Red.: - Kiedy razem ze wspólnikami rozpoczynaliście 10 lat temu działalność gospodarczą, jak wówczas postrzegaliście przyszłość Internetu? Czuliście, że wkrótce nie da się bez Internetu żyć?
Grzegorz Goik: - Myślę, że już wtedy, każdy kto miał dostęp do Internetu, odczuwał jego nieograniczone możliwości, choć jego dostępność była ograniczona, a szybkie łącza były niesamowicie drogie. Przyznam jednak, że początki firmy Leon nie były związane z jakąś super wizją. Po prostu w gronie 4 chłopaków po studiach, znajomych jeszcze z liceum, szukaliśmy dobrego pomysłu na biznes. Dwóch z nas miało już za sobą doświadczenie w postaci amatorskich sieci – kupili jedno łącze i podzielili je na kilka mieszkań w bloku. Pomyśleliśmy, że w ten sposób można dostarczać Internet znacznie większej liczbie gospodarstw domowych. Co ciekawe, wszyscy wtedy wieszczyli, że w starciu z gigantami w tej branży nie mamy szans. „Na Zachodzie nie ma takich lokalnych operatorów, więc w Polsce też to nie wyjdzie” - słyszeliśmy wówczas. A tymczasem firma zaczęła pączkować i dziś w konkurencji z „wielkimi telekomami” radzimy sobie chyba całkiem nieźle.
- Ilu w tej chwili odbiorców korzysta z Internetu dostarczanego przez Leona?
- Podobnie jak konkurencja, utrzymujemy tę informację w tajemnicy. Mogę natomiast powiedzieć, że nie liczymy ich już w setkach, a tysiącach.
- Czy w tej chwili waszą konkurencją są mali, lokalni operatorzy, czy duże firmy telekomunikacyjne?
- Przede wszystkim duże firmy na czele z naszym „wiodącym” operatorem. Poważną konkurencją stają się również „kablówki”, które prócz telewizji zaczynają oferować Internet. Ważnym graczem na rynku są sieci telefonii komórkowej. Tak szeroka oferta na rynku świadczy o tym, że nie mamy już do czynienia z tzw. wykluczeniem cyfrowym.
- No właśnie, kiedyś Rybnik był szczególnym miastem, jeśli chodzi o dostęp do Internetu. Czy teraz dostępność do Internetu we wszystkich miastach i regionach jest podobna?
- Generalnie tak. Miejsca, gdzie nie jest oferowane żadne połączenie z siecią należą do absolutnych wyjątków i w tej chwili Rybnik nie różni się specjalnie od innych miast. Natomiast to, o czym pan mówi, było przez długi czas ciekawym zjawiskiem. Kiedy zaczynaliśmy budować naszą sieć, Rybnik był chyba jednym z czołowych miast w Polsce, jeśli chodzi o dostępność Internetu. Takim nieobiektywnym odniesieniem była lista miast na czacie Onetu, gdzie rybniczanie byli w krajowej czołówce.
- W waszej palecie usług jest już IPTV. Czy ta nowa generacja telewizji rzeczywiście będzie rewolucyjna?
- Myślę, że tak, ale trzeba na to trochę czasu. Projekt telewizji na życzenie jest póki co projektem pilotażowym, ale widzę przed nim przyszłość. Sądzę, że większości z nas już łatwo wyobrazić sobie, że siadając przed telewizorem wybieramy nie to, co oferuje nam telewizja, ale to co chcemy oglądać i że z perspektywy domowego telewizora mamy dostęp nie do setek, ale do tysięcy filmów.
- Miasto przymierza się do budowy sieci Internetu szerokopasmowego. Są zapowiedzi, że również tacy operatorzy jak Leon, skorzystają na tej inwestycji.
- W teorii tak powinno być. Znamy jednak za mało konkretów tego projektu. Sprawa natomiast nie jest oczywista, bo już teraz w mieście istnieje kanalizacja teletechniczna, którą budowano na potrzeby monitoringu, a jak dotąd nikt niczego nam nie zaoferował.
- A jak w ogóle prowadzi się wam biznes w Rybniku?
- Jeśli ma pan na myśli relacje z samorządem, to nasze pomysły zawsze spotykały się z dobrym przyjęciem prezydenta. Po tych spotkaniach tematy były przekazywane do poszczególnych wydziałów urzędu miasta i tam, niestety, większość spraw się rozmywała.
- Jak się Panu podoba rozwój Rybnika, miasta, w którym pan nie tylko pracuje, ale i mieszka?
- Bardzo mi się podoba. Fenomen Rybnika polega na tym, że nie jest miastem ani za dużym, ani za małym. Jest na tyle duże, że można tu znaleźć ciekawą pracę, a jednocześnie na tyle małe, że wygodnie się tu mieszka.
- Jaki jest pana zdaniem strategiczny problem do rozwiązania w Rybniku?
- Nie powiem nic odkrywczego: ruch drogowy. Potrzebne są inwestycje drogowe, które ułatwią poruszanie się po mieście.
- A jakie są plany na przyszłość firmy Leon?
- Chcemy stać się operatorem regionalnym. Ale to nie wszystko. Zależy nam na tym, abyśmy byli postrzegani nie tylko jako dostawca Internetu, ale operator telekomunikacyjny, a nawet operator telewizyjny. Wiemy, że jest to możliwe, bo już teraz udało nam się przełamać pewne bariery mentalne. Mam na myśli fakt, że dla wielu rybniczan staliśmy się na tyle wiarygodnym partnerem, że przenoszą do nas telefon stacjonarny, którym jest takim symbolem dużego zaufania. Wierzę, że w przypadku telewizji będzie podobnie.
- Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Wacław Wrana
Grzegorz Goik – urodził się w 1976 roku w Jastrzębiu Zdroju. Menadżer - absolwent zarządzania i marketingu. Pracę zawodową rozpoczynał jako sprzedawca w sklepie z artykułami RTV i AGD. W 2001 roku razem z 3 kolegami rozpoczął działalność gospodarczą. Od początku pełni funkcję prezesa firmy Leon.
Mieszka w Rybniku. Rodzina: żonaty, dwóch synów w wieku 10 i 6 lat.
W wolnym czasie uprawia z synami sztuki walki.