zamknij

Sport i rekreacja

Miejsce w ósemce będzie dużym sukcesem – wywiad z Grzegorzem Korzeniem i Adamem Renerem, trenerami RMKS XBEST Rybnik

2021-08-23, Autor: Tomasz Raudner

Zbudowaliśmy zespół, który wg mnie jest dość równym zespołem. Patrząc na gierki treningowe widzę, że mamy 11 równych zawodniczek. To jest na pewno sukces organizacyjny klubu – mówią Grzegorz Korzeń i Adam Rener, którzy w najbliższym sezonie koszykarskim będą prowadzić RMKS XBEST Rybnik w I lidze koszykówki kobiet.

Reklama

Od 16 sierpnia koszykarki RMKS XBEST Rybnik przygotowują się pełną parą do gry w I lidze koszykówki kobiet. Pierwszy mecz rybniczanki rozegrają 2 lub 3 października w Krakowie z AZS Politechniką. O przygotowaniach do sezonu, składzie, podziale obowiązków, szansach i celu sportowym rozmawiamy z duetem szkoleniowców: Grzegorzem KorzeniemAdamem Renerem.

Tomasz Raudner: W tym sezonie RMKS XBEST ma dwóch trenerów. To nie nowość, bo w sezonie 2018/19 miał pan też, panie trenerze – Karolinę Szlachtę z Sosnowca, ale to wynikało z umowy RMKS z Zagłębiem, na mocy której młode sosnowiczanki grały w Rybniku. W ostatnich dwóch sezonach RMKS prowadził pan drużynę samodzielnie, teraz znów w duecie. Na ławce zasiadł Adam Rener, dla którego jest to powrót do Rybnika po latach. Z czego to wynika?

Grzegorz Korzeń: Wynika to po pierwsze z tego, że doświadczenie trenerskie Adama jest dla mnie bezcenne.

To człowiek doświadczony na ławkach trenerskich w ekstraklasie, pierwszej lidze. Dla mnie jest to handicap, którego dotąd nie miałem. A poza tym już na takim poziomie rozgrywek prowadzenie zespołu samodzielnie jest trudne. Przekonałem się o tym już nawet prowadząc trudne mecze w II lidze, że pomoc, świeża i chłodna głowa z boku muszą być, żeby coś wyłapać, podpowiedzieć, że jest coś nie tak, czego ja nie widzę.

Adamie, jak w takim wypadku widzicie podział obowiązków w drużynie?

Adam Rener: My już mamy wszystko między sobą wyjaśnione. Między nami nie ma tajemnic, role są określone. Jest pierwszy trener, drugi trener. Mam nadzieję, że będę w stanie pomóc. Poza tym, że jestem w domu w końcu po wielu latach, mam nadzieję, że moja obecność w jakimś stopniu się tu przyda trenerowi, który wprowadził zespół do I ligi, więc liczymy obydwoje na fajną współpracę.

Zrobimy wszystko, by naszym dziewczynom pomóc. Dla wielu z nich to nie jest pierwszy sezon w karierze w pierwszej lidze, ale dla niektórych to będzie pierwszy kontakt z tym poziomem rozgrywek, więc w naszych rękach jest to, aby im pomóc na ile to jest możliwe.

Poza tym, na ile się orientuję, to RMKS ma pierwszą drużynę w I lidze, ale też w II lidze, więc podejrzewam, że tutaj też się panowie dzielicie obowiązkami.

GK: Tak, mamy to podzielone w ten sposób, że w II lidze to Adam będzie głównie pracował z młodymi dziewczynami, wdrażał koncepcję gry, którą razem opracujemy, decydował, a ja mu będę pomagał, więc myślę, że to jest niezły układ. To jest i tak jedna grupa treningowa. Jest duża, ale dlatego jest nas dwóch, żebyśmy sobie nawzajem pomagali, by poziom treningu i intensywność nie spadała. Wcześniej, jak byłem sam, to był z tym kłopot.

Ponadto, jest to jedna myśl szkoleniowa, którą wspólnie zaakceptowaliśmy i będziemy po kolei jej elementy wprowadzać i realizować. Sądzę, że dla dziewczyn to też jest lepsze, gdyż nie zderzają się z dwoma różnymi koncepcjami. Pracujemy razem, w związku z tym nie ma znaczenia, jaki to jest trening, bo koncepcja jest wspólna.

Rozumiem, że nacisk na wynik postawiony jest w I lidze. A jaki jest cel dla II ligi?

GK: Nasze najmłodsze zawodniczki, które rzeczywiście są bardzo młode, nie będą miały zbyt wielu okazji do gry w I lidze. Będziemy oczywiście, jeśli będzie to możliwe, próbować wprowadzać je na parkiet, ale generalnie muszą grać. Po to trenują, żeby grały, więc dla nich jest ta druga liga. Myślę, że jest to dobre rozwiązanie, bo będą miały okazję sprawdzić się z zawodniczkami, które są starsze. W okolicznych zespołach na pewno będą też starsze zawodniczki, więc dla nich będzie to szkoła życia. Plus do tego szkoła życia, którą dostają na treningach od starszych zawodniczek, więc to musi zaprocentować. I na to liczymy. A presji wyniku w II lidze na pewno nie ma.

W II lidze, jak pokazały minione sezony, dysproporcje w siłach drużyn są tak duże, że chyba będą zespoły, z którymi młode rybniczanki będą mogły z powodzeniem powalczyć.

AR: Na dzień dzisiejszy ciężko powiedzieć, jaki jest rozkład sił, natomiast patrząc na ostatnie sezony rzeczywiście mogą być zespoły, z którymi będziemy toczyć równorzędne mecze. Ciężko powiedzieć, kto będzie faworytem, ale to nas nie interesuje. Dziewczyny mają w II lidze dodatkowe granie. To granie ma zdecydowanie pomóc również w rozgrywkach U17, bo cały zespół U17 gra w II lidze.

Zobaczymy, może tak się zdarzyć, że jeśli któraś ze starszych zawodniczek nie wyjdzie na parkiet w I lidze, to dostanie minuty w II lidze. Ale ogólnie chodzi nam o to, aby młode dziewczyny miały dwie ligi do rozegrania. W U17 myślę, że jest szansa zrobić dobry wynik, a gra w II lidze ma w tym dziewczynom pomóc.

Porozmawiajmy wobec tego o samym zespole. On się trochę zmienił, ale chyba musiał się zmienić. Jak pan ocenia jego siłę?

GK: Zespół zmienił się z różnych powodów. Decydowały np. sprawy rodzinne. Ale zmienił się też, bo musieliśmy wprowadzić zawodniczki, które mają doświadczenie pierwszoligowe. Natomiast

trzon zawodniczek z poprzedniego sezonu został, bo chcieliśmy, żeby koszykarki, które awans wywalczyły, były w zespole. I są. A jeśli chodzi o siłę zespołu – uważam, że znów zbudowaliśmy zespół, który wg mnie jest dość równym zespołem. Patrząc nawet na gierki treningowe widzę, że mamy 11 równych zawodniczek, dlatego sądzę, że w czasie meczów rotacja składem nie powinna oznaczać przestojów. To jest na pewno sukces organizacyjny klubu. I efekt dobrej organizacji klubu.

Ja to zawsze powtarzam - nie ma organizacji, to nie ma wyniku. Uważam, że od organizacji trzeba zaczynać. I ta organizacja z roku na rok jest coraz lepsza i są tego efekty. Ja jestem bardzo zadowolony, że tak to się odbywa. I nie odbywa się rewolucyjnie, a ewolucyjnie. Nam zależy, żeby była to zmiana ewolucyjna, bo po pierwsze nie stać nas na to, żeby kupić sześć topowych zawodniczek i „spalić” sobie cały dół, czyli młode dziewczynki, a po drugie nie ma takiego parcia.

W tym sezonie celem dla nas jest utrzymanie się w lidze i będziemy do niego dążyć całą siłą, a jeżeli udałoby się awansować do ósemki w kraju, to uważam, że będzie to bardzo duży sukces. Na pewno pierwszy sezon w pierwszej lidze będzie trudny.

Proszę przybliżyć Czytelnikom nowe zawodniczki.

Zaczynając od wysokiej, czyli Pauliny Pilichowskiej, jest to zawodniczka, która w zeszłym sezonie grała duże minuty w Płocku i była to kluczowa zawodniczka w zespole, a ten zespół zajął czwarte miejsce w lidze. Myślę, że to będzie duże wzmocnienie naszej zabawy podkoszowej. W poprzednim sezonie brakowało nam zawodniczki, która dysponuje manewrem, ustawieniem się pod koszem.

Doszła Marcelina Strządała, która w poprzednim sezonie grała w Wodzisławiu, ale w przeszłości miała duży fragment kontaktu z pierwszą ligą. Jest to zawodniczka ambitna, dysponująca bardzo dobrym rzutem z dystansu, grająca dobrze w obronie, więc na pewno przydatna.

Jest Paulina Majda z Sosnowca, która miała trochę przerwy, ale jej potencjał jako rozgrywającej jest duży. Liczymy, że z każdym dniem, tygodniem treningu będzie nabierała pewności i będzie jedynką, która będzie kreować grę razem z Dominiką Bednarek.

Jest z nami też Katarzyna Pawlik, która wcześniej w Aleksandrowie Łódzkim miała kontakt z koszykówką pierwszoligową.

Ważne, że te dziewczyny znają już różnice między I a II ligą, a ta różnica jest duża, zwłaszcza w graniu fizycznym, taktycznym. Więc ich obecność to jest na pewno plus. Zobaczymy, jak to w praniu zafunkcjonuje.

Jak wygląda plan przygotowań?

Teraz jesteśmy w okresie przygotowawczym. Pracujemy na umiejętnościach indywidualnych i na motoryce. Od tego tygodnia dojdzie więcej współpracy dwójkowej, trójkowej. Mamy w planach turniej w Zgorzelcu, na który już dostaliśmy zaproszenie. Tam będą Kąty Wrocławskie, Ślęza Wrocław, Zgorzelec i my, więc silny turniej, z zespołami z naszej grupy. Będzie to więc mocne przetarcie przed ligą.

Adamie, wspominałeś, że jest to powrót do Rybnika po latach. Chciałeś uspokojenia w pracy zawodowej?

AR: Jakby to powiedzieć...

Latka lecą, kto nie spróbował życia w rozjazdach, samochodami, to nie do końca będzie mnie rozumiał, natomiast jest rodzina, jest dorastający syn, również uprawiający sport. Chciałbym poświęcić mu więcej czasu. Ale prócz tego, że jestem w Rybniku z całą ekipą, jest jeszcze wiele innych plusów tej decyzji, takich prorodzinnych, z czego się bardzo cieszę. Moje życie przez wiele lat było na walizkach, dużo się jeździło, gdzieś mieszkało poza domem. To nie było łatwe. Powrót do Rybnika to jest wydarzenie w moim życiu.

Mamy więc transfer powrotny do Rybnika. Może fajnie by było, gdyby udało się ściągnąć do Rybnika koszykarki, które z tego miasta pochodzą, a grają teraz w różnych ośrodkach w Polsce?

GK: Nie ma się co czarować, że udałoby się ściągnąć kogokolwiek do II ligi. Natomiast I liga jest jakąś wizją dla zawodniczek, które gdzieś się kręcą po Polsce, a nie miały szansy tutaj zagrać.

Rybnik wrócił na parkiety pierwszoligowe. Ja się bardzo cieszę, że jestem częścią tego projektu, a jeśli dziewczyny zobaczą, że coś fajnego się tu dzieje, że organizacja się poprawia, to jest to argument do rozmowy. Nam by zależało, żeby wychowanki RMKS, wcześniej z ekstraklasy z Rybnika, do nas wróciły.

Póki co mamy fajny, stary-nowy zespół. Czy fakt, że klub organizacyjnie okrzepł, był również argumentem, który spowodował, że udało się taki zespół zbudować?

Myślę, że jest to pytanie do Przemka Bednarka, który jest szefem całego organizacyjnego „zamieszania”, ale ja uważam, że na pewno. Dziewczyny chcą przyjść do klubu, który jest poukładany. Nie chcą być w klubie, w którym wszystko dzieje się od przypadku do przypadku.

No tak, tylko w przypadku RMKS XBEST mówimy o beniaminku. A beniaminków jednak traktuje się, nie mówię, że zawsze, ale jednak z dystansem.

Powiem tak – nasze działania organizacyjne pokazują wszem i wobec, że jest w tym jakaś myśl, że jest to poukładane, że idzie naturalnym rytmem. I myślę, że to widać.

Dziękuję za rozmowę.

Oceń publikację: + 1 + 21 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Miasto Rybnik powinno budować mieszkania komunalne?





Oddanych głosów: 1058