zamknij

Wiadomości

Rybniczanie w programie "Razem odNowa". Jak wpłynął na życie rodziny Adamków? (rozmowa)

2024-01-19, Autor: 

Rodzina z Rybnika wystąpiła w programie dla małżeństw, który jest nowością w ramówce TVN. Sandra i Rafał byli bohaterami premierowego odcinka. Mieliśmy okazję porozmawiać z małżeństwem. Zobaczcie, jak zmieniło się ich życie po programie. "Razem odNowa" to nowy show telewizyjny, który prowadzą: słynna modelka oraz gospodyni "Top Model" Joanna Krupa, oraz trenerka fitness Ewa Chodakowska. Program ma na celu ponowne zawalczenie o siebie małżonków oraz powrót do formy sprzed ślubu. W pierwszym odcinku wystąpiło małżeństwo z Rybnika - Sandra i Rafał Adamkowie, para z 15-letnim stażem. 

Reklama

Sandra to 35-latka oddana rodzinie, pani domu na cały etat. Rafał ma 39 lat i zawodowo zajmuje się wypalaniem kawy, jest head roasterem. Małżeństwo ma trójkę dzieci - 14-letni Piotr, 8-letnia Emilia oraz 1,5-roczny Miłosz.

Nagrania do programu odbywały się ponad pół roku temu. Od tego momentu w rodzinie Adamków zaszło wiele zmian. Przede wszystkim oboje małżonkowie zrzucili sporo kilogramów, zyskali formę, którą podtrzymują. Rafał regularnie trenuje, razem z synem w Academii Gorila Czerwionka-Leszczyny Jiu-Jitsu, a Sandra podjęła pracę na etacie w branży energetycznej, w dziale sprzedaży. Podział obowiązków zmienił się diametralnie.

Spotkaliśmy się z Sandrą, Rafałem i ich pociechami, aby porozmawiać szerzej o pomyśle przystąpienia do programu telewizyjnego oraz o ich "nowym" życiu.

Zgłaszając się na casting, nie znaliście pełnych założeń programu. Co więc was skłoniło, aby wysłać zgłoszenie?

Rafał: Nic Polaka nie łączy tak, jak wspólny wróg. U nas tym wspólnym wrogiem były kilogramy. Ja ważyłem już 103 kilogramy, więc byłem otyły. Żona wyglądała zawsze dobrze, ale wiadomo, że po trzech ciążach, tu i tam coś się odłożyło. Zawsze ćwiczyliśmy, czy biegaliśmy osobno. Teraz nadarzyła się okazja, by robić to wspólnie — wspólna dieta, wspólne treningi, wspólne spacery. Chcieliśmy zrobić coś dla siebie. Jesteśmy normalnymi ludźmi i wiemy, że nie ma par idealnych, tak jak nie ma ludzi idealnych, więc uznaliśmy, że mentalnie zawsze możemy coś w sobie poprawić.

Rybnik nie jest na tyle duży, by pozostać anonimowym po występie w programie telewizyjnym?

Sandra: Jestem z Żywiecczyzny, mąż z Knurowa, w Rybniku tak naprawdę ludzie nas nie znają.

Rafał: W środowisku kawowym jestem dość znany — byłem baristą, teraz pracuję w palarni kawy, gdzie jestem head roasterem, prowadzę różne szkolenia, więc gdzieś w mediach miałem okazję się pojawiać. Występując, jako specjalista nie byłem jednak oceniany, jak w tym przypadku. Teraz wszyscy oceniają, komentują, ale nie pomyślą, że każdy z nas ma jakiś problem, nad którym trzeba pracować. Związek nie jest dany raz na zawsze, trzeba o niego dbać.

Zaczyna się program, znacie już koncept "Razem odNowa". Co było najtrudniejsze?

Rafał: Najtrudniej było zacząć! Zmiana mentalna, ten pierwszy dzień, pierwszy tydzień, kiedy robimy coś inaczej. Później było przyjemniej, bo przyszły efekty, a po programie przyszedł kolejny etap, czyli utrzymanie tych efektów.

Sandro, jako pani domu obawiałaś się, że Ewa Chodakowska zacznie wyjmować z szafek kolejne produkty, które jej się nie spodobają?

Sandra: Ewa rzeczywiście była i zaglądała do szafek, do lodówki. Nie obawiałam się tego, bo nie miałam zamiaru udawać kogoś, kim nie jestem. Rzeczywiście w naszej lodówce znalazła to, co jedliśmy. Nic nie wyrzucaliśmy, nie chowaliśmy, nie kupowaliśmy na pokaz. Mamy z Ewą kontakt do tej pory, cały czas nas wspiera mentalnie w utrzymaniu efektów. Cały czas korzystamy z jej aplikacji, z jej planu treningowego. To jest cudowna kobieta, tytan pracy. Ona bardzo dużo nam dała w trakcie programu. Jej filozofia, jej wiedza. Zanim miałam treningi z Ewą, to trenowałam z jaj aplikacją. To był hardcore, a jeszcze się okazało, że niektóre z ćwiczeń wykonywałam źle, przez co np. bolały mnie plecy. Także jak ona mnie dopadła, to było ciężko. Z drugiej strony jest wyrozumiała, motywowała, aby robić cokolwiek i nie od razu trzeba potrafić zrobić cały trening.

Jednym z elementów programu jest wyjazd na dwutygodniowy camp. Jak wspominacie czas rozłąki?

Sandra: Najpierw ja pojechałam na dwutygodniowy camp do Warszawy, z Miłoszem, a później "na zakładkę" pojechał Rafał, więc nie widzieliśmy się miesiąc!

Rafał: Dla mnie to był najgorszy czas. Miałem pod opieką dwójkę starszych dzieci, chodziłem normalnie do pracy, gdzie miałem duże zamówienie do zrealizowania i nie mogłem zawieść. Do tego ogarnięcie obiadów, śniadań, kolacji. Dla mnie ten czas był bardzo trudny. Najgorsza była rozłąka. Rozmawialiśmy oczywiście telefonicznie, czy na kamerce widziałem Miłoszka, ale nie widzieliśmy siebie nawzajem, aby rzeczywiście podczas finału mieć ten efekt "wow".

Jak przebiegał camp?

Rafał: W zasadzie, to była monotonia. Rano wstać, pójść na trening, obiad i znowu trening, wieczorem kolejny trening. Mieliśmy do dyspozycji pełny pakiet spa, jedzenie z cateringu Ewy Chodakowskiej, do tego ważenia, pomiary, kontrola, czy wszystko przebiega dobrze.

Sandra: Mnie rozłąka nie doskwierała tak bardzo, bo miałam Miłoszka ze sobą. Czas, kiedy inni odpoczywali, ja poświęcałam dziecku. Jestem matką karmiącą, więc od razu mówiłam, że jadę z małym. Podczas moich treningów, miałam zapewnioną opiekę nad synem. Organizacyjnie wszystko było na najwyższym poziomie. Najtrudniejszy dla mnie był brak możliwości odpoczynku i wysiłek fizyczny, do którego zupełnie nie byłam wcześniej przyzwyczajona.

To właśnie tam pojawił się kryzys?

Rafał: Tak, ja przyznaję się, że miałem jeden poważny kryzys. Tętno 200, całą noc nie spałem, byłem przemęczony na maksa. Sam sobie to zafundowałem, bo jestem taki świr, że jak coś robię to na 200% i przed treningami poszedłem sobie pobiegać, po treningu poszedłem na basen, do tego te planowane treningi. Po kolacji poczułem, że coś jest nie tak. Mieliśmy tam pakiet wsparcia medycznego z różnych dziedzin, więc skonsultowałem się z lekarzem.

Sandra: Musieliśmy mieć kontrolne rozmowy z psychologiem, ale ogólnie z tego wsparcia nie mieliśmy potrzeby korzystania. Mąż kiedyś powiedział, że gdyby wszyscy mieli takie problemy, jak my, czyli niepomalowana altana i niepójście na spacer, to świat byłby piękny.

Brak komunikacji i wybuchowy charakter Sandry to był wasz małżeński problem?

Sandra: Ja otwarcie mówiłam, że to przeze mnie ten problem się pojawił. Jestem taka Zosia samosia.

Rafał: Ja jak ma problem, to siadam i rozmawiam, a żona w pewnym momencie była przytłoczona codziennością — dom, absorbujące dzieci, brak pracy zawodowej. Wieczorem wybuchała, wolała wszystko robić sama, bo przecież ona sama da radę.

To się zmieniło? Odpuszczasz bardziej?

Sandra: Teraz rzeczywiście wiele odpuszczam. Informuję, co trzeba zrobić i psychicznie czuję się naprawdę dużo lepiej.

Rafał: Opowiem sytuację, jaka miała miejsce z malowaniem ścian w salonie. Sandra sama wybrała farbę, którą przyniosła, by wymalować ściany. Zrobiłem to i pytam, jak się podoba? Mruknęła coś pod nosem i nic więcej nie powiedziała. Na drugi dzień wracam do domu, a Sandra uśmiechnięta od ucha do ucha. Pytam co się stało? Ona mówi, że wymalowała na nowo, bo kolor jednak był brzydki.

Było coś co was zaskoczyło podczas nagrywania programu?

Rafał: Miałem podejście na zasadzie "spodziewaj się niespodziewanego". Nie nastawiałem się na nic. To są ludzie, którzy znają się na robocie i zrobią to, jak należy. Dzieciom też zawsze tłumaczymy, że osoby znane z telewizji, to tacy ludzie jak my, tylko pracują w innej branży. Dlatego widząc Ewę Chodakowską, czy Joannę Krupę nie było szoku, czy nieodpowiedniego zachowania. Emilka robiła Asi nawet swój występ "Top Model" lalkami. Córka uwielbia ten program i ogląda.

Co więc się zmieniło po programie w waszej rodzinie?

Rafał: Sandra podjęła pracę na etacie, więc inaczej podzielone są obowiązki domowe. Jak żona pracuje do 20.00, to ja muszę ogarnąć dzieci, przygotować jedzenie, wykąpać Miłoszka, położyć do spania. Jemu się to nie podoba, bo przecież tata nie ma piersi, więc nie ma mleczka, które ma mama. Także dużo się zmieniło i ciągle coś się dzieje. Dajemy sobie radę.

Emilia (córka): Ja tacie dużo pomagam. Zajmuję się bratem, bawię się z nim, bo w końcu jestem jego jedyną siostrą.

A co tobie, Emilko najbardziej się podobało podczas nagrań?

Emilia: Najbardziej jak mama była na campie. Już mówię dlaczego. Ja, to jestem córeczką tatusia i uwielbiam z tatą spać. Jak mamy nie było, to mogłam spać z tatą. Poza tym tata robił świetne obiady. Gotował nam np. spaghetti, kurczaczka w płatkach, makaron z twarożkiem na słodko, naleśniki. Tata chodził z nami też na rower, na basen.

Chcesz mi powiedzieć, że tata lepiej gotuje niż mama?

Emilia: Tata lepiej gotuje obiady, ale mizerię i buraki lepiej robi mama.

Przygotowywanie posiłków według wskazówek Ewy Chodakowskiej jest wymagające?

Rafał: Nie, gotowanie zmieniło się na bardzo szybkie. Jestem w stanie w ciągu 20 minut zrobić obiad. Posiłki, które mamy od Ewy, są bardzo proste, ale nie są nudne. Zawierają różne składniki — tuńczyk, łosoś, krewetki, kurczak. Teraz to w zasadzie korzystamy z listy zakupów, jednak coraz więcej dań komponujemy sami. Urozmaicamy posiłki, wprowadzając cały czas jakieś nowe kombinacje. Chcemy się odżywiać zdrowo, bo wiemy ile kosztowało nas zrzucenie tych zbędnych kilogramów, więc nie chcemy tego zmarnować.

Sandra: Porcje też są mniejsze niż kiedyś jadaliśmy, a nasze żołądki już się przyzwyczaiły do tej ilości posiłku. Nie ma potrzeby, by je znowu rozciągać.

Rafał: Pozwalamy sobie czasami na odstępstwa. Chodzimy na randki raz w miesiącu i wtedy pozwalamy sobie na zjedzenie czegoś innego, mniej zdrowego. Filozofia Ewy Chodakowskiej opiera się na zasadzie "80 na 20", czyli 80% zdrowego jedzenia, trzymania diety i 20% pofolgowania sobie. Moim zdaniem, to jest rozsądne podejście. Niczego nam nie braku i wiemy, że zawsze możemy coś innego zjeść. Nikt, niczego nam nie zabrania.

Dbanie o związek jest utrzymywane — są randki. Jest zaskakiwanie współmałżonka?

Rafał: U nas to zawsze było. Na randki rzeczywiście raz w miesiącu wychodzimy. Idziemy do jakiejś fajnej restauracji i mamy czas tylko dla siebie, dzieci są wtedy pod opieką babci. Ze mną nie da się popaść w rutynę, bo ja robię wiele rzeczy — jak nie robię noży — mam małą kuźnię w domu, to zbieram monety, łowię ryby, trenuję Jiu-Jitsu. U nas nie ma nostalgii, tylko mamy problem z rozciągnięciem doby, aby zrobić wszystko, co byśmy chcieli.

Sandra: Pochwalę się, że na urodziny dostałam od męża voucher na tatuaż, który planowałam już od dawna, a nigdy nie było okazji. To było dla mnie zaskoczenie. Mam ustalony termin oraz wzór, także tatuaż, o którym od dawna mówię, w końcu będę miała.

Program został wyemitowany i rodzina pewnie zaczęła dzielić się opiniami. Jakie one były?

Sandra: Moja rodzina, dokładnie siostra, była sceptycznie nastawiona do samego pomysłu o zgłoszeniu. Mówiła, że w życiu na coś takiego by się nie zdecydowała, żeby do telewizji iść.

Emilia: Ja też się pochwaliłam moim koleżankom i pani w szkole. Wszyscy oglądali nas w telewizji.

Rafał: Znajomi i rodzina nas zna na tyle, że wiedzieli, że nie damy sobie zrobić krzywdy. My sami wiedzieliśmy, że będzie dobrze. My nie wpuściliśmy ludzi z butami do naszego życia, tylko ich zaprosiliśmy. Jak zapraszamy kogoś, to na naszych warunkach. Od początku wiedzieliśmy, jakich tematów nie będziemy poruszali, o czym nie wypada rozmawiać publicznie i o czym nie chcemy po prostu rozmawiać.

Wiedzieliście po co tam idziecie i cel został osiągnięty?

Rafał: Tak. Wiedzieliśmy, że idziemy przede wszystkim osiągnąć cel fizyczny. Jak zmieniliśmy się fizycznie, to mamy więcej siły na wszystko inne. To oddziałuje na nasze życie. Sandra na pewno patrzy na mnie teraz inaczej, niż wtedy, gdy ważyłem 103 kg. W programie zrzuciłem 20 kg, a po programie jeszcze trochę. Ja jestem względem siebie dość radykalny. Wiedziałem, w jakim miejscu byłem i do jakiego celu dążę. Z tego jestem bardzo zadowolony — cel osiągnąłem.

Co powiecie ludziom, którzy zastanawiają się, czy zgłosić się do programu telewizyjnego?

Rafał: Życie jest za krótkie, aby się zastanawiać. Jeżeli ktoś ma plan na siebie i wie co chce z danego programu wyciągnąć, to niech to zrobi. Zawsze jest się ocenianym, zawsze jest jakiś hejt osób, które nas nie znają, ale trzeba się koncentrować na plusach dla siebie. Wiadomo, że w 45-minutowego odcinka nie da się pokazać miesiąca ciężkiej pracy. Dlatego rozumie to, że ktoś uważa mnie za lenia, który nic nie robi, tylko leży na kanapie, a jak ma iść na spacer, to jest drama. My wiemy, jaka jest prawda, jak żyjemy, a co zostało z tego życia pokazane.

Sandra: Mamy wysoką samoocenę i nas te komentarze nie ruszają. Nam nie zależy na lansie, na popularności. Nawet zastanawialiśmy się, czy spotkać się z tobą i rozmawiać na ten temat. U nas spokój nie został zaburzony.

Pojawiły się komentarze, które wyjątkowo zabolały?

Rafał: Wyszliśmy z założenia, że każda osoba, która chce napisać komentarz, obojętnie czy pozytywny, czy negatywny, poświęca nam około 2 minut swego cennego czasu. To oznacza, że byliśmy małżeństwem, wobec którego nie przeszli obojętnie. Jeżeli komuś nie podobało się moje zachowanie w programie, to niech wyciągnie lekcje dla siebie i tak się nie zachowuje. Były też osoby, które pisały, że dzięki mnie postawił w końcu w ogrodzie altankę, o którą żona prosiła od pięciu lat. Grono męskie dostało swoją refleksję, a grono żeńskie, wie na moim przykładzie, jakiego męża nie chcą.

Tak to brzmi, jakby rzeczywiście Sandra miała w domu "kanapowca". Powinnam ci współczuć, czy gratulować męża?

Sandra: Męża telewizyjnego współczuć, a tego, którego mam na co dzień, to zdecydowanie gratulować. Moje ciotki oglądając program stwierdziły, że to jest przecież nasz Rafał, on wie czego chce i zawsze taki jest. Znajomi, którzy znają jego cięty język, żart i znają nas jako parę, to nie widzieli niczego negatywnego w tym programie.

Rafał: Przeżyliśmy fajną przygodę i jeżeli ktoś ma trochę dystansu dla siebie, to polecam taką przygodę w programie telewizyjnym.

Dziękuję za rozmowę.

Oceń publikację: + 1 + 31 - 1 - 61

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (6):
  • ~waldus 2024-01-19
    17:16:42

    53 38

    Nie, no sorry.

    Kto ogląda TVN?

  • ~wolf67 2024-01-19
    22:55:01

    29 7

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~lewysierpowy 2024-01-20
    07:46:11

    9 10

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~waria(n)t 64" 2024-01-20
    11:27:19

    12 25

    Towarzysze z pisu weście na wstrzymanie.
    Popatrzcie Kazik Smołka jak przestali płacić po pińcet za sztukę to przestał wydobywać schajsche . A u was dalej kapie ?

  • ~wolf67 2024-01-20
    13:32:38

    12 1

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

  • ~gruba 2024-01-21
    19:20:24

    8 4

    Nie TVN ale ZDF czy RTL

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jesteś za powstaniem legalnego toru do driftu w Rybniku?




Oddanych głosów: 4006