W meczu z drużyną z Krasiejowa piłkarze Jana Furlepy urządzili sobie prawdziwy festiwal strzelecki. Rozpoczął go GrzegorzDzięgielowski w 24. minucie. Kolejne trafienia padły po przerwie. Zaraz po zmianie stron sytuację sam na sam z bramkarzem gości wykorzystał Konrad Cieślak. Kilkanaście minut później rzut karny na gola zamienił Jarosław Wieczorek. Przy wysokim prowadzeniu trener Furlepa dał szansę zmiennikom. Najlepiej wykorzystał ją Sebastian Kapinos, który trafił do bramki rywala dwa razy – w 83. i 87. minucie. W doliczonym czasie wynik ustalił inny zmiennik, Mateusz Szatkowski. Ostatecznie ROW wygrał z Krasiejowem 6:0.
– Chłopcy zagrali ambitnie, czego zabrakło w poprzednim meczu – mówił po meczu Furlepa. – W tej kadrze nie będzie pewniaków. Aktualna forma zadecyduje o miejscu w pierwszej drużynie – dodał opiekun rybniczan. O miejsce w pierwszej jedenastce walczy Kapinos, który wykorzystał swoje 20 minut w stu procentach. – Cieszę się ze strzelonych bramek. Trzeba jednak zauważyć, że przeciwnik nie był wymagający. Pod koniec zabrakło im sił, a my to wykorzystaliśmy. Zobaczymy jak zagramy z mocniejszym rywalem. Wtedy okaże się, na co nas stać – komentował zdobywca dwóch bramek.
Energetyk ROW Rybnik - KS Krasiejów 6:0 (1:0)
1:0 - Grzegorz Dzięgielowski (24), 2:0 - Konrad Cieślak (48), 3:0 - Jarosław Wieczorek (61-karny), 4:0 - Sebastian Kapinos (83), 5:0 - Sebastian Kapinos (87), 6:0 - Mateusz Szatkowski (90+1)