Jak doszło do tego, że tak „egzotyczna” dyscyplina sportu jak baseball ma tak bogate tradycje w Rybniku?
Bardzo nie lubię takich sformułowań jak „egzotyczna dyscyplina”, bo zarówno w Rybniku, w Polsce, w Europie, jak i na świecie uprawiają ją rzesze ludzi. A skąd wziął się baseball w Rybniku? Przede wszystkim z tradycji palanta, który do lat 70-tych uprawiany był w Silesii Rybnik. Prezes związku palantowego – pan Przeliorz z Żor, w latach 60-tych nawiązał kontakty z Czechami, którzy uprawiali softball. I tak, przejęliśmy od Czechów zamiłowanie do tej dyscypliny. Ważnym momentem był w 1983 roku przyjazd drużyny holenderskiej, która promowała baseball w Europie Wschodniej. Od tego czasu w Polsce zaczęły się ligowe rozgrywki. Mało tego, do roku 2005 w Rybniku - Gotartowicach mieściła się siedziba Polskiego Związku Baseballu i Softballu.
Na popularyzację baseballa w ogóle wpłynął debiut tej dyscypliny na olimpiadzie w Barcelonie w 1992 roku. Teraz, niestety, baseball wypadł z programu olimpijskiego. Mam wrażenie, że zostaliśmy „przelobbowani” przez golf i rugby 7-osobowe.
Ile osób uprawia baseball i softball w Silesii Rybnik?
Softball uprawiamy tylko rekreacyjnie, głównie dlatego, aby przyciągnąć panie. Natomiast drużyny baseballowe prowadzimy od najniższej kategorii wiekowej (9 lat) do seniorów. W sumie są to 4 drużyny, w których łącznie gra 60-70 osób. Pod naszym patronatem działa też w Ligockiej Kuźni klub parafialny „Laura”.
Kiedy rozpocząłem w 2001 roku prezesowanie w klubie, postawiłem sobie na cel szkolenie młodzieży. Systemowa praca przyniosła efekt. W 2005 roku zdobyliśmy III miejsce w mistrzostwach Polski kadetów, następnego roku II miejsce, a w 2009 roku byliśmy najlepsi.
Czy ci zawodnicy pochodzą wyłącznie z Ligockiej Kuźni, Piasków i Gotartowic?
W większości tak, ale nie tylko, bo mamy adeptów baseballa z całego Rybnika.
Co należy zrobić, aby polubić i zrozumieć tę dyscyplinę sportu?
Przyjść na mecz i zobaczyć widowisko. Podczas meczów spiker relacjonuje sytuację na boisku, co ułatwia oglądanie spotkania ze zrozumieniem.
Co pana najbardziej „kręci” w baseballu?
Ktoś powiedział, że po szachach to pierwsza dyscyplina wymagająca myślenia. I chyba to połączenie myślenia ze sprawnością fizyczną jest najfajniejsze. Dla mnie intrygujące jest również to, że baseball jest jednocześnie grą zespołową i indywidualną. W czasie meczów mamy do czynienia z sytuacją, że jeden pałkarz staje naprzeciwko całej drużynie rywala i to od niego zależą wydarzenia na placu gry.
Na czym polega trening baseballistów?
Tak jak powiedziałem, dyscyplina wymaga wszechstronnych umiejętności. Trzeba ćwiczyć technikę, przede wszystkim rzucania, ale również szybkość i siłę.
Czy na polskich platformach cyfrowych można oglądać rozgrywki baseballa?
Tak, m.in. w telewizji włoskiej. Oczywiście najciekawsze i najbardziej elitarne są rozgrywki ligi amerykańskiej.
Czy obecność na meczu finałowym ligi amerykańskiej jest pana największym marzeniem?
O finale nawet nie marzę. Wystarczyłoby mi obejrzeć zwykły mecz ligowy. Sądzę, że dla mnie i wszystkich fanów baseballa w Rybniku to marzenie jest do spełnienia.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Jan Smołka – urodził się w 1954 roku w Rybniku. Absolwent wydziału górniczego Politechniki Śląskiej (1979). Przez rok pracował w górnictwie, przez 20 lat w firmie „Sygnały”. Później był sekretarzem generalnym Polskiego Związku Baseballu i Softballu. Od kilku lat jest kierownikiem działu handlowego firmy Energoport.
Od 2001 roku prezes KS Silesia Rybnik.
Mieszka w Rybniku. Rodzina: żonaty, czworo dzieci i dwójka wnucząt. Cały swój wolny czas poświęca swojej ukochanej dyscyplinie sportu, czasem dla relaksu gra w skata.