Jesteś jednym z założycieli Amatorskiej Grupy Kolarskiej Rybnik. Uprawiacie kolarstwo szosowe, które kiedyś było bardzo popularną dyscypliną, dziś chyba przegrywa konkurencję z bardziej widowiskowym kolarstwem górskim. Co was pociąga w kolarstwie szosowym?
To prawda, że kolarstwo szosowe straciło na popularności. Główną przyczyną wydają się problemy jakie organizatorzy wyścigów napotykają ze strony różnego rodzaju służb. Okazuje się jednak, że amatorów tego sportu nadal jest bardzo wielu. Kiedy założyliśmy AGK byłem zaskoczony ile osób indywidualnie jeździ w naszym regionie. Co nas kręci w tym sporcie? Prędkość i odległość. Jednego dnia można pokonać dystans 200 kilometrów, a osiągane prędkości na zjazdach dochodzą do 90 kilometrów na godzinę.
Na czym polega działalność amatorskiej grupy jaką tworzycie?
Jest to swojego rodzaju punkt zborny. Jak już mówiłem, bardzo wiele osób w naszym regionie jeździ indywidualnie i AGK jest dla nich szansą pojeżdżenia w grupie. To fantastyczna sprawa stworzyć nawet niewielki peleton i prowadzić na zmiany stawkę kolarzy. Nasza obecność na ulicach ma za zadanie promować tę dyscyplinę sportu. Jeździmy zawsze w jednolitych, teamowych strojach, z pewnością wielu rybnickich kierowców już nas zauważyło. Punktem kulminacyjnym naszej działalności w sezonie jest organizacja Tour de Rybnik.
Czy ta impreza ma szansę na stałe wpisać się w kalendarz ważnych imprez sportowych w mieście?
Myślę, że tak. Zbieramy doświadczenia i co roku staramy się, aby ten wyścig był lepszy.
Co jest największym kłopotem w uprawianiu kolarstwa szosowego?
Niestety, kierowcy na polskich drogach. Ludzie nie rozumieją, że tego sportu nie da się uprawiać poza głównymi drogami. W Rybniku kierowcy często na nas trąbią i pokazują, abyśmy zjechali na trasy rowerowe wiodące przez pobocza. Nie zdają sobie sprawy, że nasze rowery są przystosowane tylko do jazdy po szosie. Często kierowcy obrzucają nas niewybrednymi wyzwiskami. Co ciekawe, to charakterystyczne tylko dla polskich kierowców, bo kiedy jedziemy przez Czechy, nie dość, że nikt na nas nie trąbi, to jeszcze spotykamy się z dowodami sympatii. A jeśli już ktoś na nas w Czechach zatrąbi, to są to samochody z polskimi rejestracjami.
No właśnie, jak oceniasz jakość dróg w naszym regionie pod kątem uprawiania kolarstwa?
Jest tu wiele dobrych i ciekawych tras. Oczywiście sama nawierzchnia jezdni lepsza jest za południową granicą.
Czy macie trasę w okolicy pełniącą funkcję „ściany płaczu”, czyli miejsca gdzie trenujecie podjazdy?
Tak, mamy pętlę w Pszowskich Dołach w Pszowie, gdzie pętla ma około 13 kilometrów.
Jak często dochodzi do wypadków na szosie. Czy to sport bardziej wypadkowy niż MTB?
Chyba nie. Wypadki to rzadkość. Nie zmienia to faktu, że na drodze trzeba być bardzo uważnym.
Jakie są koszty uprawiania kolarstwa szosowego ile kosztuje rower?
Używaną „kolarkę” można kupić już od ok. 500 złotych. Nową „kolarkę” można nabyć za 2500 złotych. Profesjonalny rower to wydatek rzędu 10 000 - 20 000 złotych, a do jazdy na czas nawet do 30 000 złotych.
Na koniec chciałem zapytać o przyszłość kolarstwa w ogóle. O popularności tej dyscypliny decydują 3 duże europejskie wyścigi, a Tour de France zwłaszcza. W ostatnich latach cieniem na tych imprezach położyły się afery dopingowe. Czy doping nie zabije tej pięknej dyscypliny sportu?
Kolarstwo nie jest w tak złej formie, jak by się mogło wydawać. To prawda, że 3 wielkie wyścigi ciągną całe kolarstwo, ale my w Polsce nie zdajemy sobie sprawy jak wiele wyścigów odbywa się w krajach Europy Zachodniej. Tam, ten sport jest dużo bardziej popularny i żyje własnym życiem, niezależnie od afer dopingowych na samym szczycie. W Polsce, w celu popularyzacji kolarstwa brakuje nam spektakularnych sukcesów, na miarę Adama Małysza w skokach. Już teraz zauważyliśmy, że coś drgnęło, kiedy w kilku wyścigach z dobrej strony pokazali się Sylwester Szmyd i Marcin Sapa.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Robert Słupik – urodził się w 1985 roku w Rybniku. Absolwent II Liceum Ogólnokształcącego w Rybniku i fizjoterapii na Politechnice Opolskiej. W 2007 roku założył Amatorską Grupę Kolarską Rybnik, która od 2008 roku działa pod egidą Fundacji Elektrowni Rybnik.
Poza kolarstwem interesuje się fizjologią wysiłku i fizjoterapią, a także marketingiem i zarządzaniem w sporcie.