zamknij

Wiadomości

Człowiek z pasją o pracy w rybnickim SOR-ze: „oddaję maksymalnie całego siebie”

2017-10-29, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Jak sam żartuje z siebie, jego pasja zrodziła się z lenistwa. Zamiast lekcji, wybrał konkurs z pierwszej pomocy. Ta decyzja wypłynęła na całe jego życie. Dzisiaj Patryk Kaworek pracuje na rybnickim SOR-ze, zabezpiecza pod względem medycznym wiele imprez sportowych czy kulturalnych, a także przestrzega młodzież przed dopalaczami. Poznajcie dzisiaj historię rybniczanina, dla którego doba powinna mieć o wiele więcej godzin. 

Od „mechanika” do ratownika

Reklama

Pasja Patryka Kaworka zrodziła się w czasie, gdy uczęszczał do Zespołu Szkół Mechaniczno-Elektrycznych w Rybniku. Jak żartuje, swoją przyszłość z ratownictwem zaczął od lenistwa. – Zostałem zapytany, czy nie chciałbym iść na konkurs pierwszej pomocy. Do wyboru miałem lekcje albo konkurs. Wybór był oczywisty – śmieje się. Ku jego zdziwieniu, całkiem dobrze poradził sobie z pierwszą pomocą. Na tyle dobrze, że zaczął czytać książkę z tej dziedziny. – To mi się spodobało. Zostałem potem wybrany jako reprezentant szkoły na zawody międzyszkolne. Wraz z moją grupą zajęliśmy bodajże drugie miejsce. Pierwsze było zarezerwowane dla poza konkurencyjną medyczną drużyną harcerzy. Swoją przyszłość związałem z ratownictwem, zacząłem działać w różnych organizacjach, a dalszym kierunkiem edukacji okazał się rybnicki medyk – mówi nasz rozmówca.

W międzyczasie Patryk został wolontariuszem w WSS nr 3. Miło wspomina ten czas. – Bardzo wielu rzeczy tam się nauczyłem. Osoby pracujące w szpitalu dodatkowo mnie nakręcały, pokazywały jak działa placówka. Nie miałem wtedy uprawnień medycznych, nie mogłem więc ratować, ale za to pomagałem nosić sprzęt ratunkowy albo sprzątać karetki – wyjaśnia.

Dzisiaj bohater tego artykułu prowadzi z żoną swoją działalność – jest tam, gdzie jego pomoc medyczna może być na wagę złota, a więc podczas wydarzeń sportowych czy kulturalnych.

Patryk Kaworek podczas ćwiczeń/KMP Rybnik

Strażnik miejski i pracownik szpitala

Patryk Kaworek miał też epizod w rybnickiej straży miejskiej, gdzie pełnił funkcję dzielnicowego. Doskonale wie, jakie opinie krążą na temat SM w Rybniku. – Jeżeli chcesz kogoś hejtować, to najpierw go poznaj. Nikt nie lubi kogoś, kto karze, ale strażnicy robią wiele rzeczy, o których można nie mieć pojęcia. Wielu ludzi nie wie, że w straży miejskiej pracują też dzielnicowi, którzy robią kawał dobrej roboty poprzez np. likwidację dzikiego wysypiska czy ustalenie osoby wylewającej szambo. Czasami trafiają się też banalne sprawy jak błędne oznakowanie drogowe pozostawione przez budowlańców. Ktoś jednak musi się tym zająć i to uporządkować – wyjaśnia.

Nasz rozmówca zakończył jednak służbę w straży. W tym roku zaczął pracować w rybnickim szpitalu. Możemy go ujrzeć na SOR-ze, w części ratunkowej, zespole przyjęć albo nawet w punkcie informacyjnym. – Wiesz, że szpital nie ma w Rybniku dobrej prasy? Jakie jest wasze spojrzenie na ten trudny temat?  – pytamy go. – Tak naprawdę do naszego miasta przyjeżdżają ludzie z całego regionu. Weź pod uwagę, że zamknięta jest np. chirurgia dziecięca w Rydułtowach, w Gliwicach to samo. Nie da się obsłużyć wszystkich pacjentów na już. Wiele osób przychodzi na SOR, a tak naprawdę ich przypadki można rozwiązać już w poradni. Możecie wierzyć lub nie, oddaje maksymalnie całego siebie w tej pracy, cały personel który znam robi podobnie. To nie są ludzie z przypadku, kochają tą robotę. Mogą pracować gdzie chcą, ale zostają w Rybniku. Wszyscy starają się jak mogą, ale niestety czas jest nieubłagany. Też przeżywamy tragedie, to też nas boli gdy dojdzie do dramatu. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że medyk musi być odporny, a jest tylko człowiekiem – wyjaśnia.

„Ludzie mylą dopalacze z energetykiem”

Patryka Kaworka widziała niedawno młodzież. Brał on udział w prelekcjach dotyczących dopalaczy w ramach akcji „Weź, nie bierz”, zorganizowanej przez Fundację Piątka. – Poproszono mnie, by przeprowadzić prelekcje wraz z policjantem i terapeutą. Młodzi ludzie traktowali z początku temat jako formę żartu. Nie dziwię im się, sam jak chodziłem na tego typu pokazy to się nudziłem. Ale chwała reżyserowi spektaklu „Dopalacze. Siedem stopni donikąd” i fundacji, że pokazali tak realistyczny i świetny występ. Zrobił na mnie wrażenie. To było też widać po reakcji młodych ludzi, byli poruszeni. Zadawali naprawę poważne pytania, które ich nurtowały. Chcieli się czegoś dowiedzieć – wspomina nasz rozmówca.

Problem z dopalaczami w naszym mieście ciągle jest aktualny, zwłaszcza, że ludzie mylą je z tzw. energetykami. – Mówią: „aha dopalacz, czyli taki Red Bull albo Tiger”. Dużo młodzieży traktowało to, jak fun. Nie wiedzieli, w jakim stopniu dopalacze uszkadzają mózg. Młodzież po tych spektaklach otworzyła umysły. Jest pozytywny efekt, ale niewiedza nadal jest ogromna. Trzeba to jasno powiedzieć - dopalacz to narkotyk XXI wieku – mówi bez ogródek Patryk Kaworek.

Sam z resztą ma do czynienia na co dzień z ludźmi po dopalaczach. - Z doświadczenia mogę powiedzieć tak – są nieobliczalni. Nigdy nie można powiedzieć czy taki człowiek będzie „grzeczny”. Najczęściej pojawia się niesamowita agresja. Personel szpitala jest obrażany, szarpany, zdarzyły się przypadki kopnięcia ratownika czy pielęgniarki. Przy dopalaczach człowiek ma niesamowity poziom siły i nie czuje bólu. Tego nie da się opisać słowami, to nie jest przyjemny widok. Widziałem w swoim zawodzie wiele przypadków ludzi po narkotykach, ale dopalacze są najgorsze z możliwych. Jest w nich wszystko, od trutek na szczury po gazy bojowe, żeby tylko „dobrze szarpało”. Nawet jednorazowe zażycie uszkadza mózg – wyjaśnia.

Mieliście okazję zobaczyć bohatera naszego artykułu w akcji? Jeżeli nie, to szukajcie go podczas pokazów lub dużych imprez w naszym mieście i regionie.

Oceń publikację: + 1 + 101 - 1 - 18

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (5):
  • ~Lateks 2017-10-29 12:14:24

    Miałem okazję rozmawiać z tym panem gdy jeszcze pracował w SM.
    Cóż cieszę się że zamiast wykazywać się ilością wlepionych mandatów woli wykazywać się ilością udzielonej pomocy. Ehhh gdyby tacy ludzie pracowali w UM.

    42 13
  • ~portada 2017-10-29 22:37:52

    Ja go chyba (na 95%)spotkałam właśnie na SORze gdy byłam z rannym synkiem,nie zajmował sie nami bezpośrednio,ale zagadał do mojego synka,żeby dodać mu otuchy,i było to miłe,bo w świetle tego wszechobecnego pośpiechu i znieczulicy nawet mnie to zaskoczyło.No więc jeśli to on,to faktycznie chyba lubi swoją pracę,oby mu to nie przeszło...

    16 7
  • ~Anonimaleszczery 2017-10-30 00:10:29

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    7 15
  • ~Jula92 2017-10-30 05:24:07

    Anonimaleszczery - ktoś tu się próbuje promować na cudzych plecach? :)

    10 6
  • ~roger 2017-10-31 15:38:00

    Poznałem tego Pana w tym roku właśnie na SOR. Mega pozytywny człowiek. Wiele emanuje z niego pozytywnej energii. Nie wspomnę o tym jak rewelacyjnie robi zastrzyki. Takich jak ten Pan potrzeba nam dziś w zaludnionych poczekalniach. Jest stworzony wręcz do tego co na co dzień wykonuje. Jeśli czyta pozdrawiam Go serdecznie i życzę sukcesów.

    7 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Jak oceniasz budżet Rybnika na 2018 rok?




Oddanych głosów: 644