zamknij

Wywiady

Papież cenił Ślązaków za pobożność. Ale taką codzienną, bez czołobitności

O rybnickim wątku życiorysu Jana Pawła II opowiedział nam historyk Marek Szołtysek. Autor książek o Śląsku ubolewa, że zainteresowanie Polaków spuścizną naszego świętego jest powierzchowne.

Red.: W 1998 roku napisał pan książkę „Papież na Górnym Śląsku”. Wydawnictwo było kilka razy aktualizowane i wznawiane. Dziś ta pozycja na rynku wydawniczym jest już niedostępna. Ile egzemplarzy książki w sumie sprzedało się? Czy nie myślał Pan o jej wznowieniu?

Marek Szołtysek: Nie potrafię po latach doliczyć się ilości sprzedanych książek. Sądzę, że było to w granicach 35-40 tysięcy egzemplarzy. O wznowieniu nie myślałem, bo mam wrażenie, że „tematyka papieska” czytelnikom znudziła się. Niestety, ale stwierdzam, że Polacy do pontyfikatu i dzieł Jana Pawła II podchodzą w sposób powierzchowny. Zamiast zgłębiać rzeczy ważne, takie jak choćby teologię Miłosierdzia Bożego, którą rozwijał Jan Paweł II, koncentrują się na sferze symboli budując Papieżowi pomniki, których on sam na pewno by nie chciał.

Nie sądzi Pan, że uroczystość kanonizacji będzie bardzo dobrą okazją do pochylenia się nad duchową spuścizną Jana Pawła II i że Polacy na chwilę oderwą się od wspomnianych symboli na rzecz treści życia tego świętego?

Nie wierzę w to, bo – jak większość z nas – mam w pamięci rok 2005 i wydarzenia po śmierci Papieża. Dziś pytam się gdzie są ci kibice, ci politycy, którzy deklarowali wtedy pojednanie i nową jakość naszego życia społecznego?

Wróćmy do Pana badań historycznych i śladów obecności Karola Wojtyły, a później Jana Pawła II na Górnym Śląsku. Napisał Pan, że „niewiele regionów Polski, prócz Ziemi Krakowskiej, skąd pochodzi Papież, tak często gościło Karola Wojtyłę. Na Górnym Śląsku był On ponad 50 razy, odwiedzając 24 miejscowości.”

Tak wynika z analizy źródeł historycznych. Nie licząc papieskich pielgrzymek do Katowic, na Górę św. Anny, Skoczowa, Bielska i Gliwic, jego obecność z jednej strony wynikała z geograficznej bliskości Śląska i Małopolski, z drugiej z wielu znajomości z kolegami, z którymi studiował w czasie wojny w seminarium w Krakowie. Dość powiedzieć, że przy okazji takich „koleżeńskich zjazdów” Karol Wojtyła gościł w Gaszowicach (1962), w Radlinie-Biertułtowach (1965), w Boguszycach (1970), w Żorach-Roju (1974), w Jejkowicach (1974), w Bronowie (1977) i w Kryrach (1967). Osobny rozdział w historii wizyt biskupa i kardynała Wojtyły na Śląsku stanowi jego udział w pielgrzymkach robotników do sanktuarium w Piekarach.

Ale to „wątek rybnicki” podróży na Śląsk Karola Wojtyły jest najbardziej tajemniczy i zaskakujący.

To prawda. Wyniknął zupełnie niespodziewanie. W 1994 roku do Rzymu udała się pielgrzymka z parafii św. Antoniego. Parafianie chcieli w ten sposób podziękować za mianowanie naszego kościoła bazyliką. W trakcie spotkania z papieżem mieszkanka dzielnicy Stodoły – Gertruda Dobosz powiedziała Ojcu Świętemu, że znała się z jego ciocią – Stefanią Wojtyła. Papież miał odpowiedzieć: „Tak, dobrze znam Rybnik”. Po przyjeździe z pielgrzymki, ówczesny proboszcz bazyliki – ks. Alojzy Klon opowiedział mi o całym zdarzeniu i poprosił o zbadanie sprawy. No i okazało się, że Stefania Wojtyła po wojnie była jedyną bliską osobą z rodziny Karola Wojtyły. Po wojnie otrzymała nakaz pracy w szkole na Ziemiach Odzyskanych, do których należała wieś Stodoły. I to właśnie tam w lecie 1948 roku odwiedził ją ksiądz Karol Wojtyła, tuż po powrocie ze studiów w Rzymie, a przed skierowaniem na parafię w Niegowici. Stefania Wojtyła nie miała odpowiednich warunków lokalowych, aby ugościć bratanka, poprosiła więc o wynajem pokoju znajomych gospodarzy. Udało mi się dotrzeć do Grzegorza Piechy, który mieszkał w tym domu i – jak się później okazało – pamiętał wizytę młodego księdza. Z jego wspomnień wynika, że śląski urlop Karola Wojtyły był bardzo długi, trwał 4-5 tygodni. Najprawdopodobniej w tym czasie przyszły papież dość dokładnie zwiedził nasze ziemie, bo codziennie rano wychodził i wracał wieczorem. Wynika więc z tego musiał odprawiać msze święte w okolicznych kościołach. Niestety, ani w świątyni w Rudach, ani w rybnickich kościołach nie pozostały po tym żadne ślady. Nie ma tym jednak nic dziwnego - wakacyjna wizyta młodego księdza nie była godnym odnotowania wydarzeniem.
Zwieńczeniem tej historii było powstanie tablicy pamiątkowej na domu, w którym w Stodołach mieszkał Karol Wojtyła. W 1999 roku moją książkę przeczytał znany rybniczanin Norbert Kwaśniok. Zainspirowany – jak to było w jego stylu - pojechał do Stodół, odnalazł ten budynek, w szybkim czasie ufundował tablicę i zorganizował uroczystość jej poświęcenia.

Górale na każdym kroku podkreślają wadowickie pochodzenia papieża – Polaka oraz jego „góralską duszę”. Czy dostrzega Pan u Ślązaków jakieś cechy, które mogły być szczególnie bliskie Janowi Pawłowi II?

Tak. Szczerość oraz codzienną pobożność, pozbawioną jednak wyniosłości i czołobitności. Papież w jednym z wywiadów opowiadał o zdarzeniu, jakie kiedyś spotkało go na krakowskich Błoniach. Przechodziła obok niego wycieczka hałasujących i rozwydrzonych dzieciaków. Dzieci były zajęte sobą, biegały, szarpały się. Ale kiedy mijały postać księdza w sutannie na chwilę przerwały i chórem pozdrowiły go mówiąc „Szczęść Boże”. Papież miał powiedzieć, że nie miał wówczas wątpliwości, że te dzieci są ze Śląska. Karol Wojtyła i Jan Paweł II miał ogromną świadomość i wrażliwość regionalnych różnić. A to, za co najbardziej cenił Ślązaków to wspomniana pobożność środowisk robotniczych. To właśnie dlatego był tak częstym gościem pielgrzymek ludu pracującego w Piekarach. Z tak wielkim przywiązaniem robotników do katolickiej wiary nie spotkał się w Krakowie, ani w żadnym innym miejscu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Wacław Wrana

 

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~Woziwoda 2014-04-27
    21:37:38

    0 7

    Cóż, na tą spuściznę należałoby może spuścić zasłonę milczenia. W krótkich słowach żeby nie rozwlekać: krycie pedofilii wśród najwyższych hierarchów kościoła (twierdzenie ks. Odera, postulatora procesu beatyfikacyjnego papieża, że on nic nie wiedział o przestępstwach seksualnych zwyrodnialcy Marciala Degollado, łajdactw, za które przepraszał następca Wojtyłły Benedykt XVI - wygląda na pospolite kłamstwo), krycie przestępców finansowych (Marcinkus), popieranie dyktatorów w Ameryce Łacińskiej (według pewnych standardów - odpowiedzialnych za zbrodnie (Pinochet). To ta ciemna strona odpowiedzialności Jana Pawła II za prowadzenie kościoła. Czy zasługuje na świętość osoba, która sprzeniewierzyła wartości, o których stale głosiła i pisała jako o chrześcijańskich? Każdy musi sobie sam odpowiedzieć.

  • ~Anonymous 2014-04-28
    14:54:22

    4 0

    Ładnie wymieniłeś wszystkie (Twoim zdaniem) powody dla których Jan Paweł II nie mógłby zostać świętym. Nie mam zamiaru z Tobą dyskutować na tematy, ale mam jedno pytanie. Mianowicie, czy wiesz o co chodzi w kanonizacji? Szukamy ludzi bez skazy, którzy przez całe życie nie popełniali błędów? W takim razie jedynym świętym powinna być Matka Boska... Kanonizacja to ogłoszenie przez kościół tego, że ktoś przynajmniej w krótkim fragmencie swego życia (przeważnie końcowym) prowadził życie godne do naśladowania przez innych. To tylko nadany przez kościół tytuł, który nie jest konieczny do tego aby zostać świętym. Nikt nie twierdzi, że Ojciec Święty był bez skazy, ale musiał jak każdy z nas podejmować decyzje, czasami były one złe co jest niestety ludzką ułomnością. Bo należy pamiętać, że papież to nadal człowiek. Dla mnie jego życie i postępowanie było obrazem świętości, jest to oczywiście osobista opinia. Jeśli ktoś nie wierzy w to, że osoby podejmujące decyzję o czyjejś świętości są pod opieką Ducha Świętego, tak jak kardynałowie podczas wyboru papieża, to ciężko mu potem przyjąć świętość osoby, która chodziła po tej samej ziemi co on. Ja wierzę i możecie uważać mnie za wariata, ale akurat na temat wiary każdy ma swoje zdanie. To jest moja odpowiedź na pytanie, które kazałeś każdemu sobie postawić. Gdybym był "świętszy" mógłbym się oburzać, ale czasami słucham w kościele i znam jedno zdanie "Kto z was bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem". Pozdrawiam

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Co widzielibyście w miejscu dawnego Praktikera?










Oddanych głosów: 2219