zamknij

Wiadomości

„Dopalaczowy gang” przed sądem. Działał w Rybniku!

2020-01-10, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

To był dobrze zorganizowany gang, który prosperował też w Rybniku. Prokuratura w Gliwicach oskarżyła 31 osób o udział w grupie przestępczej, która handlowała dopalaczami. Jeden z punktów sprzedaży prowadzili też przy ul. Gliwickiej. Policja wpadła na trop przestępców w... Rybniku, po tym jak jeden z klientów „sklepu z upominkami” trafił do szpitala.

Reklama

Ten temat już dawno nie gościł na łamach naszego portalu. Mowa o dopalaczach, które nie tak dawno temu zbierały śmiertelne żniwo w Rybniku i regionie. Wystarczy wrócić do sierpnia 2015 roku, kiedy to zmarł 24-letni mieszkaniec naszego miasta. Wcześniej zażył dopalacze.

W sierpniu 2018 nastąpiła kolejna tragedia. Przed śmiercią 31-latek zdemolował mieszkanie i awanturował się z matką. W pewnej chwili przestał oddychać, mimo reanimacji zmarł.

Podobnych dramatycznych historii w Polsce jest znacznie więcej. Jedna z nich pomogła policjantom wpaść na trop prężnie działającej grupy przestępczej, która sprzedawała niebezpieczne specyfiki w kilku dużych polskich miastach. Ta historia wydarzyła się w Rybniku.

Po nitce do kłębka

Mundurowi wpadli na trop grupy w 2016 roku. Jak mówi nam Joanna Smorczewska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, w nocy z 11 na 12 lipca do szpitala w Rybniku trafił mężczyzna, który wcześniej zakupił środek służący do palenia.

- Pochodził on ze sklepu zlokalizowanego przy ul. Gliwickiej w Rybniku, funkcjonującego jako „sklep z upominkami”. Po jego zażyciu mężczyzna stracił przytomność. Podczas przyjęcia go do szpitala, miał ze sobą resztkę zakupionej substancji – wyjaśnia Joanna Smorczewska.

Opinia biegłych była jasna – analiza chemiczno-toksykologiczna wykazała, że w składzie dopalacza znajdował się syntetyczny kannabinoid. Był zakwalifikowany jako środek zastępczy w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Jego zażycie stanowiło zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego – dodaje rzecznik prokuratury.

Już 14 września 2016 do „sklepu z upominkami” zapukali przedstawiciele rybnickiego Sanepidu. Zabezpieczono wtedy szereg substancji o takich nazwach jak: „amulet sud dial”, „amulet karma”, „talisman thor hammer”, „talisman spin” czy „talisman cocolin”. Były przechowywane w woreczkach foliowych z angielskimi napisami.

Dwa dni później – 16 września do lokalu wkroczyła policja. Znaleźli 70 woreczków z dopalaczami, a pod ladą 40 kolejnych sztuk.

- Z badań wynikało, że były to środki zastępcze, których spożycie było groźne dla zdrowia i życia. Osoby sprzedające specyfiki – Łukasz C i Bartosz S. zostali oskarżeni o działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, handlu i praniu brudnych pieniędzy. Mieli świadomość, co sprzedają, wiedzieli, w jakim procederze brali udział – słyszymy od Joanny Smorczewskiej.

To był gang

Okazało się, że podobne placówki jak w Rybniku, działały też w innych dużych miastach jak: Kraków, Gliwice, Chorzów, Bytom, Jaworzno, Tarnów, Zakopane, Sosnowiec, Katowice i Bochnia. Co ciekawe, wszystkie te lokale znajdowały się na głównych ulicach w centrach miast.

Wszystkie te sklepy „spajał” Mikołaj C. pseudonim „Donald”, który pełnił rolę szefa. Zajmował się zarządzeniem, zbieraniem utargów, a także przeprowadzał szkolenia dla pracowników i zapewniał dostawy towaru.

- Była określona hierarchia w grupie. Jej członkowie posługiwali się pseudonimami, w lokalach zamontowano skrytki na tzw. dopalacze. Zamontowano kamery i inne zabezpieczenia jak np. elektronicznie otwierane drzwi. To sprzedawca decydował, kogo wpuścić do środka. Funkcjonował w grupie zakamuflowany sposób porozumiewania się między członkami. Ponadto pracownicy byli szkoleni z zakresu tego, co mają mówić podczas kontroli policji i jak mają reagować na zdarzenia – wyjaśnia Joanna Smorczewska.

Najczęściej pracownicy wykręcali się podczas kontroli tym, że sprzedają „towary kolekcjonerskie nie do spożycia, a że ktoś je spożywa, to nie ich wina”.

Ponadto jak ustaliła prokuratura, środki finansowe nie były ewidencjonowane. Nie było więc kas fiskalnych, a pieniądze przechodziły z rąk do rąk poza systemem fiskalnym.

---

Akt oskarżenia usłyszało w tej sprawie 31 osób. Wszystkim grozi do 15 lat więzienia. Część z nich przyznała się do winy. Proces będzie się toczył w Sądzie Okręgowym w Gliwicach, Wydział Zamiejscowy w Rybniku.

Oceń publikację: + 1 + 81 - 1 - 4

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~norton 2020-01-10 09:48:20

    Nieźle - 4 lata przygotowań do procesu.

    69 1
  • ~MArudzia 2020-01-10 16:20:40

    Najlepszy wyrok dla zatrzymanych:
    Proszę zażyć/spalić wszystkie środki zarekwirowane przy zatrzymanych w ciągu 24h, bez możliwości skorzystania z opieki medycznej.
    Pozdrawiam

    52 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Na czym Miasto Rybnik powinno oszczędzać?









Oddanych głosów: 2350