27 października ubiegłego roku trzech detektywów Rutkowskiego w towarzystwie Ewy B. wtargnęło do szkoły w Książnicach. Kobieta chciała wyegzekwować sądowy nakaz wydania dziecka. Detektywi weszli do klasy i siłą wyciągnęli z niej 7-letniego chłopca – syna Ewy B. Po drodze obezwładnili 2 pracowników szkoły. A wszystko działo się na oczach innych uczniów.
- Ludziom Rutkowskiego zarzucamy wtargnięcie do szkoły wbrew woli dyrekcji i zmuszania do określonego zachowania przy użyciu przemocy – mówi szefowa rybnickiej prokuratury – Bernadeta Breisa. – Za wymienione czyny grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.
Co ciekawe, śledztwo wykazało, że firma detektywistyczna Rutkowskiego działała bez wymaganej licencji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Firma o wydanie licencji ubiegała się później, ale jej nie otrzymała.
Przypomnijmy, że detektywi firmy Rutkowskiego biorą udział w poszukiwaniu zaginionego Mateusza Domaradzkiego. Krzysztof Rutkowski za informacje na temat chłopca ufundował nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych (więcej).