Wyprawę na Cho Oyu zorganizował Klub Wysokogórski w Jastrzębiu Zdroju. Oprócz Arkadiusza Grzędziela zespół alpinistów tworzą mieszkańcy Jastrzębia i Żor: Krzysztof Hudek, Krzysztof Apanasewicz, Ireneusz Wolanin, Zbigniew Kawalec, Andrzej Piłatowski, Grzegorz Siemieniec i Zbigniew Łukasik.
Do Nepalu, gdzie położone jest Cho Oyu alpiniści wyruszyli 27 sierpnia. Cel planują osiągnąć do połowy października – przylot do kraju przewidzieli 16 października. Wszyscy uczestnicy będą atakować szczyt bez aparatów tlenowych. Część ekipy chce również zdobyć szczyt w stylu alpejskim tzn. nie korzystając z wcześniej założonych obozów. Pozostali standardowo założą trzy obozy.
Dlaczego rybnicko-jastrzębsko – żorska ekipa wybrała właśnie tę górę? - Wybraliśmy Cho Oyu na pierwszy ośmiotysięcznik ze względu na niewielkie trudności techniczne jakie oferuje droga „pierwszych zdobywców”. Nie bez znaczenia jest również czynnik finansowy. Z wszystkich wypraw, jakie wychodzą na terytorium Nepalu Cho Oyu jest chyba „najtańsze” - powiedział nam uczestnik wyprawy – Ireneusz Wolanin. - Dla wszystkich osób w naszej wyprawie będzie to pierwszy ośmiotysięcznik, więc trudno jest porwać się na trudniejszą drogę.
Alpiniści nie zgadzają się z opinią, że zdobywanie ośmiotysięczników stało się czymś powszechnym. - Może tak jest , ale na pewno nie w realiach naszego kraju. Dane z 1999 roku mówią, że na świecie himalaistów, którzy osiągnęli przynajmniej jeden ośmiotysięcznik jest 2768. Do końca 2005 roku Polaków, którzy osiągnęli choć jeden szczyt z czternastu kolosów jest 96. To nie wiele biorąc pod uwagę fakt, iż Brytyjczyk Mallory już w roku 1922 dotarł do wysokości 8200m na Mount Evereście nie używając tlenu – tłumaczy Wolanin.
> Więcej o wyprawie i uczestnikach.