zamknij

Biznes

Sprzedawca mija się z ceną: pomyłki czy oszustwa?

2012-08-07, Autor: Redakcja
Zapewne każdemu zdarzyło się choć raz po zrobieniu zakupów w supermarkecie lub hipermarkecie, ze zdumieniem spostrzec w domu, że cena na paragonie znacznie odbiega od tej, którą widzieliśmy na półce z towarem. Sprzedawcy tłumaczą się najczęściej zwykłymi „ludzkimi” pomyłkami, ale czy tak naprawdę nie jesteśmy po prostu bezczelnie oszukiwani? O tym, jakie mamy prawa mówi Powiatowy Rzecznik Konsumentów, Sonia Karwot.

Reklama

Jak każdy z nas wie „pomyłki” w marketach zdarzają się nierzadko. Kiedy na kasie przychodzi nam zapłacić kilka złotych więcej to często słyszymy, że cena, którą widzieliśmy na półce była np. „wczorajsza”. Często zdarza się także, że wywieszki z ceną produktu bezskutecznie szukamy na półce. Nie każdy natomiast wie, że to niezgodne z prawem. - W miejscach sprzedaży detalicznej i świadczenia usług uwidacznia się ceny jednostkowe towarów i usług w sposób zapewniający prostą i nie budzącą wątpliwości informację o ich wysokości – mówi Sonia Karwot, Powiatowy Rzecznik Konsumentów i dodaje: - Wywieszki umieszcza się w miejscu ogólnodostępnym i widocznym dla każdego kupującego, bezpośrednio przy towarach lub w bliskości towarów, których dotyczą, w taki sposób, aby nie można było pomylić ceny określonego towaru z ceną innego, a w szczególności podobnego towaru. Napisy na wywieszkach powinny być wyraźne i czytelne, tak aby nie budziły wątpliwości kupujących.

Co więcej, warto pamiętać, że kupującego i sprzedawcę obowiązują ceny uwidocznione na wywieszce, na półce lub towarze. - Cena wprowadzona w kasie - w przypadku rozbieżności - nie ma żadnego znaczenia. Gdy przy kasie płacimy inną ceną, należy reagować natychmiast i domagać się pobrania ceny widocznej na wywieszce, a w przypadku braku reakcji personelu należy złożyć pisemną reklamację do sprzedawcy. Klienta zawsze wiąże cena na półce, a sprzedawca ma obowiązek pobrać właśnie taką cenę. Różnice w cenach wynikają często z niedbalstwa sprzedawców, co nie znaczy, że konsument ma zostać obciążony jego skutkami – przypomina Sonia Karwot.

 

Rzecznik konsumentów ubolewa, że, niestety, niewielu z klientów zna swoje prawa. - Nieczęsto klienci reagują na czytelność cen i ich rozbieżność, a zakupów dokonują z automatu, bez przemyślenia swoich decyzji. Świadomość konsumencka nie jest duża, można powiedzieć, że jest mała bądź jej brak, chociaż zdarzały mi się sytuacje, że klient dzwonił z supermarketu i prosił o poradę – mówi Sonia Karwot. Rzeczniczka przyznaje, że w swojej kilkuletniej praktyce zawodowej na tym stanowisku, klienci tylko kilkukrotnie zgłaszali się do niej z podobnymi problemami. - Od 2007r. z  poruszaną problematyką spotkałam się może cztery razy i w żadnym przypadku klient nie występował do Sprzedawcy. Rozmowa kończyla się na udzieleniu informacji prawnej.Dotyczyło to zazwyczaj dużych firm - mówi Sonia Karwot.

 

- Zawsze staramy się na bieżąco aktualizować ceny, ale mimo to zdarza się, że na jakimś produkcie cena nie zostanie zaktualizowana. Wystarczy to jednak zgłosić obsłudze sklepu i zawsze zwracamy różnicę - mówi kierownik jednego z rybnickich marketów.

 

A jak wy sobie radzicie z "pomyłkami" sprzedawców?

Wartościowy artykuł? Cieszymy się! Jesteśmy niezależnym medium, a nasi dziennikarze codziennie starają się przedstawiać Ci rzetelne informacje. Jeśli doceniasz naszą pracę, możesz nas wesprzeć. WSPIERAJ NAS! »

Oceń publikację: + 1 + 9 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (20):
  • ~target 2012-08-07 13:31:47

    Szanowna Redakcjo. Polecam zapytać np firmy producenckie, skąd biorą się rozbieżności cen, z którym i one walczą. Niestety, ale specyfika kanały nowoczesnego ma swoje bolączki jak wiecznie nieaktualne cenówki, do tego dochodzą promocje, ceny weekendowe czy ceny nieregularne oraz ceny na tzw. tranzycie. Jeżeli Szanowna Redakcja weszła by choć troszkę głębiej w temat - a nie tylko ślizgając się po powierzchni jakże chwytliwego hasła "bezczelne nadużycie", wówczas być może internauci wiedzieli by skąd się co i dlaczego bierze. Z pewnością wiele osób czyta ten artykuł, także tzw. skanerzy cen z hal. Oni też mogą wiele powiedzieć jak to jest z tymi cenami. Temat sensacja? Mniej więc taki sam jak niektóre błędy tu i ówdzie... Warto czasem sięgnąć głębiej i pokazać całe oblicze nieudolności hal marketu.

    0 0
  • ~danielo78 2012-08-07 15:37:17

    TESCO RYBNIK NA ŻORSKIEJ - notorycznie coś się nie zgadza z cenami . robie tam zakupy ale zawsze sprawdzam zgodność z paragonem.UWAGA NA TEN SKLEP.

    1 0
  • ~smr 2012-08-07 17:18:50

    Tak samo jest z przeterminowanymi produktami, najlepiej udać się z nimi od razu do sanepidu, przynajmniej market dostanie jakąś karę i będziecie mieli jakąś satysfakcję z tego, bo inaczej stracicie tylko czas i koszta przejazdu bo dyrektorzy marketów mają was głęboko gdzieś ...

    1 3
  • ~a.1975 2012-08-07 21:35:17

    Tesco na ul. Chabrowej i REAL- to miejsca, w których obowiązkowo sprawdzam ceny. W Tesco panie tłumaczą się że jest zbyt mało personelu, a w REALU na bezczelnego w POK-u wmawia się że ceny są prawidłowe i to klient jest w błędzie. Dla zasady nie odpuszczam nawet 50 gr.

    2 0
  • ~catrina 2012-08-07 22:12:30

    nie wiem ilu klientow dziennie odwiedza taki sklep ale jak na kazdym zarobia 50 gr - to naprawde mozna sie dorobic.... ja paragony czytam wnikliwie i niemalo razy doliczylam sie pomylek... zwlaszcza jesli idzie o produkty na wage... i co z tego, ze zwracaja "roznice" tym, którzy poproszą...jakby placili jakies kary z tego tytulu to by nie bylo takich pomylek...

    2 0
  • ~marekm71 2012-08-08 10:10:34

    Tesco ul. Żorska. 2x nabity kawałek sera żółtego. Zakupiony w sobotę, niestety zauważono dwukrotne nabicie dopiero w domu, reklamacja uznana na następną sobotę, ale taką reklamację uznaje się do 4 dni, czyli musiałbym specjalnie jechać i wydać więcej na drogę niż na ser. Do kitu z tymi hipermarketami i ich zasadami. Można ludzi okradać i wyznaczać czas na reklamację jak najkrótszy. Złodzieja Policja szuka do aż nie znajdzie a oni jak okradną klienta to ten ma czas tylko 4 dni. Często w tym sklepie także są promocje w gazetkach a w sklepie jej nie ma, lub jest promocja na regale ale w kasie promocji brak.

    1 0
  • ~sybin 2012-08-08 11:54:30

    Fakt jest taki, że sieci handlowe robią wszystko co im przyjdzie do głowy, żeby przyciągnąć klienta. Te plany wyglądają pięknie na papierze i ekranie komputera, ale gdy przychodzi do ich realizacji wychodzi prawda o ich strukturach i niewydolności sieci. Placówki nie mają odpowiedniej ilości pracowników, którzy byliby w stanie nad tym wszystkim czuwać, a dystrybucja również kuleje. Ceny są zmieniane tak często, że ograniczone możliwości pracujących tam ludzi nie są w stanie sprostać temu zadaniu. W niektórych sklepach na zachodzie stosuje się elektroniczne cenówki, które aktualizują się automatycznie. W każdej gazetce promocyjnej sieć handlowa zabezpiecza się różnymi hasłami typu: Przepraszamy za ewentualne błędy drukarskie. Przedstawiona oferta nie stanowi oferty handlowej w rozumieniu przepisów Kodeksu Cywilnego itp.

    0 0
  • ~mellou 2012-08-08 12:53:24

    CARREFOUR RYBNIK jest to nagminna praktyka , co drugi towar na kasie jest drozszy niz na cenówce na polce, na nic sie zdają reklamacje w punkcie obslugi klienta. ktos powinien z tym sklepem zrobic porzadek.

    1 0
  • ~WENUS 2012-08-08 16:24:25

    Teraz nie ma już uczciwych sklepów. Ze łzą w oku wspominam czasy, kiedy kupowałam buty w sklepie przy Placu Wolności 10. Nie ma już tego sklepu ani nie ma nawet tego budynku :-(. Szkoda, że były właściciel tego sklepu zajmuje się teraz innymi sprawami, którymi nie powinien się zajmować, a nie handluje nadal butami.

    1 0
  • ~KSnake 2012-08-08 16:56:20

    Znam sprawę i od strony sprzedawcy w markecie i od strony zarządzania sprzedażą, ale przede wszystkim jako klient. Pierwsza sprawa to zbyt niskie zatrudnienie, czasami jednego dnia przez całe 8h zmienia się ceny przy towarach i nie jest się w stanie tego zrobić porządnie, bo to klient cię zaczepi, a to towar okazuje się czasem leżeć w "100" miejscach na raz, etc. etc. Po prostu za mało pracowników. Secondo: zmiana cen na półce nie jest priorytetem kierowników, najczęściej mają to w głębokim poważaniu i pracownicy co najwyżej usłyszą słowną reprymendę przed klientem, zrobi się ze sprzedawcy idiotę i tyle. Kierownikowi to dynda. Trzecia rzecz to faktyczne oszustwa. Tak, one istnieją i są dość częste. Nie zawsze personel sklepu wie o nich. Często centralne zmiany cen są tylko w systemach POS, o 1, 2, 10-50gr w górę, ale nie ma tzw. transferu do systemu ERP/WMS i często z poziomu sklepu nie widać, że coś jest nie tak, nie drukują się nowe ceny do wyłożenia, i dobrze jest póki klienci nie zaczną się skarżyć. W takim działaniu lubują się TESCO i REAL - przez to nawet panie z POK mogą myśleć, że wszystko jest OK.
    Sam każdy towar staram się sprawdzać na czytnikach cen, bo te podpięte są zawsze do systemu POS i w 99% pokazują właściwą cenę towaru, tą z kasy. Taki czytnik musi być umieszczony w ilości co najmniej 1szt. na każde 400m2 powierzchni sprzedaży, czyli średnio na kwadrat 20x20m. Niestety sklepy nie stosują się do tego.

    1 0
  • ~KSnake 2012-08-08 17:23:28

    Znam sprawę i od strony sprzedawcy w markecie i od strony zarządzania sprzedażą, ale przede wszystkim jako klient. Pierwsza sprawa to zbyt niskie zatrudnienie, czasami jednego dnia przez całe 8h zmienia się ceny przy towarach i nie jest się w stanie tego zrobić porządnie, bo to klient cię zaczepi, a to towar okazuje się czasem leżeć w "100" miejscach na raz, etc. etc. Po prostu za mało pracowników. Secondo: zmiana cen na półce nie jest priorytetem kierowników, najczęściej mają to w głębokim poważaniu i pracownicy co najwyżej usłyszą słowną reprymendę przed klientem, zrobi się ze sprzedawcy idiotę i tyle. Kierownikowi to dynda. Trzecia rzecz to faktyczne oszustwa. Tak, one istnieją i są dość częste. Nie zawsze personel sklepu wie o nich. Często centralne zmiany cen są tylko w systemach POS, o 1, 2, 10-50gr w górę, ale nie ma tzw. transferu do systemu ERP/WMS i często z poziomu sklepu nie widać, że coś jest nie tak, nie drukują się nowe ceny do wyłożenia, i dobrze jest póki klienci nie zaczną się skarżyć. W takim działaniu lubują się TESCO i REAL - przez to nawet panie z POK mogą myśleć, że wszystko jest OK.
    Sam każdy towar staram się sprawdzać na czytnikach cen, bo te podpięte są zawsze do systemu POS i w 99% pokazują właściwą cenę towaru, tą z kasy. Taki czytnik musi być umieszczony w ilości co najmniej 1szt. na każde 400m2 powierzchni sprzedaży, czyli średnio na kwadrat 20x20m. Niestety sklepy nie stosują się do tego.

    1 0
  • ~truman20 2012-08-08 21:48:11

    Puk, Puk. Obrońcy marketów, gdzie jesteście? Ehh, zapomniałem, robią teraz zakupy w Tesco przeglądając wnikliwie paragony.

    0 0
  • ~jarrcor 2012-08-09 09:28:39

    Szanowni Państwo! (obrońcy hipermarketów)
    Napiszę krótko i treściwie. Jak źle wypełnię PIT-a, bo nie umiałem, nie miałem czasu, nie mam księgowej - zapłacę karę. Jak przekroczę prędkość, bo się spieszyłem, bo nie mogłem - zapłacę karę. Jak źle przejdę przez ulicę - też zapłacę karę. Więc co to jest za głupkowate tłumaczenie, że ceny się nie zgadzają, że mało personelu, że nie znamy specyfiki handlu? Prawo jest (przynajmniej powinno być) równe dla wszystkich. Więc macie złe ceny - piszmy skargi. Płaćcie kary. Zatrudnijcie personel. Zastosujcie właściwe ceny. To Wasz problem, my chcemy być uczciwie traktowani. To jakaś brednia - nie możemy upilnować cen. To zamknąć ten hipermarket i otworzyć mały sklepik spożywczy. Dacie radę.

    0 0
  • ~carmen1619 2012-08-09 11:27:49

    Tak, jak cena na kasie wyższa to każdy leci się kłócić o 50gr, ale jak komuś na kasie mniej policzą za dany produkt to nikt się nie przyzna. Jak chcecie być tacy uczciwi, to powinno to w dwie strony działać. Niestety w marketach jak w każdym innym zakładzie pracy za mało personelu.

    0 0
  • ~mao 2012-08-10 00:25:56

    hehehe "dla zasady przeglądam paragon i walczę o 50gr"
    POLAKI BIEDAKI CEBULAKI

    0 1
  • ~mao 2012-08-10 00:26:57

    czytając Wasze komentarze, ciesze się że uciekłem z Rybnika do miasta!

    0 0
  • ~saggio 2012-08-11 19:44:45

    mao, niech zgadnę. Wziąłeś kredycik hipoteczny na 50 lat, "kupiłeś" mieszkanie w innym mieście i teraz musisz na forum się dowartościować jaki jesteś zaradny i w ogóle do przodu? :) Typowe dla kredyciarzy, którzy mają nóż na gardle i po zmianie kursu franka o 1 grosz dostają palpitacji serca. No ale w internecie to każdy jest bohaterem, elita klasy średniej a nawet wyższej. :D

    1 0
  • ~dorota0123 2012-08-12 22:47:39

    Zakładając, że różnica w cenie na kasie, a tą podawaną przy towarze jest "pomyłką" czy też 'za małą ilością personelu", czyli wszystkim tym co nie jest oszustwem. To dlateczego, jeśli zdarzyło mi sie spotkać zawyżona cene na kasie ( a zdarzyło i to wiele razy), NIGDY SKLEP SIE NIE POMYLIŁ NA MOJĄ KORZYŚĆ, czyli czemu jeszcze NIGDY nie zdażyło mi się, aby cena na kasie była NIZSZA od ceny podawanej przy towarze. No, ale uznajmy to za " ZWYKŁA LUDZKĄ POMYŁKĘ '.. przecież mylić się to rzecz ludzka, a że zawsze na korzyść sklepu.. hmmm to pewnie TYLKO zbieg okoliczności.

    2 0
  • ~gossska 2012-08-15 21:41:58

    prosze pojechac do baru Szałas przy trasie Zory katowice... ta smazalnia ryb za miasteczkiem Twinpigs... tam o paragonie mozna w ogole zapomniec... ja to bym sie bała prowadzic interes w takim miejscu i działac tak bezszczelnie.... podziwiam szefostwo

    0 0
  • ~elmo 2012-08-17 14:14:12

    a jak inaczej chcesz się dorobić od jednego grilla za 20 zł do takiego obiektu ?

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Liderzy biznesu w regionie

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy rząd powinien zamykać kopalnie?




Oddanych głosów: 1744