zamknij

Biznes

Na reformie MEN tracą rodzice. Podręczniki szkolne są coraz droższe

2014-08-28, Autor: Bartłomiej Furmanowicz
Po tym jak Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpoczęło dystrybucję darmowego podręcznika dla uczniów I klas szkół podstawowych, swój sprzeciw wyrazili wydawcy. Chcąc nie chcąc podnieśli ceny podręczników dla starszych klas, za które zapłacą oczywiście rodzice.

Reklama

Wydawcy ratują się jak mogą

Od 1 września każdy pierwszoklasista chodzący do szkoły podstawowej będzie korzystał z jednego darmowego podręcznika – pomysł MEN pomimo kilku trudności udało się zrealizować. Dla rodziców dzieci rozpoczynających edukację, tego typu rozwiązanie stanowi ułatwienie, gorzej sytuacja wygląda ze strony wydawców oraz tych rodziców, których dzieci uczą się już w starszych klasach.

- Na tej reformie tracą najwięcej rodzice, ponieważ wydawnictwa chcąc nie chcąc przerzuciły koszty braku pierwszej klasy na ceny podręczników dla klasy drugiej i trzeciej. Zapłacimy za to my wszyscy – mówi Jan Grzonka, właściciel księgarni „Orbita” na rynku. Dla przykładu: ceny kompletów do klas starszych podniosły się o 10-15 procent, w niektórych przypadkach – 20 procent. - Przedział cenowy typowych podręczników (dla II i III klasy szkoły podstawowej) w tzw. „boxie” po rabacie kosztują w naszej księgarni od 220 do 247 złotych. Na szczęście podręczniki do religii utrzymują się od kilku lat w stałej kwocie, jednakże książki do języka angielskiego drożeją z roku na rok – dodaje Jan Grzonka zaznaczając, że zdania rodziców co do reformy MEN są podzielone.

Rodzice uczniów uczęszczających do IV-VI klasy zapłacą za nowe podręczniki od 300 do 450 złotych. Z kolei na gimnazjalistę wydamy nawet 300 - 500 zł.

Jak nie nowe, to używane

Sporym zainteresowaniem cieszą się nadal księgarnie i antykwariaty sprzedające używane podręczniki. – Najwięcej klientów przychodzi po książki do pierwszej klasy gimnazjum, ponieważ za rok pójdą one do kubła na śmieci. Wszystko z powodu zmiany reformy w oświacie, która ma nastąpić. Nikt nie chce przepłacać na nowe podręczniki, ponieważ potem ich nie sprzeda. Podobna sytuacja dotyczy klasy czwartej podstawówki i pierwszej klasy szkoły średniej – mówi Piotr Bugaj z antykwariatu „Wokulscy” przy ulicy Gliwickiej.

Ile zatem kosztują używane podręczniki? Nasz rozmówca nie podaje konkretnych kwot. - Bez względu na klasę, ładne i nowe podręczniki są za połowę ceny nowej sztuki, a stare i zniszczone – nawet poniżej tej połowy ceny – dodaje Piotr Bugaj.

Okazuje się, że licealiści najczęściej kupują używane książki do EDB (Edukacja Dla Bezpieczeństwa – zamiast Przystosowania Obronnego – przyp. aut.). - Przygotowują się do potencjalnej wojny z racji sytuacji na Ukrainie – żartuje nasz rozmówca. Poza tym, największą popularnością cieszą się używane podręczniki do języka polskiego, matematyki i języków obcych.

Na zdrowe i proste plecy – dobry tornister

Książki a przybory szkolne to dwie osobne kwestie. Najmłodsze dzieci korzystają często przecież z kredek i mazaków, starsi muszą mieć linijki, cyrkle, pióra czy długopisy. Paweł Polok, właściciel sklepu „Szkolak” wyjaśnia, że ceny wyprawek kształtują się w różnorodny sposób – szczególnie w zależności, czego szukają rodzice. - Mamy artykuły, które są tanie czy też w przystępnej cenie. Można taką wyprawkę nabyć stosunkowo niewielkim kosztem. Są natomiast też takie rzeczy pochodzące głównie z popularnych marek, których zakup wynosi nawet kilkaset złotych – wyjaśnia Paweł Polok.

Nasz rozmówca przestrzega rodziców, aby nie oszczędzali na najistotniejszym elemencie szkolnej wyprawki – tornistrze. - To rzecz bardzo ważna dla wszystkich uczniów, a szczególnie tych co wybierają się do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Kupując dobry tornister inwestujemy na kilka lat. W ten sposób nie ryzykujemy, że dziecko będzie miało w przyszłości krzywy kręgosłup, a niestety to się coraz częściej zdarza – dodaje.

Czy w tym przypadku da się określić, ile wydamy na artykuły szkolne? Paweł Polok nie podaje przedziału cenowego. - Wszystko zależy od potrzeb i wyboru marek poszczególnych artykułów. To działa podobnie jak w sklepie spożywczym: możemy wydać jedynie 50 złotych, ale równie dobrze 1500 zł – wyjaśnia nasz rozmówca.

Czy Waszym zdaniem reforma MEN była potrzebna? Ile zapłacicie w tym roku na wyprawkę swoich dzieci?

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (10):
  • ~Seviad 2014-08-28 18:30:02

    Zupełnie nie zgadzam się z przekazem artykułu, środowisko wydawnicze musi być ograniczone w swoich, nie boję się tego tak nazwać, machlojkach mających na celu żerowanie na rodzicach. Wydanie podręcznika dla klas pierwszy i docelowo kolejnych klas ukróci ten precedens. Wydawnictwa wydawały ciągle nowe wydania podręczników, zmieniając tylko układ stron, żeby nauczyciel nie mógł pracować normalnie z uczniami, bo znalezienie odpowiedniego fragmentu zajmuje w ten sposób za dużo czasu. W kolejnych wydaniach nie zmienia się nic z treści merytorycznej - wiem, bo wielokrotnie pisałam do wydawnictw, gdy znajdowałam rażący błąd merytoryczny - i za każdym razem jest to powielane w kolejnych edycjach. Ministerstwo podejmuje właściwe działania mające na celu przywrócenie równowagi.

    4 0
  • ~Gregorio 2014-08-28 21:45:10

    Taaak. Miesiąc w którym nie ma reklamy Orbity przy okazji jakiegoś artykułu - miesiącem straconym.
    Do " Seviad" - 1. Proponuję zapoznać się ze znaczeniem słowa - precedens 2. M E N wymuszało na wydawcach drukowanie nowych wydań podręczników poprzez wprowadzanie ciągłych zmian podstaw programowych, zmian w egzaminach gimnazjalnych czy w maturach. Zatwierdzenie przez M E N każdego nowego wydania ( numer dopuszczenia) kosztuje dane wydawnictwo sporą kwotę pieniędzy. W ten sposób M E N zarabia.

    8 0
  • ~RozeMari 2014-08-29 07:58:42

    Gregorio, to samo chciałam napisać. Z całym szacunkiem dla autora artykułu i pana Grzonki, są w mieście i inne księgarnie z profesjonalną i bardzo życzliwą obsługą i może dobrze by było czasami do nich "wdepnąć". Jakoś nikt nie wspomina o SOWIE, a ja osobiście bardzo ją sobie chwalę i uważam, że nie ma sobie równych choćby w zdobywaniu przeróżnych pozycji dla studenta literaturoznawstwa ;) Co do cen podręczników, jestem za wycofaniem większości ćwiczeń, płyt i dodatków do dodatków, które podbijają i cenę i wagę podręczników, które moje dziecko jest zmuszone dźwigać codziennie do szkoły. Czy Wasze dzieci wypełniają wszystkie strony w ćwiczeniach? Czy nie jest tak, że to ćwiczenie się robi, tamto omija... To musicie odrobić, tamtego nie musicie... Szkoła powinna mieć w swoim wyposażeniu klas tematycznych wszelkie potrzebne materiały i odciążyć plecy naszych dzieci i kieszenie rodziców ;)

    12 0
  • ~roy 2014-08-29 08:20:17

    Nie bądźcie snobami, używane podręczniki z secondhandu z księgarni (np. wspomniana Sowa) czy jarmarków też są git, przeciągnąłem tak praktycznie całe liceum i byłem w stanie za 100 PLN 5 podręczników ogarnąć, kto chce to może, kwestia nauczyciela czy przez globus gratis cała klasa nie będzie musiała nowych kupować ale dojrzały belfer wie co dobre i chyba nie zmieni dla gratisa sprawdzonego wydania bez wyraźnego powodu.

    11 0
  • ~bgm_cars 2014-08-29 20:57:42

    przypominam że to " doświadczony i rzetelny " Krząkała dokładnie ten ze zdjęcia powyżej wspierał reformę sześciolatków, chociażby podczas wizyty w Rybniku tej przechodniej partyjnej gwiazdy Rostkowskiej. Niebawem będzie okazja żeby mu podziękować za droższe podręczniki i sposób w jaki Platforma podobno Obywatelska ( sic) potraktowała obywatelski projekt zmian w ustawie dotyczącej sześciolatków. Ustawienie głosowania na ostatni dzień wakacji wskazuje jednoznacznie gdzie partia rządząca ma obywateli i jedyne co obywatel może w takiej sytuacji to pokazać owej partii gdzie ma jej kandydata na senatora.

    2 0
  • ~Jan R. 2014-08-29 21:30:43

    Ja zapewniam swoim krewnym dzieciom w wieku 5 lat laptopa.

    0 7
  • ~IS 2014-08-29 22:32:31

    Wydawnictwa i księgarze windują spore marże - wina Tuska... No bez jaj!

    2 0
  • ~Robin Tell 2014-09-04 19:19:42

    Moi rodzice i dziadkowie chodzili do szkoły z tabulką i rysikiem i wyrośli na porządnych ludzi, choć, niestety, nie konstruowali V2 czy np. Fw 190.

    1 0
  • ~superelektro 2014-09-05 08:07:20

    Robin Tell, jest dokładnie tak jak piszesz. Z tym że ci którzy dziś uważają się za autorytety w temacie szkolnictwa też się w taki sposób uczyli. Kiedy ja ( i wiekszość z tych którzy obecnie wspierają tę pseudoreformę i którzy jak widać nauczyli się ) zaczynałem naukę to miałem elementarz i 1 zeszyt. Na polskim uczylismy się z elementarza z jednej strony, i tam było " Ala ma kota, kot jest Ali " itp, a na matematyce odwracało się elementarz na drugą stronę i tam z kolei była prosta matematyka. Na takim elementarzu uczyły się pokolenia, bo był dobry. Jakoś ani mnie ani tym pseudoreformatołom ( celowa zmiana ) nie przeszkadzało to nauczyć się. A dziś jak widzę ile wnuki noszą do szkoły to coś mnie bierze. Czy to przypadkiem nie chodzi o to co JKM powtarza od lat wskazując na jednego z poprzednich ministrów oświaty który powiedział. " Musimy co najmniej trzykrotnie zwiększyć liczbę studentów choćbyśmy mieli pięciokrotnie obniżyć poziom kształcenia ". Tak to jakoś było. I to się dzieje na naszych oczach. Kiedy obecnym gimnazjalistom dano do rozwiązania zadania które rozwiązywali ich równieśnicy w pierwszym roku po reformie oświaty, to na bodaj że 32 bioracych udział w teście żaden nawet nie " dygnął ". O czym to świadczy ? Że reformujemy po to aby reformować i nabijać kieszeń wydawnictwom a nie po to aby podnieść poziom nauczania i zwiększyć jego skuteczność.

    2 0
  • ~superelektro 2014-09-05 08:11:19

    Kształcimy w miarę ineligentnych " roboli " którzy są zdolni do wykonania polecenia weź to i połóż tam, ale nie są nauczeni samodzielnego myślenia i mam wrażenie że o to właśnie chodzi. Na wspomnianym elementarzu wyuczyły się całe pokolenia. A obecnie każdy nauczyciel ma prawo zażyczyć sobie konkretnych książek. A że nie ma ? A co to jego obchodzi ? Mają być. W połowie roku zmienia się nauczyciel i życzy sobie innych książek. A Ty rodzicu płacz i płać. Efekt jest taki że dziewczyna kończąca zawodówkę, po 3 latach nauki języka obcego nie potrafi wydukać prostego zdania, gdyż w ciągu 3 lat nauki uczono ich 4 języków. To ma być reforma ? To są kpiny z reformy i nauczania.

    2 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Liderzy biznesu w regionie

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy to dobrze, że konferencja "Tęczowa zaraza - antychrześcijańska rewolucja w Polsce” nie odbyła się?




Oddanych głosów: 2658