 |
|
Proceder z transportem
sanitarnym rozpoczął się
za kadencji byłego dyrektora
- Romana G. |
Ponad miesiąc temu Prokuratura Krajowa w Poznaniu poinformowała o zarzutach dla Romana G. - byłego dyrektora szpitali w Rybniku i Raciborzu. Korupcyjne zarzuty dotyczyły działalności Romana G. w okresie kiedy szefował tej drugiej jednostce.
Tymczasem dotarliśmy do informacji o procederze, który miał miejsce pod rządami Romana G., ale w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku. Chodzi o usługi transportu sanitarnego dla szpitala.
Przetarg grubymi nićmi szyty
W lipcu 2006 roku w rybnickiej lecznicy ogłoszono przetarg właśnie na transport sanitarny. W przetargu wzięły udział firmy m.in. raciborzanina – Grzegorza Margazyna i rybniczanki – Katarzyny Zaik. Firma tej drugiej najprawdopodobniej złożyła ofertę najkorzystniejszą cenowo. Jednak po otwarciu ofert dyrekcja rybnickiego szpitala zdecydowała się na unieważnienie przetargu. W piśmie do oferentów zastępca dyrektora ds. administracyjno – ekonomicznych – Bogdan Łaba napisał, że „przedmiot zamówienia został opisany na tyle nieprecyzyjnie, iż nie ma możliwości ustalenia, czy zamówienie ma charakter transportu lądowego, czy też świadczenia medycznego i w związku z tym, która stawka podatku VAT jest właściwa”.
 |
|
Zwycięzca przetargu powinien
wozić pacjentów takim
ambulansem... |
Po unieważnieniu przetargu, dyrektor szpitala w sierpniu 2006 roku ogłosił nowy konkurs ofert na świadczenie usługi transportu sanitarnego. W oparciu o obowiązujące prawo, w ogłoszeniu konkursu określone zostały wymagania, jakimi pojazdami musi być wykonywany transport sanitarny. I tak, w specyfikacji możemy przeczytać m.in., że: transport musi odbywać się nowym pojazdem typu furgon, wyposażonym w drzwi boczne przesuwane do tyłu, wejście ze stopniem, nosze wielozadaniowe z pasami zabezpieczającymi o regulowanej długości, butlę tlenową wraz z reduktorem, czyli wszystko, co powinien posiadać nowoczesny ambulans.
Konkurs rozstrzygnięto 31 sierpnia. Tym razem najtańszą ofertę (786 240,00 zł brutto za 3 lata) złożyło przedsiębiorstwo wspomnianego już Grzegorza Margazyna, z którym jeszcze we wrześniu dyrekcja podpisała umowę na świadczenie transportu sanitarnego.
 |
| ... a woził takim Polonezem. |
Pacjenci w Polonezie
Rychło okazało się jednak, co mogło zadecydować o tym, że zwycięzca konkursu przedstawił najkorzystniejszą cenowo ofertę. Od momentu podpisania umowy - we wrześniu 2006 roku, do marca 2007 roku, Margazyn świadczył usługi na rzecz szpitala nie tylko ambulansem, ale i zwykłymi samochodami osobowymi. Pacjenci dowożeni byli do szpitala zwykłymi samochodami, m.in. Fordem Galaxy, Polonezem Caro i Daewoo Nexia. Wszystkie te samochody nie spełniały określonych w przepisach wymagań. Mało tego, oznakowanie pojazdu sprowadzało się do tego, że za przednią szybą miały umieszczoną kartkę „Transport sanitarny na usługach WSS Rybnik”.
Na trop procederu, który mógł zagrażać zdrowiu lub życiu przewożonych pacjentów wpadła wspomniana na wstępie Katarzyna Zaik, która brała udział najpierw w przetargu, a następnie w konkursie ofert. - Nasze zaniepokojenie wzbudził fakt, że ówczesny dyrektor szpitala Roman G. oraz jego zastępca Bogdan Łaba znają się z panem Margazynem, ponieważ wszyscy trzej są z Raciborza – wyjaśnia Zaik. - Dlatego zdecydowałam się wynająć detektywa, który miał sprawdzić w jaki sposób odbywa się transport sanitarny w rybnickim szpitalu.
Prowadzący prywatne dochodzenie detektyw m.in. uwiecznił na zdjęciach pojazdy, którymi firma Grzegorza Margazyna realizowała transport sanitarny. W raporcie z przeprowadzonego śledztwa detektyw napisał: „W trakcie (...) obserwacji zwrócono uwagę na transportowane osoby, które niejednokrotnie były w podeszłym wieku, a transportowano ich bez żadnych zabezpieczeń ze strony szpitala. W trakcie transportu zauważono, że w każdym samochodzie znajdował się tylko pacjent lub pacjenci wraz z kierowcą. Nie było wraz z nimi żadnego pracownika szpitala, pielęgniarki, jak również przeszkolonego ratownika medycznego. Pojazdy te poruszały się w różnych kierunkach do różnych miejscowości niejednokrotnie oczekując w długich korkach w centrum miast, co według nas naraziło pacjentów na niebezpieczeństwo, gdyż żaden z tych pojazdów nie był pojazdem uprzywilejowanym, który w razie nagłego zasłabnięcia pacjenta lub innego zdarzenia mógłby włączyć sygnalizację alarmową i szybko dojechać do szpitala.”
Z ustaleń Katarzyny Zaik i detektywa wynika, że Grzegorz Margazyn zaczął prowadzić transport wymaganym przepisami ambulansem dopiero w marcu 2007 roku, czyli w pół roku od podpisania umowy na świadczenie usług transportu sanitarnego. - Margazyn zorientował się, że wokół jego działalności ktoś zaczyna „węszyć” i moim zdaniem dlatego zdecydował się na kupno nowego ambulansu – domyśla się Zaik.
W „psychiatryku” też chcą Margazyna
Co ciekawe Katarzyna Zaik deja vu przeżyła całkiem niedawno, bo w listopadzie 2007 roku. Wówczas w Państwowym Szpitalu Chorych w Rybniku ogłoszony został przetarg również na świadczenie transportu sanitarnego. Dodajmy, w szpitalu, w którym dyrektorem jest Bogusław Zagrodnik z... Raciborza.
Ogłoszony w szpitalu psychiatrycznym przetarg został unieważniony, ponieważ zamawiający miał zastrzeżenia do wszystkich oferentów. Drugi przetarg został ogłoszony i rozstrzygnięty w grudniu. 20 grudnia 2007 roku okazało się, że zwycięzcą przetargu został Grzegorz Margazyn. Oferta Katarzyny Zaik została odrzucona, ponieważ do oferty nie załączyła zaświadczenia o numerze NIP. Zaik oprotestowała wyniki przetargu powołując się na rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie umowy o udzielenie zamówienia na świadczenie zdrowotne. W paragrafie 8. tegoż rozporządzenia, w którym określone są wymogi przetargowe, na próżno szukać wymogu jakim jest zaświadczenie o numerze NIP. - Nie jest to jednak katalog zamknięty. To do wyboru zamawiającego należy określenie zakresu wymaganych dokumentów – odpowiada dyrektor Zagrodnik.
Niestety, dyrektor nie odpowiedział na inne pytanie. Dlaczego ze specyfikacji drugiego przetargu usunięto zapis o tym, że oferent musi dołączyć referencje przynajmniej z ostatnich 3 lat. Zamiast tego, wprowadzono wymóg 3 referencji od jednostek, dla których aktualnie oferent świadczy usługi. - To oczywisty wybieg dyrekcji szpitala, bo firma Grzegorza Margazyna nie byłaby w stanie spełnić wymogu referencji z ostatnich 3 lat – komentuje przegrana w przetargu Katarzyna Zaik.
 |
|
Obecny dyrektor szpitala
twierdzi, że w lecznicy
wszystko jest w porządku |
A proceder trwa
Wraz z wygraną Margazyna w szpitalu psychiatrycznym, w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku ponownie zaczął kwitnąć proceder dowożenia pacjentów samochodami cywilnymi. Według naszych informatorów firma Margazyna ma kłopoty z realizacją zamówień szpitala również dlatego, że obsługuje prywatne NZOZ-y. Dochodzi do tego, że pacjenci WSS nr 3 rozwożeni są do domu nocą. Chcący zachować anonimowość pacjent, we wrześniu 2007 został wypisany do domu po skomplikowanej operacji. Z powodu unieruchomienia musiał zostać przewieziony do domu ambulansem. Po otrzymaniu wypisu czekał na transport ponad 24 godziny!
Obecny dyrektor szpitala – Bolesław Gębarski twierdzi, że jak dotąd nikt nie zgłaszał żadnych uwag co do transportu sanitarnego. - Wczoraj zwołałem specjalną naradę dyrekcji i ze wstępnych ustaleń wynika, że wszystko odbywa się prawidłowo. Jeśli jednak pojawią się jakiekolwiek niepokojące informacje, każda z nich zostanie wnikliwie sprawdzona – zapowiada dyrektor.
Prokuratura: potrzebna natychmiastowa kontrola
Ze zgromadzonym przez nas materiałem zapoznała się już Prokuratora Rejonowa w Rybniku. - Przedstawione okoliczności i dowody są na tyle poważne, że zamierzamy wszcząć postępowanie w tej sprawie – poinformowała nas szefowa prokuratury Bernadetta Breisa. Problem w tym, że postępowanie może być wszczęte jedynie na wniosek organu założycielskiego, jakim jest Urząd Marszałkowski. Dlatego stosowna informacja w tej sprawie została już marszałka województwa. - Dodatkowo nasz niepokój budzi sama tryb ogłoszenia przetargu i zawarcia umów na transport sanitarny. Naszym zdaniem organ założycielski powinien jak najszybciej wszcząć w tych szpitalu kontrolę - powiedziała nam prokurator Breisa.
Czy i kiedy będzie kontrola nie wiadomo, bo Urząd Marszałkowski jest tuż po zawirowaniach politycznych. Wicemarszałek, który od wczoraj odpowiedzialny jest za sprawy ochrony zdrowia to Mariusz Kleszczewski. - Pan marszałek ustosunkuje się do sprawy jak tylko zapozna się z materiałami dotyczącymi tej sprawy – usłyszeliśmy w gabinecie marszałka Kleszczewskiego
Margazyn się nie boi
Z wywołanym na początku do tablicy Romanem G. nie udało nam się porozmawiać, bo obecnie przebywa w areszcie. Jego były zastępca – Bogdan Łaba od wielu tygodni przebywa na L4. Nieoficjalnie wiadomo, że jego osobą od dłuższego czasu interesują się funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Z kolei główny „bohater” publikacji - Grzegorz Margazyn odmówił komentarza w tej sprawie. - Nie mam sobie nic do zarzucenia. Ewentualne wyjaśnienia mogę złożyć prokuraturze, a ta póki co nie zainteresowała się sprawą. Przypuszczam, że nagonka na mnie jest efektem działania konkurencji – powiedział nam przez telefon Margazyn.
Wacław Wrana