Jakie najważniejsze zadania stoją przed nadleśnictwami, które są częścią wielkiej instytucji – Lasów Państwowych?
Zakres naszych zadań szczegółowo określa ustawa o lasach. W największym skrócie można powiedzieć, że spoczywa na nas obowiązek nadzoru nad lasami należącymi do skarbu państwa.
W strukturze każdego nadleśnictwa wyodrębniona jest straż leśna, która bezpośrednio czuwa nad bezpieczeństwem i porządkiem w lesie. Strażnicy leśni mają status służby mundurowej, mogą używać przymusu bezpośredniego i mają prawo do używania broni.
Drugim filarem naszej działalności jest gospodarka leśna. W naszym nadleśnictwie wycinamy 60-80 tysięcy m3 drewna rocznie. Zadaniem leśniczych jest wyznaczanie drzew do wycinki, ich pomiar, a następnie kontrola i sporządzenie dokumentacji prac leśnych i sprzedaży drewna. Mimo, że obecnie wspieramy się mocno elektroniką, to leśnicy mają sporo pracy. Ich dzień pracy najczęściej zaczyna się o świcie, a kończy się przed zmrokiem, kiedy z lasu wyjeżdżają ostatnie transporty drewna.
Kolejnym naszym zadaniem jest odnawianie lasu, czyli nasadzenie i pielęgnacja nowych drzew. Statystycznie, w danym rejonie lasu raz na 10 lat prowadzone są jakieś prace, czy to związane z wycinką, czy też z nasadzeniem lub pielęgnacją.
Jak pan widzi, praca leśnika jest złożona i niewiele ma wspólnego z stereotypem leśniczego, który chodzi sobie po lesie ze strzelbą założoną na ramieniu.
Jaki obszar zajmuje Nadleśnictwo Rybnik?
Zarządzamy ponad 20 000 hektarów lasów, które rozciągają na powierzchni ponad 100 000 hektarów gruntów usytuowanych od rejonu Jastrzębia, Wodzisławia przez Racibórz, Wodzisław, Rybnik, Żory, aż po Gliwice.
Ile osób pracuje w nadleśnictwie?
70 osób, z czego 50 stanowią pracownicy Służby Leśnej. Trzeba zaznaczyć jednak, że prace związane z gospodarką leśną wykonywane są na zasadzie świadczonych dla nas usług przez firmy zewnętrzne. Dlatego łączna liczna osób pracujących przy gospodarce leśnej to „armia” kilkuset pracowników.
Jakiego rodzaju interwencje musi najczęściej podejmować straż leśna?
Od zawsze głównym problemem były kradzieże. O dziwo, w ostatnich latach zjawisko to nie traci na sile, a jedynie ewoluuje. Ująłbym to tak: ubyło notorycznych złodziei, ale nie brakuje za to złodziei okolicznościowych, którzy wykorzystają każdą okazję, aby załadować do bagażnika niewielką ilość drewna.
Drugą grupę interwencji straży leśnej stanowią czynności związane z ochroną przeciwpożarową lasu. By chronić nasze lasy przed pożarami strażnicy muszą egzekwować m.in. zakaz wjazdu do lasu oraz używania otwartego ognia.
Wiele w mediach mówi się ostatnio o problemie kleszczy i wywoływanych przez nie chorobach. Czy to prawda, że leśniczy walczą o uznanie tych chorób jako zawodowych?
To rzeczywiście poważny problem. Ukąszenie kleszczy najczęściej jest przyczyną boreliozy i kleszczowego zapalenia opon mózgowych. Tylko pierwsza z tych chorób jest w rejestrze chorób zawodowych leśników.
Ilu leśników zapada na te choroby?
Kleszczowe zapalenie opon mózgowych jest stosunkowo rzadkie. Na boreliozę zapada zdecydowana większość leśników. W zasadzie borelioza jest nieuleczalna. W swojej karierze może spotkałem kilka osób, które prawie do końca się wyleczyły. W większości przypadków walka z chorobą sprowadza się do łagodzenia jej skutków. Raz do roku każdy leśnik przechodzi badania określające stopień zagrożenia. W razie zaawansowanego stadium choroby, pracownicy kierowani są do szpitala na kurację antybiotykową, która na jakiś czas wyhamowuje rozwój boreliozy.
Jakie są podstawowe objawy choroby?
Istotą boreliozy jest poważna ingerencja w układ nerwowy człowieka. Najczęstszymi objawami są bóle dużych stawów, czyli kolan, ramion, łokci. Oczywiście zdarzają się też poważniejsze schorzenia neurologiczne.
Czy to prawda, że w tym roku wysyp kleszczy jest szczególnie duży?
Myślę, że za wcześnie, aby to ocenić. Jedno jest pewne: rok rocznie wysyp kleszczy jest duży i stanowią one poważne zagrożenie.
Kleszcze to bez wątpienia największe zagrożenie zdrowia leśników. A czy pracownicy straży leśnej stykają się z innymi zagrożenia ze strony innych zwierząt, zwłaszcza ssaków?
Nie. W naszych lasach w zasadzie jedynym ssakiem, który może zaatakować jest raniony dzik, ale taka sytuacja nie dotyczy leśników, a myśliwych podczas polowań.
Jak ocenia pan świadomość i zachowania ekologiczne mieszkańców naszego regionu? Czy widać jakąś poprawę?
Miałem wrażenie, że w ostatnich latach, m.in. w związku z akcjami segregacji śmieci w niektórych gminach, sytuacja poprawiła się. Jednak to, co zobaczyliśmy w naszych lasach tej wiosny, zmusza mnie do weryfikacji tej oceny. Niestety, nie ma poprawy, nie wiem nawet czy nie jest gorzej. A może tegoroczne obrazki dzikich wysypisk wyjątkowo nas dotknęły, bo nie było śniegu, który w zeszłych latach skutecznie ukrywał przejawy ludzkiej głupoty?
Ewidentna poprawa w ostatnich dwóch dekadach dotyczy jednak czystości naszego powietrza. Wskaźniki po przemianie ustrojowej radykalnie się poprawiły. Czy tę pozytywną zmianę widać w naszych lasach?
Tak. Najprostszym wskaźnikiem jest stan sosny pospolitej. Stan igliwia można zbadać laboratoryjnie, ale również poprzez prostą obserwację. Otóż sosna może mieć jednocześnie do 6 garniturów igliwia. Kiedyś, w okresie kwaśnych deszczy w latach 80-tych nasze sosny miały 1 garnitur. Dziś mają już 3. O tym, że gleba jest mniej skażona siarką może też świadczyć na przykład powiększanie się areału borówki.
Unia Europejska wytyka Polsce, że przy realizacji projektów infrastrukturalnych niedostatecznie dba o interesy przyrody. Jak wygląda ta sprawa z pana punktu widzenia? Wszak na obszarze Nadleśnictwa Rybnik toczą się ogromne prace przy budowie autostrady A1...
Moim zdaniem nie jest tak źle. Prace na etapie projektowym i wykonawczym są z nami konsultowane. Na tyle na ile było to możliwe interesy przyrody zostały zabezpieczone m.in. poprzez wytyczenie korytarzy dla zwierząt. Generalnie budowa takich obiektów jak drogi to przedmiot konfliktu między tym, co dobre dla człowieka, a tym co w interesie przyrody.
Czy państwowe lasy będą prywatyzowane?
Nie, przynajmniej taka była deklaracja premiera Tuska. Porównywanie struktury własności naszych lasów do innych krajów Unii jest niemiarodajne, bo tam własność prywatna lasów kształtowała się przez dziesięciolecia. Ja szczególnie obawiam się żywiołowej prywatyzacji. Namiastkę tego mieliśmy w Polsce w latach 90-tych, kiedy na pewien czas spod kontroli wyłączone zostały lasy prywatne. Doszło wtedy na wschodzie kraju do zniszczenia wielu cennych drzewostanów.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Janusz Fidyk – urodził się w 1952 roku w Dąbrowie Górniczej. Absolwent Wydziału Leśnego Akademii Rolniczej w Krakowie (1977). Pracował w nadleśnictwach w Świerklańcu, Rudach Raciborskich (1984-2002). Od 2002 roku pełni funkcję nadleśniczego Nadleśnictwa Rybnik.
Mieszka w Rudach. Żonaty, dwójka dzieci. Hobby: praca w drewnie i muzyka. Najbardziej lubi słuchać klasyki rocka, a szczególnie takich zespołów jak: The Beatless, Led Zeppelin, Deep Purple, a z młodszej generacji Marka Knopflera.