zamknij

Wiadomości

Ludzie z pasją: chcą pokonać 2 tys. kilometrów przez pustynię… na rowerach!

2017-07-08, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Temperatury dochodzące do 50 stopni Celsjusza, ograniczone zapasy wody, brak jakiejkolwiek cywilizacji i kogoś, kto mógłby przyjść z pomocą. Wokół tylko piach – w takich warunkach rybniczanin – Marcin Węgrzyk wraz ze swoim pochodzącym z Radlina kuzynem Piotrkiem Łupińskim zamierzają pokonać na rowerze prawie 2 tys. kilometrów. Dlaczego? Bo to jest ich pasja. Już za miesiąc zmierzą się ze swoimi słabościami w gorącej Australii.

Reklama

Witamy w piekle

Przed nimi tylko kilku śmiałkom na rowerach udało się pokonać tą trasę. Nie ma się co dziwić, w środku australijskiej zimy nie spodziewajmy się deszczu. Bądźmy za to gotowi na niewyobrażalne dla nas temperatury dochodzące do 50 stopni Celsjusza. Mimo to Canning Stock Route w zachodnio-środkowej części Australii przyciąga śmiałków żądnych przygód. Najczęściej pokonują 2 tys. kilometrów samochodem z napędem na cztery koła. Rower to już zupełnie inna bajka.

Właśnie tym środkiem transportu pustynię chce pokonać Marcin Węgrzyk wraz ze swoim kuzynem. Wyruszamy z Polski 1 sierpnia, na szlaku pojawimy się 3 dni później – mówi rybniczanin. Swoją podróż rozpoczynają od miasteczka Halls Creek, jeżeli im się uda, to po mniej więcej 30 daniach powinni dotrzeć do aborygeńskiej osady Wiluna.

W tej części Australii nie ma czegoś takiego jak droga rowerowa. Chcesz przejechać Canning Stock Route na rowerze? Musisz wpasować się w koleiny po samochodach, mieć dużo siły i samozaparcia, a także mocny rower. Doznałeś kontuzji lub zepsuł ci się pojazd? Na środku pustyni nikt nie usłyszy twojego wołania. Jedni powiedzieliby, że są w piekle, drudzy – właśnie spełniają swoje największe marzenie. Marcin Węgrzyk należy do grona tych drugich osób.

900 wydm i 51 studni

Rybniczanin nie ma jakiegoś konkretnego celu. Wyprawę w głąb Australii traktuje jako wyzwanie, chęć przeżycia przygody. - Od dawna pociągał mnie ten kontynent, ten najpiękniejszy i dziewiczy teren Australii. Stwierdziłem, że muszę wyrwać się z cywilizacji, odciąć się od problemów i codziennej gonitwy. Nie ukrywam, że wyprawa wymaga przygotowania, wysiłku, a szanse niepowodzenia są spore – mówi Marcin Węgrzyk.

Na wspomniane niepowodzenie mogą przyczynić się czynniki, o których pisaliśmy powyżej. To nie wszystko. - Na trasie znajduje się około 900 wydm, ten piach cały czas się przesuwa. Tam nie ma wytyczonego szlaku, a każda droga do celu może być inna. Jedyną rzeczą wyznaczające drogę są ponad stuletnie studnie, lub to co z nich do dzisiejszych czasów pozostało. Jest ich 51, choć wody możemy spodziewać się w zaledwie kilku lub kilkunastu z nich – wyjaśnia nasz rozmówca.

Nietrafiona inwestycja sprzed 100 lat

Szlak jako taki powstał na początku XX wieku. Canning Stock Route oznacza drogę przepędu bydła Canninga. - Alfred Canning to gość, który wyznaczył szlak z czysto ekonomicznych pobudek. Wschodnie Kimberly jest znane z hodowli bydła, które było przepędzane w okolice Perth. Canning chcąc złamać monopol hodowców z Zachodniego Kimberly wymyślił, że ominie ich tereny i zrobi to przez pustynię, bo wg niego miało być taniej. Bydło przepędził, ale zupełnie mu się to nie opłaciło. Śmiertelność była zbyt duża i to pomimo wybudowania na całym szlaku studni w odległości jednego dnia marszu jedna od drugiej. Nie było to takie proste zajęcie, dlatego wziął w niewolę Aborygenów. Podobno karmił ich słonymi śledziami, a oni siłą rzeczy szukali wody – opowiada nam Marcin Węgrzyk.

Nic się nie zmieniło. Po kilku latach wyznaczony szlak poszedł w zapomnienie wraz ze studniami. Przypominano sobie o nim wraz z rozwojem motoryzacji i samochodów mogących przejechać przez pustynie. Z biegiem czasu powstały organizacje, które opiekują się szlakiem. Udało się odrestaurować kilka studni. - Będziemy bazować na tamtejszej wodzie, ale przygotowaliśmy specjalne filtry. Na rowerach jesteśmy w stanie wziąć 30-40 litrów, co starczy nam maksymalnie na 200 kilometrów drogi – wyjaśnia rybniczanin.

Rower jak dwukołowy czołg

By w ogóle myśleć o dotarciu do celu, potrzebny jest odpowiedni rower. Zapomnijcie o szosówce lub zwyczajnym „góralu”. Do tego typu wypraw wykorzystuje się fatbike – pojazd z niezwykle wytrzymałą ramą i szerokimi oponami. - Konstrukcja mojego roweru przystosowana jest do pokonywania piachu, w którym normalny jednoślad się zapada. W moim i kuzyna przypadku opony mają prawie 4 cale szerokości – dodaje nasz rozmówca.

Jazda na fatbike'u daje niezapomniane wrażenia. - Człowiek przyzwyczajony jest, że na trudnym terenie musi zeskoczyć z roweru, a mój dalej jedzie. Musi uwieźć mnie, 40 kg jedzenia i sprzętu oraz pociągnąć przyczepkę robioną specjalnie na naszą wyprawę. Nie jest zgrabny, ale za to porusza się jak czołg – słyszymy.

Jazda na takim rowerze wymaga jednak odpowiedniego przeszkolenia. Do tego dochodzi trening przed wysiłkiem. - Przygotowujemy się do wyprawy prawie 3 lata. Jedziemy do Australii bez wsparcia, nie zamierzamy korzystać też z pomocy innych ekip. Chcemy na końcu wyprawy powiedzieć, że zrobiliśmy coś sami – tłumaczy Marcin Węgrzyk. W ciągu 2,5 roku przejechał na jednośladzie 31 tys. kilometrów!

Rybniczanin oprócz niezbędnego sprzętu bierze ze sobą zeszyt i ołówek. Będzie prowadził dziennik, a po powrocie do Polski wszystko „przeleje” na swojego bloga. Powrót podróżników do Polski ma nastąpić 19 września.

Wartościowy artykuł? Cieszymy się! Jesteśmy niezależnym medium, a nasi dziennikarze codziennie starają się przedstawiać Ci rzetelne informacje. Jeśli doceniasz naszą pracę, możesz nas wesprzeć. WSPIERAJ NAS! »

Oceń publikację: + 1 + 56 - 1 - 13

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~ 2017-07-08 21:32:24

    noooo super ,a w Australii go ukąsi wąż albo go zje coś na śniadanie i będzie po imprezie ...

    12 28
  • ~Kwinto 2017-07-09 10:12:00

    Fajna przygoda te tereny to prawie jak jazda po marsie.
    Powodzenia!

    22 3
  • ~tommi 2017-07-09 20:09:06

    Marcin cały klub MKS LOK Rybnik życzy spokojnej i wyprawy.

    13 2

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy potrafimy ze sobą rozmawiać mimo różnic w poglądach?




Oddanych głosów: 1505