zamknij

Wywiady

Sztuka nie może być biznesem

– Dzisiaj właściwie gdzie się wejdzie tam coś jest – lokale prezentują wystawy, zapraszają muzyków etc. Tak jakby stało się to normą w mieście i na dzień dzisiejszy mogę zająć się sztuką samą w sobie, tak od siebie – mówi Mariola Rodzik-Ziemiańska, laureatka nagrody prezydenta za działalność kulturalną.

Red.: Została Pani wyróżniona przez prezydenta miasta za pobudzanie świadomości kulturalnej oraz za wspieranie rozwoju grup artystycznych. Co kryje się pod tymi słowami?

Mariola Rodzik-Ziemiańska: Do tej pory od 2005 roku zajmowałam się głównie organizacją imprez kulturalnych w miejscach alternatywnych dla rybnickich agend związanych z kulturą. Były to spotkania w klubach, pubach, czy księgarni, m.in. „Spotkania ze Sztuką” - wszystkie te imprezy miały skupiać rybnickie środowisko artystyczne, które jak wtedy mi się wydawało było dosyć rozproszone. Było dla mnie ważne, żeby ludzie razem zaczęli coś tworzyć. Dążenie do tego rozpoczęły spotkania, które miały spowodować, że ludzie w Rybniku zaczną myśleć o sztuce, jako o czymś, co jest dostępne dla wszystkich.

Czy to założenie zostało zrealizowane?

Stała się wspaniała rzecz. Po sześciu latach aktywnej współpracy z wieloma artystami, a także z „Zalewem Kultury” okazało się, że był to bardzo owocny i intensywny czas, uwieńczony „Zalewaniem”. Przez te lata udało nam się w Porcie Sztuki współorganizować także duże przedsięwzięcia, m.in. Platformę Kulturalno-Społeczną czy Warsztaty Aktywizacji Społecznej dla osób z terenów poprzemysłowych, które odbywały się w Fundacji Elektrowni Rybnik, Nocne Prowokacje w Teatrze Ziemi Rybnickiej czy widowisko muzyczno-taneczne „To Nie Koniec Świata” w ramach 42. Rybnickich Dni Literatury. Teraz czas wziąć głęboki oddech. Agendy kulturalne z Rybnika zaraziły się alternatywną formą promowania kultury. Działacze zaczęli proponować ludziom „luźniejsze” imprezy, typu warsztaty czy wystawy. Poza tym jeszcze kilka lat temu lokale rybnickie prawie w ogóle nie oferowały mieszkańcom wydarzeń kulturalnych. A dzisiaj właściwie gdzie się wejdzie tam coś jest – lokale prezentują wystawy, zapraszają muzyków etc. Tak jakby stało się to normą w mieście i na dzień dzisiejszy mogę zająć się sztuką samą w sobie, tak od siebie.

Czym dokładnie teraz się Pani zajmuje?

Przede wszystkim jestem wokalistką zespołu Zawiało. Zajmuję się również rękodziełem – tę dziedzinę chciałabym rozwinąć, rozszerzyć w Rybniku. Zależy mi, żeby skupić wokół siebie ludzi, którzy robią coś sami.

Czy tworzenie rękodzieła może być pomysłem na biznes?

Uważam, że żadna sztuka nie może być formą biznesu – to jest moja zasada życiowa. Jeśli ktoś chce zajmować się sztuką i od razu chce na tym zarabiać, to niestety, ale taki biznes jest z góry skazany na niepowodzenie. Co innego jeśli ktoś robi coś z sercem, z pasji, a przy okazji na tym zarobi – wtedy to ma sens.

Wróćmy teraz do zespołu. Zawiało wykonuje muzykę folkową. Czy w naszym regionie jest zainteresowanie tego typu muzyką?

Ludzie bardzo często identyfikują folk z folklorem, a to jakby dwie odrębne dziedziny. My czerpiemy inspiracje z folkloru słowiańskiego, ale wykonujemy muzykę aranżowaną na nowy sposób i przede wszystkim opartą na uczuciach i emocjach. Nie chodzi o to, żeby przyporządkować daną muzykę do jakieś dziedziny, ale o to, żeby ludzie poczuli klimat tych utworów. Niestety, w komercyjnych stacjach radiowych możemy usłyszeć w większości anglojęzyczne bity i dochodzi do tego, jak mówił Kabaret Mumio „leci muzyka, nikogo nie dotyka”, a chodzi o to, żeby właśnie dotykała.

W naszym regionie jest wielu miłośników muzyki folkowej. Spotykamy się z bardzo pozytywnym odbiorem. Wielu ludzi pyta, kiedy znów będziemy grać. Coraz częściej wyjeżdżamy też poza Rybnik. Właśnie przygotowujemy się do wyjazdu na duży festiwal Folklorum do Niemiec i na festiwal Sari do Żor.

Kilka lat temu w wywiadzie mówiła Pani, że rybniczanie są jakby schowani w swoich domowych „szufladkach”. Jak zmieniła się mentalność rybniczan na przestrzeni tych ośmiu lat?

Bardzo dużo się zmieniło. Te osoby, które ja wtedy z tych „szufladek” wyciągałam, dziś są aktywnymi działaczami. Moją wielką dumą jest m.in. Sławomir Kubat, który kiedyś robił zdjęcia kurczakom, a te fotografie pojawiły się chyba jednorazowo w „Palecie”. Przez „Port Sztuki” niesamowicie się rozwinął. Dziś sporo fotografuje i jest aktorem Teatru Sztuki Mariana Bednarka.
Zresztą sam teatr przeszedł zmiany – aktorzy stali się niezwykle plastyczni. Takich osób, które rozwinęły skrzydła i poszły w świat jest wiele, wszystkim im jestem bardzo wdzięczna za tę współpracę.

Czy mieszkańcy miasta chętnie uczestniczą w proponowanych w Rybniku wydarzeniach kulturalnych?

Nie możemy porównywać Rybnika do dużych miast. Przez kilka lat mieszkałam we Wrocławiu i tam odbiorców kultury było znacznie więcej. Procentowo był to jednak taki sam udział mieszkańców jak w przypadku rybniczan, czyli około 20%. Są osoby w naszym mieście, które potrzebują kontaktu ze sztuką, chętnie uczestniczą w imprezach kulturalnych. Pozostali nie są
zainteresowani kulturą i powinniśmy to uszanować. Niech przychodzą ci, którzy tego pragną.

Jakie ma Pani artystyczne plany na przyszłość?

Mam mnóstwo pomysłów. W najbliższej przyszłości chciałabym rozwinąć organizowane już przeze mnie wcześniej warsztaty głosowe oparte na pieśniach tradycyjnych. Przede wszystkim chodzi o to, żeby pomóc ludziom rozwinąć, „otworzyć” głos. To propozycja głównie dla osób, które chciałyby coś zaśpiewać, ale boją się otworzyć usta. Wychowałam się w środowisku, gdzie śpiew był czymś naturalnym. To niesamowity prysznic duchowy – poprzez śpiew ludzie stają się szczęśliwsi, są zadowoleni i zdrowi. Mam wrażenie, że Polaków oducza się śpiewać, a to przecież od dawna nasza chluba narodowa.

Z zawodu jest Pani inżynierem. Skąd ta pasja do kultury, do sztuki?

Wielkim wsparciem jest dla mnie mąż – artysta, przy którym realizacja swoich pasji staje się wielką radością, poza tym takie mam korzenie rodzinne – moja babcia była aktywną działaczką w dziedzinie folkloru, pisała poezję, scenariusze do sztuk ludowych, a mama zajmowała się hafciarstwem. Tata również udzielał się społecznie. Nie o to chodzi, jaką pracę ludzie wykonują na co dzień, ale o to, że po pracy mają jeszcze czas i siłę na sztukę. Wychowując się w takim środowisku, człowiek myśli, że jest to coś normalnego. Wyrosłam wśród ludzi, dla których sztuka to codzienne życie.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiała Dominika Kuśka.

Mariola Rodzik – Ziemiańska „Maya” - urodziła się w 1978 roku w Brzozowie. Absolwentka Wydziału Górnictwa i Geologii o specjalności Geoinżynieria na Politechnice Wrocławskiej (2003).  Pracuje w przedsiębiorstwie geologicznym i razem z mężem prowadzi studio multimedialne. Od 2003 roku mieszka w Rybniku. Wokalistka formacji Zawiało. Niezależna animatorka kultury działająca w ramach „Portu Sztuki”. Instruktor warsztatów pracy z głosem i oddechem „Śpiewny Poranek” realizowanych na bazie pieśni archaicznych.

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy wybierasz się na wybory 13 października?




Oddanych głosów: 2079