zamknij

Wiadomości

Pracownicy uciekają ze szpitala psychiatrycznego. Przez mobbing?

2020-11-05, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Pracownicy Państwowego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych skarżą się, że w lecznicy przy ul. Gliwickiej w Rybniku dochodzi do mobbingu. Z tego właśnie powodu kadra szpitala uszczupla się – ludzie nie wytrzymują presji i atmosfery wewnątrz budynku. Personel podejrzewa, że to celowe działania dyrekcji, by ograniczyć ilość łóżek. W ten sposób zmniejszony zostanie kontrakt z NFZ. Co na to dyrekcja szpitala?

Reklama

Mobbing w „psychiatryku”. Na czym polega?

Przedstawiciele szpitala, z którymi rozmawialiśmy, zastrzegli swoją anonimowość – przez wzgląd na sytuację, jaka panuje przy ul. Gliwickiej. Twierdzą przede wszystkim, że w lecznicy jest za mało pielęgniarek.

- Za zgodą poprzedniego dyrektora ustalone zostało, że dla bezpieczeństwa personelu i pacjentów na jednym z oddziałów gdzie trafiały najcięższe przypadki. Obsada pielęgniarska została zwiększona do 5 osób na dyżurach nocnych (na 2 pietra i w sumie ponad 70 chorych). Tymczasem po objęciu stanowiska przez nową dyrektor ds. Pielęgniarstwa i Jakości stwierdziła, że jest to nie potrzebne i obsada została zmniejszona do 4 osób (na 2 piętra). Kolejnym krokiem było stwierdzenie dyrektor ds. pielęgniarstwa, że jedna pielęgniarka bez wezwania tzw. rezerwy (czyli pielęgniarki do pomocy) i bez powiadamiania izby przyjęć może np. odnieść krew do laboratorium, które znajduje się w innym budynku, także w czasie nocnych dyżurów – słyszymy.

Efekt jest taki, że z chorymi pacjentami zostaje tylko jedna pielęgniarka, co niesie ryzyko zarówno dla niej, jak i samych pacjentów.

Kolejną rzeczą były wyjazdy na konsultacje z pacjentami.

- Pani dyrektor zezwoliła na to, by w przypadku braku ratownika medycznego na izbie przyjęć, np. z powodu zwolnienia lekarskiego, przejazd pacjenta na konsultację karetką do innego szpitala mógł odbywać się w asyście pielęgniarki z oddziału. W tym wypadku był ściągany dodatkowy personel. Zaznaczamy, iż często personel nie znał pacjenta (zachowania- co ma ważną wagę przy różnych sytuacjach), gdyż pacjent był z innego oddziału. Wyjazdy personelu miały odbywać tylko z pacjentami szpitala. Jednak okazało się, że personel został wysłany na konsultację z pacjentem niebędącym pacjentem naszego szpitala. W karetce pielęgniarka została zaatakowana przez pacjenta i tylko dzięki szybkiej reakcji kierowcy nie doszło do tragedii. Sprawa ta została przez dyrekcję zamieciona pod „dywan” - dowiadujemy się.

Pielęgniarki myją naczynia w ramach „pomocy koleżeńskiej”

Na nic zdają się interwencje w dyrekcji.

- W sytuacji, gdy zgrany personel zgłasza dyrekcji swoje uwagi na temat warunków pracy, to pani dyrektor robi rotacje personelu pod nazwą „dbałość o najstarszych pracowników”. Tzn. przenosi doświadczonych pracowników z oddziałów przyjęciowych na oddziały detencji sądowej, a w zamian przenosi z innych oddziałów osoby w wieku przedemerytalnym – dodają nasi rozmówcy.

Personel zwrócił się z prośbą o pomoc do Izb Pielęgniarskich, jednak to nie przyniosło żadnego skutku.

- Tymczasem na szkoleniach bhp na pierwszym miejscu wpaja się nam, że do pacjenta psychiatrycznego podchodzi się w DWIE OSOBY, u nas pani dyrektor twierdzi, że jedna może zostać z pacjentem, a druga zanieść krew, łamiąc podstawowe zasady naszego i pacjentów bezpieczeństwa - mówią przedstawiciele załogi.

Co ciekawe, w szpitalu nie tylko brakuje pielęgniarek, ale i salowych. Jak się dowiadujemy, niektóre oddziałowe – za cichym przyzwoleniem dyrekcji - sugerują pielęgniarkom, by te pomagały salowym myć naczynia.

- Tu naprawdę nie chodzi o to, że my tego nie chcemy robić, ale każda z nas ma swój zakres obowiązków, poza tym w dobie pandemii na pierwszym miejscu są względy higieniczne - podkreślają pielęgniarki.

- Pani dyrektor stwierdziła, że skoro pielęgniarki mogą w taki sposób pomagać, to nie ma problemu, by pań salowych w ogóle nie było, tylko firmy sprzątające, bo pielęgniarki pomyją naczynia - dodają przedstawiciele załogi.

Zdarzają się też takie sytuacje, gdy 2 piętra szpitala obsługuje jedna salowa. Jedno piętro ma powierzchnię ok. 100 metrów kwadratowych, co nie jest fizycznie możliwe, by jedna osoba wykonała wszystkie czynności zgodnie z harmonogramem pracy.

- Mycie naczyń przez pielęgniarki pani dyrektor nazywa „pomocą koleżeńską- tylko z braku osoby do której ta czynność należy, wykonują to pielęgniarki, bo inaczej pacjenci nie mieliby na czym zjeść. Kadrowe braki są łatane tak, by wyglądało, że obsada jest zapewniona. Najświeższa informacja jest taka, że terapeutki będą pracować na 12-godzinnych zmianach, jako „pomoc” pielęgniarki. Chyba tylko po to, by na grafikach liczba personelu się zgadzała. I nikt nie wie jak ta pomoc miałaby wyglądać i jaki zakres obowiązków miałyby terapeutki – słyszymy.

Personel traktowany jak niewolnicy

Przedstawiciele szpitala psychiatrycznego mówią też, że osoby, które wracają z dłuższego chorobowego, mają być karnie przenoszone na trudniejsze oddziały przyjęciowe.

- Nie jest ważne, że ma np. 60 lat, musi „odpokutować” - mówi personel.

Coraz częściej ma on wrażenie, że szpital stał się prywatnym zakładem dyrekcji, gdzie nie obowiązuje Kodeks Pracy, żadne regulaminy, a personel jest jak niewolnicy- dostają polecenie (ustne, aby nie było żadnego dowodu) i mają bez słowa dyskusji wykonać.

- Ostatnio personel został zapewniony przez dyrektora, iż ma odpowiednią ilość personelu, jednak to przeczy wypowiedzi rzecznika szpitala w radiu. Gdzie pada wypowiedź, że szpital ma braki kadrowe. Panie z kuchni są zmuszone pomagać przy rozwożeniu posiłków - co robi w tym przypadku dyrekcja? Czyżby dyrekcja robiła wszystko, aby szpital zamknąć? Nie z powodu złego zarządzania (bo dyrekcja robi wszystko, aby naprawić sytuację) tylko z braku personelu, bo ODCHODZI. Czyli reasumując wszystko, co złe to wina personelu – konkludują rozmówcy.

Ustawiony konkurs?

Piotr Rajman – szef „Solidarności” w Rybniku i przedstawiciele załogi twierdzą, że niedawny konkurs na dyrektora ds. pielęgniarstwa był ustawiony.

- Pani dyrektor, która ubiegała się o to stanowisko, sama dobrała sobie komisję konkursową. W komisji konkursowej zasiadały osoby, które startowały w... konkursie na oddziałowe. Nasz kolejny zarzut: pytania konkursowe były ustawione pod konkretną kandydatkę i dotyczyły tylko detencji, jakby szpital psychiatryczny składał się tylko z tego – dowiadujemy się.

Co na to szpital?

Jak sprawę komentuje szpital psychiatryczny w Rybniku? Dostaliśmy odpowiedź od rzecznika prasowego lecznicy - dr n. prawnych Jana Ciechorskiego:

Odnosząc się do pytań dotyczących rzekomego mobbingu w Państwowym Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Rybniku to należy stwierdzić, iż zostały wprowadzone regulacje wewnętrzne mające na celu przeciwdziałanie takim zachowaniom. Przepisy te zdają egzamin w praktyce, albowiem w ostatnich dwóch latach zgłoszono dwie skargi dotyczące takich zachowań.

Powołana w celu ich rozpatrzenia Komisja, w której skład wchodzili przedstawiciele skarżących po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego nie znalazła podstaw do uznania zasadności tych skarg Każdy pracownik, który uważa się za poddanego mobbingowi ma możliwość złożenia skargi do Dyrektora Szpitala i skorzystania z procedur wyjaśniających daną sytuację. Natomiast nie sposób rzetelnie się odnieść do tego „co mówi się w szpitalu”. Podstawą wszczęcia procedury antymobbingowej musi być skarga wskazująca na konkretne postępowanie jako przejaw niedopuszczalnych działań, taką podstawą być nie mogą plotki czy pomówienia.

Materiał do badań laboratoryjnych, jakim i wyniki tych badań są dostarczane przez rejestratorki medyczne danego oddziału. Oczywiście w sytuacjach wyjątkowych, w których ze względu na stan zdrowia pacjenta badania te są zlecone w godzinach popołudniowych lub wieczornych mogło się tak zdarzyć, że czynności te wykonywała pielęgniarka. Jednakże zasadą jest, iż należy to do zadań pań rejestratorek.

Zadaniem pielęgniarek jest udzielanie świadczeń zdrowotnych z zakresu pielęgniarstwa zgodnie z przepisami ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej. Jednakże nie mogę wykluczyć, że były przypadki pomocy pielęgniarek salowym przy tzw. czynnościach gospodarczych, nie mogło to w żaden sposób następować z uszczerbkiem wykonywania opieki pielęgniarskiej wobec pacjentów.

Nie znane mi są przypadki karnego przenoszenia pracowników po dłuższym zwolnieniu lekarskim na inne „trudniejsze” oddziały. Praca z osobami z zaburzeniami psychicznymi jest niewątpliwie bardzo ciężka i to niezależnie od oddziału na jakim jest świadczona.

Nawiązując do pytań o postępowanie konkursowe na stanowisko Zastępcy Dyrektora ds. Pielęgniarstwa i Jakości – Naczelnej Pielęgniarki, z uwagi na możliwy zależności służbowe niektórych członków Komisji Konkursowej, co hipotetycznie mogło mieć wpływ na ich obiektywizm, Dyrektor Szpitala unieważnił konkurs.

Oceń publikację: + 1 + 51 - 1 - 104

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (15):
  • ~Arteks 2020-11-05 19:53:34

    W czasach pruskich państwo miało większy szacunek dla niepełnosprawnych umysłowo niż obecnie skoro stać ich było na budowę tak wielkiego kompleksu, obiektów mieszkalnych dla kadry i utrzymanie kadry. Mamy XXI wiek, premier uważał do niedawna, że jest super (ostatnio tak nie mówi), a państwu brakuje środków na kadrę i pomoc dla... niepełnosprawnych. Jak to się ma do ostatniego orzeczenia TK? Państwo chce ingerować w sumienia ludzi, a jednocześnie zaniedbuje niepełnosprawnych umysłowo...

  • ~KA64 2020-11-05 20:02:00

    Panie Arteks ty czytasz co piszesz?

    48 82
  • ~Ja_2 2020-11-05 20:05:38

    Arteks. Mylisz podstawowe pojęcia niepełnosprawności intelektualnej oraz choroby psychicznej. Szpital psychiatryczny... Chciałbym widzieć w dzisiejszej sytuacji POKO LEWICĘ, gdy jeszcze w 2014 roku na służbę zdrowia przeznaczano chyba około 40 % "tego co dziś. Nie od mielenia jęzorem przybywa kasy tylko od konkretnych działań. I ten rząd wła#nie to udowodnił. Fakty, z nimi się nie dyskutuje...!

    47 88
  • ~kocanka123 2020-11-05 20:25:44

    nawet za ,,złej'' komuny państwo miało większy szacunek dla chorych psychicznie niż obecnie,w dzisiejszych kapitalistycznych czasach ludzie się nie szanują,przykład ostatnich protestów dno patologii społecznej liczy się tylko pieniądz o takie Polskę walczyliście.Co do czasów Pruskich rzeczywiście niemcy wybudowali szpital ale raczej nie ze swej dobroci a z chęci eliminacji obłąkanych ze społeczeństwa kto tam trafił już go nigdy więcej nie widziano

    55 22
  • ~Fidzi 2020-11-05 20:50:02

    Czy Wy powyżej, potraficie czytać ze zrozumieniem?
    Artykuł o "złym" traktowaniu personelu medycznego, a Wy pienicie się o braku szacunku do chorych psychicznie!
    Problemem tam jest: KADRA ZARZĄDZAJĄCA !!!!!!!!!

  • ~Kamil Wawrzeń 2020-11-05 20:51:31

    Szpitaj słynie z niewyjśnioncych zgonów pacjentów, nie wpomnę o Ś.P. Tomaszu Chadzie który zmarł w tym wariatkowie. Sprawa zamieciona pod dywan jak inne zgony które miały miejsce w tym szpitalu na necie tego pełno a szpital dalej funkcjonuje. Ktoś wkońcu powinien wyjawić prawdę co się tam dzieje.

    65 34
  • ~kocanka123 2020-11-05 21:03:42

    ćpun tak jak ci wszyscy celebryci spod znaku ***** *** jak nie narkomani to alkoholicy czy inni wyłudzacze VATu

    24 45
  • ~Fidzi 2020-11-05 21:03:44

    ~Kamil Wawrzeń,
    Albo wróć do szkoły i naucz się pisać w języku polskim, albo poproś pielęgniarki o wieczorne leki :)))))

    40 14
  • ~Kamil Wawrzeń 2020-11-05 21:07:08

    ~Fidzi
    żyłka pękła? hahah

    11 32
  • ~mokujin 2020-11-05 23:11:40

    brzmi jakby pani dyrektor powinna być pacjentem we własnym szpitalu

    35 2
  • ~mastif 2020-11-06 07:08:29

    Ten szpital stary obiekt w ktorym od dawna panuja klimaty z komuny.
    Kazdy kto bedzie chcial tam cos zmienic bedzie na bee.

    24 3
  • ~Roberta3 2020-11-06 10:59:12

    Dlaczego mnie nie dziwi, że znowu w psychiatryku panie są niezadowolone. Nikogo chyba już to nie dziwi. Zamiast pracować bo czasy paskudne to wolą narzekać. Bo im obowiązków dodali!!! Wielkie rzeczy. Nawet jeśli, to pytam co z tego?? Każdy pracujący mógłby podać przykłady na niesprawiedliwość panującą w pracy. Każdemu pracy dodają. Wstyd!!!!

    15 21
  • ~Piguła13 2020-11-06 19:12:40

    Pani Dyrektor w swoim gabinecie ma salę tortur!!! : w dni parzyste torturuje pielęgniarki, a w dni nieparzyste panie salowe!!!Naprawdę!!!

    8 3
  • ~UFOmWOM 2020-11-07 09:35:22

    Robarta3, obudź się - Ty chyba nie wiesz czym jest mobbing w pracy i jak działa na pracowników... Polecam Ci się doinformować!

    5 2
  • ~Roberta3 2020-11-07 16:18:54

    ~UFOmWOM coś mi się wydaje że mobbing zglasza się do odpowiednich służb jeżeli takie działają w zakładzie lub do Sądu. A takie panie odważne i na co je stać? Na jęki w mediach. Moja córka pracuje na pierwszej linii frontu w szpitalu zakaźnym. Więc radzę niezadowolonym paniom pracować tam. Gdzie problemem nie jest to, czy umyją za kogoś szklanę czy pójdą do laboratorium. Problemem jest tam nawet wyjście do toalety (bo przecież kombinezon). Proszę spróbować 12 godz bez toalety, jedzenia i picia. Też ma się obrazić na Dyrekcję? Trochę pokory też się przyda w tych trudnych czasach.

    7 3

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Na czym Miasto Rybnik powinno oszczędzać?









Oddanych głosów: 2628