czwartek, 9 lutego 2012      Apolonii, Eryki, Cyryla
    login :     hasło :
   zarejestruj się    nowe hasło
WIADOMOŚCI    |    KULTURA I ROZRYWKA    |    SPORT I REKREACJA    |    ORGANIZACJE POZARZĄDOWE    |    EDUKACJA    |    BIZNES    |    FOTOGALERIA
Jesteś tu :   Wywiady
Przed wysłaniem prosimy uważnie sprawdzić,czy email adresata został podany poprawnie.

Jeśli zawiera błedy (literowki, polskie znaki itp.), wiadomość nie dojdzie ...
Poleć znajomemu
 
Adresat (email):
Nadawca:
Treść wiadomości:
 
 
Wyślij
Młodzi szukają czegoś nowego
04 lutego 2010
 Lech Kowalski ( prawej)
Fot. Dominik Gajda

- Apeluję do wszystkich, aby przekazując 1% podatku dochodowego organizacji pozarządowej, swojego wyboru dokonywali świadomie. Miejmy na uwadze fakt, że organizacje działające blisko nas, nie mają środków na swoją reklamę i autopromocję


- mówi Lech Kowalski – prezes Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych.

 

Czy brak pieniędzy na bieżącą działalność to obecnie główny problem organizacji pozarządowych w naszym regionie i w ogóle?


Problem pieniędzy istnieje zawsze, jest bardzo ważny, ale nie jest jedynym. Na pewno bolączką wielu organizacji jest kłopot z określeniem misji i sprawne zarządzanie. Prawdą jednak jest, że bez pieniędzy niewiele można zrobić.


A czy zauważył Pan w ostatnich latach poprawę jakości zarządzania naszymi organizacjami? Czy nasze stowarzyszenia skuteczniej pozyskują fundusze zewnętrzne, nie tylko te unijne?


Na pewno. Widzę, że zaczynają przynosić efekty różne, liczne szkolenia, które również CRIS organizował. W tej chwili, nie ma już prężnie działającej organizacji, gdzie nie byłoby osoby przeszkolonej i umiejącej ubiegać się o fundusze zewnętrzne.


Czy zauważa Pan taką tendencję, że organizacje tradycyjne, takie jak kluby sportowe, koła gospodyń wiejskich, mają kłopoty kadrowe? Mam na myśli dopływ świeżej krwi i młodych ludzi, którzy chyba mniej garną się do społecznikowskiej pracy...


Myślę, że skoro te organizacje, mimo wszystko nadal funkcjonują, to nie jest tak źle. Jeśli zaś chodzi o młodych ludzi, to rzeczywiście widać, że szukają oni organizacji nowego typu, które są zarządzane jak firma non profit. Młodzież interesują bardziej organizacje, których marketing, PR bardziej przypomina funkcjonowanie firmy, niż stowarzyszenia w tradycyjnym rozumieniu.

Młodzi ludzie szukają zatrudnienia, etatu w organizacji pozarządowej a przez to stabilizacji życiowej. Niestety ngo-sy nie mogą stabilności zagwarantować. Jest to między innymi związane z krótkoterminowymi, najczęściej nie dłuższymi niż jeden rok, projektami, na które dostają finansowanie. To za mało żeby przyciągnąć młodych ludzi. III sektor powinien generować miejsca pracy, tak jak to jest na Zachodzie, a nie stwarzać poczucie braku stabilności życiowej czy tymczasowości.


Panaceum na wspomniane na początku kłopoty lokalnych stowarzyszeń miał być 1% z naszego podatku dochodowego. Jako CRIS wskazujecie jednak, że idea jednego procenta została wypaczona, bo większość tych pieniędzy zamiast iść do tych maluczkich, wędruje do potentatów, którzy mają środki na pieniądze w mediach. Co w tym złego, że ludzie przekazują swój 1% dla Fundacji Mimo Wszystko Anny Dymnej lub Fundacji Polsatu?


Nic złego. Problem w tym, że idea była inna. Po pierwsze, w założeniu ustawodawcy było, żeby z tytułu jednego procenta wspierać małe, lokalne organizacje, najbardziej potrzebujące finansowego wsparcia. Po drugie, chciałbym, aby jeśli ktoś przekazuje środki na rzecz ogólnopolskiej organizacji, to żeby robił to świadomie. Czy ściągnięcie z Internetu i wypełnienie formularza PIT, w którym narzucona jest nazwa organizacji, na którą przeznaczony zostanie nasz 1% to świadomy wybór? Mam wątpliwości. Takich wypaczeń i nieetycznych zachowań dużych organizacji jest, niestety, więcej. Na przykład, na etapie uchwalania ustawy nie było mowy o wspieraniu konkretnych osób czy instytucji (np. szkół), na których organizacje pożytku publicznego zbierają pieniądze z tytułu jednego procenta. Idea jednego procenta na pewno nie zakładała wyręczania służby zdrowia. Dlatego, korzystając z okazji, apeluję do wszystkich, aby swojego wyboru dokonywali świadomie i mieli na uwadze fakt, że organizacje działające blisko nas, nie mają środków na swoją reklamę i autopromocję.


Czy te wypaczenia trzeba zmienić poprzez nowelizację ustawy?


Niestety tak. Jest jeszcze inna ważna kwestia: samorządy lepiej, głośniej i skuteczniej winny promować organizacje ze swojego terenu. Miasta i gminy powinny uzmysłowić sobie, że na przykład zebrany dodatkowy milion złotych z tytułu jednego procenta może rozwiązać szereg problemów społecznych w danym miejscu.


Statystyki mówią, że 1% swojego podatku przeznacza ledwie 1/3 obywateli...


Tak. Biorąc jednak po uwagę kwoty wynikające z 1 procenta, to jest to więcej niż 1/3 bo około 2/3. Co to oznacza? To, że na przekazanie 1% decydują się głównie zamożniejsi obywatele. Być może ubożsi podatnicy wychodzą z założenia, że kwoty kilkudziesięciu złotych są niewiele warte. A to, jak wiadomo, błędne myślenie, bo grosz do grosza...


Kiedy półtorej roku temu rozmawiałem z Piotrem Masłowskim – dyrektorem zarządzającym CRIS-u, głównym tematem naszej rozmowy był – jego zdaniem - wadliwy system oceny i wyboru projektów w konkursach grantowych w Rybniku. Czy od tego czasu coś się zmieniło w naszym mieście?


Chyba niewiele. Głównym problemem jest brak przejrzystych kryteriów. Urząd miasta ogłaszając konkursy niejasno podaje kryteria oceny projektów, jak również nie ujawnia wyników oceny. Wnioskodawcy nie wiedzą więc co w zgłaszanym projekcie było dobre, a co złe, nie mogą porównać swojej oferty z ofertami innych organizacji, nie wiedzą co moją poprawić by uzyskać lepszą ocenę. Żeby to się zmieniło trzeba dokładnie określić kryteria oceny i wyboru projektów oraz stworzyć matrycę finansowania. Taką próbę w dziedzinie sportu podjęły ostatnio Żory. Tam zgodzono się, by w sporcie kwalifikowanym o przyznaniu dotacji i jej wysokości decydował osiągnięty wynik i poziom sportowy. Proste, prawda?


CRIS w środowisku organizacji pozarządowych słynie z tego, że głośno krytykuje rybnicki magistrat. Jednocześnie mocno współpracujecie z posłem Markiem Krząkałą. Czy nie obawia się pan tego, że będziecie postrzegani jako organizacja upolityczniona?


CRIS był, jest i będzie organizacją apolityczną. Jako organizacja powołana do pomocy i koordynacji działań organizacji pozarządowych, budowania społeczeństwa obywatelskiego, musimy w ważnych sprawach zabierać głos. Jednocześnie dementuję, że nasze stosunki z rybnickim samorządem są złe. Realizowaliśmy wspólnie wiele projektów i nadal jesteśmy otwarci na wszelkie ciekawe propozycje współpracy. Jeśli chodzi zaś o posła Krząkałę, to jest jedynym parlamentarzystą, który interesuje się sprawami organizacji pozarządowych. Zechciał m.in. brać udział w pracach parlamentarnego zespołu ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi. Dzięki niemu nasz głos na forum Sejmu jest lepiej słyszalny.


Budżet CRIS-u w większości składa się z pozyskanych grantów na realizację projektów. Jak obecnie wygląda sytuacja na „rynku” funduszy europejskich i innych? Czy udaje się wciąż pozyskiwać środki z zewnątrz?


Tak, ale konkurencja jest znacznie mocniejsza. Jest szereg programów, w których naszymi konkurentami są nie tylko inne organizacje pozarządowe, ale i samorządy czy podmioty gospodarcze. Wszyscy ubiegający się o środki są w tym coraz lepsi i nasz, również znakomity zespół, musi wspinać się na wyżyny swoich umiejętności, aby te pieniądze pozyskiwać.


Dziękuję za rozmowę.


Rozmawiał Wacław Wrana

 


Lech Kowalski – urodził się w 1958 roku w Iłowej. Absolwent Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach i Uniwersytetu Jagiellońskiego (psychologia), ukończył studia podyplomowe w AWFiS w Gdańsku uzyskując tytuł trenera klasy mistrzowskiej w piłce siatkowej. Po studiach pracował jako nauczyciel, później przez kilkanaście lat był wykładowcą w AWF w Katowicach.

Jeden z założycieli i prezes Centrum Rozwoju Inicjatyw Społecznych. Uczestnik programu Departamentu Stanu USA „International Visitor Program”. W latach 1990-98 radny miasta Rybnika i przewodniczący komisji sportu. Pełnił również funkcję wiceprzewodniczącego komisji ds. siatkówki plażowej w Polskim Związku Piłki Siatkowej.

Obecnie jest nauczycielem w klasach sportowych w Gimnazjum nr 2 w Rybniku. Jest także trenerem i dyrektorem zarządzającym TS Volley Rybnik. Mieszka w Rybniku, żonaty, trójka dzieci (syn i dwie córki). Hobby: sport, literatura, psychologia, filozofia i podróże.

Przed wysłaniem prosimy uważnie sprawdzić,czy email adresata został podany poprawnie.

Jeśli zawiera błedy (literowki, polskie znaki itp.), wiadomość nie dojdzie ...
Poleć znajomemu
 
Adresat (email):
Nadawca:
Treść wiadomości:
 
 
Wyślij


Znalazłeś błąd w artykule ? Poinformuj nas o nim.
Zgłoś błąd
 
Twój email:
Nadawca:
Treść zgłoszenia:
 
 
Wyślij
Głosy na tak: 0 Głosy na nie: 0

Podoba mi się!

Nie podoba mi się!

komentarzy: 0 | Dodaj komentarz

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE WYWIADY
NAJWYŻEJ OCENIANE WYWIADY
NAJCZĘŚCIEJ OGLĄDANE FILMY
 
Alert Rybnik.com.pl
Byłeś świadkiem zdarzenia? Masz informację z pierwszej ręki, zdjęcia lub film? Napisz do nas !
 
Bilety na koncert Guns N' Roses w Rybniku...
są tanie
nie są tanie, ale cena jest przystępna
są zbyt drogie
trudno powiedzieć
PREZENTUJEMY
© 2008 copyright - 44-200 Rybnik, Rynek 11, tel. (32) 42 37 551, fax. (32) 42 37 559, email: redakcja@rybnik.com.pl    |    redakcja    |    realizacja    |    napisz do nas    |    reklama w serwisie
Współpraca :
pogoda w Rybniku
-11°c