

Warto zaznaczyć, że tacy uczniowie, którzy kończą np. automatykę i skończą kurs kwalifikacyjny związany z górnictwem lub pójdą na studia związane z górnictwem, jak najbardziej znajdą tam pracę.

Wiadomo, kiedyś była inna struktura organizacyjna, inne działania. Węgiel wydobywano przy użyciu znacznie prostszych technologii, nie mówiąc już o kilofie, a teraz wszystko jest zmechanizowane. Kombajny to maszyny o dużym stopniu zintegrowania. To nie tylko mechanika, ale i automatyka czy robotyka, to również programowanie, czyli informatyka i tutaj potrzeba też zdecydowanie większej wiedzy i umiejętności niż ma technik górnictwa podziemnego. Ale żeby to wybrzmiało: technik górnictwa podziemnego – on też jest potrzebny, dlatego kształcimy w tym kierunku!

Ok, rozumiem. Klasa typowo górnicza mogła nie dawać młodym ludziom takich perspektyw, jakich by oczekiwali. Mimo to szkoła jednak uruchomiła klasę technika górnictwa. To znaczy, że kopalnie sugerowały i prosiły o jakieś decyzje w związku z tym?

Tak, a nawet więcej. Otrzymaliśmy zapewnienie o stypendiach i gwarancji pracy w PGG. Uczniowie na kierunku górniczym otrzymali takie zapewnienie pod warunkiem, że nie będą mieli godzin nieusprawiedliwionych, czyli będą obecni na lekcjach. Mają zagwarantowane 400 zł stypendium miesięcznego przez cały okres nauki. Dodatkowo, jeśli średnia będzie wynosiła co najmniej 4,0 dostaną tak zwaną nagrodę wakacyjną, czyli 1,5 tysiąca złotych. I jeżeli po skończeniu szkoły od razu podejmą naukę, otrzymają 5 tysięcy jednorazowo. Podpisanie umowy stypendialnej zobowiązuje uczniów do 3 lat pracy w zamian za otrzymane stypendium.

Jeżeli absolwenci ZST zdecydują się pójść na studia, to ta gwarancja pracy jest przedłużana o czas trwania studiów. Jest też bardzo dobry program dla studentów – PGG opłaca studia inżynierskie w wysokości 60%, a magisterskie – 100%. Studenci uczą się wtedy za darmo. Taką formę stypendium również mamy dla mechatroników, automatyków, robotyków, mechaników, elektryków, tylko w tym przypadku mowa jest o innych kwotach, czyli stawki są o 100 zł mniejsze, ale też są atrakcyjne, bo 300 złotych miesięcznie przez 5 lat nauki to spora kwota. Podobne stypendia ufundowała Jastrzębska Spółka Węglowa.

Całkiem nieźle jak na start w dorosłe życie. Czy właśnie to o czym Pan mówi nie przełożyło się na rekordową frekwencję w szkole, bo ile mamy tutaj uczniów?

W samych klasach 1 przyjęliśmy 499 uczniów, a uczy się w szkole w sumie 1708 osób. Jest to potężna ilość uczniów, do tego dochodzą rodzice – ponad 3 tysiące. Dodajmy 170 nauczycieli. Z Tyglem związanych jest ponad 5 tysięcy osób. Nie liczę już przedsiębiorców, którzy też są zainteresowani naszą szkołą i wspomagają ją.

Toż to miasteczko w mieście! Z jakich najdalszych punktów w regionie uczniowie dojeżdżają?

Mamy uczniów z takich miejscowości, jak Olza, Mikołów, Pogrzebień pod Raciborzem, Kleszczów za Żorami, Suszec, Jastrzębie-Zdrój. Są pojedyncze osoby z okolic Raciborza. Najdalej mają uczniowie z Mikołowa.

Co ich tutaj mówiąc wprost – ciągnie? Tylko możliwość zarobku? Co mówią Wam młodzi?

Na pewno atmosfera im odpowiada, bo często mówią, że „W Tyglu jest bardzo fajnie”. Niektórzy twierdzą, że mamy bardzo wysokie wyniki nauczania i to rzeczywiście jest prawda, bo zdawalność egzaminów zawodowych w naszej szkole jest najwyższa, analizując ją pod kątem wyników w regionie. W Tyglu mamy najlepszą zdawalność. Jako ciekawostkę powiem, że ogólnopolska zdawalność matury jest w technikach na poziomie 70%. U nas uzyskaliśmy 92%, więc to jest bardzo wysoki wynik.

W grę wchodzi również gwarancja pracy. Mamy doświadczenia we współpracy z zakładami pracy, których przedstawiciele przychodzili do nas i mówili: „zatrudnimy 30 elektryków”. A ja na to: „wszyscy poszli już na kopalnię i nie mam ani jednego wolnego ucznia”. To też ciekawe zjawisko, właściwie wszyscy absolwenci znajdują pracę. W tamtym roku mieliśmy 105 zakładów, z którymi współpracowaliśmy, więc strefa zainteresowania jest spora.

Przedsiębiorcy, którzy się do szkoły odzywają, proponują pracę w wakacje, fundują różnego rodzaju nagrody na zakończanie roku, czy też czynnie uczestniczą w wydarzeniach organizowanych w szkole.

Wracając do górnictwa. Ile klas pierwszych, typowo górniczych udało się otworzyć?

Mamy jedną taką klasę. Uczy się w niej 30 osób. Zakładając, że w naszym rejonie są 4 kopalnie ROW: Rydułtowy, Marcel, Jankowice i Chwałowice to formalnie jest 8 osób do zatrudnienia na każdą z nich, a do tego dochodzą kopalnie JSW. Dlatego otwarliśmy jeszcze 8 klas w zawodach okołogórniczych umożliwiające uczniom pracę na kopalni. Nie wszyscy pewnie skorzystają, ale możliwość jest. Uczniowie tej specjalności kształcą się jako mechanicy, elektrycy, mechatronicyrobotycy i automatycy.

Ma pan plan zwiększyć liczbę takich oddziałów?

Będzie bardzo trudno, żeby przekonać młodzież, aby wybrała typowe górnictwo. Tym bardziej że perspektywa, o której słyszymy, jest, bardzo chwiejna. Obecnie wiemy, że kopalnia Jankowice, Chwałowice mają pracować do 2049 roku, przynajmniej takie są prognozy i zapewnienia. Czy to zostanie zmienione? Nie wiem, coś się może nagle zmienić, wystarczą inne wskaźniki, decyzje rządowe czy też trendy światowe.

Jeśli więc dzisiaj o tym wiemy, że uczniowie mają pracować 25 lat, no to rozpoczynając szkołę są w stanie ukończyć swoją pracę i przejść na emeryturę za te 30 lat. Obecnie jednak młodzi ludzie wolą mieć uprawnienia do takich zawodów jak np. automatyka, elektryka robotyka czy mechanika. Mają możliwość zdobycia zawodu ogólnego w każdej dziedzinie przemysłu i dodatkowo udać się na specjalizacje górnicze. Kopalniom to wystarczy, by ich zatrudnić. W dobie transformacji, która trwa, właściwie ta osoba będzie na pewno cenniejszym pracownikiem niż sam technik górnik, czy nawet górnik po branżowej szkole. Będzie miał wówczas co najmniej 2 zawody i podczas ewentualnych zmian w przemyśle górniczym, znajdzie pracę w innych zakładach pracy. Np. elektrycy są potrzebni wszędzie, w budownictwie, w każdym zakładzie pracy czy nawet w szkole.

Czyli może być taki moment, kiedy powie Pan „dosyć górnictwa, odchodzimy od tego”? Co dalej, odnawialne źródła energii?

Taką politykę prowadzimy już od kilku lat równolegle z górnictwem, więc jak najbardziej OZE na pewno z nami będą, ale w jakim stopniu? Trudno powiedzieć, wchodzimy w takie zagadnienia, z jakimi górnictwo jest związane. Bo proszę sobie wyobrazić, że Kopalnia Krupiński już w 2017 roku została zamknięta, a dopiero po kilku latach zasypywano szyby. Tam przez kilka lat pracowali ludzie, żeby tę kopalnię zamknąć, a obecnie trwają prace restrukturyzacyjne. Więc u nas zamknięcie tych kopalń będzie polegała na początku na zamknięciu wyrobisk. Ewentualnie za ileś lat faktycznie nastąpi koniec Jankowic i Chwałowic.

Natomiast cała infrastruktura, która będzie na powierzchni, będzie należała do innych zakładów pracy. Pytanie więc, czy my będziemy kształcili mechanika o specjalności górniczej, czy też będziemy kształcili ogólnie mechanika? To nie powinien być żaden problem. Jesteśmy przygotowani na transformację naszej szkoły.

Zaczęliśmy na wesoło od Barbórki, ale kroczymy w rozmowie w pesymistycznym obrazom dla naszego górnictwa. Nie ma co się oszukiwać, jaki będzie finał. Nasz region rozwinął się dzięki „czarnemu złotu”. Ono w pewnym momencie się skończy. Pytanie, co dalej? Jak Pan widzi rozwój naszego regionu, w którym kierunku pójdziemy? Czy faktycznie będzie tak, jak mówi prezydent Kuczera – podążymy w produkcję wodoru?

Pamiętam słowa prezydenta Kuczery ,,Rybnicki Okręg Wodorowy” – takie hasło padło na konferencji w Politechnice Śląskiej. Technologia na pewno pójdzie do przodu, ale uważam, że wyrobiska powinny być wykorzystywane do końca. Na pewno nie powinno się tego rozdziału przedwcześnie zamykać, tym bardziej że mamy taką charakterystykę naszego regionu. Jastrzębskie kopalnie mają węgiel koksujący i ten węgiel został uznany przez Unię Europejską jako paliwo strategiczne. Jest wykorzystywany do produkcji stali. Jesteśmy regionem, który ma ten węgiel koksujący.

Moim zdaniem górnictwo będzie funkcjonowało, choć może tylko z węglem koksującym. Może węgiel energetyczny nie będzie już wydobywany. Kto wie, czy na przykład spółki się nie połączą i nie powstanie jedno duża firma górnicza?

Na pewno do zagospodarowania jest metan z wyrobisk. To też jest źródło energii cieplnej i elektrycznej. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie – ze względu na duży stopień urbanizacji naszego terenu – śmieci. Spalarnie pozwoliłyby na produkcję energii cieplnej i elektrycznej, a poza tym realnie wpływalibyśmy na aspekty środowiskowe i ekologiczne. Tego rodzaju rozwiązania są na świecie, kilka lat temu razem z uczniami byliśmy w austriackich firmach. Wrażenia niesamowite! Są malutkie, przystosowane do ogrzewania miast, osiedli czy okolicznych wiosek i gospodarstw.

Czyli co? Naszym „złotem” nie będzie już węgiel, tylko śmieci?

Na pewno z tego powstanie energia. Wyprodukowane śmieci też trzeba gdzieś zutylizować. To będzie rosnący problem. To się już dzieje. Ostatnio uczestniczyłem w pracach dotyczących sprzętu AGD. Unia Europejska będzie nakazywała podniesienie czasu gwarancji działania urządzeń do 5 lat, a nie jak teraz - 2 lata. Już teraz wielokrotnie pada pytanie, gdzie składować elektrośmieci i jak je wykorzystywać powtórnie? Za ileś lat powstaną problemy z panelami fotowoltaicznymi, które trzeba będzie też w jakiś sposób zutylizować. Ten sam problem jest z akumulatorami samochodów elektrycznych.

A co ze wspomnianym wodorem?

Myśmy już kilka lat temu uczestniczyli w zawodach na politechnice w Ostrawie, gdzie był organizowany turniej ,,Napajeni sluncem. Jedną z konkurencji były samochody na paliwo wodorowe, które się ścigały. Czesi już z 8 lat temu świetnie sobie z tym radzili i myślę, że do nas też to dojdzie. Podobnie było z „elektrykami”, kiedyś to była nowość, a teraz mamy już ich coraz więcej. Jest jeszcze problem z zasięgiem i ewentualnie ze stacjami ładownia. Na pewno są wygodniejsze, cichsze i ekologiczne, aczkolwiek żeby wyprodukować akumulator, panele fotowoltaiczne, czy też inne źródła też potrzeba energii. Pytanie, którą energie, na co zamieniamy? Pytanie, w co idziemy? Energetykę jądrową, wodór czy zieloną energię?

Dobrze, że poruszył Pan temat energetyki jądrowej, bo właśnie pół roku temu Rybnik.com.pl wspominał o pomyśle Orlenu. Rybnik znalazł się nawet na liście potencjalnych miejsc, gdzie można by ulokować mały reaktor jądrowy. Czy widzi Pan w tym przyszłość? Elektrownia Rybnik swoją żywotność ma przecież już ustaloną.

Z tego, co słyszałem elektrownia zostanie przekształcona w gazowo-parową, ale to może być za mało, bo mówimy tutaj o 900 megawatach. Na potrzeby Rybnika i okolic może wystarczy, ale reszta regionu? Prawdopodobnie będzie to za mało. Przy elektrowni atomowej będziemy musieli rozważyć kilka aspektów, przede wszystkim akceptacja i zrozumienie przez społeczeństwo.

Wrzuciłem jakiś czas temu newsa na ten temat. Czytelnicy stwierdzili, że w końcu to byłoby coś ciekawego, to byłoby dobre rozwiązanie. Zmieniło się podejście ludzi do energetyki jądrowej.

Taka elektrownia powstaje około 15 lat, więc to jest kwestia przyszłości. Ten czas należałoby przeznaczyć na edukację i przekonanie społeczeństwa o słuszności stosowania tego typu produkcji energii. Pamiętajmy, że byłyby to też miejsca pracy.

Byłem w takiej elektrowni w Czechach i na Słowacji, które świetnie uzupełniały się z polem fotowoltaicznym. Obok elektrowni atomowej znajdowały się potężne kilkuhektarowe pole fotowoltaiczne. Tego typu rozwiązanie na terenach poprzemysłowych mogłoby powstać i w Rybniku. Natomiast elektrownia atomowa musi mieć stabilny teren czy też grunty, żeby nie było żadnych tąpań. Konieczna też jest strefa bezpieczeństwa. W przypadku Rybnickiej Kuźni nie ma tam terenów górniczych, fundamenty są już przygotowane, ale to zbyt blisko miasta. W przypadku Rybnika może rozwiązaniem byłyby małe reaktory SMR. Umieszcza się je około 30 m pod ziemią w szczelnym zbiorniku z wodą, która go chłodzi. Dzięki temu potrzebuje niewielkiej strefy bezpieczeństwa – ok. 300/400 m – bez ingerencji w pobliskie budynki czy instalacje. Jest to jakieś rozwiązanie dla Rybnika, gdzie znajduje się już zbiornik wodny i reaktory mogłyby być chłodzone odpowiednio wodą. Zostaje tylko decyzja władz.

Czyli tak: jak nie węgiel to śmieci, ale też ten atom?

Wszystkie źródła energii są w jakiś sposób korzystne. Mają swoje wady i zalety. Wszystko zależy od decyzji rządowych i samorządowych. Górnictwo może mieć jeszcze swoją przyszłość, ale nie ukrywajmy, że nie jest ekologiczne. Z drugiej strony powiedziałbym, że pozyskujemy coraz lepszy węgiel, czy też go wzbogacamy.

Jednak samo wydobycie jest nieekologiczne i coraz mniej ekonomiczne, dochodzi do coraz większej dewastacji terenu. Koszty wydobycia rosną, gdy schodzimy po węgiel coraz niżej. Wydaje mi się natomiast, że jest to źródło energii, które u nas jest i trzeba to wykorzystać, chociażby dopóki elektrownia pracuje i ma obok siebie dwie kopalnie połączone linią kolejową. Transport takiego węgla i dostarczanie go jest ekonomicznie uzasadnione.

Od Barbórki zaczęliśmy i na niej możemy skończyć? Czy istnieje ryzyko, że kultywowanie tego święta w pewnym momencie ulegnie zatarciu?

Ryzyko zawsze istnieje, tradycja może się zatrzeć. Sami musimy to pielęgnować! W Tyglu co roku organizujemy szkolny tydzień edukacji regionalnej. Rozpoczynamy 4 grudnia, a kończymy pięć dni później uroczystą akademią z okazji święta szkoły.

To najważniejsze święto ZST jest związane z tradycjami górniczymi, więc będą mundury, będzie poczet sztandarowy przy zachowaniu śląskiej tradycji i obyczajów. Uczestniczymy w akademiach, zapraszamy różne osobistości z uniwersytetów czy z politechniki, a także zakładów pracy.

Górnictwa może już nie być, ale wszystko zależy od tego, co zachowamy w pamięci.

Dziękujemy za rozmowę.

Oceń publikację: + 1 + 51 - 1 - 26

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (4):
  • ~waldus 2023-12-05
    07:10:49

    20 7

    Ciekawy wywiad, panem dyrektorem, którego serdecznie pozdrawiam

    Atom jest przyszłością,tylko ani technologia,ani surowiec nie będą rodzime. Ten fakt rodzi pewne zagrożenia.
    W polskim interesie powinniśmy mieć 3 elektrownie atomowe: chińską, amerykańską i rosyjską. Nie jest to rozwiązanie idealne,ale politycznie byłaby to świetna zagrywka.

    Interesujące są technologie pozyskiwania wodoru z węgla. Bez wydobycia, bez kopalń , bez szkód górniczych, od razu ze złoża.

  • ~Jedynie Prawdziwy Polak 2023-12-05
    09:39:29

    14 15

    Górnictwo jest na równi pochyłej, kilka danych:
    1. W tym roku dopłacimy do górnictwa 7,5 mld zł !
    2. Koszty stałe wydobycia węgla są ogromne ze względu na rosnące z roku na rok wynagrodzenia górników (średnie wynagrodzenie mogło przekroczyć 12 tys. zł brutto)
    3. Od stycznia do października 2023 r. produkcja elektrowni na węgiel kamienny skurczyła się o 12 proc. względem poprzedniego roku. Elektrownie na węgiel brunatny zanotowały w tym czasie spadek produkcji aż o 28 proc.
    4. Według statystyk ARP na koniec września zatrudnionych w tym sektorze było 76,2 tys. pracowników. Dekadę temu w spółkach górniczych pracowało ponad 110 tys. osób.

  • ~krycha12 2023-12-05
    10:51:11

    20 9

    Jeszcze będzie tak że do węgla wrócimy .Dlatego nie likwidować kopalń !!!

  • ~grzegorz410 2023-12-05
    11:16:09

    15 26

    Zlikwidować, zasypać i zalać wodą. Żeby nikomu już nigdy nie przyszło do głowy otwierać spowrotem tego komunistycznego muzeum. A nierobów wysłać do normalnej pracy - niech się nauczą że na swoje wynagrodzenie trzeba zapracować.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jesteś za powstaniem legalnego toru do driftu w Rybniku?




Oddanych głosów: 3966