zamknij

Sport i rekreacja

MKKS: niepokonany MKS poległ w Rybniku. „Ważne doświadczenie w sportowej drodze”

2015-03-10, Autor: materiały prasowe MKKS
W ostatnim w bieżących rozgrywkach meczu przed własną publicznością MKKS Rybnik zmierzył się z liderem rozgrywek, doświadczonym MKS-em Otmuchów, który wygrał w tym sezonie wszystkie ze swoich 15 spotkań.
MKKS Rybnik przystąpił do zawodów w bardzo wąskim, bo siedmioosobowym składzie ze względu na kontuzje (R. Grzybek w meczu z Bielskiem oraz w dalszym ciągu A. Białdyga) oraz wolne, które dał trener mocno obciążonym w tym tygodniu juniorom (mecze w poniedziałek, środę z AZS Katowice gdzie wywalczyli oni awans do ćwierćfinałów MP oraz w piątek z wicemistrzem Śląska MKS-em Dąbrowa Górnicza). W kontekście tych faktów chyba mało kto liczył na zwycięstwo, ale najważniejsze, że uwierzył w jego możliwość rybnicki zespół oraz liczna publiczność.


Początek meczu dawał powody do optymizmu. Nasi zawodnicy grali bardzo intensywnie w ataku pozycyjnym dużo i dobrze biegając i szukając się na pozycjach. W obronie natomiast, zorganizowanej bliżej własnego kosza nie cofnęli się przed rywalem, a wręcz przeciwnie wywierali bardzo dużą presję na graczach obwodowych i skutecznie wyprzedzali podkoszowych. Kluczowa była w tym okresie również wysoka skuteczność w rzutach z dystansu (trójka Edmunda Tomko, Macieja Krakowczyka oraz dwie Kamila Szczepaniaka), która pozwalała „trzymać się w meczu”, a pod koniec kwarty wyjść dość niespodziewanie na prowadzenie 21:15. W drugiej odsłonie zespół gości zdecydowanie przyśpiesza i zaczyna odrabiać straty w 3 minucie obejmując prowadzenie 24:23. Istniała duża obawa iż, bardzo licznie zgromadzeni kibice są właśnie świadkami początku końca. Na szczęście nic podobnego nie nastąpiło. Po przerwie na żądanie dla trenera Szymika udaje się wyeliminować błędy wynikające z chęci zbyt szybkiego rozegrania akcji. Polegały one m. in. na pochopnych i niedokładnych podaniach do szybkiego ataku oraz niewyczekaniu na odpowiedni moment w wyjściu na pozycję w ataku pozycyjnym na czym bardzo cierpiała jakość zasłon. Ponownie zaczynamy grać kosz za kosz. Bardzo dobrą zmianę daje również Błażej Sładek, zastępujący wysokiego Daniela Sikorę po jego trzecim faulu, do którego gry również nie można mieć jednak większych zastrzeżeń (w pierwszej kwarcie pozwala na zdobycie Tomaszowi Łakisowi 2 punktów). Perfekcyjne rozegranie sytuacji pick and pop plus gra jeden na jeden Maćka Krakowczyka zamieniona na punkty, trójka i dwójka wspomnianego Błażeja Sładka oraz pięć punktów na zakończenie kwarty Tomasza Tomanka skutecznie przeciwdziała „odjazdowi” liderów, choć nie uchroniła naszego zespołu przed przegraniem drugiej kwarty 17:14.

Reklama

Trzecia kwarta w meczach koszykówki często decyduje o przebiegu meczu i wiadomo było, że podobnie będzie i tym razem. Możliwe scenariusze to zdecydowana dominacja faworyta bądź dobra gra naszego zespołu dająca nadzieję na sprawienie sensacji. Drugą część meczu rozpoczął swoimi jedynymi w drugiej połowie punktami nasz najskuteczniejszy tego dnia zawodnik Maciej Krakowczyk, którego rola w drugiej połowie jak i w całym pojedynku była jednak niezwykle istotna. Po za punktami imponowała nieustępliwość w obronie oraz przede wszystkim ilość zbiórek. Kiedy w następnej akcji po przekozłowaniu całego boiska z kontrataku za trzy z zimną krwią trafił Edmund Tomko stało się jasne, że nasi zawodnicy nie przestraszyli się rywala i zamierzają walczyć o zwycięstwo. Warto wspomnieć, iż od początku drugiej kwarty nasz zespół bronił kombinowaną obroną strefową, co sprawiało dużo trudności przyjezdnym i z pewnością było istotnym elementem końcowego sukcesu. Nasi zawodnicy z pełną determinacją i konsekwencją jak nigdy wcześniej potrajali zawodników na linii rzutów wolnych oraz podwajali w rogach boiska, podchodzili bardzo blisko i wyprzedzali w strefie podkoszowej uniemożliwiając realizację planu taktycznego przeciwników. Plusem skutecznej obrony była również możliwość wyprowadzania kontrataków i to właśnie ten przede wszystkim element po punktach Tomanka, Sładka i trzykrotnie Kamila Szczepaniaka pozwolił wypracować niespodziewanie trzynastopunktową w pewnym momencie przewagę MKKS-u. Goście pod koniec kwarty próbują obrony strefowej jednak młodzi rybniczanie grając dojrzale i zespołowo rozbijają ją raz za razem. Jedenaście punktów przed ostatnią ćwiartką w meczu z liderem jest już niesamowitą niespodzianką, jednak do końcowego sukcesu jest jeszcze bardzo daleko. Ostatnia kwarta to już niesamowita gra nerwów. U naszych zawodników widać ogromne zmęczenie wynikające z wąskiej rotacji oraz tempa, które sami sobie narzucili. Przeciwnicy stopniowo zbliżają się do naszego zespołu, a ich agresywna obrona nie pozwala nam na zbyt wiele. Praktycznie nie mamy pozycji z dystansu, a próby odegrań po wejściach trafiają w większości w ręce przeciwników. Jedyną szansą na punkty są rzuty wolne po faulach przeciwników, których jednak również nie trafiamy. Na nasze szczęście nie trafiają ich także nasi rywale z Otmuchowa. Przy głośnym dopingu publiczności trwa prawdziwy horror. Przez 5 minut nie jesteśmy w stanie zdobyć punktu jednak resztkami sił bronimy się na tyle skutecznie, że goście nie są w stanie wyjść na prowadzenie. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej po zejściu za 5 przewinień rozgrywającego Edmunda Tomko zwłaszcza, że z 4 faulami gra trzech innych zawodników. Na trochę ponad 4 minuty przed końcem mamy remis po 54 i wynik ten utrzymuje się niemal do końca spotkania. Trwa walka obrona za obronę, podczas której zbieramy kilkukrotnie piłkę w ataku. Nasze akcje w tym czasie nie są złe, nie popełniamy strat czy głupich błędów, tłumimy emocje jednak nie trafiamy. Wreszcie na wejście decyduje się Błażej Sładek i faulowany pewnie wykorzystuje dwa osobiste na 1:12 sekund przed końcem. W kolejnych akcjach również nie tracimy kosza. Na 38 sekund przed końcem trener gości, żywa legenda prudnickiej koszykówki Marcin Łakis prosi o czas i decyduje się rozegrać akcję pod swojego brata Tomasza, który jednak kryty przez Sikorę i Krakowczyka nie trafia. To jednak nie koniec emocji, gdyż podczas wyprowadzania piłki sędziowie dopatrują się błędu 8 sekund (nie widząc wcześniej ewidentnego faulu przy rzucie za 3 punkty, dotknięcia przez piłkę obręczy czy kilku innych sytuacji). Na 16 sekund przed końcem MKS Otmuchów ponawia wcześniejszy wariant jednak i tym razem bronimy z powodzeniem, zbieramy piłkę z tablicy i po szybkiej wymianie podań doprowadzamy spotkanie do końca. Tym samym nasz zespół odnosi wspaniały sukces przerywając serię gości.

Niezwykle cieszy fakt, iż młodzi koszykarze naszego klubu wytrzymali presję, poradzili sobie z emocjami i pokazali swoje umiejętności tym bardziej, że tego niesamowitego wyczynu dokonała grupa siedmiu zawodników desygnowanych do meczu, z których najstarszy ma 19 lat, a najmłodszy niespełna 17. Sytuacja taka prawdopodobnie nie miała jeszcze miejsca w historii naszego klubu.

Trener Łukasz Szymik: - Jestem bardzo szczęśliwy, że moi młodzi zawodnicy odnieśli zwycięstwo w takim meczu, gdyż powinno ich to motywować do dalszej pracy oraz na pewno jest ważnym doświadczeniem w ich sportowej drodze. Cieszę się również, że w taki sposób pożegnaliśmy się w tym sezonie z naszą wspaniałą publicznością, której bardzo dziękuję za doping. W naszym klubie proces szkolenia na wysokim poziomie odbywa się na wszystkich etapach, a tego typu sukcesy czy sukcesy drużyn młodzieżowych są tego efektem. Z pewnością nadszedł czas, aby zastanowić się jak wykorzystać ten potencjał na nieco wyższym poziomie.

MKKS Rybnik - MKS Otmuchów 56:54 (21:15, 14:17, 18:10, 3:12)

MKKS: M. Krakowczyk 15, B. Sładek 14, K. Szczepaniak 12, T. Tomanek 7, E. Tomko 6, D. Sikora 2.

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~song 2015-03-12 12:29:25

    Brawo Panie Łukaszu! Brawo zawodnicy ! Tak trzymać!

    4 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy jesteś za budową w Rybniku nowej kopalni "Paruszowiec"?




Oddanych głosów: 1423