zamknij

Wiadomości

Bliźniacy zostali rozdzieleni po narodzinach, 68 lat później padli sobie w ramiona

2015-08-27, Autor: Bartłomiej Furmanowicz
Wydawać mogłoby się, że takie historie mają miejsce w filmach albo książkach – a jednak. Tuż po tym jak trafili do domu małego dziecka w Rybniku, Lucjan i Jerzy zostali rozdzieleni. Nie widzieli siebie przez ponad pół wieku! Teraz po 68 latach padli sobie w ramiona. Poznajcie niesamowitą historię braci bliźniaków.

Reklama

Góra z górą się nie zejdzie, ale człowiek z człowiekiem zawsze. To, co spotkało Lucjana Poznańskiego i George'a Skrzyneckiego można śmiało przenieść na ekrany kinowe lub napisać książkę. Obaj panowie mieli 68 lat temu jedno nazwisko: Jankowski. Bracia bliźniacy przyszli na świat w 1946 roku w Niemczech. Matką była Polka wywieziona w czasie wojny na roboty przymusowe. Po urodzeniu chłopców ciężko zachorowała i była przenoszona do różnych placówek medycznych. Chłopcy zostali więc wywiezieni pociągiem PCK z Niemiec. Los chciał, że trafili pod dach domu małego dziecka w Rybniku.

- Bracia przyjechali do naszego miasta w 1947 roku. W tamtych czasach nie zwracano uwagi na to, czy jest rodzeństwo, czy też nie – dzieci były rozdzielane – wyjaśnia Barbara Jakubiak, dyrektor Domu Dziecka w Rybniku. Jako niemowlęta trafili do różnych rodzin adopcyjnych. Lucjan pozostał w Polsce, a nowa rodzina Jerzego (George'a) wyemigrowała w latach 70. do Stanów Zjednoczonych.

Bracia przez wiele lat żyli w nieświadomości swojego pochodzenia. Jako pierwszy prawdę poznał George. - O bracie bliźniaku dowiedziałem się w wieku 17 lat. Od tego czasu zacząłem go szukać. Napisałem list do Czerwonego Krzyża, ale nie znaleźli wtedy o nim żadnych informacji – wspomina George Skrzynecki. Brat z Ameryki dowiedział się jednak o tym, że wiele lat temu jego biologiczna matka szukała go i bliźniaka. Świadom tego, że był adoptowany osiadł na stałe w USA. Zaprzestał dalszych poszukiwań.

Wszystko zmieniło się w lutym tego roku. - Zadzwonił do mnie amerykański PCK i poinformował, że znaleźli Lucjana Poznańskiego. Byłem zdziwiony, pytam: „kto to jest Lucjan Poznański?”. W odpowiedzi usłyszałem: „znaleźliśmy Twojego brata” - mówi nasz rozmówca.

Tym sposobem przechodzimy do historii pana Lucjana. Mężczyzna nie krył łez wzruszenia. - On pojechał do Sosnowca, a ja do Maćkowic (województwo podkarpackie), później chowałem się w Nysie, gdzie po 18 latach poszedłem do wojska. Potem wyjechałem do Warszawy i tam żyję do teraz. Być może jak szybciej wiedzielibyśmy o adopcji, to poszukiwania rozpoczęłyby się znacznie szybciej. To były jednak inne czasy, teraz mamy komputery. George szukał mnie 15 lat i nic z tego, powiedzieli mu, że nie żyję – opowiada Lucjan Poznański.

Nasz rozmówca o adopcji dowiedział się w wieku 19 lat. - Mama powiedziała przy stole, przy gościach: „synu, Ty jesteś adoptowany”. O bracie dowiedziałem się 1,5 roku temu, szukaliśmy go w Niemczech, ale bez skutku. W międzyczasie PCK wysłał informacje do Ameryki – dodaje.

W jaki sposób pan Lucjan dowiedział się o tym, że ma brata? - W lutym 2014 roku przyjechał do nas pan Lucjan z córką, był ciekawy, czy mamy jakieś dokumenty z lat przedwojennych i wojennych. Widział, że matka nie żyje, ale córka była bardzo ciekawa, czy ojciec miał rodzeństwo, jakie są korzenie rodziny. Namówiła ojca do przyjazdu. Znaleźliśmy dokumenty, dowiedzieliśmy się, że pan Lucjan ma brata bliźniaka. W październiku tego samego roku PCK odnalazł George'a – mówi Barbara Jakubiak.

Z kolei Izabela Czyńska z Polskiego Czerwonego Krzyża wyjaśnia, jak organizacja przyczyniła się do ponownego spotkania braci. - Pomagamy w łączeniu rodzin, które są rozdzielane w wyniku konfliktów zbrojnych czy klęsk żywiołowych. W związku z tym wpływają do nas zgłoszenia osób, które się wzajemnie szukają. W 2014 roku zgłosiła się do nas córka jednego z braci z prośbą o pomoc w poszukiwaniach. Prowadziliśmy takie działania już w latach 60. i 70. George dowiedział się wówczas, będąc już dorosłym mężczyzną, że był adoptowany, że miał brata bliźniaka, a jego mama mieszkała na terenie Niemiec. Wtedy udało nam się uzyskać jedynie informacje o śmierci matki. Kiedy wpłynęło nowe zgłoszenie, połączyliśmy ze sobą oba wątki – opowiada Izabela Czyńska.

Odszukanie brata w USA trwało kilka miesięcy. Następnym krokiem PCK było nawiązanie korespondencji między dwoma stronami, czyli zapytanie obu panów, czy chcą nawiązać kontakt. Potem wszystko potoczyło się już z górki – panowie Lucjan i George wysyłali do siebie listy, a także rozmawiali poprzez skype. W końcu podjęli decyzję – trzeba się spotkać!

>>Bliźniacy zostali rozdzieleni, 68 lat później padli sobie w ramiona<<

Bliźniacy padli sobie w ramiona w miniony poniedziałek na warszawskim Okęciu – nie widzieli siebie od 68 lat! - Pierwsze spotkanie było bardzo emocjonujące. Nadal nie mogę uwierzyć, że po latach rozłąki w końcu się spotkaliśmy. To jest jak Boże błogosławieństwo – wyznaje George Skrzynecki. - Nie mam słów, jestem przeszczęśliwy, że tak to się wszystko ułożyło. Ma taki sam charakter jak ja, idealnie do siebie pasujemy – dodaje pan Lucjan. Od tamtej chwili panowie w ogóle się nie rozstają. - To była naprawdę wzruszająca chwila. Były łzy i kwiaty. Panowie dopiero co się spotkali i myślę, że za parę dni jak opadną emocje, to będą mogli naprawdę się poznać. Będą mieli na to dużo czasu – dodaje Izabela Czyńska.

- W życiu człowiek by się nie spodziewał, że może coś takiego się zdarzyć. Mąż pojechał po jakieś dokumenty adopcyjne, w pewnej chwili dzwoni do mnie i mówi, że ma ważne wiadomości. Pojechała cała rodzina, okazało się, że ma brata. Był w szoku. Noc nieprzespana. Zaczęliśmy poszukiwanie brata. Jaki on wspaniały człowiek, dobry, ciepły i chętny do współpracy w kuchni. Lubi gotować, ma dużo cech męża. Zalazłam drugiego męża - te same słowa i gesty – śmiała się Małgorzata Poznańska, żona pana Lucjana.

Co ciekawe, panowie poznali kilka informacji o swoim ojcu – był amerykańskim wojskowym. Rodzina Jankowskich pochodziła z kolei z Chełma. Bracia mają teraz sporo czasu do nadrobienia. Wykonali już najważniejszy krok – wytworzyli tą jedyną w swoim rodzaju bliźniaczą więź, dzięki której mogą porozumiewać się bez słów niezależnie, jak potoczą się ich dalsze losy.

Oceń publikację: + 1 + 26 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Mirka 2015-08-28 12:50:24

    piękne ...

    12 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu Rybnik.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert Rybnik.com.pl

Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera Rybnik.com.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Czy lekcje religii powinny być finansowane przez Kościół Katolicki?




Oddanych głosów: 2170