Rybniczanie wyp³ynêli po po³udniu z Oxelosund, wiatr dopisywa³, wiêc bardzo szybko przemknêli przez ma³y odcinek otwartego morza i ponownie znale¼li siê miêdzy szkierami. Mieli okazjê zobaczyæ piêkne miejsca, ale równie zdradliwe, dlatego zaledwie kilka godzin wachty dostarczy³o im sporo nawigacyjnych emocji. Zacumowali w miasteczku Arko, jednym z naj³adniejszych, które spotkali w trakcie ca³ego rejsu. – Cisza i spokój, domki rodem z „Doliny Mumuników”, a¿ nie chcia³o siê odp³ywaæ. Ale czas goni³ – relacjonuje uczestniczka wyprawy Agata Tomaszuk.
Kolejnym portem, do którego zmierzali rybniczanie by³ Kalmar. Planowana doba przelotu zmieni³a siê w dwie, a sam port ochrzczono mianem „Uciekaj±cego Kalmaru”. Cumy na kalmarskiej kei ostatecznie rzucili 30 sierpnia o 7.00 rano. Ca³y dzieñ przeznaczyli na mycie, jedzenie i zwiedzanie. W ci±gu dnia za³ogê odwiedzi³ mieszkaj±cy w Kalmarze Polak, od 60 lat na emigracji. Chcia³ z nimi po prostu porozmawiaæ, wreszcie po polsku, opowiedzieæ o tym, co robi i jak ca³y czas pamiêta o pozostawionej ojczy¼nie.
Z portu podró¼nicy wyszli na noc, by przeczekaæ nag³± burzê. Nastêpnym przystankiem mia³a byæ Karlskrona, gdzie niestety przysz³o im zostawiæ na kei III oficera, który musia³ wracaæ do Polski. Po nocy spêdzonej w porcie odstawili Kamila na prom, a sami ruszyli w stronê Bornholmu. Pocz±tkowa flauta rozwia³a siê do 4 w skali Beauforta, wiêc noc przespali ju¿ w Svaneke. Wiatr na razie nie zel¿a³, ale czasu ¿eglarze maja coraz mniej, 4 wrze¶nia zbli¿a siê nieub³aganie, a wraz z nim koniec rejsu.