zamknij

Wiadomości

MSWiA wspiera „17-tkę”. Będzie większa pomoc dla cudzoziemców w regionie

2020-10-02, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Zapewne słyszeliście już nie raz o projekcie „28. Dzielnica”, który realizuje rybnickiego Stowarzyszenie „17-tka”. Jest skierowany do cudzoziemców przebywających w Rybniku i naszym regionie. Teraz jeszcze bardziej zwiększy swój zasięg działania. Projekt spodobał się Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, która na realizację tego projektu przekazała z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji bagatela – ponad 800 tys. złotych!

Reklama

28. Dzielnica powstała po to, by nieść pomoc cudzoziemcom – zwłaszcza obywatelom Ukrainy, których liczba w Rybniku stale rośnie. Ci, którzy dopiero przybyli do naszego miasta mogą czuć się zdezorientowani, nie wiedzą, w jaki sposób załatwić najprostszą rzecz. Dlatego właśnie Stowarzyszenie „17-tka” postanowiła wyciągnąć do nich pomocną dłoń >>W Rybniku żyje nawet 4 tys. cudzoziemców! Projekt 28. Dzielnica ma im pomóc<<

Od daty publikacji powyższego artykułu minęły już ponad 2 lata. Przez ten czas sporo się wydarzyło.

- Do tej pory projekt opierał się na entuzjazmie osób tworzących 28. Dzielnicę. To nie były osoby z łapanki, ale ludzie zdecydowani, by wziąć udział w naszym projekcie – mówi Mariusz Wiśniewski ze Stowarzyszenia „17-tka”.

W ciągu dwóch lat cudzoziemcy mogli liczyć na pomoc urzędników, przedstawicieli instytucji i swoich rodaków, którzy osiedli się w Rybniku wiele lat temu.

Rząd dostrzegł „17-tkę”

Dzieło doczekało się swojej kontynuacji, a nawet rozszerzenia formuły. Starania wolontariuszy dostrzegło MSWiA, które przyznało stowarzyszeniu ponad 800 tys. złotych na 28. Dzielnicę!

- Wczoraj rozpoczęliśmy realizację projektu „28 Dzielnica / 28 Район” finansowanego w ramach Fundusz Azylu, Migracji i Integracji. Możemy powiedzieć, że „17-tka” oprócz tego, że realizuje działania lokalne i wojewódzkie, wchodzi teraz w obszar współpracy z administracją rządową. To jest już duży gracz. Cieszę się, że zostaliśmy zauważeni – podkreśla Grzegorz Głupczyk, prezes Stowarzyszenia „17-tka”.

Jak mówi dalej nasz rozmówca, dzięki finansowemu wsparciu od rządu, społecznicy będą mogli rozszerzyć swoją pomoc na inne miasta Subregionu Zachodniego – Racibórz, Żory, Wodzisław Śląski, Jastrzębie-Zdrój czy Pszczynę.

- Będzie dużo się działo z pożytkiem dla nowych obywateli i dla nas – mieszkańców Rybnika – dodaje.

Dlaczego Rybnik przyciąga cudzoziemców?

Z kolei Mariusz Wiśniewski zauważa, że pieniądze pozwolą nie tylko na wymyślanie czegoś nowego w projekcie, ale również dzięki nim uda się zwiększyć intensywność i efektywność już realizowanych działań.

- Mowa tu m.in. o kolejnych kursach językowych, czy wsparciu prawnym. Do tej pory były one organizowane na zasadzie wolontariatu, teraz możemy powiedzieć: zapłacimy wam. Wsparcie prawne będzie udzielane w zdecydowanie większym zakresie. Liczymy na dalszą współpracę z PUP. Chcemy wykorzystać zaangażowanie wszystkich osób, które deklarowały współpracę – wyjaśnia nasz rozmówca.

Zastanawialiście się, dlaczego Rybnik przyciąga cudzoziemców chcących się tu osiedlić? Odpowiedź zna Mariusz Wiśniewski.

- Wiemy, jaka jest sytuacja w Polsce, na rynku pracy. Jako Rybnik nie wygramy z dużymi miastami atrakcyjną ofertą pracy. Czym możemy zaskarbić chęć bycia w Rybniku? Ano stworzeniem takich warunków, takiego podejścia do osób, by czuli się tutaj dobrze. To wartość sama w sobie. Ta złotówka więcej za godzinę pracy przegrywa z tym że cudzoziemiec ma u nas przyjaciół, że może się czuć jak u siebie w domu. Ma w Rybniku możliwość spotkania, spędzania wolnego czasu. Praktyka pokazuje, że to wartość dodana – wyjaśnia.

Nasz rozmówca nie ukrywa, że w obecnych czasach cudzoziemcy będą potrzebowali wsparcia psychologicznego.

- W obecnych czasach miejsce pracy nie jest takie pewne. Nie oszukujmy się, kiedy rozpoczęły się ograniczenia, to kto pierwszy „dostał w tyłek”? Środowiska imigrantów, bo ich było najprościej z tego rynku wyjąć. Potrzebne jest wsparcie, by takie osoby mogły się wypłakać w rodzimym języku – słyszymy.

Jeszcze inny pomysł na zagospodarowanie cudzoziemców podsunął senator Marek Plura.

- Chodziło mu o personel medyczny. Byliśmy z Grzegorzem w Chorzowie na otwarciu dla Ukraińców szkoły policealnej opiekunów medycznych. Aż chce się krzyknąć: no wreszcie! Informacje w marcu i kwietniu były przerażające. Nie było komu leczyć, a ja siedzę obok dziewczyny, chłopaka – są ratownikami medycznymi. Nie ratują życia, a skręcają śrubki w firmie – mówi Mariusz Wiśniewski.

„Boże, jak dobrze, że tutaj jesteście”

W spotkaniu przy ul. Kraszewskiego wzięły udział też panie: Alla Brożyna, Aliona Baszajewa i Stefania Iwanejko. Alla od lat prowadzi kurs języka polskiego dla Ukraińców, Stefania przypomina dzieciom z Ukrainy ich rodzimy język. Z kolei Aliona uratowała wczoraj pewnego Ukraińca.

- Wylądował na kwarantannie. Wyszedł jednak na zakupy i się zgubił. To nieprawdopodobne, ale błąkał się po Rybniku 12 dni! Nie mógł odnaleźć hostelu. Aliona mu pomogła, wykonała kilka prostych czynności. Skoro był na kwarantannie, to zadzwoniła na policję. Ta podała jego adres. Wsadziła biedaka do auta i zawiozła na Paruszowiec. Jego koledzy myśleli, że zginął – śmieje się Mariusz Wiśniewski.

Alla cieszy się, że Rybnik stał się miejscem, gdzie każdy Ukrainiec może znaleźć odpowiedź na pytanie, otrzymać pomoc.

- Kiedy już jego pierwsze potrzeby zostały zapewnione, zaczyna dawać coś z siebie. Okazuje się, że mamy tutaj wielu dobrych i zdolnych fachowców. Ktoś śpiewa, jest fryzjerem, świetnie haftuje. Często słyszę od nich: „Boże, jak dobrze, że tutaj jesteście!”. Mariusz ma wielkie serce. Ukraińcy często się pytają, czy ma on rodzinę na Ukrainie, że tak ich lubi. Odpowiadam: nie ma, ale jest duszą, driverem, który wszystko napędza – wyjaśnia Alla Brożyna.

Aliona przebywa w Rybniku już od ponad roku. Przybyła tutaj z mężem i dwójką dzieci. Jej syn chodzi do I LO w Rybniku.

Z kolei Stefania ma dwóch chłopaków.

- Mój starszy syn jest tancerzem. Zdobył nagrody w mistrzostwach Śląska i międzynarodowym turnieju. Współpraca międzynarodowa istnieje. Dowodem jest właśnie mój syn i jego partnerka – Polka – zauważa kobieta.

Zadaniem Stefani jest prowadzenie zajęć z kultury i historii Ukrainy.

- Ma takich uczniów, gdzie rodzice byli rosyjskojęzyczni. Przyjechali kilkanaście lat temu, mają obywatelstwo polskie, w domu mówili po rosyjsku, dziecko mówiło po polsku i rosyjsku. U nas jest pierwszy człowiek z Ukrainy, który będzie ukraińskiego się uczył. Jak ktoś się go będzie pytał, gdzie się nauczyłeś języka ukraińskiego? Ten odpowie: w Rybniku – mówi z rozbawieniem Mariusz Wiśniewski.

Oceń publikację: + 1 + 24 - 1 - 37

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~adamczykhenryk1 2020-10-02 19:25:06

    Jestem uwolniony wobec obowiązku dla ojczyzny :)
    ☼ ☼☼ ♥♥♥

    4 9
  • ~Jan R. 2020-10-02 19:51:03

    Divide et impera.

    2 6

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

"Piątka dla zwierząt" - popierasz ten projekt ustawy?




Oddanych głosów: 2867