zamknij

Wywiady

Warto mieć noworoczne postanowienia

- Przysłowiowy student, by pojechać na wakacje, musi poświęcić na podróż pociągiem i planowanie mnóstwo czasu, ale robi to za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dobrze zarabiający pracownik, mając bardzo mało czasu, musi wydać fortunę na podróż samochodem lub samolotem, bo na pobyt nad morzem ma bardzo mało czasu. Coraz więcej ludzi zaczyna więc zadawać sobie pytanie, czy ciężka praca i gonitwa za pieniędzmi ma sens, skoro mamy mało czasu, aby je wydawać

- mówi psycholog Karolina Obremska.

Red.: Czy - z psychologicznego punktu widzenia - warto podejmować postanowienia noworoczne? Mam wrażenie, że zwykle niewiele z nich udaje się zrealizować?

Karolina Obremska: Uważam, że warto, bo często warto zastanawiać się nad swoim życiem, próbować dokonywać zmian, przeformułować coś na nowo. Prawdą jednak jest, że zwykle nie wszystkie z podejmowanych postanowień noworocznych udaje się zrealizować. Dlaczego? Bo generalnie wielu z nas tak naprawdę nie lubi zmian. Ponadto źródło niepowodzeń w realizacji postanowień tkwi w źle wyznaczonym celu. Pewnie wielu z czytelników słyszało o tym, że w dobrze wyznaczony cel powinien być „SMART”, czyli Specyficzny, Mierzalny, Akceptowalny, Realny i Terminowy. Jeśli któryś z tych warunków nie zostaje spełniony, szanse na realizację celu maleją. Posłużę się przykładem. Chcę poprawić swoją kondycję fizyczną przez regularne uczęszczanie na basen. Jednak w trakcie realizacji celu okazuje się, że mam kompleksy i nie lubię pokazywać swojego ciała w stroju kąpielowym. Ten fakt skutecznie zniechęca mnie do realizacji wcześniej nakreślonego celu, bo życie pokazało, że nie był on przeze mnie w pełni akceptowalny.

Mamy też duży kłopot z osadzeniem celu w czasie. Nie wystarczy powiedzieć, że w tym roku rzucę palenie. Musimy sobie wyznaczyć dokładną, konkretną datę, kiedy faktycznie odstawimy papierosy. Jeśli chcemy uczęszczać na wspomniany basen, postanówmy, że rozpoczynamy na przykład od poniedziałku 6 stycznia. Bo "w nowym roku" jest tak naprawdę 12 miesięcy.

Innym problemem, który pojawia się na etapie realizacji celów, jest koncentracja na ostatecznym efekcie, a nie na drodze, na realizacji. Patrząc tylko na koniec drogi, wydaje nam się on często bardzo odległy. Dlatego lepiej podzielić nasze postanowienie na etapy, w myśl zasady „Jak zjeść byka? Po kawałku”.

W psychologii dzieli się również motywacje na wewnętrzne, wynikające z mojego osobistego pragnienia i zewnętrzne. Własne, wewnętrzne cele jest realizować dużo łatwiej. Na przykład, jeśli przed wakacjami chcę nauczyć się włoskiego, aby zaimponować znajomym, to może nic z tego nie wyjść. Szanse rosną, jeśli będę chciała nauczyć się włoskiego dla samej siebie, np aby na wakacjach móc dogadać się samemu w knajpie czy muzeum.

Polecam też wszystkim na początku roku kupno kalendarzy i zapisywanie naszych postanowień. Moc zapisanego celu może być znacznie silniejsza. Podobnie jak wypowiedzianego na głos przed kimś dla nas ważnym - wtedy jeszcze ktoś inny o naszym postanowieniu wie i może być łatwiej nam go dotrzymać.

Wspomniała Pani o rzucaniu palenia i poprawie kondycji fizycznej. Z jakimi jeszcze postanowieniami spotyka się Pani w swojej pracy?

Dotyczą one głównie poprawy relacji z innymi ludźmi: ze współmałżonkiem, z dziećmi, zmianą układów w pracy, znalezieniem przyjaciół czy miłości. A także pracy nad cechami swojego charakteru - często chcemy być bardziej asertywni, zdyscyplinowani, odpowiedzialni, mniej kłótliwi, cieplejsi, bardziej pracowici, mniej przestraszeni.

Od kilku lat dostrzegam, że coraz częściej wypowiadanym życzeniem noworocznym, jest życzenie większej ilości czasu dla siebie i najbliższych? Czy można to odczytywać jak znak współczesnych czasów? Że ludziom brakuje nie tyle pieniędzy i dóbr materialnych, ale po prostu czasu by konsumować bogactwo materialne?

Niestety tak. Przed świętami w jednym z kobiecych pism spotkałam się z propozycjami świątecznych prezentów. Prócz tradycyjnych upominków pojawił się kupon na wspólne lepienie bałwana. Ten pozornie banalny przykład pokazuje, jak cenny może być czas poświęcony drugiej osobie. W naszym współczesnym społeczeństwie dostrzegam pewien paradoks: młodzi ludzie nie mają pieniędzy, ale mają czas, a ludzie dojrzali mają pieniądze, ale nie mają czasu. Przysłowiowy student, by pojechać na wakacje, musi poświęcić na podróż pociągiem i planowanie mnóstwo czasu, ale robi to za stosunkowo niewielkie pieniądze. Dobrze zarabiający pracownik, mając bardzo mało czasu, musi wydać fortunę na podróż samochodem lub samolotem, bo na pobyt nad morzem ma bardzo mało czasu. Coraz więcej ludzi zaczyna więc zadawać sobie pytanie, czy ciężka praca i gonitwa za pieniędzmi ma sens, skoro mamy mało czasu, aby je wydawać.

W biznesie popularne są szkolenia z zakresu zarządzania sobą w czasie. Na czym one polegają? Czy są one dedykowane wyłącznie zapracowanym menadżerom, czy też mogą przydać się każdemu?

Każdemu. Przede wszystkim dlatego, że szkolenie polega na uświadomieniu uczestnikom ich hierarchii wartości i skonfrontowanie tego z rzeczywistością. Zwykle kursanci rozpoczynają szkolenie od zaznaczenia na jednym okręgu najważniejszych dla nich samych wartości, kreślą obszary przeznaczone dla rodziny, pracy, wypoczynku, miłości, Boga, przyjaźni i rozrywki, a na drugim kole - symbolizujacym tarczę zegara, zaznaczją obszary odpowiadające faktycznej ilości czasu, który poświęcamy na wskazane wartości. Zwykle rozbieżność pomiędzy tymi dwoma kołami jest spora. Szkolenie z zarządzania sobą w czasie ma na celu zachęcenie nas do skupiania się na rzeczach ważnych, a nie pilnych. Najczęściej to pilne do zrobienia rzeczy pochłaniają nasz czas, a tym samym rozbijają nasz system wartości. Przykład: wielu z nas jako niezwykle ważną wartość wskazuje zdrowie. Tymczasem z powodu codziennych spraw odkładamy zalecenia lekarskie, aby regularnie ćwiczyć czy chodzić na spacery. Wszyscy wiemy, że podstawą zdrowia jest jedzenie 4-5 regularnych posiłków dziennie, a w pracy nie mamy czasu zjeść kanapek i zamiast z nich pochłaniamy 3 filiżanki kawy. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność.

Zostawmy na chwilę na boku cele i postanowienia noworoczne. Proszę powiedzieć, z jakimi problemami najczęściej przychodzą Polacy do gabinetów psychologicznych?

Pierwsza grupa problemów, najprościej mówiąc, dotyczy trudności w byciu sobą. Czasem zauważamy, że pewne nasze cechy, sposoby rozumienia siebie czy innych, mechanizmy obronne, które stosujemy, sprawiają, że przeżywamy w życiu dyskomfort czy nawet cierpienie, że tworzymy relacje w których nie przeżywamy spełnienia, radości, głębi. Bardzo często, osoby z którymi rozmawiam, mówią o braku poczucia bezpieczeństwa, w wielu obszarach życia, zarówno zawodowym, finansowym, ale także braku poczucia pewności tego, że jestem dla kogoś ważny, kochany, wspierany. Nasze życie z natury jest stresujące i trudne. Wiele osób nie radzi sobie z egzaminami na studiach, spłacanymi kredytami, wyjazdami, codzienność w jakimś sensie nas przerasta, często też nie uzyskujemy wystarczającego wsparcia ze strony najbliższych.

Druga grupa problemów dotyczy relacji z innymi ludźmi, w rodzinie, w gronie przyjaciół, w pracy.

Warto dodać, że powody z którymi przychodzą pacjenci, często bywają zakamuflowane. Ktoś trafia do gabinetu z bolącym kręgosłupem lub migreną. Kiedy po serii badań medycznych lekarz stawia diagnozę, że to objawy psychosomatyczne, mające swoje źródło w naszych emocjach, psychice, będące reakcją na jakieś wydarzenia, jakieś relacje czy układy w naszym życiu. I w wielu przypadkach diagnoza potwierdza, że problem tkwi zupełnie gdzie indziej niż w układzie kostnym czy sercowo- naczyniowym.

Czego życzy Pani na Nowy Rok osobom czytającym ten wywiad?

Jestem tradycjonalistką. Życzę więc  przede wszystkim zdrowia, bo gdy jesteśmy zdrowi, wszystko wygląda w życiu lepiej. Każdemu życzę tego, czego akurat potrzebuje, a więc  jednym zmian, innym stabilizacji, jednym wielu wrażeń, innym świętego spokoju. Wszystkim zaś dobrej pogody, bo przyjazna aura sprzyja każdemu z nas.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Wacław Wrana

Karolina Obremska - psycholog, psychoterapeuta i trener. Na co dzień pracuje w poradni zdrowia psychicznego. Prowadzi w Rybniku prywatną pracownię psychologiczną.

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy to dobrze, że konferencja "Tęczowa zaraza - antychrześcijańska rewolucja w Polsce” nie odbyła się?




Oddanych głosów: 2561