zamknij

Wiadomości

Polacy ćwiczyli w słynnym klasztorze Shaolin. Pokazali rybniczanom co potrafią

2014-11-10, Autor: bf
Czy jest to możliwe, aby człowiek wyginał stalowy pręt za pomocą swojej krtani, a granitowe bloki „przecinał” ręką? Dla Mirosława Barszowskiego to nic trudnego – wystarczy hartować swoje ciało, medytować i uprawiać sztuki walki. Swoimi niecodziennymi zdolnościami zdziwił nawet mnichów z klasztoru Shaolin. W ubiegły czwartek spotkał się za to z mieszkańcami Niedobczyc.

Reklama

Jakie jeszcze tajemnice skrywa przed nami własne ciało i umysł? Czy dla człowieka istnieją w ogóle jakieś ustalone granice? Wszystko zależy od tego ile czasu poświęcamy codziennemu treningowi fizycznemu i umysłowemu. Mirosław Barszowski robi to już od dawna. Połączył ze sobą dwie pasje – sport oraz podróże i dzięki temu mógł 6-krotnie być w Chinach. Odwiedził również Irak, Bali, Indonezję czy Kanadę. Teraz zamierza wybierać się do Wietnamu.

Mirosław Barszowski ćwiczy sztuki walki od najmłodszych lat. - Urodziłem się w Bieszczadach. Potem, gdy byłem młodym chłopakiem przeprowadziłem się z rodziną na Śląsk. Od najmłodszych lat marzyłem o sztukach walki. Trenowałem jako samouk, następnie wędrowałem po klubach sztuk walki. Jako nastolatek podjąłem pracę by zarabiać pieniądze i wyjeżdżać na seminaria – mówił gość „Spotkania ze smokiem” w niedobczyckim domu kultury.

Marzenia stały się rzeczywistością, w 2001 roku Mirosław Barszowski założył Stowarzyszenie Dalekowschodnich Sztuk Walki „Tao”, pięć lat później trenował już reprezentację w wushu (chińskie sztuki walki charakteryzujące się bogactwem technik walki bronią białą oraz bez broni, za pomocą zadawania ciosów, kopnięć, dźwigni, rzutów i podcięć). Oprócz tego rozpoczął popularyzację kultury Dalekiego Wschodu poprzez zajęcia z kaligrafii i malarstwa chińskiego. Jego działalność została dostrzeżona i nagrodzona przez Ministra Sportu i Turystyki w 2008, 2010 i 2012 roku.

Mirosław Barszowski miał również szansę trenować ze swoimi uczniami pod okiem mnichów w słynnym klasztorze Shaolin. Jak udało się dostać do tego zamkniętego dla turystów miejsca? - Ta przygoda zaczęła się niesamowicie. Byliśmy w Chinach 2006 roku i dostaliśmy się na pokazy do klasztoru. Było tam kilka tysięcy zawodników. Na tych pokazach jeden z mnichów zginał włócznię na krtani i pytał się publiczności, czy ktoś potrafi powtórzyć jego wyczyn. Dodam, że wcześniej hartowałem swoje ciało. Wtedy mój kolega powiedział do mnie: „ty Mirek, przecież też potrafisz to robić. Popchnął mnie ku mnichowi, pot mnie oblał. Zgiąłem włócznię na krtani i nagle pojawiła się telewizja chińska i paparazzi. Tak się zaczęło – opowiadał zebranym miłośnik sztuk walki.

W jednej chwili grupa Polaków zaskarbiła sobie serca Chińczyków i to właśnie dokonanie Mirosława Barszowskiego ułatwiło im wejście do środka klasztoru Shaolin. Przy okazji zwiedzili spory kawałek tego egzotycznego dla nas państwa. - Chiny to jest taki kraj, że jak się raz do niego pojedzie, to chce się do niego wracać. To kraj, który różni się od nas zwyczajowo i kulturowo. Ma bardzo dużo walorów, które powinniśmy przelewać na swój grunt. Jako mądrzy ludzi powinniśmy jednak przesiewać pewne kwestie jak np. temat polityczny. Chcę powiedzieć, że dzięki sztukom walki można zwiedzić świat. Jeżeli się pragnie i dąży do celu, to wszystko da się zrealizować – wyjaśnił Mirosław Barszowski.

Gość DK w Niedobczycach opowiedział też co nieco o kuchni chińskiej, Zakazanym Mieście, Wielkim Murze Chińskim, skuterkach używanych praktycznie do wszystkiego mocnym i śmierdzącym alkoholu albo czystych ulicach. Na samym końcu pokazał widzom zdjęcia z pobytu w klasztorze Shaolin. – Droga to tego miejsca była usiana szkołami walki, ale żeby dostać się do Shaolin to już była bardziej skomplikowana sprawa – zdradził Barszowski.

Jego uczniowie tak zaangażowali się w treningi, że po kilku godzinach ledwo łapali oddech. – To nie jest tak, że wykonywali jakieś trudne ćwiczenia. Byli po prostu przyduszeni ogromem klasztoru, za bardzo chcieli pokazać na co ich stać, zamiast spokojnie trenować – wyjaśnił.

Tuż po spotkaniu, publiczność miała okazję zobaczyć w akcji adeptów sztuk walki w wushu, którzy zaprezentowali swoje umiejętności na macie. Z kolei Mirosław Barszowski zaginął trzy stalowe pręty nie korzystając nawet z rąk. Następnie przeciął gołą ręką granitowy słup, za co otrzymał gromkie brawa >>zdjęcia<<

Wartościowy artykuł? Cieszymy się! Jesteśmy niezależnym medium, a nasi dziennikarze codziennie starają się przedstawiać Ci rzetelne informacje. Jeśli doceniasz naszą pracę, możesz nas wesprzeć. WSPIERAJ NAS! »

Oceń publikację: + 1 + 12 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~ 2014-11-10 19:37:12

    Nareszcie jakaś konkretna, dobra informacja. Pan Mirosław jak widać, całkowicie sobie na to zasłużył. Jestem pod dużym wrażeniem. Pozdrawiam :) .

    8 0
  • ~ 2014-11-11 07:24:11

    Wystarczy wejsc do lepszego biura podrozy by znalezc oferte zwiedzenia klasztoru Szaolin.Cwiczenia z mnichami to już chyba inna sprawa.

    1 0
  • ~ 2014-11-11 08:11:28

    wybierzmy pana Mirosława na prezydenta RYBNIKA

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy potrafimy ze sobą rozmawiać mimo różnic w poglądach?




Oddanych głosów: 1498