zamknij

Wiadomości

Bez limitów, „z myślą o Ukrainie”. Pierwsza po pandemii pielgrzymka rusza w środę (wywiad)

2022-07-28, Autor: Wioletta Klytta-Gańczorz

77. Pielgrzymka Rybnicka na Jasną Górę ma wystartować już za sześć dni. To pierwsza po dwóch latach pandemii, która odbyć się może w końcu na „normalnych” warunkach. Z jej głównym kierownikiem, ks. Pawłem Zielińskim, rozmawialiśmy o tegorocznych wyzwaniach pielgrzymkowych.

Reklama

Klytta-Gańczorz: To chyba jeden z najbardziej ulewnych dni w tym miesiącu, zacznijmy więc od pogody. Co przewidują prognozy na środę, 3 sierpnia?

ks. Zieliński: Akurat dziś, z okazji deszczu, który mamy na dworze, sprawdziłem prognozy pogody. Mamy jeszcze tydzień, więc wszystko może się zmienić, wiadomo. Najlepsza pogoda dla nas to ta „wymodlona”, więc na razie modlimy się o dobrą pogodę. Prognozom dajmy jeszcze czas.

W tym roku ruszacie w drogę już siedemdziesiąty siódmy raz. Pod jakim hasłem rusza tegoroczna pielgrzymka?

„Posłani w pokoju Chrystusa”. To hasło tegorocznego roku duszpasterskiego, ale też, z uwagi na sytuację na Ukrainie, chcemy szczególnie się w tym roku o ten pokój modlić. Dlatego to hasło tak bardzo tym razem akcentujemy, bo myślimy o tym, co dzieje się za naszą wschodnią granicą.

To już w takim razie kolejny rok, kiedy sytuacja na świecie w jakiś sposób oddziałuje na pielgrzymkę. Jak wyglądały ostatnie dwa lata pielgrzymowania, kiedy tego typu przedsięwzięcia uniemożliwiała pandemia?

W 2020 roku pielgrzymowaliśmy w piątkę – szło pięciu księży. Rok temu pielgrzymowało w sumie 300 osób, bo pandemia po raz kolejny przybrała na sile.

Jakim doświadczeniem było pielgrzymowanie w pięcioosobowej grupie?

W 2020 roku pielgrzymka była inna niż wszystkie. Bez tłumów, bez głośnych śpiewów. Z refleksją. Szedłem piechotą, a że jednak zawsze jadę samochodem, to to też fizycznie była dla mnie zmiana doświadczenia. Czułem jednak przede wszystkim duchowy ciężar tych kilku tysięcy pielgrzymów, których intencje niosłem na Jasną Górę. To było bardzo ciekawe przeżycie. Zawsze będę wiedzieć, że to była t a pielgrzymka – ta właśnie szczególna.

A rok 2021 – 300 osób, a więc kilkukrotnie razy mniej niż zazwyczaj. Jakim to było przeżyciem?

Podzieliliśmy się na dwie grupy po 150 osób – czerwoną i niebieską, zgodnie z kolorami chust. Zwykle mamy grupy numeryczne: 2, 2b, 3, 4, 4b i tak do ośmiu. A w 2021 roku znów było całkowicie inaczej, choć i to uważam za wartościowe doświadczenie. I właśnie rok temu pielgrzymowaliśmy w deszczu… Ale ponieważ było nas mniej, to i fakt, że padało jakoś mniej nam przeszkadzał. W większej grupie, zwłaszcza podczas mszy na świeżym powietrzu, deszcz jest dużo bardziej uciążliwy. A tak – mogliśmy odprawić mszę w jednym kościele. Pielgrzymi, którzy od lat chodzą na pielgrzymkę wspominają, że mieliśmy już i upały i ulewy, więc w tym roku też jesteśmy przygotowani na każdą pogodę.

W tym roku to już piąta pielgrzymka księdza jako kierownika. Czy z racji tej małej okrągłej rocznicy jakieś refleksje nad tym rybnickim pielgrzymowaniem się pojawiają?

Też to niedawno liczyłem – już pójdę piąty raz. Na podsumowania przyjdzie czas z pewnością po pielgrzymce, ale już teraz mam jakieś małe wnioski. To moja piąta pielgrzymka, ale rzeczywiście, każda z nich jest inna. Przy pierwszej wprowadzał mnie ksiądz Marek Bernacki, poprzedni kierownik, potem pielgrzymowaliśmy rok „normalnie”, później w piątkę, w kolejnym roku z trzystoma pielgrzymami… W tym roku mam nadzieję, że będzie po staremu – że dopisze nam i pogoda i pielgrzymi. Że będzie ich tysiące. To by mi wystarczyło.

Czy to oznacza, że spodziewacie się w tym roku tłumów stęsknionych za normalnym pielgrzymowaniem?

Na pewno przygotowujemy się do scenariusza bardzo przedpandemicznego. Kiedy rozmawiałem z siostrami o noclegach w Częstochowie, to powiedziały mi, że mają pełne obłożenie. Więc pielgrzymi wrócili. Chcielibyśmy, by pielgrzymi rybniccy też wrócili, ale tego nigdy nie wiemy, aż do ostatniej chwili. Są w mieście wieloletni pielgrzymi, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat nie wyobrażali sobie, że pielgrzymki może nie być. Mam nadzieję, że to właśnie oni w głównej mierze do nas wrócą. Co roku przybywa też nowych uczestników, bo też ich zawsze do pielgrzymowania zapraszamy. Ostatecznie oczekujemy więc powrotu doświadczonych pielgrzymów i pojawienia się nowych osób.

Scenariusz sprzed pandemii to 2-3 tysiące osób. Jest ksiądz w stanie oszacować, ilu pielgrzymów pojawi się pod bazyliką w tym roku?

Ostateczne liczby będziemy mogli podać na koniec – gdy ruszymy, bo zapisy trwają do ostatniej chwili. To, ile osób wyjdzie zobaczymy dopiero w środę o ósmej rano w bazylice. Nastawiamy się jednak na to, że wrócimy do tego, co było przed pandemią, jeżeli chodzi o frekwencję. Wracamy do 9 grup, z którymi wychodziliśmy w 2019 roku. Co najważniejsze: w tym roku liczbowo nie ma już ograniczeń. Wiele osób pyta o pielgrzymkę, więc jestem dobrej myśli. To też jest dowodem tego, że ta pielgrzymka żyje.

Więcej pielgrzymów, to też pewnie więcej przygotowań. Kiedy w tym roku rozpoczął ksiądz prace organizacyjne?

Dla mnie pielgrzymka rozpoczyna się koło lutego, kiedy trzeba pomyśleć o haśle i powoli zacząć zamawiać chusty. Im bliżej, tym pojawia się więcej rzeczy do załatwienia – opieka medyczna itd. W odróżnieniu od parafialnej pielgrzymki, gdzie jest jeden ksiądz i w miarę stała ekipa, tutaj największą trudnością jest to, że trudno powiedzieć, ile osób pójdzie. Trzeba być przygotowanym na tysiące, więc mamy już przygotowanych prawie 3000 chust. A wszystkie pozostałe sprawy pielgrzymkowe załatwiam tak naprawdę do ostatniej chwili. To jest normalne, ktoś to przecież musi zorganizować. Najważniejsze, że nie jestem sam w organizacji i za to jestem bardzo wdzięczny.

Skoro wszystko idzie zgodnie z planem, to chyba nie ma miejsca na niespodzianki organizacyjne. Wszystko, oprócz pogody, można przewidzieć?

Przewidywalna i stała jest jedynie trasa. Tyle wiemy na pewno – przez trzy dni idziemy przez diecezję gliwicką, gdzie wszyscy nas bardzo ciepło przyjmują. Pierwszy nocleg mamy w Gliwicach, potem – w Tarnowskich Górach, a ostatnią noc spędzamy w okolicy Lubszy, Psar i Babienicy. Noclegi w Częstochowie rezerwujemy sobie już wcześniej. Łącznie pokonujemy 115 km – pierwszego dnia 30 km, w kolejne dni nieco ponad dwadzieścia. A poza tym wiele innych rzeczy trudno przewidzieć. Głównie dlatego, że w tym roku nie wprowadzamy limitów, które wymusiła na nas pandemia i w końcu wracamy do tego, co było – do czasów nielimitowanych. Dlatego jesteśmy przygotowani na, można by rzec, nieograniczoną liczbę pielgrzymów. Ale i nieprzewidzianą liczbę pielgrzymów. Pójdziemy i zobaczymy.

___

Zapisy na pielgrzymkę trwają do ostatniej chwili. Swój udział można zgłaszać w bazylice św. Antoniego oraz w poszczególnych parafiach Rybnika i okolic. Zgłoszenia można dokonać też przez stronę pielgrzymka.rybnik.pl. Więcej o trasie pielgrzymki pisaliśmy w czerwcu. 

Oceń publikację: + 1 + 17 - 1 - 11

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Aro46 2022-07-29
    05:58:36

    2 13

    Uważajcie na swoje dzieci , LICHO nie śpi

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy "Okrąglaczek" w Rybniku to potrzebna miastu inwestycja?




Oddanych głosów: 425