zamknij

Wiadomości

Człowiek z pasją: artysta z Boguszowic, który przeżył przygodę w Forcie Boyard

2017-09-16, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Obieżyświat, artysta – muzyk, uczestnik takich programów jak „Szansa na sukces” czy „Ford Boyard” oraz przyjaciel Majki Jeżowskiej – tak w skrócie można opisać Damiana Maliszewskiego. Historia muzycznej pasji młodego rybniczanina jest jednak znaczenie dłuższa, o której nam dzisiaj opowiada.  

Reklama

Przygodę z muzyką rozpoczął dosyć wcześnie, bo już w wieku 8 lat. Jego pierwszy instrument był zaczątkiem występów przed wielotysięczną publicznością. Potem przyszły występy w telewizji, podróże po świecie i pierwsze single. Mimo tak napiętego grafiku w swoim kalendarzu Damian Maliszewski nie zapomniał o swoim rodzinnym mieście i Boguszowicach, które odwiedza od czasu do czasu.

Redakcja: jak zrodziła się Twoja pasja do muzyki, do śpiewania? Kiedy poczułeś, by wybrać drogę artysty?

Damian Maliszewski: nie mam pewności, czy tę drogę się wybiera. Odkąd pamiętam dźwięki, zapachy, czy obrazy odbierałem inaczej niż moi rówieśnicy i chyba jest tak, że z pewnymi cechami po prostu się rodzimy. Ktoś tam na górze, gdy stałem w kolejce po życie trzasnął pieczątką i powiedział „A Ty Maliszewski będziesz muzykiem” i jestem. Życie oczywiście weryfikuje, pomaga, bądź przeszkadza w rozwijaniu jakiegoś talentu. Ja mam to szczęście, że pochodzę z muzykalnych rodzin, tak ze strony mamy jak i taty. Ktoś grał na harmonijce ustnej, ktoś inny na akordeonie. Moi rodzice dosyć szybko kupili mi pierwszy keyboard, za co jestem im ogromnie wdzięczny.

Jak wyglądała ta droga? Jakie momenty w Twoim życiu były kluczowe w tworzeniu kariery?

Kluczowych momentów było kilka. Na pewno takim momentem mogę określić wieczór, gdy pod choinką zobaczyłem swój pierwszy instrument. Miałem wówczas 8 lat.

Kluczowy był pierwszy występ przed wielotysięczną publicznością w amfiteatrze w Boguszowicach, z moją, autorską piosenką. Miałem wtedy 11 lat.

Kolejny przełom to rok 2008, zakup najnowocześniejszego wtedy na rynku syntezatora i szereg kompozycji, które wylewały się ze mnie intensywnie. Złamane serce po utraconej miłości to najlepsza inspiracja do tworzenia (śmiech).

Wziąłem się w garść i w maju 2008 wystąpiłem w programie „Szansa na Sukces”. Poznałem Panią Elę Skrętkowską, producentkę programu i kochanego Pana Wojciecha Manna. W lipcu tego samego roku pojechałem do Francji przeżyć największą przygodę mojego życia „Fort Boyard”. Show telewizyjne nagrywane w zamczysku na Oceanie Atlantyckim. Wielu rybniczan pewnie świetnie pamięta francuską wersję programu emitowaną w telewizji ATV i na czeskim kanale.

Kolejny kluczowy moment, to 2009 rok i pewien październikowy wieczór. Siedziałem w salonie przed telewizorem w wynajmowanym mieszkaniu w Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej i pięć minut przed „Teleexpressem” w TVP1 wyemitowano materiał o zmarłym prof. Marku Edelmanie. Tłem do pożegnania była moja muzyka. Siedziałem na podłodze, patrzyłem, słuchałem i płakałem.

W roku 2011 w czerwcu zaśpiewałem słynne już „Alleluja” na ślubie mojej siostry. To wywróciło moje zawodowe życie do góry nogami. Zaczęły się występy, koncerty min. w Kanadzie. W tym samym roku znowu się zakochałem i znowu napisałem kilka piosenek, min. utwór „Pełnia”. Wyjdzie tej jesieni.

Przełomowe było wydanie singla „Niewinni niedoskonali” w 2012 roku, wizyta u Marka Sierockiego, Marek Niedźwiecki, który zagrał ten utwór w PR 3 Polskiego Radia.

Ostatni kluczowy moment jest teraz. Dużo się dzieje. Owoce wkrótce.

Niedawno wydałeś singiel, czy to oznacza, że masz przygotowany album? To pierwsze Twoje kroki w tworzeniu dyskografii? Opowiedz coś więcej na ten temat.

Nie, nie przygotowuję płyty. Posłuchałem bardziej doświadczonych kolegów i koleżanek z branży i odpuściłem. Dzisiaj nie opłaca się nagrywać płyt. Koszt samego nagrania albumu to około 70 tys zł, a gdzie promocja? Niewiele jest osób, które na to stać. Kiedyś album wydam, na pewno, ale dzisiaj celem nadrzędnym jest dla mnie w miarę regularne wydawanie singli, ich publikacja w środkach masowego przekazu i komunikacja z odbiorcami, fanami. Pewnie jakieś koncerty, choć ich nie lubię, bo umieram ze stresu. To znaczy, lubię, kocham, ale jak mam zagrać koncert, chudnę na zawołanie. Bardzo przeżywam każdy występ.

Tej jesieni wyjdzie utwór „Earth”, który skomponowałem wraz z Marcinem Kuczewskim. Utwór razem z teledyskiem jest hołdem dla Ziemi. Będzie to piękny i wzruszający obraz na światowym poziomie, który mam nadzieję zmieni nasze myślenie o przyrodzie. Jestem bardzo zbudowany, ponieważ do stworzenia tego filmu przyczyni się także Miasto Rybnik. Świadomość ekologiczna Prezydenta Kuczery i naszych urzędników jest ogromna, co mnie cieszy. Chwilę po filmowym „Earth” wyjdzie śpiewana „Pełnia”, ale tutaj nic nie zdradzę (śmiech).

Wychowywałeś się w Boguszowicach, jak wspominasz dzieciństwo?

Moje dzieciństwo w Boguszowicach przypadło na koniec lat 80-tych i początek 90-tych. Jak wspominam? Trudno jednoznacznie określić, że tylko dobrze, albo tylko źle. Życie nie jest czarno-białe. Pamiętam wiele pięknych momentów. Letnie wypady na basen, który zresztą już nie istnieje. Zabawę z dzieciakami na podwórku. Pyszne lody w „Gofrowym” Zapach osiedla. Wiosną pachniało bzem. Kluby, które robiliśmy z rówieśnikami w piwnicach. Moją szkołę "17stkę" i kilku wspaniałych pedagogów, min. Mariusza Wiśniewskiego. To on nauczył mnie  posługiwania się językiem polskim. Panią Annę Bujas, Panią Zenonę Szwałek, Panią Świdrak od historii, Panią Andrzejewską od biologii. Ech, wielu wspaniałych ludzi, którzy poświęcili swoje życie dla innych. Część z nich już niestety nie żyje.

Cudownie wspominam moich sąsiadów. Panią Iwonkę spod trójki, Panią Krysię, Ewę, Teresę i innych. Ludzie sobie wtedy bardzo pomagali, a to szklanka cukru, a to jajko. Dzisiaj relacje międzyludzkie niestety kuleją. Z sąsiadami z Boguszowic nadal mam dobry kontakt. Kilku jeszcze mieszka.

Jeśli chodzi o te mniej miłe wspomnienia. To był czas, kiedy w wielu rodzinach dochodziło do przemocy domowej. Zjawisko to było społecznie akceptowane, a ówczesna milicja nie wtrącała się w pożycie małżeńskie. Wiele kobiet było bezbronnych. Dzisiaj te dorosłe dzieci wychowane w przemocowych rodzinach mają poharatane dusze i nadają się tylko na porządne terapie.

Gdybyś zadał mi pytanie, czy chciałbym wrócić chociaż na chwilę do swojego dzieciństwa? Odpowiedź jest oczywista, tak, chętnie.

Przeniosłeś się i żyjesz w Warszawie. Czy życie w stolicy bardzo odbiega od życia w Rybniku?

Żyję trochę w Rybniku, trochę w Warszawie, choć ostatnio rzeczywiście częściej bywam w Warszawie. Często zostaję z kotami Majki Jeżowskiej Xabim Alonso i Tiną. Z Majką od lat się przyjaźnimy, mamy do siebie pełne zaufanie, więc gdy wyjeżdża w trasy koncertowe, zostawia swoje dwa największe skarby w moich rękach.

Różnica między Warszawą, a Rybnikiem jest spora. Życie w Stolicy jest szybkie, głośne i każdy jest gdzieś spóźniony. To nie jest miasto dla wrażliwych. Mnie wypompowało po 8 latach życia tutaj. Dało wiele możliwości zawodowych, towarzyskich, ale też czuję, że sporo wzięło. Po 8 latach wróciłem do Rybnika, który kocham, ale tam z kolei za spokojnie.

Wytrzymałem trochę i wyjechałem do USA. Mieszkałem w Nowym Jorku, Chicago i prawie pół roku na Key West na Florydzie. Kolega przed sekundą przysłał mi zdjęcia. Floryda jest doszczętnie zniszczona przez Huragan. Nie poznaję wyspy na której zostawiłem kawał swojego serca.

Po powrocie z USA w maju 2016 dzielę życie między Rybnikiem, a Warszawą. Ciągle w podróży po Polsce, Europie. Śpiewam, zwiedzam, realizuję marzenia. Szukam wciąż miłości i staram się pomagać ludziom. Czasem kosztem niepomagania sobie, ale taki już jestem. Kocham moją rybnicką publiczność. Przecież większość tych twarzy znam, kojarzę, pamiętam.

Dziękuję Ci za rozmowę.

Na koniec posłuchajcie utwór Hallelujah w wykonaniu Damiana Maliszewskiego:

Oceń publikację: + 1 + 108 - 1 - 32

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (7):
  • ~ 2017-09-16 13:21:07

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    24 9
  • ~brongolongo 2017-09-16 16:08:26

    Pięknie śpiewa.Gdyby tak zrobił taką niespodziankę jak swojej siostrze i zaśpiewał w kościele na weselu mojego syna weselu to bym się nie obraziła.Ale chyba finansowo nie stać mnie na to.Ale pozdrawiam go serdecznie.

    27 39
  • ~himall 2017-09-16 21:21:03

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    12 7
  • ~orient 2017-09-16 23:27:21

    Gość ma talent. Wystarczy posłuchać paru jego piosenek.

    25 24
  • ~Regincia Toś 2017-09-17 13:43:14

    GRATULACJE ŻYCZĘ DUŻO SZCZĘŚCIA PIĘKNIE ŚPIEWASZ ZNAJDZIESZ SWOJA MIŁOŚC TRZYMAM KCIUKI

    21 11
  • ~Iwona Krystyna Pawlovicz 2017-09-18 14:24:33

    Nie rozumiem tych minusów pod wpisami ~brongolongo i orienta . Czyżby bezinteresowna zawiść? Powinniśmy się cieszyć,że mamy w Rybniku takie talenty.

    12 5
  • ~puma1961pp 2017-10-08 22:58:14

    Fajnie ,że się udało spełnić swoje marzenia .Bardzo sympatyczny człowiek.Powodzenia.

    6 2

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Na czym Miasto Rybnik powinno oszczędzać?









Oddanych głosów: 2570