zamknij

Wiadomości

Kolejna potrącona sarna i kolejny raz służby nie wiedzą, co robić

2020-11-24, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

To już bodaj 3 przypadek w ostatnim czasie, gdy Pet Patrol Rybnik musi interweniować w sprawie potrąconej sarny. Każde zdarzenie kończy się tym samym – bezradnością służb. Najświeższy przypadek pochodzi dzisiaj z Niewiadomia. Zakrawa na absurd, w którym prawie każdy umywa ręce.

Reklama

Coś w naszym mieście mówiąc kolokwialnie - „nie gra”. Pet Patrol Rybnik opisuje kolejną dramatyczną sytuację, w której potrącona została sarna. Wolontariusze już załamują ręce.

- To się już w głowie nie mieści. Kolejne aktualne zgłoszenie. Mała, potrącona sarenka ze złamaną nóżką lub nóżkami. Potrącona w Rybniku Niewiadomiu, ok godziny 16.00/16.30. W akcie paniki przemieściła się kilka metrów od jezdni do pobliskiego lasu i leży przerażona, osłabiona. I zaczyna się po raz "enty" standardowy cyrk. Informujemy zgłaszającą, że takie przypadki zgłaszamy w pierwszej kolejności straży miejskiej. Takie procedury obowiązują na terenie miasta Rybnik – mówi na wstępie Izabela Kozieł z Pet Patrol Rybnik.

Osoba zgłaszająca już wcześniej dzwoniła do straży miejskiej. Usłyszała, że strażnicy nie zajmują się takimi sprawami i musi się kontaktować z... Pet Patrolem.

- Na miejsce udaje się najbliższa wolontariuszka, która informuje policję. Wolontariuszka otrzymuje informację, że patrol policyjny został wysłany na miejsce zdarzenia. I... zamiast policji pojawia się pan ze służb komunalnych. Nie wiedział w ogóle co ma w tym przypadku zrobić. Kolejny telefon na policję. Dowiadujemy się, że wysyłają „hycla”, który ma podpisaną umowę z miastem Rybnik. Pojawia się odpowiednia osoba i pytanie: „Kto za to zapłaci”. Sarenka leży obok jezdni i w tym przypadku urzędnicy miasta Rybnik już nie czują się za nią odpowiedzialni – relacjonuje Izabela Kozieł.

Pet Patrol wysyła na miejsce osoby mogące podjąć decyzję. W ostateczności po raz kolejny stowarzyszenie jest zmuszone przejąć koszta leczenia i transportu.

- W innym przypadku to maleństwo zostałoby w tym stanie w lesie. To jest po prostu dramat. Sami wiecie jak ciężko jest przetrwać stowarzyszeniom lub fundacjom. Szczególnie w tym ciężkim czasie. Ile muszą się „nażebrać”, żeby móc pomagać, ratować jednocześnie odciążając budżet miasta. A miasto nie jest w stanie wywiązać się z własnych, obowiązujących procedur! W tym przypadku wystarczyło, że zwierzę się przemieściło i... po procedurach – dodaje szefowa Pet Patrolu.

Stowarzyszenie informuje, że leczenie dzikiego zwierzęcia (jak w tym przypadku) w leśnym pogotowiu to koszt jednorazowy – 550 zł.

- Koszt naprawy oświetlenia świątecznego w tym roku w Rybniku pochłonie 54000 zł. Maleńka jest w drodze do Leśnego pogotowia w Mikołowie. Stan jest ciężki. Mamy nadzieję, że uda jej się pomóc. Najważniejsze jest jednak, że nie skona samotna, przerażona z połamanymi nóżkami w lesie – dowiadujemy się.

Pet Patrol Rybnik ze względu na sytuację finansową prosi o pomoc w leczeniu zwierzęcia. Datki można wpłacać na fanpage'u stowarzyszenia.

Izabela Kozieł zapowiada, że nie zostawi tak tej sprawy.

- Tym razem będziemy żądać wyjaśnień! - dodaje.

Jak to w końcu jest z zabezpieczaniem dzikich zwierząt po kolizjach, wypadkach? Do tematu będziemy wracać.

Oceń publikację: + 1 + 88 - 1 - 24

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (12):
  • ~Lateks 2020-11-24 21:20:45

    Niemożliwe, komendat straży miejskiej w Rybniku twierdzi że jego podwładni są "ratownikami zwierząt".
    Może dyspozytor o tym nie wie?

    64 9
  • ~sympatykrybnika 2020-11-24 22:09:00

    Kto? Właściciel!!!
    Zgodnie z art. 2 ustawy – Prawo łowieckie zwierzęta łowne w stanie wolnym, jako dobro ogólnonarodowe, stanowią własność Skarbu Państwa.
    Przecież jest to zgodnie z ustawą DOBRO OGÓLNONARODOWE.

    58 2
  • ~Mael 2020-11-24 22:13:32

    Jeśli jest to zwierze leśne i żyje, obowiązkiem Lasów Państwowych i Koła Łowieckiego jest zająć się ta sprawą.

    68 6
  • ~Paweł Helis 2020-11-24 22:40:31

    Straż miejska zainteresowana jest ściąganiem mandatów a nie pilnowaniem porządku czego osobiście doś
    wiadczyłem.

    57 15
  • ~tf2 2020-11-24 22:43:58

    To skandal. Czyli miejskie służby nie są nikomu potrzebne, bo nie wykonują swoich obowiązków.

    62 12
  • ~PogromcaSzkodnikow 2020-11-24 22:47:44

    Oj nie udawajmy, ze jest nam zal konajacej sarenki..

    codziennie sa protesty kobiet domagajacych sie „wolnej aborcji” - aborcji na zyczenie zdrowego „plodu”.

    Takie mamy spoleczenstwo - nie rozumiem tego zdziwienia nad tym, ze nikt sie nie ulitowal nad konajacym zwierzeciem.

    39 87
  • ~Kurt_Wallander 2020-11-25 07:42:46

    Oh no proszę, Pet Partol dowiedział się tego, co zwykli ludzie wiedzą od dawna - każde zdarzenie kończy się tym samym – bezradnością służb. I oni są oburzeni, że nikt zwierzętom na drodze nie chce pomagać? No popatrz. Mała podpowiedź: to nie jest problem tylko Rybnika i powiatu ale w zasadzie całego kraju.

    Pomagałem (czytaj: sfrajerzyłem się) zwierzętom na drodze trzy razy i przez tę opieszałość oraz przerzucanie gorącego kartofla (a raczej miejscami zimnego...) więcej nie zamierzam tego robić. Skoro w tym mieście problemem jest dla miejskich służb wyjechać do przycięcia chaszczy zasłaniających widok to co dopiero mówić o poważniejszych rzeczach. Oni i tak potem powiedzą, że żadnego zgłoszenia nie dostali.

    Tumiwisizm + Mamwszystkowdupizm + Przerzucanizm.

    35 8
  • ~Abisall 2020-11-25 08:49:48

    W świetle tego co w przepisach stoi to tak policjant jak i strażnik powinni teraz dostać od swoich zwierzchników ochrzan bo zamiast zawiadomić urząd gminy/straż leśną/ nadleśnictwo/ koło łowieckie to skierowali dzwoniących do jakiejś fundacji...
    A zapewne gdyby zwierzaczkiem miał się zająć pan myśliwy to pomoc byłaby w formie strzału z fuzji.

    30 7
  • ~elmo 2020-11-25 09:01:13

    Potwierdzam, Straż kieruje na Policję, Policja do Nadleśnictwa i tak w kółko. U moim budynku gospodarczym schowała się taka większa sarenka (a może mały jelonek - nie wiem, nie znam się...) Cały dzień (!!!) czekania na rozwiązanie sprawy, aż przyjechał ktoś z kryzysowego i ją zabrał.

    17 1
  • ~Terrorysta 2020-11-25 10:05:54

    Abisall żaden normalny myśliwy nie oddałby strzału łaski dla tej sarny przy ludziach postronnych żeby ukrócić jej cierpienie bo wtedy PedPetrol rozpętał by burzę w drugą stronę i przez tego typu organizacje wygląda to tak jak jest opisane w artykule.

    18 6
  • ~spirit-of-the-town 2020-11-25 10:12:05

    Służba Leśna w takich przypadkach bierze zwierzę, później dokupuje mięsa wieprzowego i wołowego, pekluje, mieli, robi dobrą kiełbasę, wędzi na wolnym ogniu. Takie realia. Jakkolwiek żal męczącego się zwierzęcia, nie jest ono jakimś wyjątkowo zagrożonym gatunkiem aby uruchamiać specjalne procedury. Takie życie

    27 10
  • ~lolol 2020-11-25 16:15:46

    ...wszyscy są bezkarni tylko ciebie szarego obywatela ukarać najprościej :/

    10 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Kto w głównej mierze ponosi odpowiedzialność za złą sytuację rybnickiego szpitala?






Oddanych głosów: 1559