zamknij

Wiadomości

Znany rybnicki koszykarz zrzeknie się polskiego obywatelstwa? „Duma i honor są najważniejsze”

2014-12-18, Autor: bf
Czy państwo Polskie okrada swoich obywateli i oszukuje zasłaniając się przepisami? Zdaniem Kordiana Korytka, byłego koszykarza i reprezentanta naszego kraju tak właśnie jest. Rybniczanin stracił ponad 100 tys. złotych i o mały włos nie został niesłusznie oskarżony. Mało tego, nikt teraz ze strony instytucji nie poczuwa się do winy i nie zamierza oddać zabranych pieniędzy. – Nie ma sensu żyć w takim kraju – mówi znany rybniczanin.

Reklama

Płacisz – jest ok, oczekujesz zwrotu pieniędzy – zaczynają się schody

- Nie chciałem popadać w emocje, ale prawnicy mówili mi: „wszystkie drogi zostały zamknięte”. Chodziłem od drzwi do drzwi, ale nie wytrzymałem i nagłośniłem sprawę w mediach. To zaszczyt grać dla reprezentacji Polski, ale nie wyobrażam sobie żyć w państwie, które zostało przyłapane na kradzieży. Dla mnie duma i honor są najważniejsze – mówi nam Kordian Korytek, były reprezentant naszego kraju w koszykówce oraz wychowanek MKKS Rybnik.

Skąd tyle pretensji i żalu rybniczanina do państwa? Musimy cofnąć się w czasie do roku 1999, kiedy to Kordian Korytek sprowadził z Niemiec audi A8. Samochód dotarł do Rybnika na lawecie – brakowało w nim m.in. klapy bagażnika, reflektorów oraz drzwi. Początkowo wg wyceny rzeczoznawców pojazd kosztował 13 tys. marek. Po remoncie wartość ta podskoczyła do 330 tys. złotych, a samochód został opłacony w PZU.

Radość z nowego nabytku nie trwała długo, po siedmiu miesiącach audi zostało skradzione – policja nie zdołała go odnaleźć. Z kolei PZU zamiast wypłacić odszkodowanie stwierdziło, że mogło dojść do przekrętu. – Dziwne, że PZU w dniu przyjmowania składki nie miało do mnie żadnych zastrzeżeń, w przeciwieństwie kiedy doszło do kradzieży samochodu – ironizuje Kordian Korytek.

Sprawę miał rozstrzygnąć sąd, poważe komplikacje dopiero nadchodziły.

Grafolog, który nie potrafi rozróżnić pisma

W czasie, kiedy rozpoczęła się rozprawa sądowa, prokurator otrzymał informację od urzędu celnego, że rybniczanin celowo zaniżył wartość sprowadzonego z Niemiec pojazdu. – Handlarz u którego kupiłem samochód zeznał, że wystawił rachunek na 84 tys. marek, a nie 13 tys. Na dowód swoich słów pokazał fakturę z „moim” podpisem. Rzecz w tym, że to nie był mój podpis, a dokument był sfałszowany – tłumaczy Kordian Korytek.

Koszykarz był spokojny o wynik rozprawy i grał w tym czasie ze swoim francuskim klubem oraz reprezentacją Polski. Następne wydarzenia potoczyły się jednak dynamicznie i nie po myśli sportowca. Skarbówka nie zważając na toczące się postępowanie domagała się zaległych podatków, o swoje upomniał się też urząd celny. Kordiana Korytka zaczął ścigać komornik – zabrał koszykarzowi ponad 100 tysięcy złotych wraz z odsetkami.

Mało tego, druzgocąca okazała się opinia grafologa, który uznał, że podpis na fakturze handlowca jest… autentyczny! – Nogi się pode mną ugięły. Lada moment mogłem zostać oskarżony o fałszerstwo, co wiązałoby się ze „śmiercią sportową”. To byłby koniec mojej kariery, bo francuski klub dbał o swój wizerunek. Na szczęście trafiłem na panią prokurator, która dała mi czas na obronę – wyjaśnia Kordian Korytek.

Faktura z podpisem trafiła do innego grafologa, który pracował na Uniwersytecie Wrocławskim. – Jego opinia była jednoznaczna, kategorycznie zaprzeczył ustaleniom pierwszego "eksperta". Prokuratura zleciła zbadanie podpisu jeszcze jednemu grafologowi dla pewności. On też nie miał wątpliwości, że faktura jest sfałszowana – mówi koszykarz z Rybnika.

Nie mając jakichkolwiek dowodów świadczących przeciwko Kordianowi Korytkowi, prokuratura po pięciu latach zamknęła sprawę. Jednakże pieniądze przepadły…

Kradzież w majestacie prawa?

Rybniczanin wraz ze swoim prawnikiem zwrócili się do PZU, aby ci zwrócili odszkodowanie oraz wcześniej stracone pieniądze. – Zamiast nich i przeprosin dostałem pismo, że moje prawo do odwołania upłynęło. Przysługiwało mi przez dwa tygodnie od czasu zamknięcia sprawy o czym nie wiedziałem. Adwokaci powiedzieli mi, że drogi prawne są już zamknięte – wyjaśnia sportowiec.

W tym miejscu zmierzamy do finału tego tematu – Nie ma sensu żyć w takim kraju, gdzie urzędnik może zrobić z obywatelem dosłownie wszystko zasłaniając się przepisami. Dzisiaj padło na mnie, innym razem na kogoś innego. Nie chcę zrzekać się polskiego obywatelstwa, ale nie wyobrażam sobie płacić państwu podatków w momencie, kiedy zostało przyłapane na kradzieży – mówi były reprezentant Polski w koszykówce.

Zanim jednak Kordian Korytek podejmie decyzję, zamierza napisać list otwarty do Radosława Sikorskiego – marszałka Sejmu RP z propozycją rozwiązania tej sprawy. – Niech ci posłowie, którzy przecież stanowią prawo wykażą się honorem. Choć o tej sprawie mówiły niedawno ogólnopolskie media, państwo jak na razie milczy. Jeżeli nic się nie zmieni to zdecyduję, czy nie zrezygnować z obywatelstwa – dodał.

Czy wg Was pretensje Kordiana Korytka są uzasadnione?

Oceń publikację: + 1 + 62 - 1 - 5

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (22):
  • ~THE Bill 2014-12-18 07:50:05

    Współczuję. Niestety takie mamy prawo. Muszę też przyznać, dość egoistycznie, że gdyby R. Sikorski przychylił się do prośby wiele osób musiałoby zrezygnować z obywatelstwa i wysłać podobne listy. Życzę szczęścia. Wszyscy jednak powinni być równi - jeśli komuś znanemu tylko ze względu na jego wizerunek się odpuszcza a przeciętnego Kowalskiego ma się gdzieś to jest to kolejny przykład bezprawia i absurdu.

    15 0
  • ~superelektro 2014-12-18 08:01:39

    Taki duży i taki naiwny. Najjaśniejsza RP i jej instytucje są od zabierania pieniędzy obywatelom a nie od ich wypłacania. Właściciel domu w którym wynajmuję lokal ubezpieczał budynek w jednym z towarzystw ubezpieczeniowych. Kiedy pamiętne gradobicie uszkodziło dach zwrócił się do ubezpieczyciela o wypłatę odszkodowania, otrzymał odpowiedź że nie mogą wypłacić gdyż dom jest wpisany do rejestru zabytków a oni zabytków nie ubezpieczają. Nie przeszkadzało im to jednak prze lata pobierać składki więc płacił za nic. Obecnie nie może ani uzyskać odszkodowania ani odzyskać wpłaconych składek. Tak to w majestacie prawa doi się obywateli. Do dziś żałuję 2 swoich decyzji. Jedna to ta że ponad 30 lat temu zdecydowałem się wyjechać z tego kraju, a druga że tu wróciłem zamiast sprowadzić do siebie rodzinę. Pracować trzeba wszędzie i wszędzie chleb ma dwie skórki, ale w niektórych państwach jednak żyje się spokojniej a i prawo jak by działa trochę inaczej.

    19 0
  • ~spirit-of-the-town 2014-12-18 08:41:25

    I właśnie tak działa ten zlepek chorych idei i cwaniactwa, zwany na wyrost państwem. Prawo tutaj jest przyjazne jedynie dla państwa i bardzo bogatych, których stać na kupno dogodnego dla siebie obrotu sprawy (oczywiście w majestacie prawa). Ja już dawno nie łudzę się myślą o normalności tego cwaniacko-wyznaniowego kraju, mam tylko nadzieję, że moje dzieci opuszczą ten pożałowania godny padół i zapomną o nim, czego wszystkim życzę. Pozdrawiam

    15 0
  • ~PrzemoSz 2014-12-18 10:34:27

    W tej sprawie chodzi nie tylko o odszkodowanie z PZU, ale o pieniądze pobrane z konta przez komornika działającego w imieniu państwa, których Kordian również nie może odzyskać, bo sprawa się przedawniła.
    W podsumowaniu artykułu brakuje informacji o tym.

    11 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 10:47:16

    Powiedzmy, że "kto mieczem wojuje ten od miecza ginie". Po prostu okazało się, że znalazł się ktoś bardziej cwany od Pana ... Kordiana. Zobaczcie ile kosztował ten samochód jako "grat" (wyceniony podczas przekraczania granicy), a ile był warty po remoncie. Na to wychodzi, że Pan Kordian w remont zainwestował z 200 tys. zł? Nie wnikam, ale samo to już "śmiedzi". W każdym bądź razie wiem w jaki sposób znajomi sprowadzali samochody z Niemiec, aby zapłacić niskie cło. Proceder był prosty: przewiezienie samochodu w całości wiązało się z zapłatą bardzo wysokiego cła. Aby to ominąć, robiło się następujący trik: kupowało się samochód za granicą w całości, płaciło się zaniżoną kwotę właścicielowi (reszta do łapy), następnie na niemieckiej ziemi trzeba było samochód przerobić na "grata", czyli pousuwać z niego różne części. "Grat" musiał być przewieziony na lawecie (wtedy jego wartość była znacznie niższa), a następnie zaufany człowiek musiał przez granicę przewieźć części tego samochodu. Gdy się udało to zrobić, to następnie na polskiej ziemi samochód się ponownie składało i było super. Oczywiście nie wszystkim się udało, niektórzy za ten proceder poszli siedzieć (był to proceder mafijny). Nieważne jak to wyglądało przy Panu Kordianie, lecz wygląda na to, że "trafił swój na swego". Państwo może chamsko teraz postępuje. Tylko dlaczego od 2004 r. samochody z Niemiec przewozi się w 99% w całości, a nie jako "graty"? Daje to do myślenia.

    19 0
  • ~niuti 2014-12-18 10:53:20

    Oczywiście przykro mi z powodu Pana Kordiana, ale a ja się zapytam gdzie byli ci wszyscy adwokaci, którzy pomagali w całej tej sprawie, po zapadnięciu wyroku skoro minęły 2 tygodnie i nikt się nie odwołał? Bo nie sądzę, żeby sprawę prowadził sam pokrzywdzony. Może zamiast pisać do Radka S. pociągnąć ich do odpowiedzialności jeśli nie informowali o mozliwości odwołania.

    12 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 11:58:32

    Panie Kordianie, z jednej strony można Panu współczuć, z drugiej strony to śmieszne. Zgadza się: mamy takie Państwo jakie mamy, wiele osób/firm zostało niesłusznie zniszczonych przez urzędników. Znanych jest wiele przypadków, gdy po latach takie osoby wygrały przed sądem i odzyskały kasę. Bez względu na to jakie było podłoże całego problemu, Pan też w końcu wygrał tą sprawę. GRATULACJE !!! Pierwszy raz słyszę o tym, żeby ktoś kasy nie odzyskał od Państwa po wygraniu sprawy? Jakoś inni wiedzieli, że w ciągu 2 tygodni po zamknięciu sprawy przez prokuraturę można domagać się zwrotu kasy. Czy to wina Państwa, że Pan lub Pana prawnicy zawalili? Wygrał Pan sprawę, mógł Pan odzyskać kasę, a nie odzyskał Pan kasy nie z winy Państwa tylko z powodu własnej lub Pana prawników nieudolności. Inni pokrzywdzeni po wygraniu spraw w sądzie skutecznie od razu wyegzekwowali kasę. Prawo jest takie a nie inne. Są określone pewne terminy i należy się ich trzymać. A nieznajomość prawa szkodzi. Jeśli szary Kowalski złoży PIT 2 maja (a nie do 30 kwietnia) to nikogo nie będą obchodzić jego tłumaczenia, że nie zdążył czy nie wiedział itd. Prawo (terminy) jest po to, aby je przestrzegać. Niech ma Pan pretensje do swoich prawników, a nie do Państwa. Nie zazdroszczę, ale też nie współczuję. Udowodnił Pan swoją niewinność, ale to, że kasy Pan nie odzyskał, to nie wina Państwa. Nie dziwię się, że żadni posłowie, europosłowie itd. nie są w stanie Panu pomóc. Zwrot kasy teraz byłoby złamaniem prawa

    6 0
  • ~przemo7 2014-12-18 12:00:05

    siwy i tu masz racje.ktoś chciał kogos przekręcić a sam został przekręcony.

    16 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 12:16:42

    przemo7 - niestety, nie zawsze kombinowanie opłaca się. Bez powodu samochód w takim a nie innym stanie nie przejeżdżał przez granicę. Czy w 1999 r. nie można było sprawnego drogiego samochodu kupić w Polsce? A jeśli już Pan Kordian tak bardzo potrzebował samochodu z zagranicy to czy nie mógł sprowadzić samochodu w całości? Po prostu tak było do 2004 r., najtaniej wychodziło sprowadzanie "gratów" z zagranicy. Potem wystarczyło poskładać "za grosze" wszystko na miejscu w PL i wartość samochodu rosła wielokrotnie. Kogo jak kogo, ale Pan Kordian w 1999 r. był koszykarzem "na topie". Zresztą wtedy koszykówka w PL była bardzo popularna, dużo bardziej popularna niż np. siatkówka. Wtedy Pan Kordian był koszykarskim "celebrytą" w PL, a więc mógł pozwolić sobie uczciwie kupić drogi samochód. Jeśli Pan Kordian udowodnił po latach swoją niewinność, to OK, widocznie niczego złego nie zrobił. Dzisiejsi polscy sportowcy na topie też jeżdżą super samochodami, ale jakoś nie słyszałem, aby sprowadzali "graty" z zagranicy. Samochód po prostu należy uczciwie kupić, jeśli stosuje się jakieś "półśrodki", to nieważne czy ma się uczciwie zamiary czy też nie, to aż prosi się o problemy, ktoś na to zwróci uwagę. Zresztą ja i Pan Kordian mamy wspólnych znajomych, więc na szczęście Panu Kordianowi "na chleb" nie braknie przez to, że nie odzyska kasy od Państwa. Pomimo iż Pan czuje się "pokrzywdzony", to na fajną "brykę" Pana było stać i to bez konieczności kupowania jej jako "grat".

    9 0
  • ~rzyt 2014-12-18 12:48:20

    Czy to taki pierwszy przypadek, że państwo każe sobie płacić, a nie wywiązuje się z obowiązków wobec obywateli. Kilka przykładów, czyli sławetna służba "zdrowia", które na styku z naszą pseudo służbą trzeba mieć końskie. Płacić ZUS trzeba systematycznie, bo inaczej wylatujesz z systemu ubezpieczeń na jakiś okres. A tzw. służba zdrowia oferuje ci terminy oczekiwania w kolejkach do specjalistów ... Możesz skorzystać za kasę w tym samym gabinecie już bez kolejki u tego samego specjalisty ... Rezonans magnetyczny czy tomografia jak nie jest sprzęt niesprawny to działa tak, że limity NFZ się skończyły, a za kasę są. Oddziały w szpitalach nie przyjmują na leczenie już w październiku, bo pieniędzy na działalność główną brak, a są tylko na pensje personelu. Następnie możesz spróbować tą sprawę zaskarżyć w polskim sądzie i wchodzisz w następny smród czyli jeszcze dłuższe kolejki w oczekiwaniu na rozprawę, kiedy np.dłużnik ma czas wyzbyć się majątku i spokojnie czekać na wyrok. Państwo skuteczne jest tylko w represjonowaniu obywateli i wtedy działa o wiele sprawniej. A żeby ludzie wyjeżdżali z tego kraju to jest chyba jeden z najważniejszych politycznych programów rządzących. Są nacje, które przebierają nogami, by tu się dostać.

    5 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 13:05:14

    rzyt - 100% racji. Państwo represjonuje swoich obywateli. Podając przykład NFZ, idealnie trafiasz w sedno problemu, tutaj każdy każdego okrada, cierpi obywatel (pacjent). Takich przykładów jest mnóstwo, np. w górnictwie działa też mafia górnicza. Tylko z drugiej strony nie ma co ukrywać - większość z nas (obywateli) też nie jest uczciwa wobec Państwa, wielu kombinuje jak obejść podatki, ukryć coś przed Państwem itd. Jeśli nasi posłowie tak bardzo oszukują Państwo, to dziwne aby zwykli obywatele tego nie robili? Wszystko to sprowadza się do tego, że żyjemy w takim a nie innym kraju. Przykład Pana Kordiana idealnie wkomponowuje się w cały schemat. Nieważne jak na to będziemy patrzeć, w tej sytuacji ani Państwo ani Pan Kordian nie są bez winy. Po prostu więcej cwaniactwa wykazało w tej całej sytuacji Państwo, Pan Kordian ostatecznie wtopił kasę przez głupotę. Skutek dla Pana Kordiana jest fatalny, ale ważna jest przyczyna tej całej sytuacji. Czy Pan Kordian całe życie musiał oszczędzać aby sprowadzić bardzo drogi samochód z Niemiec w takim a nie innym stanie? Czy po prostu miał bardzo dużo kasy i pewien działający proceder wykorzystał do swoich celów? Nikt nie powie, że Pana Kordiana nie było wtedy stać na drogi samochód. Można było samochód drogi kupić w kraju lub za granicą bez stosowania jakiś dziwnych procedur. Nie wiem jak było w przypadku Pana Kordiana, ale znajomi sprowadzając samochód w taki dziwny sposób z zagranicy mieli w tym swój interes kosztem budżetu Państwa.

    7 0
  • ~antyfudali 2014-12-18 13:15:39

    Totalnie nie zgadzam się z opiniami,że po przekroczeniu tego 14 dniowego terminu,zwrot się nie należy. Skoro decyzją sądu były one pobrane bezprawnie,to mają wrócić i koniec. Tłumaczenie że takie jest prawo nic nie tłumaczy,bo takie prawo jest złe. Jest to idealny przykład,że państwo oszukuje swoich obywateli,bowiem w przypadku należności dla państwa żadne 14dniowe terminy nie występują. Nierówność przepisów w zależności kogo dotyczą jest niesprawiedliwa i zdaje się też niezgodna z konstytucją. Na ale ... czy u nas się nią ktoś przejmuje?

    5 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 13:27:58

    Jednego nie rozumiem, jaki interes miał ten Niemiec, aby pokazać fakturę na 84 tys. marek a nie 13 tys. marek? Przecież zwykły sprzedawca nie miał w tym żadnego interesu, automatycznie ten Niemiec musiałby zapłacić dużo większy podatek. Chyba, że ten Niemiec był członkiem mafii, która prała pieniądze, to wtedy cały proceder miałby sens. W pojedynkę tak tanio drogiego samochodu nie można było skombinować za granicą. Ponieważ Pan Kordian był znaną osobą, to może mafia niemiecka upomniała się po czasie o "swoje" (o więcej), spróbowała zastraszyć, widocznie nieskutecznie i może sfingowała fakturę na wyższą kwotę i zrobiła donos tam gdzie trzeba. A przy okazji samochód został skradziony nie przez "przypadek", został zapewne przerobiony na części lub gdzieś dalej odsprzedany i to wystarczyło na zapłatę wyższego podatku i zostało jeszcze do podziału. Nieważne jak było, ale dla mnie cała sprawa "śmierdzi". Zbyt dużo dziwnych zbiegów okoliczności. Bardzo popularny (przy okazji bogaty) polski koszykarz sprowadza samochód wg. jakiejś dziwnej procedury, na granicy samochód "tani" (bo to grat), a do ubezpieczalni zostaje zgłoszony po przeróbce (wielokrotnie większa wartość); wszystko "miło i przyjemnie" a po czasie nagle pasmo nieszczęść: samochód ktoś kradnie, PZU nagle twierdzi, że coś było nie w porządku, a dodatkowo nagle Państwo się odzywa "po swoje". Przecież można było w łatwy sposób kupić nowy samochód i by było zero problemów. A najłatwiej to zwalić wszystko na Państwo

    10 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 13:49:18

    anty.fudali - nie masz w ogóle racji. Nieważne czego dotyczy proces sądowy, od każdej decyzji sądu każda z stron ma 14 dni na apelację. Oznacza to tylko tyle, że jeśli nie zgadasz się z wyrokiem, to możesz apelować (oczywiście o ile nie jest to ostatnia instancja). Sąd wydał wyrok, uniewinniający Pana Kordiana - super !!! Należy jednak zapoznać się dokładnie z treścią wyroku. Tam wszystko jest napisane od A do Z co sąd postanowił. Jeśli tam było napisane, że Pan Kordian Korytek jest niewinny to jest niewinny. Jeśli w wyroku było napisane, że Pan Kordian Korytek ma otrzymać zwrot zajętych środków pieniężnych przez komornika, to musi je otrzymać. Jeśli w wyroku sądu nie ma napisane, że Pan Kordian Korytek nie ma otrzymać zwrotu kasy, to nie ma podstawy prawnej do zwrotu kasy. Masz 14 dni aby zaakceptować taki wyrok, albo odwołać się od wyroku i żądać zwrotu zajętych środków pieniężnych. Jeśli się odwołasz, to procedura sądowa jest w toku, kasę będzie można odzyskać. Jeśli NIE będziesz się odwoływał, tzn. że zgadzasz się z wyrokiem, cokolwiek by tam było napisane. Na każdym wyroku jest napisane czy przysługuje prawo do apelacji czy też nie, a jeśli TAK, to na jakich zasadach. A to już na pewno jest napisane to czy wyrok jest prawomocny czy też nie, a jeśli NIE, to kiedy może stać się prawomocny. Wystarczyłoby, że Pan Kordian "z łaski swojej" by dokładnie przeczytał wyrok sądu, to by wychwycił drobny szczegół czy pisze tam coś o zwrocie kasy czy też nie.

    4 0
  • ~ 2014-12-18 14:22:43

    Zawsze szanowałem Kordiana, ale coś mi tu nie gra. Reprezentant kraju ( w tamtym czasie), gra w zachodniej lidze i ściąga złom z Niemiec, aby tym jeździć ? O sprawach prawnych nie wypowiadam się. Nie znam się na tym. Trzeba zapytać Arteksa, on zna się na wszystkim.

    8 0
  • ~siwy_rybnik 2014-12-18 14:42:50

    Don Tytus - Niektórzy sportowcy mają to do siebie, że wydaje im się, że mogą więcej i dlatego, że są znani, to zawsze jakoś się wybronią. Oczywiście, że to nie jest normalne, że ktoś kto ma kupę kasy ściąga złom z zagranicy i chcę tym jeździć. Polskie Państwo niby jest złe, prawo jest do kitu, ale inni mają gorzej. Gdyby ktoś w taki sposób sprowadził samochód w drugą stronę (z PL do Niemiec), to w Niemczech miałby jeszcze bardziej przechlapane niż w PL. Podam przykład. Jaka w Polsce jest kara za jazdę bez prawy jazdy (tj. bez uprawnień do kierowania samochodem)? Śmiesznie niska. A jak to w Niemczech wygląda? Świeży przykład. Bardzo znany Piłkarz Marco Reus kierował samochodem bez uprawnień. I ile dostał kary? Może z 100-200 Euro? Tam Państwo się nie patyczkuje, Marco Reus musi zapłacić ... 540 tys. euro grzywny za jazdę bez uprawnień. Ogólnie więcej razy Reus został złapany bez "prawka", co nie zmienia faktu, że kara jest bardzo wysoka. I nikogo nie interesuje to, że ten Pan to znany piłkarz. Reus zaakceptował wyrok i przyznał, że było to głupie co zrobił. W Niemczech Państwo ściga dużo ostrzej niesfornych obywateli i jest tam przynajmniej porządek. A w PL - Pan Kordian wykorzystał pewien proceder na to, aby sporo przyoszczędzić (kosztem Państwa) i teraz wielkie straszenie, że zrzeknie się obywatelstwa? Nie wnikam w to dlaczego Pan Kordian sprowadził złom z Niemiec. Taka była luka w prawie, więc Polacy z tego często korzystali, w Niemczech za to by poszło się siedzieć.

    5 0
  • ~tuptyś 2014-12-18 15:45:26

    no cóż panie Korytek. Urząd celny powiedział "sprawdzam" a pan handlarz spękał i pokazał prawdziwą fakturę.Trzeba było się lepiej umówić.

    9 0
  • ~antyfudali 2014-12-18 18:26:45

    ~siwy_rybnik masz rację tylko z punktu widzenia prawa. W kwestii jego sprawiedliwości jednak to Ty się mylisz. Ale po kolei, zaobserwowałem u Ciebie "kompleks Robin Hooda", o czym świadczą przykładowo słowa,mógł sobie kupić na miejscu bez kombinowania. Problem w tym,że to nieistotne. Każdy ma prawo kupować tak,jak mu się podoba. Nie może być tak,że biednego się usprawiedliwia,a bogatego krytykuje. Czy to było kombinowane? Być może,jednak skoro w papierach się zgadza i nawet sąd nie stwierdził inaczej,to znaczy że nie ma się czego przyczepić. Skoro taka metoda nie jest zabroniona,to jest dozwolona. Paranoja zaczyna się dopiero przy komorniku. Żądanie od kogoś dodatkowej kasy,mimo nie udowodnienia zasadności takich żądań,to zwyczajne wymuszenie. Po wyroku,gdy było jasne to bezprawne żądanie,kasa powinna wrócić z odsetkami i przeprosinami - tak nakazuje uczciwość. Cokolwiek innego to świństwo, złodziejstwo i niesprawiedliwość. I mam gdzieś,czy jest to w majestacie prawa,prawo mamy niesprawiedliwe,do tego źle egzekwowane - takie są fakty.
    Jedyne w czym mogę się zgodzić,to że wykorzystana jest tu własna sława w fakcie,że gdyby to dotyczyło kogoś nieznanego,to nikt by artykułu nie pisał. Podobnie gdybym ja straszył rezygnacją z obywatelstwa,to nikt by się nie przejął. Tyle w temacie.

    0 2
  • ~Joshua23 2014-12-18 19:47:49

    siwy_rybnik metoda sprowadzania takich aut była całkem legalna, tylko nie nazywała się jako "grat" tylko jako "składak" wystarczyło że nadwozie przekroczyło granicę na lawecie,a np. silnik już obok :) i było to nawet wbite w dowód rej. pojazdu.

    2 0
  • ~Max 2014-12-18 20:29:50

    I dobrze!!Olać ten dziwny kraj dzikusów!!!

    0 2
  • ~rzyt 2014-12-19 11:15:19

    siwy_rybnik; Pamiętasz te sławne Nexie, które z chorwackiego portu Koper na lawetach kolejowych pod brezentowymi namiotami śmigały rozebrane do Polski, bo takie samochody były tańsze w cleniu w imię prawa. Pamiętasz problem Optimusa i Kluski, kiedy komputery importowane były tańsze od produkcji krajowej i żeby być konkurencyjnym trzeba było swoje eksportować, by je taniej jako importowane sprzedać. Na tych przykładach widać, że to nie żadna mafia niemiecka, jak tam ktoś pisze, tylko polska mafia rządząca tak kroiła prawo jak jej było korzystniej. Raz było ok rozmontować za granicą, a raz było lepiej zmontować i wyprodukować tam. Więc nie widzę jakiegoś logicznego sensu tej polityki jak tylko prywata rządzących. Jak państwo tak robi jest ok, a jak obywatel to jest be. Nie ma już Polski, a prezydent nadaje już obywatelstwa naszym zastępcom/następcom w tym kraju, który na 100% zmieni nazwę.

    2 0
  • ~superelektro 2014-12-19 14:39:30

    I dla tego własnie należy wziąć sprawy w swoje ręce i zabrać koryto, gdyż nie ma co liczyć że te przyspawane do niego ryje oderwą się same. A wiekszość obywateli tego dziwnego kraju z uporem godnym lepszej sprawy miota się pomiędzy wyborem dżumy i cholery jak by nie było innych ugrupowań w najjaśniejszej. Sprzeczności i nierówności które należało by wyprostować w polskim prawie jest co niemiara, ale do czasu aż nastąpi zmiana rządzących na pewno nic się nie zmioeni. Nie dopuszczą do tego. Przepisy są uchwalane pod konkretne zapotrzebowanie aby mogli zarobić ci co zarobić mają, z założeniem że zwykły śmiertelnik do nich nie dotrze, a jeżeli dotrze to zarzuci mu się obejście prawa podatkowego i będzie git. A że wszystko było zgodne z obowiązującym wcześniej prawem to tym gorzej dla tego który został wzięty pod lupę. Jeżeli sąd orzekł że nie było przestepstwa to opłaty powinny być zwrócone " z urzedu ", ale to nie w najjaśniejszej. Kiedy SP potrzebuje od obywatela to wiedzą co trzeba zrobić, ale kiedy należy zwrócić obywatelowi to nagle nikt nic nie wie. Nie wiedzą " boroki " gdzie mieszka ten któremu trzeba zwrócić, czy i jaki ma numer konta w banku itp. Ale jak ten sam obywatel nie zapłaci kilku złotych to w cudowny sposób w kilka dni odnajdą wszystkie dane.

    2 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

"Piątka dla zwierząt" - popierasz ten projekt ustawy?




Oddanych głosów: 1416