zamknij

Wiadomości

Music & Water Festival: to był sukces czy klapa? Komentatorzy podzieleni

2016-08-31, Autor: Redakcja

Pierwsza edycja Music & Water Festival przeszła do historii. Nadszedł czas, by podsumować imprezę. Czy odniosła ona sukces, a może wręcz przeciwnie – okazała się klapą? O podsumowanie festiwalu pokusiło się 4 komentatorów. Was również zachęcamy do zabrania głosu w tym temacie!

Reklama

Music & Water Festival zapisał się w historii rybnickiej kultury. W minioną niedzielę na stadionie miejskim byliśmy świadkami potrójnego muzycznego uderzenia. Na początku zaśpiewała Natalia Nykiel, potem Dawid Podsiadło, a na sam koniec brytyjski zespół - Hurts. Tym razem w Rybniku słyszeliśmy wiele elektronicznych brzmień. 

Dzień wcześniej w sobotę, mieliśmy okazję zobaczyć na kąpielisku Ruda barwne iluminacje laserowe, a także posłuchać twórczości zespołu The Dumplings. Na zakończenie dla imprezowiczów czekała jeszcze Ibiza Project.

Jak zapamiętamy pierwszą edycję M&W Festival? Czy odniosła ona sukces, a może wręcz przeciwnie – okazała się klapą? Głos w tym temacie zabrało czterech komentatorów. Wy także piszcie w komentarzach jak oceniacie festiwal!

 

Bartłomiej Furmanowicz – redaktor prowadzący Rybnik.com.pl: miasto zrezygnowało z organizacji corocznego koncertu gwiazdy. W zamian otrzymaliśmy dwudniowy festiwal, który - pomimo krytycznych głosów – odniósł sukces. Wg nieoficjalnych danych na koncercie Nykiel-Podsiadło-Hurts bawiło się ponad 3,5 tys. osób. To całkiem dobry wynik - jak na debiut oczywiście. Weźmy pod uwagę, że idea Music & Water Festival została oficjalnie ogłoszona w połowie czerwca. Dziwić może jednak brak szeroko zakrojonej kampanii promocyjnej imprezy w postaci choćby billboardów rozsianych na terenie Polski. O koncercie Hurts wiedzieli zatem (pomijając nasz region) jedynie fani tego zespołu.

Najważniejszym czynnikiem, którym miał wpływ na frekwencję była pogoda. Już dawno nie cieszyliśmy się tak upalnym i słonecznym ostatnim weekendem wakacji. Organizatorzy mogą mówić więc o dużym szczęściu. Pytanie jednak, czy uśmiechnie się ono ponownie za rok? Pół żartem, pół serio: wizja opustoszałego kąpieliska w strugach deszczu idealnie wpisze się w nazwę i charakter festiwalu.

Moja ocena Music & Water Festival jest pozytywna. Dobór artystów do charakteru imprezy jak najbardziej trafiony, przyznam bez bicia oprócz Natalii Nykiel i Dawida Podsiadło nie znałem twórczości pozostałych gości. I dobrze! Już dawno nie byłem mile zaskoczonym tym, co usłyszałem. Tego właśnie brakowało – muzyki ze sporą dozą elektroniki, popu czy synth popu, która jest w stanie przyciągnąć fanów różnych gatunków muzycznych.

Do tej beczki miodu muszę jednak dołożyć łyżkę dziegciu. Wątpliwości związane są z organizacją, która momentami nie zadziałała tak jak trzeba. Przykład: zamknięta strefa dla mediów na koncercie The Dumplings. Ochrona nie wpuściła za barierki ani jednego fotografa czy operatora kamery tłumacząc… że przed sceną jest za mało miejsca. Wejść mogli tylko ci, którzy na plakietkach mieli nazwę „crew”. Niektórzy byli na tyle zażenowani sytuacją, że odpuścili sobie pstrykanie i filmowanie zespołu. Jak sięgam pamięcią jeszcze nie spotkałem się z taką sytuacją. Organizatorzy przeprosili za to co się stało, niesmak jednak pozostał.

Podsumowując: pierwszą edycję (zakładam, że będzie ich więcej) Music & Water Festival oceniam pozytywnie, Rybnik zaistniał w Polsce z nową formułą, która spodobała się artystom, a także napotkanym przez nas przypadkowym osobom. Tą formułę trzeba jednak jeszcze dopracować, a na wysoką frekwencję zapracować poprzez szeroko zakrojoną promocję.

Adrian Karpeta, dziennikarz, znawca rynku muzycznego w Polsce: artystyczny sukces, frekwencyjna klapa. Więcej ludzi bawi się co roku na majówce w Nędzy na przykład. Rybniczanie nie chcą kupować biletów na tzw. duże koncerty. Mam swoją teorię dlaczego tak się dzieje. Rybnik jest małym miastem. Każdy zainteresowany dużymi koncertami ma wśród swoich znajomych kogoś, kto mniej lub bardziej jest zaangażowany w przygotowanie tej imprezy. I każdy zainteresowany jest w stanie bilet po prostu sobie załatwić. Stawiam tezę, że na Music & Water Festival więcej biletów rozdano niż sprzedano. Prawdy pewnie nie poznamy. Czy da się z tym coś zrobić? Owszem, uszczelnić wypływ biletów, tak jak na przykład ma to miejsce na Ryjku. Tam nawet znajomości z Młodymi Panami nie pomogą. I dobrze.

Jeśli festiwal, ma być kontynuowany trzeba popracować nad szczegółami. Skandalem był informacyjny chaos, towarzyszący pierwszej edycji. Chociażby zamieszanie związane z kąpieliskiem Ruda. Przed festiwalem miasto zamieściło informację pod tytułem „Niedzielna Ruda tylko dla festiwalowiczów”, którą podchwyciły wszystkie lokalne portale. W miasto poszła informacja, że w ostatnią niedzielę wakacji, ciepłą i upalną, basen będzie zamknięty! W efekcie kąpielisko było zapełnione może w 1/3.

Byli jednak i tacy, którzy nic o festiwalu nie wiedzieli. I przyjechali na Rudę. Kiedy przy kasie dowiedzieli się, że mają zapłacić po 40 złotych od osoby dorosłej i po 19 zł za dziecko, odjeżdżali wkurzeni. A przecież wystarczyło podpromować temat – Ruda w niedzielę ciut droższa, ale z wszystkimi atrakcjami ośrodka Mirka Małka. Tego zabrakło.

Podobnie jak zabrakło wyobraźni w sobotni wieczór, kiedy na Rudzie odbywały się pokazy laserowe i koncert The Dumplings. Organizatorzy zamknęli cały parking przy kąpielisku, rezerwując go dla VIP-ów. Tyle że żadnego VIP-a nie było, a jeden, którego spotkaliśmy – prezydent Kuczera – przyjechał podobno na rowerze! W efekcie na parkingu stało kilka taksówek, a rybniczan zawracano. Musieli szukać po nocy innego miejsca do parkowania.

Może to szczegóły, ale to one zdecydują o tym, czy rybniczanie zaakceptują tę imprezę jak swoją.

Mirosław Górka – założyciel i lider T:RAF działający na terenie Niewiadomia i Niedobczyc: nowa formuła festiwalu przypadła mi do gustu. Postawiono głównie na młodych artystów z kraju nad Wisłą. To cieszy, bo w mojej ocenie, mamy niezwykle utalentowanych muzyków, a jedynie czego im brakuje, to promocji ze strony światowych rozgłośni radiowych  i kanałów telewizyjnych. Gwiazdą została brytyjska grupa Hurts – robiąca niesamowitą karierę od samego początku swojego istnienia. I mam wrażenie, bardziej rozpoznawalna poza granicami Polski…

W poprzednich edycjach na rybnickim owalu zagrali artyści, którzy lata świetności mają już za sobą (Bryan Adams, Rod Steward, Guns N’ Roses) lub są mocno rozpoznawalni wśród młodszych słuchaczy (Linkin Park, 30 Seconds to Mars), ale też sporo kosztuje ich sprowadzenie…

Inną kwestią jest, że w/w zespoły może sprowadzić każde miasto, które dysponuje zasobnym portfelem.

Dzisiaj konkurencja na muzycznej mapie Polski jest ogromna i znakomitym posunięciem ze strony Miasta Rybnika jest stworzenie nowej marki. Rybnik wodą stoi – zalew rybnicki, basen Ruda, rzeka Ruda, w herbie ryba, etc. Oczywiście, początki bywają trudne i wiedzą o tym doskonale włodarze z Bolkowa (Castle Party – na pierwszej edycji było 300 osób, dzisiaj to jeden z największych festiwali muzyki gotyckiej w Europie), z Mysłowic/Katowic (OFF festiwal), z Goniądza (Rock na Bagnie) czy też Wodzisławia Śląskiego (NMNZ - festiwal reggae).

Wracając do festiwalu. W tym roku poczułem powiem świeżości - ezoteryczna Natalia Nykiel (21 lat!), enigmatyczny Dawid Podsiadło (23 lata!) i finał w wykonaniu niezwykle utalentowanych i charyzmatycznych Brytyjczyków z Hurts! (Theo Hutchcraft – 30 lat, Adam Anderson – 32 lata).

Wszystko to podane w niebanalnej formie, ze znakomitymi instrumentalistami (szczególnie Olek Świerkot!) oraz mocno zaakcentowaną elektroniką.

Warto również odnotować fakt, że nie było obsunięć czasowych i wszyscy artyści wychodzili na scenę punktualnie. A przecież jeszcze niedawno (2012r.) rozkapryszony Axl Rose kazał na siebie czekać kilka godzin…

Wydaje mi się, że to właśnie dźwięki synthpop mogą w przyszłości stanowić o sile rybnickiego Music & Water Festiwal. Jest mnóstwo wykonawców z tego gatunku, którzy mają rzeszę fanów na całym świecie, a w Polsce pojawiają się sporadycznie. Wymienić tu należy chociażby VNV Nation, Covenant, Apoptygma Berzerk, Level 2.0, Zeromancer, DeVision. Tuzów gatunku wymieniać nie trzeba, bo każdy zna Depeche Mode, A-Ha, Pet Shop Boys, Erasure, Krafwerk czy Camouflage. I nie jest to moja list życzeń, ale obiektywne spojrzenia na mapę potrzeb i zasobów polskiego rynku koncertowego.

Arteks - użytkownik portalu Rybnik.com.pl, wieloletni komentator artykułów: idea połączenia muzyki z rekreacją jako Music Water Festiwal - bardzo atrakcyjna. Dzięki koncertowi można było też promować wśród przyjezdnych nasz bardzo udany kompleks Ruda. Dobór artystów - szczególnie dla młodszego pokolenia znakomity. I to głównie oni zapełnili zarówno Rudę jak i stadion. Ludziom bardzo podobały się koncerty w strefie "Water", niektórzy jednak kwestionowali ceny wstępu do tej strefy dla tych, którzy nie chcieli iść na koncert. Gdyby wstęp był tańszy, na strefie Water bawiłoby się jeszcze więcej osób.

Odnoszę też wrażenie, że w przeciwieństwie do poprzednich koncertów gwiazd, ta impreza była nastawiona głównie na mieszkańców Rybnika i Śląska. Nie była to impreza o znaczeniu ogólnopolskim bo zespół Hurts w tym roku koncertował już w Warszawie i Poznaniu. I to było od razu zauważalne na mieście - w centrum było bardzo mało "koncertowiczów", szczególnie jak się porówna z tym co działo się przed koncertami Marsów, Guns czy Linkin kiedy Rybnik był zalany przez tłumy fanów (nie tylko tych którzy przyjechali na koncert, ale również tych którzy koczowali wokół stadionu).

Firma Prestige robiła zdecydowanie lepszy marketing imprezom. Do minusów zaliczam również to, że organizatorzy "zapomnieli" zapewnić transport niezmotoryzowanym uczestnikom, a przecież nasz ZTZ nie kursuje tak jak w cywilizowanych miastach do 24.00.

Co opowiedzieli nam artyści i uczestnicy dwudniowej imprezy? Zapraszamy do obejrzenia poniższych materiałów filmowych: 

Jak oceniacie Music & Water Festival?







Oddanych głosów: 1586

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 5

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (11):
  • ~karanka111 2016-08-31 08:35:59

    Bardzo niska frekwencja! Słabo, słabo i jeszcze raz słabo. Totalna porażka informacyjna i organizacyjna. Na stadionie pusto - do 3 tysięcy ludzi maksymalnie, na Rudzie pusto - około 1 tysiąca max. Jak w całym festiwalu wzięło w sumie 5 tysięcy ludzi to było dużo (wraz z tymi, którzy bilety dostali za darmo, a takich było sporo). Na dniach miasta było więcej ludzi! Szkoda, że dobra kilkuletnia rybnicka tradycja organizowania koncertów międzynarodowych gwiazd została tak zmarnowana. Koszt imprezy w przeliczeniu na jej uczestnika z pewnością był dużo wyższy, niż na poprzednich koncertach. Porażka!

    36 6
  • ~AntyKrzakala 2016-08-31 09:04:14

    Porażka! Wiadomo było, że jak platformersi dojdą do władzy to wszystko zacznie się sypac. Pojęcia "toto" o niczym nie ma. Było kilka dobrych koncertów, więc PO musiało to zniszczyc. Praktycznie każdej dziedziny się to tyczy. Na szczęście w następnych wyborach nie mają żadnych szans i w tym jedyna nadzieja. Niech wracają do szkół, bo bycie nauczycielami to max ich możliwości. O zarządzaniu miastem pojęcie zerowe.

    20 31
  • ~ 2016-08-31 09:30:56

    Jaką korzyść odnoszą Rybniczanie, gdy mniejszość może bawić się kosztem większości? Mam na myśli sytuację z kąpieliskiem na Rudzie. Doszło do takiego absurdu, że w ostatnią niedzielę wakacji, w upalny dzień z naszego kąpieliska mogło skorzystać 1-2 tysiące ludzi (podawane są różne dane) niż np. 8-9 tys. osób, które by "zalały" basen przy normalnym jego funkcjonowaniu? Wystarczy zrobić prostą kalkulację, ile "na czysto" by się zarobiło, gdyby w niedzielę na kąpielisko przy normalnych cenach przyszło np. 8 tys. ludzi, a ile się "zarobiło" na imprezie z udziałem max. 2 tys. ludzi? Pamiętajmy, że w 2. przypadku trzeba było ponieść jeszcze dość duże koszty (nikt za darmo nie śpiewał itd.). Uważam, że w przypadku kąpieliska miasto Rybnik kompletnie się nie popisało i zadziałało bardziej na szkodę mieszkańców niż na ich korzyść. Aż strach pomyśleć, jaka frekwencja by była na kąpielisku, gdyby był to chłodny, deszczowy dzień. Nie zwalajmy na Rybniczan, że nie lubią się bawić. Nasi mieszkańcy uwielbiają się bawić, lecz mało kto lubi tandetę.

    32 3
  • ~polk 2016-08-31 09:37:08

    Porażka to po pierwsze nazwa tego festiwalu. Pisałem wcześniej, że mieszkamy w Polsce, mamy swój język a tu zamiast Festiwalu Muzyki i Wody mamy na siłę wciskaną angielszczyznę, by robić wrażenie "światowego festiwalu". Ciekaw jestem czy ktoś z pomysłodawców tej nazwy wypowie się dlaczego akurat Polska nazwa go parzyła i wybrał angielską?
    Po drugie to promocja tego wydarzenia.
    Znajomi mieszkający w powiecie i miastach ościennych bardzo mało na ten temat wiedzieli. Nie każdy czyta ten portal.

    Miało być wielkie wydarzenie a wyszło jak zwykle. Idea była dobra ale ktoś gdzieś się pogubił w tym co robi. Gdyby nie osoby z darmowymi biletami to byłaby całkowita klapa bo co to za koncert na dużym stadionie dla 2 tys osób.

    35 1
  • ~ 2016-08-31 10:05:59

    Co do samego koncertu na stadionie. Trzeba wiedzieć jedno - dużo biletów zostało rozdanych. Z róźnych źródeł mówi się o 1-1,5 tys. biletów, które rozdano za darmo. Jeśli to wszystko prawda, faktycznie kupionych zostało 2-2,5 tys. biletów na koncert. Moim zdaniem to tragedia frekwencyjna. Festiwal disco polo by przyciągnął o wiele więcej ludzi.

    Jeśli chcemy robić coś dla mieszkańców Rybnika i okolic, to weźmy przykład z małej Nędzy. Tam przez lata gmina Nędza inwestowała spore kwoty w festiwal majowy i bardzo dobrze na tym wychodziła. Impreza przyciągała zawsze tysiące ludzi i zabawa była "przednia". Oczywiście bilety nie były za darmo. W Nędzy zawsze dobrze dbano o dobór zespołów muzycznych. Za mniej niż 1 mln zł w ciągu 3-4 dni pojawiało się czasem kilka popularnych polskich zespołów, pojawiały się również zespoły z disco polo, biesiady śląskiej czy bardzo popularne kabarety. Nie brakowało również zagranicznych gwiazd - jak np. Modern Talking czy Boney M. Jak na małą Nędzę, to były to bardzo wielkie osiągnięcia.

    W związku z powyższym, wiedząc jak o wiele więcej mieszkańców mieszka w Rybniku i okolicach w porównaniu z Nędzą i okolicami, można uznać, że na tle Nędzy rybnicki festiwal wypadł słabo. Jeśli całym festiwalem w Rybniku było zaintererosowanych ok. 2% mieszkańców Rybnika oraz powiatu rybnickiego, to mamy do czynienia z czymś mało poważnym, czymś co mało co obchodziło zdecydowaną większość Rybniczan i okolicznych mieszkańców.

    Co do mieszkańców spoza naszego okręgu, to ich obecność na festiwalu musiała być znikoma. Promocja festiwalu czy też samego koncertu na stadionie w Rybniku kompletnie nie miała miejsca w Polsce. Co najwyżej do informacji o koncercie zespołu Hurts w Rybniku mogli dotrzeć fani zespołu Hurts (to była gwiazda koncertu).

    Jest również inna przyczyna niskiej frekwencji - ten sam zespół Hurts ostatnio miał koncert w Polsce dokładnie w ... marcu 2016 r. w Warszawie. Sama idea sprowadzania "gwiazdy" do Rybnika, która dopiero co miała koncert w Polsce i to w stolicy jest kompletnym absurdem. Mało, który fan w ciągu 5 miesięcy 2 razy uda się na koncert jego ulubionego zespołu. Związane jest to z różnymi powodami, choćby z kosztami, Z natury są to młodzi ludzie, których nie stać na 2 droższe koncerty w ciągu 5 miesięcy (do tego trzeba często doliczyć niemałe koszty dojazdów, ewentualnie noclegów). Co gorsza, gdy Hurts grał w marcu w Warszawie, nikt nie wiedział, że za parę miesięcy będą grali znowu w Rybniku. Fani z południa Polski pojechali do Warszawy, wielu z nich do Rybnika już z różnych względów nie przyjechało.

    Żeby było jeszcze ciekawiej, w lutym zespół Hurts miał również koncert w Poznaniu. Niestety koncert zespołu Hurts w Rybniku nie mógł stać się czymś medialnym. To nie wina samego zespołu, tylko faktu, że już w tym roku wcześniej w co najmniej 2 dużych polskich miastach ten zespół miał koncerty. W związku z tym zainteresowanie kolejnym - tym razem rybnickim - koncertem z oczywistych względów nie mógł spotkać się z zbyt dużym zainteresowaniem.

    26 3
  • ~orient 2016-08-31 11:07:46

    @siwy_rybnik ale przecież dni miast czy wiejskie festyny są darmo! Zrób festiwal Water Music za darmo to będzie 50 tys... ale też będą wszelkie konsekwencje tego bo przyjedzie gawiedź, kibolstwo i "kwiat prymitywu całego Śląska... O to zabiegasz? Chyba nie ten kierunek. Natomiast zgadzam się ogólnie, że promocja tej imprezy była słaba i obecna ekipa poniosła porażkę bo chcieli zrobić coś lepiej, a zrobili gorzej od ekipy Fudalego, Ryszki i Jarocha.

    14 8
  • ~ 2016-08-31 11:43:57

    @orient - czy Ty czytałeś to co ja napisałem? Jeśli TAK, proszę o zacytowanie fragmentu, gdzie ja piszę o dniach miasta czy festynach miejskich. Widocznie chcesz się doczepić czegoś co jest efektem Twojej wyobraźni, a nie tego co ja napisałem.

    Ja porównywałem festiwal i koncert w Rybniku do festiwali majowych w Nędzy + dodałem informację, że gwiazda koncertu (zespół Hurts) w tym roku już co najmniej 2 razy grał w Polsce.

    Wracając do Nędzy - ich koncertów majowych (1-3 maj). To nie FESTYM WIEJSKI. Tam KAŻDY MUSI ZAPŁACIĆ ZA BILET !!! Przykładowo w 2010 r. był tam zespół Modern Talking. Bawiło się w sumie ponad 5 tys. ludzi - jeden bilet na koncert kosztował 20 zł. Zgadnij ile gmina Nędza wydała kasy na całą majówkę (nie tylko Modern Talking)? Dokładnie .... z budżetu gminy Nędza przeznaczono na koncerty majowe w sumie 30 tys. zł. Reszta kasy pochodziła od sponsorów, było - ktoś ich pozyskał; były to kwoty wiele razy wyższe niż to co gmina Nędza zainwestowała.

    Podsumowując przykładową majówkę w Nędzy z 2010 r.:

    1) 1. maja - sprzedano 6 tys. biletów w cenie po 20 zł - gwiazdą tego dnia był Kabaret Młodych Panów;

    2) 2. maja - sprzedano 5 tys. biletów w cenie po 20 zł - gwiazdą wieczoru był Modern Talking; grali też inni, np. Kalwi&Remi.

    3) 3. maja - sprzedano 6 tys. biletów w cenie po 20 zł - gwiazdą był Paweł Kukiz z zespołem Piersi.; grali też inni.

    W Nędzy w sumie sprzedano 17 tys. biletów o wartości 20 zł. NIE BYŁO ROZDAWANIA DARMOWYCH BILETÓW - tak jak to miało miejsce w Rybniku. Porównując:

    1) Gmina Nędza wydała na festiwal majówkowy 30 tys. zł (reszta sponsorzy);

    2) Same wpływy z biletów wyniosły 340 tys. zł.

    Pytania:

    1) Ile wydało miasto Rybnik na festiwal?
    2) Ile kasy pozyskano od sponsorów?
    3) Ile zarobiono na samych biletach?

    19 1
  • ~ZbigMa 2016-08-31 12:39:52

    Ktoś, kto uważa, że Rudę trzeba promować to chyba nigdy nie widział naszego kąpieliska w słoneczny weekend. Przydałaby się raczej akcja zniechęcająca mieszkańców innych miejscowości do przyjeżdżania na Rudę do Rybnika, bo zazwyczaj jest tam zbyt tłoczno. Tak w ogóle to nie rozumiem po co nam jakiś festiwal. Mamy nasze dni Rybnika, inne muzyczne festiwale o sporej już tradycji i wystarczy. Nie musimy wydawać kolejnych milionów na koncerty wielkich gwiazd, w myśl zasady zastaw się, a postaw się. W mieście można by za te pieniądze zrobić tyle fajnych rzeczy, że aż żal o nich myśleć. Przykład pierwszy z brzegu - tor dla rolkowców, ryzyko żadne, sukces murowany i wielka frajda dla sporej grupy Rybniczan.

    14 2
  • ~AntyKrzakala 2016-08-31 19:30:57

    Powiedzmy sobie szczerze. Obecna tzw. władza to może organizowac co najwyżej dożynki w Rydułtowach. Niech Rybnika nam nie psują.

    11 6
  • ~Dador 2016-08-31 22:54:49

    Ja też bardzo like tych, co tak wszystko po english w naszej Poland nazywają. To ma być very international, a nie jakieś tam powiatowe.

    8 1
  • ~drozdaxxx 2016-08-31 23:16:42

    Na koncert Hurts chciałem jechać do Warszawy, szczęśliwie przyjechali do Rybnika i zagrali świetny koncert, ale...
    Kwestia pierwsza: ewidentnie widać, że festiwal był robiony "na szybko". Pewnie nigdy nie poznamy kosztorysu imprezy, ale gwarantuję, że nie była ona dochodowa, a koszty były ogromne. Na koncertach miasto może zarobić, trzeba tylko trochę czasu i pracy, no i przede wszystkim gwiazdy, która zbierze nie 3 a 13 tysięcy widzów.
    Kwestia druga: organizacja. Jak się tylko dowiedziałem o koncercie, to była informacja iż mają być 3 rodzaje biletów: bronze, silver i gold a płyta miała być podzielona na 3 części. Po przyjściu na teren imprezy okazało się, że mój bilet silver (trybuny) nie różni się niczym od bronze. Nikt nie sprawdzał kto siedzi na krzesełkach, a mając karnet silver nie mogłem stanąć bliżej niż ci co mieli karnet bronze. Generalnie przepłaciłem 10zł. Może to nie pieniądz, ale chodzi o fakt.
    Sam koncert oceniam bardzo pozytywnie, aczkolwiek podziwiam zespół, że był w stanie zagrać 3 koncerty w 3 różnych miejscach w ciągu 3 dni.

    Mam nadzieję, że w przyszłym roku Rybnik będzie w stanie ściągnąć na nasz stadion zespół, który go wypełni po brzegi :)

    7 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy w Rybniku powinien obowiązywać zakaz spalania węgla?




Oddanych głosów: 4128