zamknij

Wywiady

Język śląski jak kaszubski? Wierzę, że tak kiedyś będzie!

- Wczoraj zmarł Marian Kociniak, którego głównie kojarzymy z rolą Franka Dolasa, a przecież ten wybitny aktor zagrał np. filmie „Pięciu”, który opowiada historię pięciu górników podczas katastrofy w kopalni. I co najważniejsze! Sceny były kręcone głównie Niedobczycach oraz Chwałowicach - mówi w wywiadzie o edukacji regionalnej Mirosław Górka - wiceprezes Demokratycznej Unii Regionalistów Śląskich.
Red.: Można powiedzieć, że Rybnik to jeden z mateczników ruchów na rzecz kultywowania śląskiej kultury i języka. To tutaj powstał przed laty Ruch Autonomii Śląska. Tymczasem dopiero w tym roku zapadła decyzja o wprowadzeniu do rybnickich szkół edukacji regionalnej. Dlaczego tak długo to trwało?
 
Mirosław Górka: Demokratyczna Unia Regionalistów Śląskich (DURŚ) powstała niecałe pół roku temu, więc nie możemy mówić, że trwało to długo… Program edukacji regionalnej został ogłoszony przez Prezydenta Miasta Rybnika w 26 lutego 2016 roku, a szczegóły omówiliśmy na konferencji „Meandry Edukacji Regionalnej na Górnym Śląsku”, która była adresowana do dyrektorów szkół i nauczycieli. Na konferencję zostali zaproszeni wszyscy przedstawiciele placówek oświatowych na terenie Rybnika, a także reprezentanci najważniejszych organizacji regionalnych, zajmujących się edukacją regionalną i tematyką śląską. Głos w sprawie zabrali dr Aldona Urbanek, dr hab. Adam Hibszer, dr Bogdan Kloch , dr Artur Czesak oraz dr Tomasz Słupik. W centrum zainteresowania były przede wszystkim kwestie związane z wielokulturowością Śląska. Uczestnicy otrzymali od nas debiutancki numer kwartalnika „Rechtor – forum regionalistów śląskich”, w którym propagujemy idee ochrony dziedzictwa kulturowego, a szczególnie języka – widziane oczami pracowników naukowych, nauczycieli, miejscowych ludzi pióra i tych wszystkich, którym bliska jest idea regionalizmu. 
Trudno jest mi się odnieść do przeszłości, gdyż nie prowadziłem w tym zakresie rozmów z przedstawicielami RAŚ lub innych organizacji osadzonych mocno na Górnym Śląsku. 
Oczywiście temat jest mi bliski nie od dzisiaj, bo ze Śląskiem jestem związany od prawie 36 lat. Klimatem tego miejsca przesiąknąłem dosłownie w okresie niemowlęctwa, gdyż przez blisko rok mieszkaliśmy w sąsiedztwie Koksowni Dębieńsko. W domu od zawsze były książki związane z Rybnikiem i Górnym Śląskiem, a rodzice chętnie mnie zabierali na wycieczki krajoznawcze. Dane mi też było studiować w Rybniku na Podyplomowych Kwalifikacyjnych Studiach Pedagogicznych (UŚ), gdzie jednym z przedmiotów była… edukacja regionalna. Oprócz tego realizowałem wiele projektów, które były skierowane do społeczności lokalnych, a opierały się m.in. na tożsamości lokalnej. Oczywiście, to nie przeszłość, bo praca na rzecz małych społeczności i w odniesieniu do rewitalizacji nie może być zaplanowana na kilka miesięcy, ale co najmniej dwie dekady. Pokazują to przykłady z Lipska,  Roubaix czy Newcastle. Temat rewitalizacji jest bardzo istotny z punktu widzenia Górnego Śląska, jego rozwoju i dalszych losów. Jedynie, co może smucić, to fakt iż w poprzedniej perspektywie unijnej rewitalizację zrównano do poziomu remontu czy też renowacji.
Wracając do tematu edukacji regionalnej, to faktycznie Rybnik jest prekursorem wielu interesujących działań, a edukacja regionalna stanowi znakomite ogniwo do scalania historii poszczególnych dzielnic Rybnika. Mówienia o nich na forum ogólnomiejskim, także poza wąską grupą pasjonatów. Dotyczy to nie tylko Rybnika, ale i całego Śląska. 
 
Jak ocenia pan jakość przygotowanego programu edukacji regionalnej dla rybnickich uczniów? Co podoba się Panu w nim najbardziej?
 
Przygotowany przez DURŚ program, który roboczo nazwaliśmy „Rybnik na Górnym Śląsku”, zakłada 5 kręgów tematycznych: moja rodzina, mój dom, moje sąsiedztwo, okolica, szkoła. Połączyliśmy tym samym zagadnienia, które zostały rozdrobnione w ramach ostatniej reformy oświaty i można je w obecnym kształcie znaleźć w podstawie programowej języka polskiego, geografii, wiedzy o społeczeństwie czy też historii. Nauczyciele otrzymają pełne wyposażanie metodyczne, ale liczymy też na ich inwencję twórczą, bo wielu z nich – co pokazała zeszłotygodniowa konferencja – dysponuje bogatą wiedzą i doświadczeniem w tym temacie. To niejednokrotnie pasjonaci regionalizmu. Mnie szczególnie cieszy perspektywa zajęć w terenie i odkrywanie rzeczy małych, bliskich sercu… Dzieci w szkole uczą się o bohaterach II wojny światowej, a nie wiedzą np. kim był Brunon Janas. Pomimo tego, że tak nazywa się jedna z ulic Niedobczyc. Wczoraj zmarł Marian Kociniak, którego głównie kojarzymy z rolą Franka Dolasa, a przecież ten wybitny aktor zagrał np. filmie „Pięciu”, który opowiada historię pięciu górników podczas katastrofy w kopalni. I co najważniejsze! Sceny były kręcone głównie Niedobczycach oraz Chwałowicach. Wprawne oko zauważy tam obydwie kopalnie, familoki, stację kolejową czy nawet wnętrze Mimozy. 
Przykładów można by mnożyć i nie tylko w odniesieniu do znanych osób, ale też zabytków czy walorów geograficznych. To dzieci interesuje. Coś co jest blisko, na wyciągnięcie ręki. 
Nie chciałbym, aby Górny Śląsk był kojarzony wyłącznie z koncertami życzeń i kopalniokami. Nie jesteśmy popkulturą, a patrząc czasami na liczbę sprzedawanych gadżetów o tematyce śląskiej, jestem przekonany o słuszności edukowania o regionie, w którym mieszkamy. 
 
 
Jako inicjatorzy edukacji regionalnej w Rybniku podkreślacie, że lekcje w 4. klasach, które zostaną wprowadzone od września, to dopiero pierwszy krok. Jaki będzie kolejny?
 
Program „Rybnik na Górnym Śląsku” będzie realizowany w 4 klasach szkoły podstawowej, co nie oznacza, że nie mamy przygotowanego szerszego wachlarza zajęć dla dzieci i młodzieży w różnym wieku - od przedszkola po szkoły ponadgimnazjalne. Wszystko przed nami, tym bardziej, że otwartość ze strony władz Rybnika jest ogromna. Kontaktują się z nami również inne miasta i gminy, które chciałyby mieć w swoich szkołach bloki tematyczne poświęcone regionalizmowi. Od kilku obserwuję następującą tendencję. To organizacje pozarządowe i grupy nieformalne w głównej mierze kultywują tradycję przodków. Ich pomysłowość i społeczne zaangażowanie wymaga dużego uznawania, jednakże bez wsparcia administracji publicznej wiele inicjatyw trafia do wąskiego grona odbiorców. Proszę zauważyć, ile ofert spłynęło na drugą edycję konkurs „Śląskie Lokalnie”. Ponad 450 ofert, z których wiele odnosi się do dziedzictwa historycznego i kulturowego. 
Doprowadziliśmy również do powstania darmowego kwartalnika “Rechtor”. W naszych założeniach ma to być nie tylko kwartalnik dla nauczycieli pomocny w prowadzeniu lekcji edukacji regionalnej, czy dla tych którym leży na sercu nasz śląski język, ale i magazyn dla wszystkich mieszkańców Górnego Śląska, którzy chcą aktywniej uczestniczyć w życiu społecznym naszej małej ojczyzny.
Pewnikiem jest, że 27 maja 2016 roku w Zabytkowej Kopalni Ignacy odbędzie się kolejne Dyktando Godki Śląskiej im. Óndry Łysohorskygo. Wtedy też będzie dostępny drugi numer „Rechtora”. 
 
Przez lata słabością śląskich organizacji walczących o utrwalanie szeroko pojętej śląskiej tożsamości, było rozdrobnienie, wzajemna rywalizacja, brak wspólnego głosu, który byłby słyszalny w Warszawie. Czy nowa organizacja, której jest Pan współzałożycielem - Demokratyczna Unia Regionalistów Śląskich ma ambicje zjednoczenia regionalistycznych stowarzyszeń, czy będzie kolejną organizacją rywalizującą z Ruchem Autonomii Śląska?
 
Od początku, to jest od trzech lat, kiedy były pierwsze próby stworzenia takiego ugrupowania, w którym brali udział obecny prezes Józef Porwoł i członek zarządu Martin Grabowski, podstawowym przesłaniem było łączenie organizacji śląskich. Jedynym takim łącznikiem jest język i szeroko pojęta edukacja regionalna. Dlatego nie mamy zamiaru z nikim rywalizować. W naszym godle widać wyraźnie otwartą dłoń śląską – zaproszenie do współpracy. Ta dłoń chciałaby zjednoczyć wszystkie organizacje. Powoli słowo staje się czynem. Zwróciła się do nas DANGA, Silesia Schola. Ślonsko Ferajna, Szkryfka. Można powiedzieć, że powoli stajemy się organizacją parasolową. 
 
Jaki stosunek do promowanych przez Was idei mają parlamentarzyści naszego regionu. Mamy tutaj 9 posłów i 2 senatorów z trzech opcji politycznych. Czy możecie liczyć na jednomyślne wspieranie przez nich waszych działań na szczeblu centralnym?
 
Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć jednoznacznie, gdyż nie znam ich opinii w tym temacie. Pewnikiem jest, że DURŚ nie chce dzielić, a łączyć. A nasza konferencja na Ignacym pokazała, że niezależnie od poglądów politycznych można znaleźć wspólny mianownik, którym – w tym przypadku – jest regionalizm. Jestem daleki od operowania stereotypami i szukania dziury w całym. Znam polityków, z którymi prywatnie mógłbym konie kraść, ale podporządkowani partyjnym regułom gry, mówią coś co jest sprzeczne z ich wewnętrznymi przekonaniami. Dlatego też poziom mikro jest mi zdecydowanie bliższy. I zawsze w swojej pracy podkreślam „Primum non nocere”. 
 
Czy wierzy Pan, że dożyje czasów, gdy śląska mowa uzyska taki sam status prawny jak np. język kaszubski?
 
Oczywiście, że wierzę. Inaczej nie działbym w DURŚ. Mam nadzieję, że kiedyś rządzący w Polsce zrozumieją, że język śląski jest ważnym elementem tożsamości dużej grupy ludności w Polsce jakim są Ślązacy. Faktycznie, kaszubski to jedyny język regionalny w Polsce, co zapisane zostało w „Ustawie o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym”. Proszę zauważyć, ile jest przykładów w Europie – język dolnosaksoński w Niemczech, morawski w Czechach, łatgalski na Łotwie, żmudzki na Litwie, mirandyjski w Portugalii, kataloński w Hiszpanii, lombardzki i piemoncki we Włoszech. 
 
Zostawmy sprawy polityki na boku. Za pasem Wielkanoc. Pisał pan pracę magisterską o religijności Ślązaków. Do jakich Pan doszedł wniosków?
 
Pracę pisałem ponad 10 lat temu, więc wiele faktów mogę pominąć, aczkolwiek to temat na kolejny, duży wywiad. 
Nasza religijność jest nacechowana pobożnością ludową, która wyraża się w różnorodnych obrzędach, znakach i symbolach. Uczestnictwo we mszy świętej niedzielnej ogrywa ważną rolę w życiu społecznym i kształtuje więzi parafialne. Szczególnie na wsi, gdzie najbardziej uzewnętrznia się Kościół ludowy, mocno zaakcentowana jest cotygodniowa, niedzielna msza. Gdy dla przeciętnego mieszkańca średniej wielkości miasta świętem jest Wielkanoc czy Boże Narodzenie, tak dla mieszkańca wsi każda niedziela jest dużym wydarzeniem i stanowi ważny element lokalnej kultury. Na Górnym Śląsku, który jest tak przebogaty historycznie i kulturowo nie dziwią uroczystości religijne ku czci różnych patronów lokalnych (odpusty, pielgrzymki) czy też nabożeństwa związane ze świętem patronów różnych zawodów (św. Barbara, św. Katarzyna, św. Florian, św. Józef, św. Krzysztof).  
Zmniejsza się natomiast liczba wiernych na niedzielnych nabożeństwach, co potwierdza od lat Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego (ISKK). Co roku bada on liczbę katolików przychodzących na niedzielne msze św. oraz przystępujących do komunii. Pogłębia się natomiast, zwyczaj uczestnictwa w przyparafialnych grupach czy też wspólnotach. Zbliżają się święta wielkanocne, więc wypada też powiedzieć o zwyczajach na Śląsku. Nasze palmy różnią się zasadniczo od tych spotykanych w innych rejonach Polski. Są mniejsze i bardziej skromne, jednakże ich symbolika jest bardzo wyraźna (5 lub 7 gatunków drzew i krzewów, które symbolizują kolejno Pięć Ran Jezusa Chrystusa oraz Siedem Boleści Najświętszej Marii Panny). W Skoczowie w Wielki Piątek i Wielką Sobotę odbywa się kolory pochód z Judoszem. W niektórych miejscowościach, w Wielką Sobotę, młodzieńcy robią hałas kołatkami i tragarzami. Nazywa się ich kłapaczami. W okolicach Raciborza, szczególnie w Pietrowicach Wielkich, Bieńkowicach i Zawadzie Książęcej odbywają się procesje konne. Podobnie w Gliwicach-Ostropie. Inne oryginalne zwyczaje to np. pogrzeb żuru i wieszanie śledzia. Niezliczona liczba obrzędów związanych z jajkami i wodą. Śląskie tradycje świąteczne są bardzo bogate i ekspertem w tym temacie jest bezwątpienia rybniczanin – Pan Marek Szołtysek. 
 
Jaki jest Pana ulubiony śląski zwyczaj wielkanocny?

Zdecydowanie szukanie gyszynków łod hazoka (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

Mirosław Górka – specjalista ds. realizacji projektów w Ośrodku Społecznym w Rybniku, socjolog ze specjalizacją pracy socjalnej, wiceprezes DURŚ, autor i współautor wielokrotnie nagradzanych projektów, prowadzi strony internetowe bez barier, szefuje T:RAF do Niedobczyc i Niewiadomia, stypendysta programu „Doktoranci dla Innowacji”. Ojciec  dwójki dzieci. Miłośnik ciężkich dźwięków. 
 

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (8):
  • ~Arteks 2016-03-20 14:26:36

    Rybnik ma swoją tożsamość i mnóstwo ludzi dzięki którym na mapie Śląska jest miastem nietuzinkowym i aktywnym. Znam film Pięciu - poza Kociniakiem grało w nim wielu wybitnych i cenionych do dzisiaj polskich aktorów (Janusz Kłosiński, Ryszard Pietruski, Jerzy Nowak, Jerzy Bińczycki). Był to pierwszy film w którym zagrał Andrzej Zaorski. Muzykę do niego skomponował sam maestro Kilar, a tytułową piosenkę śpiewa gwiazda ówczesnych czasów Karin Stanek. Przy filmie pracowały takie sławy jak sam Tadeusz Konwicki i Jerzy Kawalerowicz. Domyślam się, że w czasach premiery był hitem - tym bardziej że to film trochę katastroficzny, trzymający w napięciu. Cały film kręcono na terenie obecnego Rybnika - z pewnością ekipy filmowe musiały tu pracować przez kilka tygodni. Ciekaw jestem czy ktoś to pamięta? Świetnie wyposażone wnętrze Restauracji Mimoza z neonem na zewnątrz pokazuje tylko jak rozwinięty był Śląsk w tamtych czasach. Świetna scena z wyjazdem żołnierzy Wehrmachtu pokazująca nie istniejący obecnie stary budynek dworca w Niewiadomiu. Niestety sam film przesiąknięty typową propagandą antyniemiecką i komunistyczną. No cóż takie były wtedy realia i czasy. Szkoda, że film jest trochę zapomniany w gąszczu współczesnej tandety. Natomiast jeśli chodzi o historię to należy zdać sobie w końcu sprawę, że Rybnik w rękach polskich jest od 1922 roku. Wcześniej przez wieki był w rękach niemieckich czy pruskich. Powinno się pamiętać o historii i bohaterach każdego okresu.

    5 1
  • ~auralfloat 2016-03-20 20:58:16

    Mam nadzieję, że nigdy nie zostanie zakłamana rzeczywistość i gwara czy dialekt śląski nigdy nie będzie w rytm poprawności politycznej nazywany językiem, bo nim nie jest pod żadnym względem. Wszelacy obrońcy tezy śląskiego języka powinni zapoznać się z definicją języka. Śląski dialekt języka czeskiego na Morawach, w płn. wsch. Czechach nie jest językiem, a do polskiego jest tylko trochę pdoobny. ~Arteks, ja bym nie przeceniał nietuzinkowości i aktywności Rybnika, w stosunku do Śląska.

    3 10
  • ~Arteks 2016-03-20 21:45:58

    @auralfloat - niedawno rozmawiałem z pewnym biznesmenem z Wielkopolski. Powiedział mi, że największą wadą Ślązaków jest to, że ciągle są roszczeniowi i ciągle nie doceniają tego co mają... Jak byłem jakiś czas temu na delegacji w okolicach Gorzowa i Zielonej G. to miejscowi zachwalali mi jakieś swoje zakłady, zakłady w których raptem pracuje 300 osób... Oni się tym chwalili, a u nas byli tacy którzy na forum nie doceniali naszych w których nierzadko pracuje po 1-4 tys. ludzi... Coś może być na rzeczy z tego co mi powiedział ten Poznaniak i dlatego warto czasami mieć świadomość o swojej wartości i o tym, że Rybnik jest wyjątkowy jeśli chodzi o działalność domów kultury, aktywność mieszkańców, pomysły na imprezy i ogólnie życie artystyczne miasta. Jakiś czas temu Radio Katowice nadawało reportaż o Zespole Przygoda - przyznam się, że nie miałem świadomości, że to jeden z największych młodzieżowych zespołów w Polsce. Wiele fajnych rzeczy się dowiedziałem jak chociażby tego, że Przygoda potem "wykluwa" różnych ciekawych rybnickich/śląskich artystów których w naszym mieście nie brakuje. Niedawno byłem na DKF (czyli tzw. ambitne kino) - raz na seansie 200 osób, drugim z 400... I to w czasach kiedy wszyscy gonimy i nie mamy czasu... Jeśli chodzi o imprezy kulturalne i rozrywkowe to już słyszałem takie opinie że Rybnik to muzyczna i kabaretowa stolica Śląska. Coś w tym jest i trzeba to docenić i się z tego cieszyć, a nawet chwalić. A nie ciągle zwieszać głowy i narzekać...

    4 0
  • ~Marcin74 2016-03-21 08:41:42

    ~auralfloat – niestety właśnie z powodu poprawności politycznej nie ma szans na to aby w najbliższej przyszłości (max 3,5 roku) etnolekt śląski nazwać językiem. To kwestia polityki a nie definicji języka, która zresztą jest umowna i tak samo płynna jak definicja kultury, narodu czy ojczyzny. Śląsk, chcąc osiągnąć większą niezależność polityczną czy gospodarczą w ramach Polski powinien prowadzić dokładnie taką samą retorykę jaką wykorzystuje dzisiaj rządząca partia w stosunku do Polski – mieszanina prawd, półprawd, teorii i kompletnych bzdur. Każdy, któremu zależy na przyszłości Śląska jako regionu o jak największej autonomii, z jak najmniejszymi wpływami polityków spoza naszego regionu powinien mieć świadomość, że uznanie etnolektu śląskiego za język jest jednym z kamieni milowych w drodze do uniezależnienia się od decyzji ludzi, dla których Śląsk to niemiecko-czeska piąta kolumna, patologia i ukryta opcja. Chyba, masz to gdzieś i godzisz się na to żeby być „gorszym sortem” i obywatelem drugiej kategorii. Wtedy nie ma dyskusji.

    9 1
  • ~auralfloat 2016-03-21 09:38:36

    ~Marcin74 mieszasz, bo to właśnie poprawność polityczna i multi-kulti jest bardzo za propagowaniem regionalizmów. Wierzę, że Ślązacy są mądrzejsi niż postkomuchy, narodowi-socjaliści i socjaliści z PISu i nie będą wykorzystywać ich retoryki i tzw. "merytoryki". Uznanie dialektu śląskiego jako języka byłoby dla nauki i racjonalności kamieniem milowym w tył i świadczyło by tylko o głupocie, jak bardzo dziś obecnej w rządzie i mediach.

    0 8
  • ~Marcin74 2016-03-21 10:09:31


    ~auralfloat - Z racjonalnego punktu widzenia masz 100% racji ale... polityka nie ma nic wspólnego z logicznym myśleniem. Z politykiem, urzędnikiem można dyskutować tylko zniżając się do jego poziomu albo wcale. Poprawność polityczna i tzw. multi-kulti nie jest za propagowaniem regionalizmów. Jest za swobodnym mieszaniem kultur opartym na pojęciu równości co jest kompletną bzdurą i zupełnym zaprzeczeniem podstaw życia społecznego , plemiennego, klanowego w przeciwieństwie do pojęcia „naród”, które jest tworem sztucznym. W danej jednostce społecznej zawsze jest jakaś grupa dominująca, narzucająca reguły, prawo. Nie chcę żeby na Śląsku tworzył reguły, prawo ktoś, kto ZAWSZE! będzie stawiał swój, nie śląski interes ponad mój. Żeby uniemożliwić wpływ takim grupom na moje życie, można nawet uznać śląską mowę za język nawet jeśli ma to taki sam sens jak wmawianie ludziom, że Śląsk był pod zaborami czy próby ignorowania istnienia obozów dla Ślązaków tworzonych przez Polaków.

    8 1
  • ~auralfloat 2016-03-21 12:26:45

    ~Marcin74 multi kulti jest ideologią, której podstawowym założeniem jest umożliwienie mieszkania w jednym miejscu przedstawicieli różnych kultur, ras, języków, z zaznaczeniem wyznawania i podkreślania tychże odrębności. To o czym piszesz to jest liberalizm kulturowy - unifikacja, czyli porzucenie swojej tożsamości i stworzenie nowej kultury, uniwersalnej, opartej na wspólnych "wartościach".

    0 7
  • ~Marcin74 2016-03-21 13:29:27

    ~auralfloat – zwał jak zwał… możemy prowadzić akademickie dyskusje na temat przejawów kultury, jej socjologii czy wręcz antropologii społecznej. Możemy się przerzucać argumentami za i przeciw uznaniu „języka śląskiego” a w tym czasie, ktoś o interesie przeciwstawnym do naszego decyduje o tym co dla nas mieszkańców Śląska jest dobre a co złe. Jeszcze raz: jeśli uznanie etnolektu śląskiego - Językiem Śląskim ma pomóc uniezależnić się nam w jakimś stopniu (gospodarczo, politycznie) od innych regionów Polski, których interes nie jest zbieżny z naszymi interesami to jest to niewielka cena w stosunku do korzyści jakie każdy mieszkaniec Śląska może osiągnąć w relatywnie szybkim czasie. Kwestia naszych chęci i postawienia dobra Śląska ponad interesem Polski, dokładnie w taki sam sposób jak dzisiejsze partie rządzące robią to z Polską w stosunku do Europy. Czy Polska na tym zyska? Nie wiem. Ale jestem przekonany, że to bardzo dobra droga dla Śląska i jego mieszkańców.

    9 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy w Rybniku powinien obowiązywać zakaz spalania węgla?




Oddanych głosów: 4376