zamknij

Wiadomości

Człowiek z pasją: lalki są dla każdego

2017-05-27, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Jako kabareciarz rozśmieszał publiczność ze sceny. Teraz robi to samo, ale pomaga mu w tym 50 towarzyszy. Marek Żyła od zawsze uwielbiał lalki, sam je konstruuje, daje charakter i wystawia w teatrze. Robi to z myślą nie tylko o dzieciach, ale i dorosłych. Poznajcie historię człowieka o tej niezwykłej pasji.

Reklama

Wychowany na Ulicy Sezamkowej

Wielu z nas kojarzy go głównie z występów w kultowej grupie kabaretowej rodem z Rybnika - Noł Nejm. Dla przypomnienia, kabaret został rozwiązany w 2013 roku, po 16 latach występów scenicznych >> Koniec kabaretu Noł Nejm. Rozchodzą się po 16 latach<<

Dla Marka Żyły to nie był koniec kontaktów z publicznością. Oddał się pasji, która dojrzewała w nim od dzieciństwa. – Od dziecka uwielbiałem lalki. Miałem to szczęście, że jako dziecko oglądałem oryginalną Ulicę Sezamkową, Muppety czy Fraglesy. Wcześniej jeszcze był Pankracy i polskie programy z udziałem lalek. Podobało mi się to, w jaki sposób one się zachowują, co mówią, jak się ruszają – wspomina bohater dzisiejszego artykułu.

Wśród jego ulubieńców znalazł się Zwierzak z Muppetów grający na bębnach, czy Oskar Śmietnikowy z Ulicy Sezamkowej. – Zawsze te stwory mi się podobały. Były nieokrzesane, ale sympatyczne – dodaje.

Zamiłowanie do lalek u Marka Żyły wzrosło pod koniec działalności Noł Nejm. – Próbowałem nawet coś zrobić z nimi, ale nigdy nie spotkało się to z odzewem. Potem miałem okazję być na kilku warsztatach z polskimi i zagranicznymi lalkarzami. Ci drudzy zrobili na mnie największe wrażenie. Pokazali, że lalka przeznaczona jest nie tyle dla dziecka, co osoby dorosłej. To lalkarz tworzy swoje lalki i ustala zasady. Zacząłem kombinować, wiedziałem, że muszę coś z tym zrobić, choćby hobbystycznie – mówi Marek Żyła.

Lalka – aktor uniwersalny

Nasz rozmówca rozwija swoją pasję od ponad roku. Wiele w tym czasie się nauczył, wiele zostało jeszcze do nauki. – Dla mnie jest to fascynujący świat, gdzie ograniczenia może narzucić tylko człowiek. Wszystko jest bowiem w głowie lalkarza. Poniekąd łącze kabaret z teatrem lalek. Nie chcę robić rzeczy smutnych czy poważnych. Chcę dawać ludziom radość i śmiech – wyjaśnia.

I to się udaje, rybnicki lalkarz trafia zarówno do dzieci i ich rodziców. Ci w wielu przypadkach są na początku zdziwieni teatrem lalek lub uznają, że jest to rozrywka dla maluchów. Nastawienie zmienia się z czasem. – Dla dzieci lalka jest fajną zabawą. Z kolei jak dorośli zerkną na występ, to również zaczynają reagować emocjonalnie. Niektórzy wspominają też swoje dzieciństwo. Zdarza się też tak, że sami podchodzą do mnie po spektaklu i pytają, gdzie jeszcze będę grał – mówi Marek Żyła.

Są i tacy, którzy na występ rybnickiego lalkarza przemierzają dziesiątki kilometrów. - Nie tak dawno była premiera Rycerza Janka. Do Domu Kultury w Boguszowicach przyjechali widzowie z Krakowa. Mówili, że już wcześniej widzieli mój występ w skansenie w Chorzowie i chcieli zobaczyć premierę nowego spektaklu – dodaje.

W czym tkwi sekret lalek? Nasz rozmówca mówi wprost: są dla każdego. – Przecież Muppety były robione dla dorosłego widza, zachwycone nimi były też dzieci. To teatr ponadczasowy przy którym wspólnie się bawią rodzice i ich dzieci – zauważa.

„Mamo, ja walnę temu diabłu!”

W czasie naszej rozmowy Marek Żyła miał przy sobie dużą, wyglądającą na starą walizkę. Znalazło się w niej kilka własnoręcznie skonstruowanych lalek. Był proboszcz, diabeł, król, rycerze, a nawet zombie. – Do tej pory udało mi się zrobić około 50 lalek. Na początku eksperymentowałem ze wszystkim: gipsem, papierem, różnorakimi masami, samoutwardzalnymi glinami. Najbardziej fascynowały mnie jednak lalki drewniane, rzeźbione. Gdzieś mam w zamyśle lalki stworzone z samego materiału jak Muppety – wyjaśnia.

Dlaczego lalkarz upodobał sobie właśnie drewno? – Z tym materiałem jestem w stanie osiągnąć to co chcę. Kiedyś jedną lalkę rzeźbiłem, dłubałem i szyłem w 4 dni. Każda następna zajmowała mi już dwie doby. Jednakże była też i taka, którą konstruuje już któryś tydzień. Zawsze znajdzie się coś, co mi się w niej nie podoba – śmieje się Marek Żyła.

Potem lalka przechodzi „chrzest bojowy”. – Bardzo pomaga mi w tym córka, która lubi „dynamicznie” bawić się tym, co stworzyłem. Od razu wiem, co muszę w lalce poprawić – śmieje się dalej nasz rozmówca.

Wygląd to nie wszystko, ważne jest też to, aby aktor posiadał swoją osobowość. Bez niej lalkarz nie zainteresuje widza spektaklem. – Dodajmy do tego, że podczas występu może pojawić się jeszcze kilka lalek z równie rozbudowanym charakterem. Trzeba zapamiętać ich głosy, zachowanie, zabawne powiedzonka, a nawet akcenty z jakimi się wypowiadają. To nie jest z kolei takie łatwe przy dziecięcej publiczności, która lubi komentować wydarzenia na głos – dowiadujemy się od Marka Żyły.

Przykład? Postać diabła był na tyle przekonywująca, że rozjuszyła na spektaklu pewnego młodego człowieka. – „Mamo, ja walnę temu diabłu” – usłyszałem. Musiałem być przygotowany na to, że faktycznie chłopiec może coś zrobić „temu diabłu” – śmieje się lalkarz.

W takich sytuacjach Markowi Żyle przydaje się kabaretowa szkoła improwizowania, ale i zdolność do szybkiego wyłapywania reakcji ludzi. – W kabarecie jeżeli widz się nie śmieje, to oznacza, że coś jest nie tak ze skeczem i kabareciarzem. Podobnie jest w teatrze lalek – ważna jest interakcja – wyjaśnia.

Boom na teatr lalek?

Marek Żyła nie narzeka na nudę. Wraz ze swoim teatrem odwiedza różne miasta w Polsce. Praktycznie co tydzień jeździ też występy do Chorzowa, gdzie w skansenie posiada własną stodołę teatralną. – Odwiedzam z lalkami domy kultury, teatry, biblioteki, imprezy rodzinne, szkoły, przedszkola czy festyny – wymienia jednym tchem. Ostatnio zdarzają się nawet urodziny czy komunie.

Obecnie nasz rozmówca przygotowuje się do spektakli na festynach. – Będzie podobnie jak w teatrze wędrownym. Nie potrzebuje sceny, nagłośnienia, mogę wystąpić praktycznie wszędzie – dodaje.

Co ważne, lalki zaczynają zyskiwać na popularności w naszym kraju. Być może w niedalekiej przyszłości zaczniemy rywalizować na tym polu z Czechami, u których tego typu sztuka cieszy się szczególnym zainteresowaniem.

Mieliście okazję spotkać się z teatrem lalek Marka Żyły? Jakie macie wrażenia?

Oceń publikację: + 1 + 35 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy Miasto Rybnik powinno budować mieszkania komunalne?





Oddanych głosów: 912