zamknij

Wywiady

W naszej pracy jest wiele wzruszających momentów

- Niestety, ale Szlachetna Paczka nie jest jeszcze medialna na Śląsku. Wielu mieszkańców naszego regionu nie wie nawet na czym polega ta akcja i skąd się ona bierze. Tymczasem niesiemy nie tylko pomoc materialną, ale także dobre słowo i rady – mówią Katarzyna Lewa i Damian Ptaszkowski z rybnickiego sztabu Szlachetnej Paczki.

Zacznijmy od początku. Słyszałem, że w tym roku pojawił się problem z wolontariuszami – kłopot był z ich znalezieniem. Czy faktycznie sytuacja w rybnickim sztabie Szlachetnej Paczki była taka trudna?

Katarzyna Lewa: faktycznie, było bardzo ciężko. Przez dłuższy czas nikt się do nas nie zgłaszał. Nie ukrywajmy – to jest ciężka praca, ponieważ trzeba odwiedzić potrzebującą rodzinę, opisać ich sytuację co zajmuje dużo czasu. Baliśmy się, że w tym roku ilość wolontariuszy będzie dużo mniejsza niż poprzednio.

Mniej wolontariuszy wiąże się z mniejszą liczbą obdarowanych rodzin?

Damian Ptaszkowski: dokładnie, mniej osób otrzymałoby pomoc. Jedna z zasad akcji Szlachetnej Paczki mówi o tym, by jeden wolontariusz pomagał maksymalnie trzem rodzinom, a my już mamy ich cztery na osobę. Po prostu chcemy im jak najbardziej pomóc.

Pytanie teraz, czy w Rybniku zauważyliście Państwo zwiększony poziom zubożenia rybniczan?

Katarzyna Lewa: myślę, że tak jest w istocie. Niestety, Szlachetna Paczka nie jest jeszcze medialna na Śląsku. Wielu mieszkańców naszego regionu nie wie nawet, czym jest ta akcja i skąd się ona bierze. Mówię o rodzinach, u których byliśmy pierwszy raz, bo zdarzają się też takie osoby, którym pomagamy dwa lata z rzędu. Zanim jednak zaakceptujemy daną rodzinę, pytamy się jej dlaczego chce uczestniczyć w Szlachetnej Paczce. To nie jest tak, że mamy komuś pomagać całe życie, nie na tym rzecz polega.

Można powiedzieć, że akcja pełni funkcję swego rodzaju startera?

Damian Ptaszkowski: raczej impulsu do motywacji, działania i tego, by zmienić swoje życie. Będąc na wywiadzie podsyłamy również pewne propozycje jak np. szukać pracy. Szlachetna Paczka to nie tylko pomoc materialna, ale także dobre słowo i rady.

Katarzyna Lewa: motywujemy rodziny do tego, aby zaczęły się angażować, działać żeby im było lepiej. W przeciwnym razie skrzywdzimy ich jak pokażemy, że będziemy cały czas coś dawać.

Wróćmy jeszcze do tematu wolontariuszy. Słyszałem, że ten początkowy debet udało się Państwu bardzo szybko uzupełnić. Z tego co słyszałem, telefony do Państwa rozdzwoniły się po naszym artykule.

Damian Ptaszkowski: prawda. Przez dwa miesiące zebraliśmy 12 osób, a tu w październiku doszło jeszcze raz tyle osób. W momencie pojawienia się naszego apelu na Rybnik.com.pl, telefony do naszego sztabu nie urywały się (śmiech).

Cieszę się, że mogliśmy pomóc. Jak to jest w innych miastach naszego regionu, np. Żorach, Wodzisławiu Śląskim – tamtejsze sztaby zmagają się z podobnymi problemami jak Rybnik?

Damian Ptaszkowski: niestety, ale wszędzie tak jest.

Katarzyna Lewa: widzimy tutaj problem z „medialnością” Szlachetnej Paczki. W Krakowie akcja cieszy się naprawdę sporym zainteresowaniem, ale na Śląsku sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Myślę, że powinniśmy propagować akcję dużo prędzej przed finałem, bo potrzeb jest naprawdę dużo.

No właśnie, jakich rzeczy brakuje najczęściej potrzebującym rodzinom?

Damian Ptaszkowski: najczęściej ubrań, żywności, środków chemicznych. Czasem trzeba kupić piec, szafę czy sprzęt AGD. Większość rzeczy dotyczy samym podstaw normalnego funkcjonowania. Byłem kiedyś u rodziny, która nie miała szklanek i piła wodę ze słoików…

Katarzyna Lewa: miałam kiedyś panią, która była po operacji i nie mogła prać ręcznie ubrań. Potrzebowała pralki, a myśmy jej w ubiegłym roku pomogli. Zaczęła płakać i dziękować. To trzeba po prostu zobaczyć, jak reagują ludzie i okazują wdzięczność za okazaną pomoc.

Nie wspomnieliśmy jeszcze o jednej rzeczy – ludzie proszą nas najczęściej o opał. Niestety, ale wielu osób nie stać na to, by ogrzewać swoje miejsca zamieszkania. Cena opału jest różna, przyjmijmy, że jedna tona kosztuje 800 złotych. Jeżeli rodzina otrzymuje 186 złotych na jedną osobę, to jak ma kupić ten węgiel? Ludzie palą wtedy czym się da.

Czy wolontariusze zżywają się z rodzinami, którym pomagają?

Katarzyna Lewe: tak i to bardzo. Mam rodzinę wielodzietną, w której czteroletnia dziewczynka nazwa mnie ciocią (śmiech). Czujemy się tam jak członkowie rodziny.

To miłe.

Katarzyna Lewe: prawda? Wzruszających momentów w naszej pracy jest wiele więcej. W tamtym roku byliśmy w pewnym domu za elektrownią. Weszliśmy tam z koleżanką i tam było sporo dzieci plus chłopczyk z zespołem Downa. Oczywiście, rodzina mogła liczyć na darczyńcę. My jako dorośli nie wierzymy już w to, że przychodzi do nas św. Mikołaj, ojciec rodziny zaskoczył mnie. Trzymając na rękach 4-miesięczne dziecko zaczął płakać: „powiem pani jedno, teraz wierzę w św. Mikołaja”. Człowiekowi w takich momentach zaczynają łzy same lecieć.

Ile rodzin w Rybniku może liczyć na pomoc?

Damian Ptaszkowski: poprzednio mieliśmy 65 rodzin, teraz 118. Jednakże problem tkwi nadal w zbyt małej liczbie wolontariuszy.

Katarzyna Lewe: niestety, nie jesteśmy w stanie dotrzeć do wszystkich. Jest to przykre, ale 24 wolontariuszy na tak duże miasto jakim jest Rybnik, to nadal za mało.

Pomaganie nie stało się modą?

Damian Ptaszkowski: myślę, że nie – jest nadal ciężko z tym. W naszych szeregach nie ma zbyt wielu młodych wolontariuszy. Nie chcą po prostu pomagać, wolą grać na komputerze i siedzieć w domu.

Katarzyna Lewe: do Szlachetnej Paczki zapisują się raczej osoby, które same w przeszłości cierpiały na niedostatek. One czują, że należy pomagać, nieść radość. Wiedzą, że niektórzy mogą mieć w życiu gorzej.

A jak to jest z marketami – sklepami, które przecież mają nadmiar różnego rodzaju produktów? Czy chętnie wspomagają Szlachetną Paczkę?

Damian Ptaszkowski: nie pomagają. Nie oszukujmy się, wiele cennych inicjatyw blokuje system. W tamtym roku jeździliśmy po praktycznie wszystkich rybnickich marketach. Wszędzie odbijaliśmy się od drzwi, nikt nie chciał nam pomóc. A przecież wiele uszkodzonych produktów trafia od razu do kosza. Niejednokrotnie pytaliśmy się dyrektorów sklepów, czy nie możemy odkupić ich za mniejszą cenę. Oni, że nie…

Z kolei jeden kierownik supermarketu powiedział mi kiedyś: „no dobra, ale jaką ja mam pewność, że pan tego nie sprzeda”. A rodziny nie mają co jeść… to jest chory system, markety boją się, że na pomocy mogą sporo stracić.

Pozostaje zatem życzyć Państwu powodzenia i aby ten system stał się bardziej przyjazny dla społeczeństwa. Dziękuję za rozmowę.

Z Katarzyną Lewa i Damianem Ptaszkowskim rozmawiał Bartłomiej Furmanowicz

Magazyny Szlachetnej Paczki w Rybniku zostały ulokowane na ul. Henryka Sienkiewicza. Poniżej linki do dwóch stron, gdzie możemy już wybierać rodziny w potrzebie:

- Rybnik Południe
- Rybnik Północ

Chcesz zostać wolontariuszem Szlachetnej Paczki? Do drużyny dołączycie dzięki temu formularzowi.

Finał Szlachetnej Paczki rozpocznie się 13 grudnia.

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Waszym zdaniem Kanał Śląski powstanie?




Oddanych głosów: 1649