Co pan porabia po zakończeniu współpracy z I trenerem reprezentacji Andrejem Urlepem?
Jestem członkiem Zarządu Polskiego i Śląskiego Związku Koszykówki odpowiadającym za szkolenie młodzieżowe. Zawodowo jestem adiunktem w Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach.
Nie ciągnie pana na parkiet?
A no ciągnie, tym bardziej, iż przez ostatnie dwa lata sporo się nauczyłem współpracując z trenerem Urlopem, mając kontakt z najlepszą koszykówką europejską i amerykańską.. Póki co jednak planów związanych z pracą trenerską nie mam.
Kibiców koszykówki w Rybniku interesuje z pewnością czy podjąłby się pan pracy w MKKS?
Taka propozycja się nie pojawiła, więc nie ma tematu.
A jeśli pojawi się?
Każdą propozycję można rozważyć.
Porozmawiajmy o koszykówce w Rybniku, gdzie wiele się dzieje. Jak skomentuje pan wycofanie drużyny koszykarzy z rozgrywek play out?
Nie jestem w zarządzie klubu, więc nie znam szczegółowych przyczyn takiej decyzji. Wedle informacji medialnych bezpośrednią przyczyną wycofania drużyny były względy finansowe. Nieoficjalnie mówi się, że wynikają one z tego, iż pan prezydent Fudali odwrócił się od męskiej koszykówki koncentrując całą swoją uwagę na płci pięknej. Bez względu na wszystko, taką decyzję zarządu klubu należy ocenić krytycznie. Trzeba było dokończyć rozgrywki. Twierdzę, że sprawa wyniku play out z rezerwami Prokomu była otwarta, a oprócz tego zawsze po czymś takim pozostaje niesmak.
Prezes MKKS Krzysztof Fojcik w rozmowie z nami przyznał, że jeszcze przed rozpoczęciem sezonu przewidywał taką sytuację, mimo to, podjął ryzyko i zgłosił drużynę do rozgrywek. Czy to była słuszna decyzja?
Jeśli przyjąć założenie, że przed sezonem trzeba mieć zabezpieczony budżet na cały rok, to połowa drużyn nie przystąpiłaby do rozgrywek. Moim zdaniem, sytuacja rybnickiego klubu nie różniła się od innych w tym względzie. Z tego co wiem, to od początku było skromnie, ale w miarę stabilnie. W pewnym momencie to się skończyło.
Wiele dziwnych rzeczy działo się ostatnio w MKKS. Po awansie do I ligi walne zebranie nie udzieliło absolutorium prezes Joannie Sokołowskiej, pod której wodzą drużyna wywalczyła awans do I ligi. Nieoficjalnie mówi się o tym, że pani Sokołowska włożyła kij w mrowisko i zadarła ze środowiskiem trenerów. Jak postrzega pan tę dziwną sytuację?
Tu znów znam za mało szczegółów, by autorytatywnie się wypowiadać. Z tego co mi jednak wiadomo, pani Sokołowska skonfliktowana była nie tylko z trenerami, ale i z większością rybnickiego środowiska koszykarskiego. Sytuacja chyba dojrzała do tego, że zmiana władz klubu musiała nastąpić.
Wspomniany już prezes Fojcik, przy okazji wycofania zespołu z rozgrywek publicznie zaproponował, aby w Rybniku rozpocząć poważną dyskusję o tym, jakie dyscypliny sportu w Rybniku wspierać. Jego zdaniem, miasta nie stać na utrzymywanie kilku drużyn na zawodowym poziomie...
Pytanie jest o tyle zasadne, że samorządy mają więcej możliwości i „furtek”, aby wspierać sport wyczynowy. Wydaje mi się, że decyzja o tym, kogo i w jakim zakresie wspieramy, będzie zawsze polityczna. Poza tym nie bardzo umiem sobie wyobrazić, kto powinien wziąć udział w takiej publicznej debacie. Kluby? Kibice? Radni? Media? Bezwzględnie potrzebne są kryteria wydawania publicznych pieniędzy także w przypadku sportu wyczynowego. Jakie? Z pewnością popularność, zasięg, wartość organizacyjna oraz sportowa, możliwości promowania miasta, tradycje, perspektywy rozwojowe. Nie zmieni to faktu, że decyzje w tej sferze w dużym stopniu będą politycznymi.
No dobrze, ale ile powinno być takich dyscyplin, klubów, które są priorytetowe w polityce miasta? Dwa? Cztery? Sześć?
Tyle, ile potencjalnie może osiągnąć sukces, tyle na ile jest sponsorów. W naszych realiach tylko koncentracja środków i sił może przynieść sukces sportowy i marketingowy. Warto również śledzić efektywność wydawania środków. W sytuacji gdy nie są efektywnie wykorzystywane należy skierować je w inne miejsce.
Koszykarki Utex ROW Rybnik zajęły 7. miejsce w rozgrywkach ekstraklasy. O oczko wyżej, niż zakładały plany przed sezonem. Czy pana zdaniem to lokata, która rzeczywiście była w zasięgu rybniczanek?
W odpowiedzi na to pytanie muszę być konsekwentny. W trakcie trwania sezonu jednej z gazet powiedziałem, że ten zespół stać na „czwórkę”. Wyniki osiągane przez drużynę Utexu w początkowej i środkowej części sezonu uprawniały do takiego stwierdzenia. Porażki w ostatniej fazie rundy zasadniczej zepchnęły zespół na 6. miejsce i pogorszyły pozycję wyjściową przed drugą częścią rozgrywek. Doceniam warsztat trenera Maciejewskiego i umiejętności zawodniczek z Gorzowa - wydaje się, że potrafią one grać w koszykówkę. Z drugiej strony w rundzie zasadniczej Utex dość przekonywująco pokonał ten zespół w Rybniku. Dlatego byłem trochę zaskoczony wynikiem rywalizacji tych drużyn w play - off , to znaczy dwoma wysokimi porażkami w Gorzowie i w ostateczności 0-3 w pierwszej rundzie.
Co się mogło stać, że zespół nagle „stanął”?
Jestem trenerem i wiem, że to bardzo złożona materia. Koszykówka bardzo się zmieniła zwłaszcza w zakresie intensywności, która obecnie jest bardzo wysoka. Aby jej sprostać z jednej strony niezbędne jest perfekcyjne przygotowanie motoryczne, z drugiej zaś skończyły się czasy gdy podstawowi zawodnicy byli w stanie grać średnio przez 35 – 40 minut bez obniżenia poziomu efektywności. Obecnie, gracze przebywają w czasie meczu na parkiecie średnio 20-25 minut. Dlatego niezbędne wydaje się korzystanie niemal ze wszystkich zawodniczek, a sukcesy w całych rozgrywkach osiągają zespoły grające szerokim składem, zwłaszcza wtedy gdy grają dodatkowo mecze pucharowe. Pozwala to na odpowiednie rozłożenie sił kluczowych zawodniczek i właściwe ich przygotowanie do decydującej fazy ligi, bowiem dopiero w play off zaczyna się ta prawdziwa zabawa. Wygląda na to, że tego zabrakło drużynie z Rybnika i było przyczyną znacznej obniżki formy w końcówce sezonu. Optymalne przygotowanie zespołu do play off jest ogromną sztuką i nie zawsze się udaje.
Jak skomentuje pan przedwczesny wyjazd Amerykanek?
Tak samo jak wycofanie drużyny w przypadku koszykarzy. Sądzę, że kontrakty obejmują całe rozgrywek, a dla kibiców i sponsorów jest istotne czy ich ulubienice zajmą 5. czy 7. miejsce.
Czy w Rybniku można dalej inwestować w profesjonalną koszykówkę w sytuacji, kiedy nie ma hali z prawdziwego zdarzenia? Wszak nie zanosi się, aby w najbliższych 5-7 latach taki obiekt powstał...
O budowie hali mówi się w mieście od wielu lat. Zadaję sobie pytanie: jeśli na porządną halę stać takie miasta jak Dąbrowa Górnicza, czy Jaworzno, czemu nie stać Rybnika? Cóż, ja od siebie pragnę zachęcić decydentów do myślenia o hali, jako obiekcie wielofunkcyjnym, służącym nie tylko imprezom sportowym, ale również kulturalnym, czy biznesowym. Brak tego typu obiektu może na przykład uniemożliwić koszykarkom w przyszłości start w Eurolidze albo zmusi do rozgrywania meczy w innym mieście. Zresztą wzorem NBA także w Europie wprowadza się coraz większe wymagania dotyczące obiektów w jakich grają profesjonalne zespoły. Wcześniej czy później będzie to także dotyczyło naszych lig. Chodzi o to, aby liczni fani mogli zobaczyć mecz w bezpiecznych, w miarę komfortowych warunkach, a media nie miały najmniejszego problemu z przekazem informacji.
Jak duża powinna być taka hala?
Myślę, że hala na 5-6 tysięcy w zupełności by wystarczyła.
Odpowiada pan za szkolenie w PZKosz. Jaką receptę ma związek, aby przyciągnąć młodzież do uprawiania koszykówki. To jest problem, bo boom koszykarski związany z transmisjami w Polsce meczów NBA dawno minął...
To problem nie tylko koszykówki, ale sportu młodzieżowego w ogóle. W przeciwieństwie do minionych dekad młodzież ma wiele alternatyw i propozycji jeśli chodzi o spędzanie wolnego czasu. Wszyscy zauważamy to, że sport, jako forma spędzania wolnego czasu, bardzo często przegrywa z komputerem. Jak zachęcić młodzież do sportu? Po prostu trzeba zaoferować jej coś atrakcyjnego. Decydują cztery czynniki: ludzie, baza, pieniądze, media. Trzeba się przede wszystkim skupić na ludziach, to znaczy nauczycielach wychowania fizycznego i trenerach, bowiem od jakości ich pracy oraz zaangażowania zależy czy w danym środowisku będzie funkcjonował sport, a także jaka będzie jakość szkolenia. Musimy uruchamiać duże programy popularyzujące sport zwłaszcza na poziomie szkoły podstawowej, a nawet oczywiście z zachowaniem rozsądnych granic, wprowadzać programy pro sportowe do przedszkoli. Bez powszechności na dole nie będziemy mieli mistrzów na górze piramidy. Nie da się tego zrobić bez bazy, pieniędzy i mediów.
Opracowaliśmy ostatnio duży projekt popularyzacji koszykówki na poziomie szkolnym dla Katowic. Jeśli uda się go zrealizować to będzie to wielka sprawa i przetarcie pewnej drogi .
Na zakończenie bardziej osobiste pytania. W latach 90-tych ściśle współpracował pan z Mirosławem Orczykiem. Później panów drogi rozeszły się, a stosunki między wami są podobno chłodne. Dlaczego?
Nie powiedziałbym, że nasze stosunki są chłodne. O rozejściu się naszych dróg nie chciałbym mówić, bo to sprawy z przeszłości, o których nie warto wspominać. W moim przekonaniu w środowisku trenerskim zbyt mało jest dystansu do dokonań własnych i szacunku dla osiągnięć innych. Ludzie, którzy naprawdę robią wielkie rzeczy zwykle o nich nie lubią opowiadać, reklamują się same.
W 2006 roku mówiło się o panu w kontekście kandydowania w wyborach na prezydenta Rybnika z ramienia PiS. Jakie są teraz pana poglądy polityczne i czy temat pana kandydowania może wrócić za 2 lata?
Polityka ma to do siebie, że trzeba jej się całkowicie poświęcić, a ja na tym etapie świadomie wybrałem inną drogę. Czy kiedyś do tego wrócę? Nigdy nie można niczego wykluczyć.
A jak pan ocenia rozwój Rybnika i to co się tutaj dzieje w ostatnich latach?
Jak wspominałem brakuje mi w Rybniku hali sportowej z prawdziwego zdarzenia. Starając się jednak dokonać obiektywnej oceny, powołam się na opinie moich znajomych , którzy postrzegają Rybnik jako dynamicznie sie rozwijające się i nowoczesne miasto. Ja jestem skłonny pod tym się podpisać, bowiem choć sporo czasu spędzam poza to lubię tu mieszkać i trudno mi sobie wyobrazić wyprowadzkę na stałe.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Kazimierz Mikołajec – urodził się w 1962 roku w Knurowie. Doktor nauk o kulturze fizycznej, trener klasy mistrzowskiej. W latach 1992-97 był głównym trenerem RMKS Rybnik (wicemistrzostwo Polski w kategorii kadetek i juniorek, awans do ekstraklasy). W latach 1997-98 był drugim trenerem Bobrów Bytom (brązowy medal w ekstraklasie). W latach 1998 – 2000 prowadził Colorcap Rybnik ( 7. i 4. miejsce w ekstraklasie), 2001/02 – Qatar Sports Club (4. i 2. miejsce w ekstraklasie), a w 2003 roku Odrę Brzeg.
W swoim dorobku ma pracę z reprezentacjami Polski: w latach 1995-98 prowadził reprezentację Polski juniorek (7. miejsce w ME), a w latach 2005 – 2007 był drugim trenerem reprezentacji Polski seniorów.
Rodzina: żona Małgorzata, synowie: Kuba i Patryk. W wolnych chwilach uprawia żeglarstwo i jazdę na nartach.