zamknij

Wywiady

Marzenie przerodziło się w decyzję. Kolumbijczycy byli nami zachwyceni

- Na głównej stronie mundialu, w jednym z komentarzy ktoś napisał o nas, że Polacy musieli przyjechać z drugiego końca świata, by pokazać jak się tańczy salsę. To było bardzo budujące – zdradzili rybniczanie Justyna Sobocińska i Aleksander Piecha - pierwsi Europejczycy, którzy wzięli udział na mundialu salsy w Kolumbii.

Każdego roku Festival Mundial de Salsa de Cali przyciąga tysiące tancerzy z całego świata. W tym największym konkursie salsy na świecie jedynymi reprezentantami Polski i Europy byli rybniczanie Justyna Sobocińska i Aleksander Piecha – pierwsi Europejczycy, którzy w ogóle zakwalifikowali się do tego turnieju. Jak wypadli nasi reprezentanci ze Szkoły Tańca „El Pachanguero” w Rybniku? Czy Kolumbijczykom spodobał się występ Polaków?

Opowiedzcie coś więcej mundialu salsy.

Aleksander Piecha: To największy konkurs salsy na świecie z tego względu, że bierze w nim udział ok. 3 tys. tancerzy, a finał ma miejsce na stadionie mieszczącym ponad 15 tys. ludzi. Konkursy salsy są organizowane choćby w Puerto Rico czy Las Vegas, ale pod względem ilości osób jest to największe wydarzenie. Dlatego właśnie Cali jest nazwane Światową Stolicą Salsy.

Można powiedzieć, że pojechaliście do kraju ludzi, w których żyłach płynie salsa?

Aleksander: Tak. Oni w tym duchu salsy się urodzili i wychowali. Ten taniec jest czymś dla nich naturalnym, dla nas – elementem egzotycznym.

Jak wyglądał w wielkim skrócie ten taneczny mundial?

Aleksander: Kiedyś w Cali organizowano Campeonato Nacional, czyli mistrzostwa narodowe. Teraz formuła została zmieniona. Zawody przybrały nazwę Festival Mundial de Salsa de Cali, w którym biorą udział mieszkańcy tego kraju. Odbywa się w Plaza del Toros, czyli arenie walk byków, i jest transmitowany na żywo na kilku kanałach. Jednakże warto podkreślić, że Kolumbijczycy są otwarci dla całego świata. Obecny konkurs zyskał rangę i popularność, z tego też powodu organizowane są eliminacje, a potem etap finałowy – jak na mundialu piłkarskim.

Skąd dowiedzieliście się o konkursie tanecznym w Cali?

Aleksander: Po raz pierwszy w Kolumbii byłem 10 lat temu. Wtedy jeszcze nie było formuły mundialu. Od kilku lat obserwowaliśmy jak rozwija się te wydarzenie, no i powstało marzenie żeby wziąć w nim kiedyś udział. Od słowa do słowa moje marzenie przerodziło się w decyzję.

Justyna Sobocińska: Ja nie byłam tak zdecydowana jak Olek. Uważałam, że Kolumbijczycy są w salsie stanowczo za dobrzy.

A tu się okazało, że Polacy – ludzie pochodzący z egzotycznego kraju też potrafią tańczyć?

Justyna: Okazało się, że tak (śmiech).

No dobrze, opowiedzcie o wrażeniach. Jak było w Cali?

Justyna: Główny etap konkursu odbył się pod koniec lipca, a więc całkiem niedawno. Pobyt w tym kraju przyniósł wiele niespodzianek. Miałam przeświadczenie, że jak są to najlepsi tancerze na świecie, to na pewno muszą mieć najlepsze sale do ćwiczeń. Okazuje się, że tak nie jest.

Aleksander: Wyszło, że my – Europejczycy jesteśmy delikatni, a oni tańczą „na surowo” w trampkach na betonowej wylewce. Dziewczyna „przejedzie” się po takim betonie i nic – tańczy dalej. U nas jest inaczej.

Justyna: Ja miałam cały bok obdarty i już czułam się gorzej, a Calenos śmiali się i mówili, że to jest normalne. Pobyt w Kolumbii był dla nas niezłą szkołą.

Konkurencja na konkursie była spora? Ile osób startowało?

Aleksander: W samych finałach brało udział ok. 800 osób rywalizując w 5 kategoriach.

Jakie udało się Wam zdobyć miejsce?

Aleksander: Mamy problem ze skontaktowaniem się z organizatorami, ponieważ nie dostaliśmy jeszcze ostatecznej punktacji. Wiemy, że nie wygraliśmy mundialu, ale dostaliśmy się do ścisłego finału - byliśmy zakwalifikowani w 21 parach. Startowaliśmy w dwóch kategoriach: Cabaret, czyli taniec sportowy i w Baile Caleno czyli w tradycyjnym stylu kolumbijskim.

Czym wyróżnia się kategoria kabaret?

Aleksander: Ta kategoria charakteryzuje się tym, iż dozwolone są akrobacje, większy nacisk kładzie się na „show”.

Justyna: Warto dodać, że w wykonaniu Kolumbijczyków były one bardzo widowiskowe. Cieszę się, że przy tak wysokim poziomie udało nam się zająć dobre miejsce.

Byliście na tym konkursie jedynymi Europejczykami?

Aleksander: Jedynymi i pierwszymi w historii i to właśnie z Rybnika (śmiech). Z tego też powodu wszyscy się nami interesowali i pytali skąd przyjechaliśmy.

Justyna: Byłam ogromnie zaskoczona miastem Cali. Ludzie są tam uśmiechnięci, zadowoleni z życia, pomocni. Z każdym dało się dogadać pomimo braku znajomości języka.

Atmosfera, oraz rywalizacja z Kolumbijczykami to zaszczyt, a także wielka przyjemność. Chociaż się nie znaliśmy wcześniej, bardzo serdecznie nas przyjęli i chętnie pomagali.

Jakie komentarze pojawiły się po Waszych występach? Co mówili Kolumbijczycy?

Justyna: Byli nami zachwyceni. Nikt się w ogóle nie spodziewał, ze ktoś przyjedzie z drugiego końca świata i zatańczy tak jak oni.

Aleksander: Musimy pamiętać, że dla nich taniec jest częścią kultury. Bycie Caleno to oznacza tańczyć salsę. Dla Kolumbijczyków nasz przyjazd był porównywalny do przyjazdu na Śląsk Warszawiaka, który uczy jak robić kluski śląskie. Mieszkańcy tego kraju cieszą się, że ktoś „próbuje” nauczyć się ich kultury, ale podchodzą do cudzoziemców z dystansem mówiąc: „to jest nasze”. Mam nadzieję, że część zmieniła zdanie po naszych występach (śmiech).

Justyna: Chciałam się pochwalić, że na głównej stronie mundialu, w jednym z komentarzy ktoś napisał o nas, że Polacy musieli przyjechać z drugiego końca świata, by pokazać jak się tańczy salsę.

Jak długo trzeba się uczyć salsy? Potrzebne są jakieś predyspozycje?

Aleksander: Wszystko zależy od tego na jakim poziomie chcemy skończyć (śmiech). Każdy może tańczyć. Jeszcze chyba w całej mojej karierze nauczania nie było takiej osoby której bym nie nauczył poruszać się na parkiecie. W gruncie rzeczy wszystko zależy od osoby, jak daleko chce brnąć w salsę.

Czy salsą zaczyna się interesować coraz więcej rybniczan?

Aleksander: Generalnie jest bardzo dobrze. Wiadomo, zdarzają się lepsze i gorsze okresy, ale salsa ulega cały czas przemianom – rozwija się. Ona żyje i przyciąga coraz to nowsze osoby.

Jakie macie plany na przyszłość?

Aleksander: Przede wszystkim chcemy odpocząć, a potem zobaczymy.
Justyna:Wracamy do rzeczywistości, ale zamierzamy dalej bawić się tańcem.

Konkurs w Cali był jednorazową przygodą?

Justyna: Jasne, że nie! Pojedziemy na mundial w przyszłym roku, a przynajmniej bardzo chcielibyśmy tam wrócić.
Aleksander: Przygotujemy się jeszcze lepiej na kolejny konkurs. W tym roku przetarliśmy ślady dla Polaków i Europejczyków.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Zobaczcie, jak radzili sobie nasi tancerze w Kolumbii:


O Polakach powstał nawet program telewizyjny. Oglądajcie od 14:20 min.


Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~zielony_koczkodan 2014-08-17
    15:34:36

    19 0

    Brawo ! Okazuje się że wytrwałością i pracą można osiagnąć bardzo duzo. Z dużą przyjemnoscią obejrzałem występ rybniczan jak i wielu innych, w tym rodowitych Kolumbijczyków. Naprawdę nasi nie mają się czego wstydzić. Życzę jeszcze większych sukcesów.

  • ~pawelito 2014-08-19
    02:04:29

    6 0

    Olek i Justyna! Wymiatacie i Wasz footwork też wymiata :DDD Gratulacje

  • ~Kurz 2014-08-22
    21:55:28

    3 0


    Po to człowiekowi
    Bóg dał młode ciało,
    Żeby swoim wdziękiem
    Świat podbić umiało.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Co widzielibyście w miejscu dawnego Praktikera?










Oddanych głosów: 2218